Tao 57. Odpowiedzialność

Odpowiedzialność, którą mam na myśli jest czymś więcej niż tylko zasadą lub założeniem dotyczącym bliżej nieokreślonej postawy rozwojowej. Zachęta do odpowiedzialności stała się czymś w rodzaju banalnego wezwania, któremu każdy z chęcią przytakuje, by po chwili odpowiedzialność przerzucić na zewnątrz, na system, na onych, na różne obiekty, na osoby winne… i tak bez końca. Również wezwanie z dawnej piosenki Wojciecha Młynarskiego – róbmy swoje – nie dookreśla zasady odpowiedzialności w sposób dostatecznie konkretny. Co miałoby oznaczać robienie swojego, gdy większość dorosłych, zdrowych ludzi codziennie odwozi dzieci do szkoły, chodzi do pracy, robi zakupy, sprząta śmieci, zmywa naczynia. Robimy swoje, robimy najlepiej jak umiemy, na tyle na ile nasze nawyki, wzorce, skrypty poznawcze pozwalają. Chodzimy do korpo, spłacamy kredyty, kupujemy bilety miesięczne, wzywamy administrację do zapchanej rury. Robimy swoje. O co zatem chodzi?

Odpowiedzialność, która może zmienić jakość życia nie jest jakąś idealistyczną bajeczką o tym jak dobrze jest być aktywnym lecz testem osobistej wiarygodności. Nie chodzi tu również o bycie miłym, współpracującym ze wszystkimi dobrystą, który każdemu nieba przychyli ani nawet o akceptującą asertywność. Bycie odpowiedzialnym to w pewnym sensie być albo nie być. Dam przykład.

Otóż dziś, kiedy masz lat 20, 30, 40 lub nawet więcej – wszystko wydaje się możliwe jednakże kiedy wejdziesz w okres dojrzały wówczas wszystkie twoje decyzje życiowe zweryfikuje czas i starość. Z kim będziesz mieszkać? Czy twoje dzieci będą cię szanować, czy może przeciwnie wizyta u babci lub dziadka okaże się katorgą? Czy święta spędzane u ciebie lub z tobą będą niemiłym obowiązkiem, czy też rodzinną radością? Czy twoja wątroba, trzustka, serce, stawy będą ledwo zipać pod ciężarem tłuszczu, wypitego alkoholu, wypalonego tytoniu, czy też z lekkością będziesz zmierzać do sklepu po poranne bułki? Czy zdołasz odłożyć na godziwą emeryturę, czy też będziesz skazany na rodzinę, zasiłki, opiekę społeczną? Czy pogrążysz się w depresji, starczej apatii, mizantropii i demencji, czy wciąż będziesz osobą otwartą i skłonną do eksperymentów? Czy będziesz mieć siły i witalność? Czy zachowasz zdrowe, szczupłe ciało i własne zęby? Czy ugrzęźniesz w samotności, czy też znajdziesz sposób na bycie z ludźmi? Czy w twoim mieszkaniu będzie cuchnąć starzyzną, brudem i kurzem, czy też zachowasz czystość i świeżość? Czy otoczysz się rupieciami, czy będziesz pozbywać się zbędnych rzeczy? Czy będziesz nadążać za zmianami technologii, nowościami, nowymi trendami w kulturze i w modzie, czy też odrzucisz je wspominając młodość jako jedyny dobry czas w życiu? Czy staniesz się upartym wyznawcą przebrzmiałych idei, tylko dlatego, że są ci znane, czy też będziesz się rozwijać intelektualnie? Czy osiądziesz na laurach spędzając czas przed telewizorem i w Internecie, czy też będziesz poszukiwać aktywnych rozrywek i nowej wiedzy? Czy będzie cię stać na zakup nowej pralki lub wyjazd na wczasy, czy też będziesz na wszystkim oszczędzać a głównym wydatkiem staną się lekarstwa?

Mógłbym jeszcze wiele zadać pytań. Odpowiedzialność nie jest jakąś deklaracją, przedmiotem wahań lub teoretycznych rozważań, nie dotyczy również jedynie spraw fundamentalnych lub choćby granicznych w życiu – jak urodzenie i wychowanie dziecka, dobra praca, czy kredyt hipoteczny. Dziś każdy z nas wykuwa swoją przyszłość wkładając posiłek do ust. Strawione węglowodany i białka staną się w twoim ciałem, wpłyną na jego dobrostan lub na chorobę. Spędzany czas wolny przełoży się na jakość twoich myśli oraz decyzji. Wykonywana praca – na samopoczucie, dochody, oszczędności. Sposób rozmowy z dziećmi – na relacje z nimi a relacje na dalsze kontakty, gdy odejdą z domu. To , co robisz dziś, nawet w mikroskali, przełoży się na jakość twojego życia jutro jak śniegowa kula.

Wiele osób sądzi, że ich życie przebiega poza zasadą przyczynowości dopóki choroba, konflikt, strata ich nie zatrzyma, lecz nawet wówczas niektórzy ludzie ni potrafią udaremnić lawiny, która nieuchronnie musi zniszczyć ich dobrostan. Pisałem już o tym, że żyjemy owładnięci mitem nieśmiertelności. Nieszczęścia, i to te najgorsze jak: osamotnienie, choroba, śmierć – zdarzają się innym, nigdy nam. Kiedy już się zdarzą wówczas przyjmujemy z niedowierzaniem, z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości, że się zdarzyły. Codziennie widuję ludzi, którzy szarżują za kierownicą samochodu, dlaczego tak postępują? Sądzą, ze są nieśmiertelnymi, świetnymi kierowcami. Widuję ludzi, którzy codziennie nadużywają alkohol. Dlaczego tak postępują? Twierdzą, że muszą odreagować stres i sądzą, że są nieśmiertelni. Codziennie widuję ludzi, którzy jedzą niezdrowo, oglądają godzinami telewizję, kłócą się o byle co, trwają w toksycznych związkach, wykonują nielubianą pracę. Dlaczego tak postępują? Słyszeli przecież o zdrowym odżywianiu, o dobrych relacjach z dziećmi, o wpływie pracy na jakość życia, o wampirach emocjonalnych. Czy za wszystko mogą być odpowiedzialne wzorce, skrypty poznawcze, stereotypy, brak wiedzy, głupota intelektualna i emocjonalna, gospodarka hormonalna, mechanizmy ewolucyjne, którymi rządzi się mózg i geny?

Gdy szukamy tego rodzaju wyjaśnień, mniej lub bardziej naukowych, także oddajemy odpowiedzialność. Wzięcie odpowiedzialności oznacza zatem stałą uważność, aktywną świadomość i samoświadomość. Życie spełnia się w sekundach. Każdy kęs pożywienia jest ważny, każda rozmowa, każdy gest, każdy krok. Z nich tworzą się całości, nawyki, przyzwyczajenia, dobre lub złe wzorce, toksyczne lub harmonijne relacje. Ludzie mówią rozmarzonym głosem: chętnie skończył bym studia. Skończ. Powinien iść na siłownię. Idź. Chciałbym więcej czasu spędzać z rodziną, napisać książkę, pojechać do Nepalu, pogodzić się z siostrą. Spędzaj czas, pisz, jedź, pogódź się. Nikt za ciebie tego nie zrobi.

Na tym polega demoralizujący skutek populizmu politycznego, edukacji bez wyobraźni wpajającej zbyteczne regułki, pogoń za konsumpcjonizmem oraz ideologia – na oczekiwaniu, że jakiś dobry pan – da rozwiązanie, jeśli tylko będziesz posłuszny i bierny. W końcu przychodzi gorzka refleksja, że dobry pan jednak nie okazał się dobry. Bezradnym pozostają imaginacje religijne, które mają stłumić gorycz porażki, że jednak dobry pan nie dał, bo to człowiek sam sobie jest winny a bóg i jego kapłan – dobrzy.

cdn.

Tao 57. Odpowiedzialność
5 (100%) 2 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Czy umiemy, tak naprawdę w dzisiejszych czasach kwestionować autorytet, kwestionować opinię, myśli drugiego człowieka- tak mi przyszło do głowy- hejty, buractwo w słowach, przykre słowa, które istnieją w naszym języku: „jełopy”, „debile” itp itd.?

  2. Bezpośrednio z odpowiedzialnością przychodzi mi na myśl temat zachowań – Panie Macieju, drodzy Czytelnicy, na czym polega oduczanie się? Cale moje życie, a mam lat 27, każdy próbuje mnie czegoś nauczyć, natomiast nigdzie nie mogę znaleźć informacji, jak zrobić reset software’u. albo chociaż jak usuwać śmieci z dysku ;) Jak oduczyć się tego, czego nauczyłem się niepotrzebnie, albo tego co przestało działać?

  3. Uspokajasz mnie. Pozdrawiam z Planciaka ;-)

  4. Nie oglądam tv, nie słucham Kaczyńskiego. Ale znam i stosuję czynnie takie środki stylistyczne jak np. paralela lub w tym wypadku – powtórzenie.

  5. AgaWo,
    nie pogniewaj się, ale dlaczego u licha ciężkiego używasz tautologii (pot. masło maślane) Kaczyńskiego? Wpływ charyzmy rządzących na nas? Jak papugi powtarzamy myśli, sentencje, słowa? Wszyscy. Mnie się też to zdarza.
    Przy okazji odsłaniasz w czym jesteśmy jako naród, jak trudno uciec przed polityką, która nas ściga, jak machinalnie i podprogowo jak mrówki leziemy do mrówkojada władzy – jeśli nawet Ty jako blogowicz w dużych osobistych zmianach, z taką wiedzą o buddyzmie. Ręce mi opadły.

  6. Ciekawe, dlaczego takie oczywiste oczywistości, które napisał wyżej Pan Maciej, są tak trudne do zrozumienia i przyjęcia?

  7. Proffesore i blogowicze! ;)

    Zobaczcie, jak my teraz mówimy do siebie? Jak przeciętny Polak i Polak się ze sobą komunikują? W czym jesteśmy? Ja nie pamiętam z dzieciństwa, w PRL-u żeby ludzie skakali sobie tak do gardeł, że porozumiewali się przy pomocy dwóch słów : zaje* i k*.
    Tak? Polacy nie gęsi i swój język mają? Gdzie nam do gęsi i ich komunikacji? My nie rozmawiamy. My rozładowujemy na sobie napięcie, lęki egzystencjalne, trudy i zmęczenie. 11 przykazanie NIE WYŻYWAJ SIĘ. Na sobie, na bliskich, na Twoim autorytecie, przyjacielu, kochance, kogo tam myślisz „że masz”.
    Słyszę tyle sytuacji, ja jestem w tych sytuacjach w komunikacji miejskiej, na drogach, po sąsiedzku, w krwawych czterech ścianach.

  8. Smutny, rozpaczliwie w makroskali jest dziś niestety desygnat odpowiedzialności. Rząd, z którego nadejściem trzeba się było pogodzić, w takt nastrojów społecznych. Ja trochę ze złudnym promilem nadziei, że może będzie jednak więcej jakiejś, jakiejkolwiek polityki niż sądu politycznego nad katastrofą smoleńską. Halo – chciałoby się zawołać – tu, my ludzie! Trzeba zaiwaniać za półdarmo, bez limuzyn, boru, żyć do przodu! My też mamy mnóstwo swoich tragedii osobistych, opcji, światopoglądów, wyborów i podpowiadamy: pilne kwestie społeczne, przedsiębiorczości, wsłuchiwanie się (!) zamiast chamskiego cyklu „To może ja się Panowie pierwszy wypowiem, skoro najmniej wiem z życia w tej sprawie”.
    Polityka to nie jest droga do ekspiacji???!!! To nie opracowuje skrupułów moralnych, nie pomaga w żałobie, nie zmniejsza niechlubnych statystyk w społeczeństwie. A ja teraz Panie pośle, bo ja i moja osoba równie wiem mało, to zabiorę głos ot, tak nakładając go na Pański”
    Panowie z Wiejskiej czy Was pogięło, bo już nie wiem jak do Was słać zrozumiale myśli totalnie? Lewa półkula? To tam siedzi poczucie typu 100 procent racji? Jest jeszcze spoidło wielkie i praca nad tym, żeby Polska była osadzona w jakiejś minimalnej kulturze?

    To już lepsza, w jakiejś mierze, kolaboracja, przynajmniej spójna – po cichu, wymaga czytelnego intelektu. Szok termalny.

    Jakoś takie nurty myśli we mnie. To smutne, że znam tyle osób z tragediami rodzinnymi i nikt z nich nie epatuje swoim cierpieniem w takim wymiarze, na wielką skalę. Pracuje dalej na bezpłaciu, obok np. zamaszystych galerii z butikami po 12 godzin.

  9. Szkoda, że takie krótkie.

  10. Czytelne połączenie prozy życia codziennego i wielkich idei. I jak zachęca do szukania belek w swoim oku zamiast drzazgi w oku bliźniego. Wierzę że takie idee pomogą wyjść z polskiego impasu.

Komentarze są wyłączone.