Tao oraz inne czary mary

emanacją naszej idywiduacji jest poszerzający świadomość koncept duchowości...:):):)
emanacją naszej indywiduacji jest poszerzający świadomość koncept duchowości...:):):)

 

Tao?  Pojawiły się pytania o sens, o Tao, o jaźń, o urzeczywistnienie. Ważne pytania. Jeśli rozliczne koncepcje religijne i filozoficzne mówią o zasadzie, etyce, dokonują rozróżnień pomiędzy jaźnią, spełnieniem, dążeniem, człowiekiem i jego świadomością oraz indywiduacją, to koncepcja taoistyczna… Ufff. Okropne? Prościej? Tak, tak – język nauki musi się jakoś tak napuszyć, wypysznić, wypucować jakby powiedział Gombrowicz albo Witkacy. Tak jakoś wydymać i nabzdyczyć, uogólnić i zakręcić, jednocześnie uszczegółowić i wdrążyć zdaniami wielokrotnie złożonymi, że zmęczona i zaskoczona głowa przytaknie mimo woli, a szczęka opadnie. Twarz obleje się rumieńcem i dłonie zaczną nerwowo skubać brzeg obrusu.

 

 

W nocy padł mi Internet. Niemiłe to zjawisko odcina mnie od źródła informacji, czasem niezbędnie pilnych, gdy piszę jakiś tekst, lub odbieram równie pilne wiadomości. Jest jednak noc, ulubiona pora mojej pracy, kiedy to wszyscy śpią i nikt mi nie zawraca głowy. Cisza. Błoga cisza, nawet koty śpią. Nie zadzwonię do mego informatyka Grzegorza lub jego brata Andrzeja, choć chciałbym. Wszak Internetu potrzebuję teraz 01:40. Pracuję! Ja tu pracuję! Jednak chłopaki śpią, ich reakcja nie byłaby przyjazna. Tak zakładam, może nie słusznie. Raczej puknęliby się w czoło, w moje czoło. Jednak jestem na tyle socjalizowanym ssakiem, że nie dzwonię. A tak mnie korci, może akurat nie śpią? Dodatkowo napada mnie uczucie bezradności. Okropne. Mogę zrestartować ruter, coś kliknąć, ale i tak ikonka pokazuje linię łącza przekreśloną czerwonym krzyżykiem. Wkurzające! Włączam i rozłączam w jakieś idiotycznej nadziej, że to się na coś zda. To pierwsza reakcja. Typowa, naturalna.  Zdarzenie, bodziec, interpretacja, myśl, emocja – facet biega po mieszkaniu i się złości, reakcja psychofizyczna: skok ciśnienia, lekka arytmia, hiperwentylacja. Ogólne objawy histeryczne. Przy dalszym nakręcaniu możliwy pseudo zawał, a przynajmniej zaalarmowanie rodziny.

 

Paris Hilton i jej buddyjski guru; wielkie waw!
Paris Hilton i jej buddyjski guru; wielkie waw!

Wersja druga. W nocy padł mi Internet. Podchodzę do zagadnienia z buddyjską powściągliwością. Zastanawiam się jakie to zjawisko jest dla mnie? Obserwuję swą początkową złość, chęć budzenia informatyków, wzbudzone emocje, ale szybko orientuję się, że to zaciemnienia mego umysłu nadają temu tak niemiłe znaczenie.  Przyglądam się czego mnie to uczy, jaką daje korzyść? Zastawiam się dalej. Być może jest w tym szczególnym doświadczeniu jeszcze jakaś nauka, ostrzeżenie, informacja dla mnie? O tak, jest coś jeszcze  – wreszcie zastanawiam się w jaki sposób to doświadczenie może uczynić mnie lepszym, wolnym, bardziej oświeconym? Złościłem się z powodu braku, a ów brak wywołał we mnie cierpienie i nieprzyjemne emocje. Otóż to. Doznaję właśnie wglądu. Internet jest bez znaczenia, jest pustką, do której przywiązałem wagę, a przecież wszystkie potrzebne mi informacje są we mnie. Ja jestem Internetem dla siebie.

 

 

 

 

piękny torbacz, niesłusznie posądzany o diabelstwo, ot ludzkie przesądy
piękny torbacz, niesłusznie posądzany o diabelstwo, ot ludzkie przesądy

Wersja trzecia. W nocy padł mi Internet. Zaczynam się złościć, ale im silniej czuję wzburzenie, im bardziej chcę obwiniać dostawcę Internetu, informatyków, konserwatora, wykrzykuję przekleństwa, tym mocniej uświadamiam sobie, że ktoś lub coś poddaje mnie próbie. Odczuwam te złowrogie podszepty i energię, negatywną moc, która już, już każe mi wybrać numer do Grzesia lub Andrzeja z samej złośliwości, obudzić żonę, hałasować aż usłyszą sąsiedzi. Ja tu pracuję! Ja tu próbuję pracować, do cholery! Ale wtedy przychodzi na mnie refleksja i słowa modlitwy. Tak, wyraźnie to czuję,  było coś namacalnego, jakaś zła energia, był ktoś obok mnie. Być może sam szatan szeptał mi do ucha, poddawał próbie, wiódł do grzechu, łaskotał moją pychę i wzbudzał złość. Modlitwa przynosi ukojenie. Słowa skierowane do świętych patronów łagodzą i tłumią moją grzeszną naturę. Pogrążam się w pokorze i pokucie. Samo wezwanie Imienia Bożego pomogło.

 

15 dniowa panda Tao Tao
15 dniowa panda Tao Tao

Wersja czwarta. W nocy padł mi Internet. Piszę o tym kilka słów, bo to zabawne, co mi przyszło do głowy. Idę spać. Pogrążam się w tao, to znaczy w miękkim kocyku i kołderce obłożony kotami. Obok smacznie śpi moja żona.

 Odpowiedziałem?

ps. Internet nieoczekiwanie zaczął działać, gdy zacząłem zwoływać koty do snu, takie jest Tao :) i zrobiła się 02:36

Tao oraz inne czary mary
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. Aloha! Dziękuję za kolejną perełkę tego dnia! Uważność jest kluczem…

  2. Biorę sobie tę historię o klanach hawajskich. BARDZO. Dziękuję.

  3. Jak? Być mnoże znajdziesz Anito odpowiedź w moim kolejnym wpisie?

    14 letni wnuczkowie maltretują swoich dziadków bardzo często z tego powodu, że sami byli maltretowani. Gdy ktoś się dziwi: jak dziecko mogło coś takiego zrobić rodzicowi, dziadkowi albo zwierzęciu…niemal zawsze należy prewncyjnie zbadać rodziców, potem ich leczyć albo nawet niekiedy osikowym kołkiem przebić

    Klany hawajskie, gdy dziecko dopuściło się jakiegoś grzechu (kłamstwa, agresji, przemocy) zwoływałay całą wioskę na wiec, dziecko stawało w środku kręgu i wtedy najpierw rodzina, a potem wodzowie i cała reszta podchodzili, kłaniali się nisko, przytulali dziecko wypowiadając mniej więcej te słowa: wybacz mi, przewiniłem wobec ciebie zbyt małą uważnościa i troską, od dziś bardziej będę dbał o ciebie

    daleko nam w Polsce do takiej samoświadomości….choć jest nadzieja :)

  4. Najfajniejsze jest to, że nie musimy czekać aż Internet podejmie drastyczne kroki i nas odetnie ;-). Możemy sami go odciąć i to w dowolnym momencie dnia. Dla siebie, dla tego, co domaga się uwagi w nas. Kiedy zamykam klapę laptopa to jest magiczna chwila, przejście do innej rzeczywistości. Tej we mnie, tej w mieszkaniu, w bliskich osobach. Warto ;-)

  5. to jak… pisałeś to w wordzie a póżniej przekleiłeś?

  6. Od wtorku do soboty nie miałam internetu, pierwsza myśl a ….., ale później się ucieszyłam, że mogę zrobić coś innego, na co “nie wystarczało czasu”. Przeglądałam potrzebną do pracy literaturę, rysowałam, miałam czas dla siebie, a nie dla internetu. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że jestem internetem dla siebie, to zastanawia :)))

  7. wszystkie rozwiązania są w Nas , bo rzeczywistość , cały świat jest w Nas …
    a brak internetu moze …był po to aby ” zgonić koty spać …” lub odpocząć …lub pogrążyć się w śnie …nie ma nic bez przyczyny …lub sami tak chcemy …
    ściskam

    Lubię Tao i koty …mój ( Frania ) lezy plackiem na kaloryferze …brzuch grzeje … a Maja ( wilczyca ) pod kaloryferkiem zwinięta w kłębek …

    takie tam ….a internet …może Nas odciągać ..od tu i teraz …

  8. I pomyśleć , że taki np. Leonardo da Vinci po prostu nie miał dostępu do internetu… I jak on dawał sobie radę? I co on niby takiego bez tego internetu wymyślił?… Że co?… Że niby gópie żarty?..Że się nie da?…Że się da?..No, ale ja jestem starej daty…

  9. U mnie zgon internetu jest idealną nagrodą ;-). Przecież teraz się nie da pracować ;-) Przecież nic nie działa, no nie urodzę. Idę zatem coś upitrasić, zjeść, poczytać, pomedytować, cieszyć się, że nawet “góra” dała mi błogosławioną chwilę świętego spokoju od maili, spamu, powodzi wiadomości itp itd ;-))

    (Kiedyś rzecz jasna miotałam piorunami do samego Zeusa…;-))

  10. nie wiem :) może ?

  11. a ja chciałam powiedzieć o ciągłym zaglądaniu w siebie, nie czasem , a już napewno nie w jakiejś kolejności.. ;) czy zamiast poświęcania czasu na inne działania, lepiej jest poznawać siebie przez siebie..bez “dodatków”? ..skoro wszystko znajduje się w nas..?

  12. jeśli mogę podywagować Lola to myślę sobie, że najpierw dobrze jest zajrzeć w głąb siebie. albo w coś co pokaże nam nasze odbicie. kiedy już siebie ujrzymy to wydaje mi się że rozmowy, książki i inne narzędzia mogą pomóc nam rozijać tę siebie prawdziwą, jedyną i niepowtarzalną. Jeśli bazujemy tylko na rozmowach, książkach itd to rozwijamy swój wizerunek ale nie siebie.
    pzdr

  13. ..wszystkie potrzebne mi informacje są we mnie.. bardzo mi się to podoba, dlatego że właśnie tak uważam.. ale nasuwają mi się pewne pytania, sprowokowane m.in. przez moje myśli, przez myśli innych wyrażone w słowach.. w co w takim razie z rozmowami, czytaniem książek, do czego służą nam różne narzędzia..? Może lepiej zajrzeć w głąb siebie..?

  14. Ja też jestem internetem dla siebie. Dobrze, że mi to przypomniałeś :)

    a ta panda………….. AAAAAAAAAAAAAAAA… przytulać ją chcę :D

  15. wersja piąta. wydzwaniam do informatyków bo mam strasznie Ważne rzeczy do zrobienia. a internet ma działać. Ci nie odbierają więc nakręcam spiskową teorię dziejów o niewdzięczności młodych ludzi i wyalienowaniu informatyków z relacji międzyludzkich.
    z pianą na ustach i stanem przedzawałowym, w kolorze burgunda padam wściekły spać.

    wersja szósta. informatycy jednak odbierają telefon i przyjeżdżają no bo ewidentnie jakieś emergency. w 5 minut załatwiają sprawę bo to jakiś banalny problem do którego nie wydzwania się o 1ej w nocy tylko samemu naprawia..

    wersja siódma ?
    mam jeszcze kilka pomysłów :) Można z tego zrobić “podaj dalej” w wersji pana od stukniętego bmw. ale po co.

    pozdrawiam:)

  16. Wielki uśmiech do Pana za tego posta. :-D

    To jedziemy z wtorkiem. :)

Komentarze są wyłączone.