Tao pieniędzy 2.

  • Pieniądze jak każda energia rodzą się w naszych głowach, w umysłach, w przekonaniach i szybko współdziałają  z wadami  lub zaletami.  Współpracują z zachłannością lub szczodrością, lojalnością lub kłamstwem, uczciwością lub  złodziejstwem, wywyższaniem i partnerstwem, kłamstwem i prawdomównością, szczodrością i skąpstwem. Są jak katalizator, który przyspiesza lub opóźnia reakcje, nawet jeśli w nich bezpośrednio nie uczestniczy. Przecież pieniądze z pozoru nie dotyczą ani małżeństwa, ani wychowywania dzieci, ani też poczucia satysfakcji z pracy, ani relacji z przyjaciółmi. A jednak… Pieniądze są jak delikatna roślina a niekiedy jak domowy pies lub kot. Natychmiast widać po ich rozwoju, wzroście lub więdnięciu, zachowaniu i zdrowiu jak są traktowane. Zalękniony pies, dominujący pies, kot szaleniec, kot który sika gdzie popadnie i choruje, usychający fikus, pozbawiona słońca palma. Można posłużyć się trawestacją: Powiedz mi jak traktujesz swoje otoczenie, zwłaszcza to, które ci ufa, które od ciebie zależy, a powiem ci kim jesteś.
  • Pieniądze są odpowiedzią na sposób w jaki budujesz relacje i wprost emanacją ciebie. Spójrz, gdy wejdziesz do mieszkania sąsiadów, albo krewnych jak wygląda ich otoczenie, świat w którym żyją, jak traktują rośliny, zwierzęta i ludzi, a nawet przedmioty. W ich słowach, gestach zachowaniach widać stosunek do energii, która ich otacza, która na nich wpływa, z którą się harmonizują lub nie. Doskonale zdajesz sobie sprawę z jakiego powodu? Ot, choćby ciocia Malwina – twierdzi, że jest biedna, wciąż mówi o pieniądzach, zazdrości sąsiadom i krewnym i narzeka, narzeka, narzeka. Niewiele robi żeby zmienić swoje życie, za to chętnie czyni odpowiedzialnymi innych, a zwłaszcza męża, z którym rozwiodła się 25 lat temu. Podobnie wujek Marian, który zdaniem rodziny jest bardzo bogaty, wciąż okazuje swoje niezadowolenie. Jest napięty i oceniający. Podobnie jak szwagier, który rzadko dostrzega pozytywne strony, za to godzinami może krytykować innych za ich styl życia. Jest jeszcze siostra cioteczna, zawsze bezradna i podporządkowana, duże dziecko, uległe i wyuczone bezradności przez swoją matkę i jej dwie siostry. Doskonale rozumiesz skąd bierze się ich poczucie ubóstwa, bezradność  i w efekcie złość, lecz także ich stosunek do pieniędzy.
  • Zachłanność, niezadowolenie, narzekanie, poczucie biedy, chciwość są jak środowisko, w którym wrasta drzewo, dziecko i każdy pomysł, idea, wartości, energia. Nawet, gdy rośnie drożdżowa babka nie wolno krzyczeć, trzaskać drzwiami i robić przewiewów. Gdy rośnie roślina lub zwierzę potrzebna jest uważność i troska. Jak bardzo trzeba być uważnym i wrażliwym, gdy wzrasta dziecko? Jak bardzo gdy budujemy wartości? Gdy rośnie energia pozwalająca realizować różne potrzeby twego życia potrzebujesz stokrotnej uważności i delikatności. W pewnym sensie nagradzana jest nasza wewnętrzna postawa, spójność i radość.
  • A co z ludźmi, którzy odnoszą sukcesy, są u władzy, bogaci i nieetyczni? Skoro pieniądze to energia, dlaczego tyle osób o złej energii, mściwych i nieetycznych to bogacze? Dlaczego prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wejdzie do nieba?

cdn.

Tao pieniędzy 2.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

15 komentarzy

  1. Czarownica czy wiedźma????;)

  2. Kiedyś pewna starsza Pani powiedziała mi, że będę bardzo bogaty. Powiedziałem jej, że trzymam ją za słowo. Ta myśl mi towarzyszy :)

  3. Dosłownie w przychodni w poczekalni zasłyszane :)

  4. Aniula ,swietna historyjka i puenta

  5. PS Panie Macieju, przepraszam za kłopot moderatorski, ale postanowiłam skończyć z anonimowością ;-). Nie wstydzę się swoich poglądów.
    Jakoś temat pieniędzy mnie do tego zmotywował, więc idę za zmianą. (Swoją drogą ciekawe jakie jest powiązanie…)
    Dziękuję za zmianę nazwy użytkownika ;) I tak Agnieszka Hawajka ma nazwisko ;-)

  6. Dokładnie jak piszesz Ago. Przychodzimy przecież i odchodzimy z pustymi rękoma. W końcu nawet Aleksander Wielki życzył sobie być w trumnie położony z widocznymi dłońmi, które nie trzymają żadnego zgromadzonego bogactwa ni ziem podbitych… Jedyne bogactwo, które warto gromadzić to to duchowe (ale mogę się mylić ;-))

  7. Bogaty młodzieniec.
    “Nauczycielu, co dobrego mam czynic, aby otrzymac życie wieczne?”Odpowiedział mu:’Dlaczego Mnie pytasz o dobro?Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąc życie
    zachowaj przykazania’. Mt. 19 16-23.
    Młodzieniec stwierdził, ze przestrzegał przykazań i zpytał- czego mi jeszcze brakuje?Jezus mu na to odpowiedział , ze jak chce byc doskonały, niech sprzeda co posiada i rozda ubogim.A wtedy będzie miał skarb w niebie. Młodzieniec nie chciał iśc za Bogiem. Na ziemi miał wiele posiadłosci.
    Niebezpieczeństwo bogactw.
    Jezus powiedział do swoich uczniów: “Zaprawdę powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego.Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi
    przejśc przez ucho igielne niż bogatemu wejśc do królestwa niebieskiego ”
    Uczniowie przerazili się i zastanawiali się jaka jest droga do zbawienia.Jezus rzekł:
    “U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”.
    Mt.19 16-23.

  8. Aniula, mówisz, masz ;-)

    To co najcenniejsze mamy za darmo. Ot, wczoraj spacer, długi, ok 20km, z dwiema cudnymi kobietami, lasami, ścieżkami nieznanymi szłyśmy. To były urocze 4 godziny bycia, śmiania się (głownie śmiania), trwania w lekkim bycie, który wcale nie był nieznośny. I w trakcie była przerwa, na ziemi siadły trzy kobiety, za darmo, rozpakowały kanapki, kotleciki ziemniaczane i tartę szpinakową, rozlały herbaty jaśminowe, soczki malinowe i aloesowe. I się raczyły. I obserwowały samochody, które jadą same nie wiedząc gdzie jechać i po co, tylko zasmradzając ów las. Posilone wstały i poszły przed siebie, nic nie robiąc sobie z kona bankowego, cywilizacji i pogody, która najwyraźniej poza lasem była dość wietrzna.

    A kiedy doszły do mieszkania jednej z trzech, zjadły rozgrzewającą zupę dyniową i tartę śliwkową. Zapiły ponownie herbatką i rozeszły się do domów z poczuciem dobrze spędzonego dnia, radością w sercu. A to wszystko dlatego, że im się chciało iść w błoto, lat, deszcz, słońce i nieznane.

    No i to wszystko za darmo!

    Dobre towarzystwo, które nie narzeka, piękna pogoda, która się zmienia i sprzyja, powietrze pełne zapachu jesiennych liści, las, który jest.

  9. Może ktoś jeszcze coś napisze, bo nie mam co czytać :)

  10. Jak byłam dziekiem znalazłam portfel .Była tam pokażna sumka. Rzecz działa się u mojego dziadka w osadzie. Były dokumenty, więc zanieslismy kaskę właścicielowi. Okazało się , że gośc lubił wypic. Zgubił portfel w drodze do domu. Za znależne nawet mi nie podziękował. Był za mocno zamroczony.
    Mamona- Marnosc nad marnosciami i pedzenie za wiatrem. Tylko talentów nie zakop w ziemi.

  11. Z ostatniej chwili. Właśnie wróciłam z wyprawy rowerowej do sklepu ;-) (tydzień temu zamieniłam samochód na rower i własne nogi) Wiatr we włosach i czapka z pomponem, kółka się kręciły wartko. Zaparkowałam ;-) I weszłam do galerii w poszukiwaniu filiżanki do herbaty. Trochę rozważałam jej zakup, bo droga…(w głowie dialog, że przecież nie potrzebuję, że w obecnej sytuacji finansowej to głupota tak szaleć itp.) Odważyłam się i… W końcu okazało się, że jest o 10zł tańsza niż myślałam, kupiłam dwie, jedną dla przyjaciółki, bo my to na zielono się raczymy herbatkami i rytualnie nam tak się rozmawia o sprawach ważnych i mniej kiedy imbryczek pełen herbatki aromatycznej i zdrowej.
    A skoro mam filiżanki to może i świeży rzut herbatki bym kupiła?… no i zamówiłam w ulubionym sklepie internetowym a tu kolejna niespodzianka, 10%zniżki ;-)

  12. Panie Macieju, dziękuję za temat Tao pieniędzy, za milczący coaching i przesłaną książkę.

    Cytat Alberta Einsteina: “Wszystko jest energią. Wszystko. Dostrój się do częstotliwości tego, czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to Twoją rzeczywistością. Nie może być inaczej. To nie filozofia, to fizyka.”

  13. Jeden z moich coachów “przychodniowych” opowiedział taką historię. Jako student dorabiał jako kontroler biletów. Któregoś dnia w jednym z tramwai zobaczył faceta bardzo dobrze ubranego, kompletnie nie pasującego do reszty osób w pojeździe. Okazało się że ten człowiek nie ma biletu. Poprosił o to by nie robić zamieszania i wyśiąść a on opowie dlaczego. No to ten “coach” wysiadł a mężczyzna opowiedział swoją historię. Był bardzo bogaty miał świetnie prosperującą firmę, z kumplem robili dobre interesy , na wzajem żyrowali sobie kredyty. Miał żonę i dzieci, tylko że tak zajęty pracą nie miał czasu dla ludzi wokół siebie. Któregoś dnia żona złożyła pozew o rozwód, jego przyjaciel ulotnił się z dużą kasą i on został tak naprawdę z niczym. Dodatkowo miał wypadek i jak odzyskał przytomność to lekarz poinformował go, że jedyny majątek jaki ma to reklamówka z rzeczami w magazynie szpitalnym. Facet stał się bezdomnym. Jak doszedł trochę do siebie, zaczął chodzić po domach w dzielnicy willowej i proponować, że może udzielać korepetycji z matematyki i fizyki za możliwość umycia się , coś zjedzenia. Facet był inżynierem, miał wiedzę. Była wczesna wiosna . Jechał do urzędu pracy. Rok później jesienią mój “coach” stał zmarznięty z kolegą na przystanku tramwajowym, dalej pracował jako kanar. Nie przyjechało , któreś z kolei 23. Ludzie wściekli. Nagle zatrzymuje się mercedes i z okna wychyla się “facet bez biletu” i woła tego mojego coacha, żeby z kolegą wsiadali to ich podwiezie. Dalsza historia wyglądała tak. Korepetycje dawane na wiosnę pozwoliły mu stanąć na nogi. Powoli odnawiał znajomości , zaczął zarabiać pieniądze jako konsultant. Kupił sobie kawalerkę, bo uważa że więcej mu jest obecnie nie potrzebne, a mercedesa musi mieć bo to dodatek do jego wizerunku. Pieniądze zaczęły być narzędziem a nie całym światem a praca dodatkiem do życia. Zaczął się przyglądać znajomym, zauważać ich wady i zalety a nie tylko miłe uśmieszki na przyjęciach. Przede wszystkim jednak powiedział mądrą rzecz : “Pieniądze raz są raz ich nie ma ważne co człowiek ma w głowie i jak odnosi się do ludzi” W sumie to co opowiedziałą Agnieszka ona coś dała i ktoś dał jej. Jeśli jesteś szczery wobec ludzi ale nie naiwny to ludzie cię szanują i chętnie pomogą. A co z bogatymi nieetycznymi, kiszą się w swoim sosie fałszywych przyjaciół, ciągle mają poczucie , że ktoś ich chce oszukać a potem umierają i nad ich trumną rodzina tnie się o majątek. Bogaty to ten , który ma ile potrzeba ani za dużo ani za mało:)

  14. I jeszcze coś… Kiedy wróciłam po długiej nieobecności do kraju z lekkim portfelem, nagle okazuje się, że koleżanka kupiła mi bilet na autobus (Warszawa-Gdańsk) i nie muszę jej oddawać pieniędzy.
    Że przyjaciółka uzupełniła moją pustą lodówkę w to, co lubię jeść, czyli zielono i owocowo.
    Że koleżanka przyniosła dżemiki i ser swojskiej produkcji.
    Że rodzina, która nie tak dawno odtrąciła, teraz wyciąga przyjazną dłoń która zwiozła pół ogrodu z pięknymi marchewkami i innymi skarbami.
    Że przyjaciółka zaprasza na kawę i ciastko do kawiarni i płaci, choć nie jest tak, że i ja nie mogę zapłacić. Po prostu się dzieli.(a potem razem znajdujemy pieniądze na ulicy :-))

    I te drobne gesty sprawiły, że poczułam się zaopiekowana przez życzliwych ludzi, ale i Wyższą Siłę. I choć w bywa trudno utrzymać optymizm finansowy to w chwili gdy zaczyna on podupadać, zjawia się pomoc, może drobna, ale te drobiazgi tworzą życie codzienne.
    Dziękuję.

  15. Poruszył mnie pewien widok w Indiach. To była mała wioseczka gdzie mieścił się aszram Jangidasa Maharaj. Codziennie rano, gdzie siadaliśmy w salce medytacyjnej “przeszkadzały” nam odgłosy ludzi pracujących na budowie. I parę razy się zirytowałam, a jakże. Przecież takie duchowe mce i hałasy itp. Po trzech dniach zechciałam zerknąć na rzeczoną budowę. To był wieczór, ciągle ktoś tam pracował (od wschodu słońca począwszy). I przyglądam się, a tam całe rodziny!!! Żadnych “profesjonalnych” robotników! I oni tam śpią, jedzą, żyją, dopóki nie wybudują! Kobiety noszące cegły na głowach, dzieci pomagające lub plączące się między jednym filarem, a drugim, mężczyźni ciężko pracujący praktycznie bez większych przerw.
    A wszyscy budowali drugą szkołę, w której edukacja będzie darmowa. I widziałam dzieci z pierwszej szkoły… Te najbiedniejsze mieszkają w wielkiej hali, zimno czy nie, śpią tam, rano (a w styczniu było koszmarnie zimno, zwłaszcza o 5 rano…) myją się w lodowatej wodzie, ćwiczą, idą na zajęcia…

    Bardzo poruszył mnie ten widok i w duchu postanowiłam, że kiedyś będę miała tyle pieniędzy, że zatrudnię budowlańców, którzy postawią potrzebne budynki szybko i sprawnie. I tam był szpital… wybudowany tak samo jak szkoła. I byłam w środku, biednie, skromnie, ale ludzie tam dumni z tego, co robią, pokorni, uśmiechnięci, z misją.

    Bo jakiż jest sen bycia bogatym, kiedy nie można się podzielić?
    I może nie nawet trochę poniosło, bo będąc w Indiach dość długo, poznałam pewną rodzinę braminów z kłopotami finansowymi. Pożyczyłam im większość moich oszczędności, nawet nie wiedząc kiedy i czy zwrócą. I choć sama dziś się martwię o finanse to serce się roztapia na widok radości, kiedy głowa rodziny mówi urzędnikowi bankowemu, który przyszedł wycenić ich dom, że jednak może spłacić znaczną część kredytu. I nie zapomnę łez wzruszenia w oczach siedmioletniej dziewczynki, która podeszła do mnie, przytuliła się i podziękowała jak tylko dzieci potrafią dziękować.
    I nie piszę tego, żeby się pochwalić. Zawsze jest ktoś, kto potrzebuje pomocy tej materialnej także, i choć sami może dużo nie mamy, to warto wyjść poza lęk o siebie i skierować uwagę na innego człowieka.

Komentarze są wyłączone.