Tao. Trzynaście. Nothing personal

mgła
mgła

– Nothing personal – powiedział mistrz.

– Nothing personal – rzeczywiście, tak się u nas mówi – stwierdził Glenn.

– Nic osobistego – przetłumaczyła Ula a Glenn nie bez trudu starał się powtórzyć:

– Nis…Nis ousobi… ousobi…steho.

– W Polsce powiedzielibyśmy również: Nie bierz tego do siebie albo to nie o ciebie chodzi – dodał uczeń starając się doprecyzować znaczenie angielskiego stwierdzenia.

– Otóż to, większość ludzkich ocen, opinii, komentarzy dotyka nas całkowicie niepotrzebne, gdyż w istocie nie są do nas skierowane – powiedział mistrz. – Nie są osobiste. Ludzie mówią co im ślina przyniesie na język, czyli klepią schematy. W gruncie rzeczy powtarzają wyuczone, najczęściej kompletnie nieświadomie, stare, dziecięce wzorce. Oczywiście ubierają je potem w postracjonalizacje, czyli starają się nadać im sens, powagę i znaczenie. Większość ludzi potrzebuje dowodów, dzięki którym mogą samych siebie uznać za istoty racjonalne – zaśmiał się jak to miał w zwyczaju, ni to radośnie, ni to ze smutkiem.

– Jednak negatywne oceny albo hejterskie komentarze, gdy dotykają naszych kompleksów, te bolą jak diabli – westchnął uczeń.

– Zwłaszcza te, które są skierowane do nas osobiście, zwłaszcza do naszych cech i zachowań, te które oceniają naszą pracę, wybory, decyzje a także postawy i całą osobowość, zwłaszcza one podlegają zasadzie nothing personal – mistrz wypowiedział każde słowo ze szczególnym naciskiem. – Sądzimy, że nas dotyczą a tymczasem to nic osobistego – znów się zaśmiał.

– Jak to? – zdziwił się Glenn. – Przecież na tym polega feed back, biznesowe zarządzanie i wszystkie te doktryny psychoterapeutyczne.

– Zdaje się, że na tym polega również cała pieprzona edukacja i medycyna. Idziesz do jakiegoś doktorka i on ci mówi co z tobą jest nie tak – stwierdziła Ula.

– I również większość tak zwanych relacji międzyludzkich na tym polega – dodał uczeń i po chwili uzupełnił: – Ludzie mówią co o sobie myślą, komentują swoje zachowania i tak dalej. Całe życie na tym się opiera. Inni mówią ci jaki jesteś. Od jednych to przyjmujesz bo to twoi przyjaciele i rodzina albo autorytety…

– Albo fachowcy od psychiki czy ginekologii – wtrąciła Ula – albo po prostu jakiś mechanik samochodowy. Na samochodach się nie znasz więc potulnie słuchasz – zarechotała.

– A od drugich nie przyjmujesz – kontynuował uczeń – gdyż im nie ufasz, nie są dla ciebie wiarygodni albo po prostu nic o tobie nie wiedzą. Wtedy sobie mówisz w duchu: Co ty o mnie wiesz człowieku, żeby mnie oceniać?

– No właśnie – ucieszył się mistrz – co ty o mnie wiesz żeby mnie oceniać. Cokolwiek ludzie mówią do ciebie czy też o tobie, zwłaszcza kiedy wydaje im się, że oceniają ciebie albo twoją pracę, oznacza że widzą tylko urywek, wycinek. Co oni o tobie wiedzą? Nie mają pojęcia kim jesteś. Nie mają pojęcia jaki miałeś dzień, tydzień, dzieciństwo. Z jakiego powodu działasz tak a nie inaczej. Nic o tobie nie wiedzą. Mogą żyć z tobą pod jednym dachem i nie mają pojęcia co tobą kieruje. Nie mają pojęcia kim jesteś. Dlatego wszystko co słyszysz na swój temat nie jest osobiste. W istocie opinie lub oceny ludzi na twój temat są wyłącznie ich projekcjami. Oni mówią o sobie. Przecież nie znają ciebie. Nie znają twoich motywacji, obaw, odziedziczonych wzorców i nawyków. Nie mają pojęcia dlaczego postępujesz tak a nie inaczej. Wszystko co robią to porównywanie twojego zachowania do swojego. To wszystko. Nothing personal.

– Jak to? – bąknął uczeń jakby nic innego nie przyszło mu do głowy oprócz wyrazu zdziwienia.

– Żyjemy w świecie zatłoczonym złudzeniami zrozumienia, które nie istnieje – mistrz odezwał się po długiej chwili milczenia. – Oceniamy nic o sobie nie wiedząc. Udajemy przyjaźń nie znając siebie nawzajem. Złościmy się i atakujemy nic nie wiedząc o rzekomych wrogach. Pewnego dnia rozstajemy się z pozornie bliskimi ludźmi i nagle, przez ułamek sekundy dochodzi do nas prawda, że wieloletni partner nic o nas nie wie, ani my o nim. Kompletne zaskoczenie. Nothing personal. Większość ludzi, przez większość czasu nie otwiera ani oczu, ani uszu, ani serca, ani uważności. Niczego i nikogo nie widzą. Widzą tylko siebie, swoje projekcje choć wydaje się im się, że widzą innych. Cały czas myśleli i mówili tylko o sobie. Mówili na głos do innych oraz o innych ludziach wyłącznie swoje własne opinie, najcześciej oparte na lękach i uprzedzeniach, czasem na upodobaniach. Dlatego im silniejsze emocje, tym mocniejsza mgła. Im bardziej wydaje nam się, że coś skierowane jest do nas osoiście, tym mniej nas dotyczy. Choćby nawet dzióbało nas tu i ówdzie. Najczęściej to przypadek. Nothing personal.

– Ale przecież… jednak oceny bywają słuszne, trafne, a nawet potrzebne – upierał się uczeń.

– Relacje z ludźmi to ruletka. Próba siła. Docieranie wzorców jak dociera się okładziny hamulcowe do tarczy – stwierdził mistrz. – Gdy raz się unormują, utrwalą nie zmieniają się przez całe lata. Wyjątkiem są psychopaci, którzy badają ludzkie słabości by je potem wykorzystać dla własnych celów. Reszta błądzi po omacku, we mgle i mówi wyłącznie o sobie. Psychopata zresztą także lecz on ma wyjątkowe detektory w oczach, więc mówi to, co inni chcą usłyszeć lecz najcześciej w tym celu żeby uśpić czujność drugiego człowieka i podporządkować go sobie.

Tao. Trzynaście. Nothing personal
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Co do bycia w jakiejś sytuacji. Ile razy tak jest, że udajemy iż wszystko jest ok, chcemy magicznie zaczarować rzeczywistość, jak dziecko zamykamy oczy i udajemy, że nas nie ma. Nie robimy nic, zagłuszamy intuicję, która wierci młotem pneumatycznym w głowie, daje sygnały… i nagle telefon….

  2. rzeczywiscie, dokladnie taka sytuacja zdarzyla mi sie ostatnio w pracy, dotyczyla mnie osobiscie i oczywiscie ,zabolala.wzielam to personalnie,bo feedback nie byl umiejetnie przekazany…. byl przekazem wlasnych frustracji.

    moze lepiej byloby sobie pokrzyczec na jakis neutralny temat ,a ocene pracy przekazac oddzielnie?juz bez emocji?niepersonalnie?

    zeby bylo smieszniej,ta sama osoba zostala kiedys potraktowana identycznie przez swojego zwierzchnika,padly podobne slowa i wywolaly podobne emocje….
    no i fala poszla dalej.

    stalo sie ,podzielilo,popsulo atmosfere na dluzej.

    ale coz,co ja wiem o te osobie?
    przyszlo mi ja po prostu poznac w takiej sytuacji.
    mam nadzieje ,ze nie jest psychopata.ze to chwilowa niedyspozycja ,zmeczenie,stress.
    a z drugiej strony…bede bardziej ostrozna.
    moze nie zawsze warto byc otwartym.

    no i wyciagnac wnioskiz feedbacku ,odrzucajac to ,co bylo tylko nieprzyjemnym dodatkiem.

  3. mam nadzieje ze komentarz zostal wyslany

  4. Panie Macieju. Zycze Panu jak najlepiej. Prosze nie brac tego do siebie, bo to nawet nie dlatego ze jest Pan taki jaki jest, tylko dlatego ze taka zostala podjeta decyzja. Mam wrazenie, ok moze to tylko projekcja i niczego nie widze, ale mam wrazenie, ze ´´czytajac Bennewicza´´ czytam powtorzenia mysli, ktore juz wielokrotnie spotkalem w Jego tworczosci. Nie pisze o Pana tworczosci, poniewaz mam na mysli pewnego rodzaju wycinek swiadomosci, po ktory siegam majac ochote pomyslec o coachingu i w ten sposob pamirc o owych tekstach wydaje mi sie zyc na metapoziomie osobliwej kreacji.

    Przewrotne pytanie: jak poczulby sie Pan, gdyby zadzwonil telefon, Pana chlebodawca kimkolwiek jest wezwal Pana na rozmowe w cztery oczy i ze skruszonymi oznakami powsciagliwosci przekazal komunikat, ze to nie dlatego ze jest Pan taki jaki jest, ale dlatego, ze taka zostala podjeta decyzja, zostaje Pan zwolniony i pozostaje bez srodkow do zycia oraz realnej mozliwosci ich dalszego zdobywania. Kwalifikacje wysokie, dokonania wysokie, zwlaszcza jak na tak mlody duchem wiek. Ale inni podejmuja decyzje ze to za malo na umozliwianie zaspokajania elementarnych potrzeb czlowieczych (denary, denary…).

    Interesuje mnie czy jest Pan w stanie przeczytac od poczatku do konca powyzszy Pana wpis na blogu ze swiadomoscia, ze ktos moze go czytac z takiego punktu siedzenia i czy wyprowadziloby to Pana z taoistycznej rownowagi.
    Dodam, ze mam swoje wersje mozliwych podtekstow kryjacych sie za odpowiedziami:
    tak
    nie
    nie odpowiadam na hejtowanie

  5. Git. Nie ma co się przejmować. Jakoś lżej.

  6. Ostatnio wynajduję sobie fajne warsztaty, które traktuję jak superwizje. Co ciekawe, ostatnimi czasy, nikt mnie na warsztatach nie wkurza. Przez długi czas, zawsze była przynajmniej jedna, wkurzająca osoba :) Bogu ducha winna, a to nie tak siedziała, a to dziwnie mówiła… Oczywiście żadnych przytyków nie robiłam, międliłam temat w sobie. No i się chyba przepracowało ;) W czasie jednych warsztatów odezwały się stare wzorce ( radar na pracę etatową), poznaje ludzi pracujących w różnych interesujących mnie firmach, na pewne nazwy zapala się lampka ( efekt poszukiwania pracy), a potem zamiast radości u tej osoby, widzę zmęczenie i słyszę o chęci robienia czegoś ważnego… Czyli póki nie zobaczysz od środka, to nie wiesz jak jest naprawdę…. Tak samo z ludźmi, ciągle mnie zaskakują… Mimo, że zamykam proces coachingowy, to wiem, że to tylko pewien etap…,że ta osoba wróci, bo wyremontowała tylko mały kawałek siebie…

Komentarze są wyłączone.