Targ koni

 

1.Dzisiaj dwa wydarzenia nie dawały mi spokoju: Targ koni w Skaryszewie i uchwała radnych w Bolesławcu określająca limit zwierząt jakie można posiadać mieszkając w blokach i kamienicach – dwa koty lub psy. 35 tysięcy koni wyjeżdża z Polski na rzeź, głównie do Włoch. Jadą setki kilometrów przeżywając męki i okrucieństwo ludzi. Na FB ktoś napisał w komentarzu, że gdy chodzi o konie to pojawiają się protesty i oburzenie, a przecież prosięta idą na rzeź masowo. Jeszcze ktoś, że koniny nie wziąłby do ust.

2.Mięsne i spożywcze lobby czuwa. Codziennie robi miliardom ludzi wodę z mózgu i kisiel w żołądku. Działa podobnie jak lobby farmaceutyczne i tytoniowe, militarne i medialne i setki innych cichych, potężnych grup nacisku. Ludzie obżerający się niezdrowym jedzeniem pochodzącym  z tysięcy zabijanych zwierząt to pewniaki – super klienci diet, siłowni i wreszcie lekarzy, szpitali i aptek. Więcej ludzi umiera z powodu otyłości, niż z głodu. Otyłości jednak początkowo mniej boli. Więcej chorób wynika z powikłań polekowych niż skutków podstawowych chorób. Małe z pozoru, ciche, początkowo bezobjawowe i pełzające anemie, alergie i nowotwory. Ale o tym cicho, sza. Rynek szczepionek, rynek antybiotyków, rynek nieskutecznych cytostatyków, rynek paliwa, rynek mięsa, rynek, rynek i wreszcie rynki finansowe…

3.Obraz gospodarczy świata nie jest przecież efektem naszych potrzeb, tylko zachłanności nielicznych grup i środowisk utrzymujących stan rzeczy. Nie potrzebujesz ani nadziewanych wafelków, ani przetwarzanego białka zwierzęcego, ani słodzonych napoi. Oczywiście przekonają cię, że tak, że musisz to jeść, musi to mieć. Nie potrzebujesz 816 kanałów telewizji. Oczywiście przekonają cię, że tak. Nie potrzebujesz myśliwców wielozadaniowych. Oczywiście przekonają cię, że tak. Zdrowie, bezpieczeństwo, racja stanu, sojusze, demokracja… Rzeczy, które wmawia nam system, reprezentujący zawsze interesy elit, mają się niezmiennie od stuleci, kryją się za nimi pieniądze. Dawniej interesy te dotyczyły jedynie słusznej religii, niewolnictwa, praw kobiet, praw dzieci, praw mniejszości, związków tej samej płci, palenia tytoniu itd. Tylko rewolucjonista, ateista, anarchista, komunista, wyznawca herezji – słowem wróg, wykolejeniec, mógł uważać, że kobieta może mieć te same prawa co mężczyzna, że murzyn może mieć duszę, a dziecko nie powinno być bite. Wszak wiadomo, że kobiety są leniwe i głupie, homoseksualizm to zboczenie, a dzieci bite są bardziej współczujące. Dzisiaj manipulacja opinią publiczną jest tylko trochę bardziej wyrafinowana, tylko trochę.

4.Patriot act, dokument zatwierdzony przez senat USA za czasów prezydenta Busha, obiecał znieść prezydent Obama, już w czasie poprzednich wyborów. Nie zniósł do dziś. Uprawnia on kilkanaście tajnych służb do inwigilowania obywateli własnego kraju, bez zgody sądu, a także przetrzymywania i przesłuchiwania, w tym użycia tortur, jeśli tak uzna oficer prowadzący śledztwo. Obywatele obcy na mocy rozporządzeń o walce z terroryzmem, mogą być przetrzymywani bez sądu, tak długo, jak to jest konieczne. Oczywiście pogwałca to konwencję Praw Człowieka, Konwencję Genewską o prawach jeńców wojennych, ale kogo to obchodzi.

5.A jak to się ma do zwierząt? Rzecz w tym, że efekt  cieplarniany i setki negatywnych skutków wywoływane przez przemysł spożywczy nie są efektem nieuniknionych potrzeb, ale częścią tej manipulacji. Tylko niewielka część tej żywności trafia na rynek. Miliony ton ulega zniszczeniu z powodu nadprodukcji. Żywność się subwencjonuje tylko po to, żeby ograniczać małe rolnictwo, a wzmacniać kolejnych gigantów, monopolistów jak Monsanto. Problemy żywieniowe, uruchamiają zdrowotne, zdrowotne uruchamiają rynek zdrowia, ten ubezpieczeń, ten finansowe itd.

6.Powoli się jednak przebudzamy. Prawa dzieci, prawa kobiet, prawa mniejszości w wielu krajach są już normą. Los nas samych jest częścią losu innych. Los zwierząt przestaje nam być obojętny. To proces długotrwały, powolnego rodzenia się samoświadomości. Nagle rozumiesz, że wyrzucanie śmieci do lasu jest skutkiem tego samego ogłupienia, oddzielenia człowieka od natury. Rozumiesz, że człowiek nie jest żadnym panem stworzenia, tylko częścią ekosystemu najbardziej niebezpieczną, że los człowieka jest nierozerwalnie związany z losem zwierząt, że w sensie biologicznym i duchowym stajesz się tym, czym się karmisz. Odkrywasz również, że zwierzęta czują, cierpią, proszą, że każde z nich jest cudem życia i odwracając głowę od ich cierpienia gubisz także siebie, własne człowieczeństwo, gdyż rzeczy, istoty i wydarzenia na naszej planecie są nierozerwalnie połączone. Jesteś ich immanentną częścią.

Targ koni
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

24 komentarzy

  1. Ach no i ubóstwo i bieda wiele naszych zachowań wyjaśnia. Bestialstwa nie da się zrozumieć nawet w czasie wojny.

  2. Ujmę się jeszcze na koniec, idąc za przykładem Ani, za gołębiami. Nie wiem czemu łapie mnie za serce jak widzę wycieczki Japończyków w Krakowie oniemiałych na widok onych :) Zaaferowanych, stojących wmurowanych w ziemię lub fotografujących z zachwytem.
    A my jak je traktujemy?
    Wciskamy gaz do dechy w samochodach. A ciała ptaków często leżą całymi dniami dalej rozjeżdżane :(
    Strzelamy z wiatrówek np. dalej wbijamy na stalowe pręty. Bo białe mazie są fuj, ale psa już można komuś wyprowadzić na trawnik. Bez siateczki.

    Każde zwierzę jest święte. Czy to krocionóg, ćma, pająk, pliszka, kos, małpa czy człowiek. Choć ten ostatni niestety nie zawsze i nie każdy :( zasługuje na miejsce w tym rządku.

  3. Magda Turek nie wiem gdzie mieszkasz ale ja sobie we Wrocławiu znlazłam dwa takie pozytywne miejsca i się tego trzymam:)

  4. a wiesz, ja sobie myśle, że nawet jeśli jeden człowiek jest tylko kroplą, to z kropel składa się ocean:) a wpływ człowieka przez całe jego życie na innych, na jego otoczenie, może być zaskakująco duży

  5. Uwielbiam czytać wpisy w blogu na takie tematy. Nie mogę się jednak opędzić przekonaniu, że jesteśmy odosobnieni. Że niewiele możemy zrobić, bo tych bardziej świadomych osób jest niewiele. Ja sobie mogę nie jeść mięsa, nie leczyć się antybiotykami, nie oglądać TV, dbać o zwierzęta i ludzi, ale sama w pojedynkę nie zbawię tego świata. Mało tego – to wszystko sprawia, że coraz bardziej izoluje się od ludzi, którzy otaczają mnie na co dzień.
    Ale dobrze jest choćby na tym blogu odetchnąć i spotkać innych, którym chodzi o to samo.

  6. koncze nocne opowiesci ,bo literki mi sie placza;))))dobrej nocki

  7. no ale to bylo male piwo,bo w tym czasie poznalam Alicje,ktora uratowala juz kilka golebi, psow, miala 9 kotow w domu i zwierzeta potezebujace pomocy zawsze jakos tak trafialy [od ich adres…a oni /z mezem/ nie denerwowali sie,tylko uruchamiali mozliwosci i pomagali kolejnemu wrocic do zdrowia ,a;lbo znalezc dom;)))))))))

  8. zwierzeta same czasem trafiaja w nasze rece;))))

    mnie sie na przyklad golab trafil z polamana noga i bez ogona.
    no pech chcial ,na mojej drodze sie szamotal,gdy wracalam ze szpitala.zawrocilam,wrzucilam do bagaznika.
    mielismy wiec w domu intensywna terpie ,pod okiem wterynarza,ktory kiwal glowa ,ze nic z tego nie bedzie….bo golab chorowal ciezko,kiepskon trawil,mial biegunki…dzwonilam po Polsce ,po golebiarzach i weterynarzach-ornitologach,pytalalam na forach;))))
    karmilam w dziub,bo nie chcial jesc ,poilam strzykawka,dostawal antybiotyki…
    no i zbieralismy ptasie kupy…..
    przeszedl pomyslnie trzymiesieczna rehabilitacje”tylko dla orlow”
    niektorzy pukali sie w czolo-bo zwykly dachowiec z niego byl,nie orzel ,nie sokol wedrowny,nawet nie golab pocztowy…..
    noga-troche krzywo zrosla sie,obserwowalismy rosnace piora i coraz wieksza tesknote ;))),wiosna przyszla….i wypuscilismy rekonwalescenta.
    dzis zastanwiam sie,kto komu zycie uratowal???
    ja jemu?czy on mi?

  9. Aniula ,zgadzam sie z toba.antybiotyk niejedno zycie uratowal;))))leki sa potzrebne .
    nalezy je brac ,gdy trzeba.przwciwbolowe tez.
    ja o bezmyslnosci i lenistwie mowie!!!gdy zamaist sie zajac problemem-siega sie po tabletke ,zamiast sluchac siebie,ruchu zazywac,swiezego powietrza,zdrowego jedzenia a czasem wyrzeczenie jakie zrobic;)))))))))))))

  10. Kochani nie popadajmy w paranoję. Co do leków to czasem warto wziąć antybiotyk, żeby choróbsko nie zrobiło się przewlekłe a organizm nie wymęczył się niepotrzebnie. Choróbska obciążają serce i nerki. Głupotą natomiast jest leczenie wirusów antybiotykami. To nic nie da !!!! I tu ludziom i durnym matkom oraz ojcom, trzeba wbić do głowy, że choróbsko trzeba wyleżeć a nie z gilami w nosie łazić do ludzi. Druga sprawa, odżywianie, ważna rzecz i lepiej zdrowo jeść niż potem kupę kasy płacić za odchudzanie. Jak coś boli to znaczy , że się trzeba tym zająć i szukać przyczyny, dlaczego boli. Takie proste rzeczy, nie? A i się nie stresować, trzeba omijać buraków i prostaków, nie oglądać telewizji. Sąsiadom warto mówić dzień dobry:) Dobry sąsiad to skarb:) A i do Bennewicza trza zaglądać co jakiś czas , żeby ustalić pion i jakoś do przodu pójdzie:) A zwierzaki są kochane, ale jak na razie po stracie mojego Miśka nie jestem gotowa na nowego….

  11. dla mnie najwiekszym paradoksem w medycynie jest zagluszanie jeku wlasnego cierpiacego ciala………..
    tabletka przeciwbolowa na wszystko.bez diagnozy,bez recepty ,bez badania,bez myslenia………..
    skuteczny srodek usypiajacy swiadomosc.

  12. polecam ksiazke „antyrak”………….
    autor tlumaczy, dlaczego -zamiast szukac cudownego lekarstwa na raka,nie propaguje sie zdrowego zywienia ,ruchu,zdrowego zycia………zadna firma farmaceutyczna nie ma w tym interesu……….gdyby taka zwykla kapuste dalo sie przetworzyc w tabletke ,to cos innego………….;))))))))))))))))))

  13. have to have
    bardzo dobra ” terapia ” zdarzyla mi sie w zyciu
    jak sie ma niecale 2 tys zlotych na miesiac;))))))))))))) mozna sobie uswiadomic, co tak naprawde „musze miec”………
    ile metrow kwadratowych do zamieszkania
    ile litrow paliwa na miesiac do spalenia
    przetworzony sok z kartonu,czy kompot z wlasnych czeresni w zwrotnym szklanym sloiku;))))
    10 litrow wody zwyklej /zazwyczaj zrodlanej , nie mineralnej/ w plastykowych butelkach czy 10 litrow wody przefiltrowanej i ugotowanej….
    pasztet z dzika czy z ciecierzycy???
    batonik 1000 kcal /+srodek na odchudzanie/ czy wlasnorecznie skomponowana kanapka?

    wiekszy telewizor?
    siodma pare szpilek?nowy zegarek?
    koszule od pana C. albo pani L.?????
    itd …itd…..

    dzis pani w banku usmiecha sie:
    „mozemy pani zwiekszyc limit na karcie”,”moze pani wydawac wiecej pieniedzy z odroczonym terminem splaty”,”moze pani wiecej kupic na raty,bez gotowki…”
    ale po co?
    „przeciez to niebezpieczne”-usmiecham sie da pani…….
    „a jesli przyjdzie pokusa skorzystac z tego????”

    pani patrzy na mnie z niedowierzaniem,pewnie mysli „szurnieta klientka”
    nie chce kredytu,nie chce zakupow, nie chce wiekszego limitu

    tak samo jak kolega ,ktoremu tlumacze ,ze zazwyczaj zostawiam auto w miescie i wiekszosc spraw zalatwiam na piechote….bo taniej, zdrowiej ,ekologicznie,a nawet szybciej….
    czasem brakuje mi miesa-bo brakuje mi energii,wtedy jem ,czasem rybe,zasem kotlet.
    moze nauczyc sie lepiej zarzadzac zasobami energetycznymi???
    tak jak nauczylam sie nie robic debetow na koncie????
    energia to energia,zasady sa podobne;))))))))))

  14. heh no właśnie fundacje mają się różnie i borykają z różnymi wyzwaniami…a tu kasa szła na prywatne przyjemności, na kolejne rzeczy, błyskotki i „fajniejsze” oprawki od okularów:( tak naprawdę, to ja nie mam nawet świadomości na ile stał się to medialny „temat” bo nie oglądam tv, nie mam radia (wyszło mi oświadczenie jak przed panem listonoszem dzwoniącym w sprawie abonamentu RTV;-) w necie też filtruje info;-)

  15. Pewnie masz rację Marta. Jakoś obrzydło mi już słuchanie bez przerwy, wszędzie, na okrągło o tej sprawie jako szczególnej.
    Nie chodzi mi o powszechność krętactwa i cwaniactwa. Nie pochwalam. Ale wiem, że fundacje działają często gęsto „na żebraninie u sponsorów”, nie mają pieniędzy dla tylu pracowników ilu potrzebują i opierają się na wolontariuszach jako sekretarkach i archiwistkach? Aby pomagać naprawdę skutecznie i wymiernie ludziom czy zwierzętom, trzeba mieć siłę, odpowiednie własne zasoby, dojścia. Przemęczony społecznik bez pieniędzy, bez urlopu, bez szacunku do siebie i innych nie naprawi sobie sam roweru, a co dopiero mówić o pomocy innym :/

  16. hmm to chyba nie jest najlepsze miejsce na taką dyskusję, ale może tak być, że dla wielu, wielu osób, w jakiś sposób kiedykolwiek związany z NL (starą lub nową;-), Fundacją Dzieci Niczyje, lub podobnymi tematami w ramach MOPS’ów czy OPS’ów to jest ważny temat….a Jakub jest rozpoznawalny od wielu lat… i czy 85% robi podobnie?…nie wiem,ale chcę wierzyć, że jednak nie. W moim tunelu poznawczym, na wydawanie pieniędzy fundacji na swoje prywatne przyjemności, fanty, gdżety jest jedna etykietka :(

  17. 7 pytanie graniczne uzmysławia mi, że czuję sens życia zaraz po przebudzeniu. W ciągu dnia. Czasem niespodziewane trudności i przykrości, gdzieś go na chwile pochłaniają.
    Sensem jest dla mnie robienie mądrych, pomocnych rzeczy dla siebie i innych :)

  18. Ogłupiają nas, ogłupiają i zbierają żniwa w postaci naszej kasy, którą im przekazujemy (często nie mając żadnego autentycznego wyboru).
    Ogłupiają nas :( Mydlą oczy. Teraz znowu jakaś afera wokół faceta z fundacji przeciw pedofilii. 85 procent ludzi robi podobnie; fundacje wiadomo to nie od dziś nie mają lekko, bo trzeba oddawać haracz państwu za to, że się w tym kraju cokolwiek ma. Brał te pieniądze na hotele i wyjeżdżał tam z dziećmi? Płacił biżuterią? Okazał się zwyrodnialcem? Nie.

    Jak zwykle czytamy i słyszymy o tematach zastępczych. Pewnie za naszymi plecami politycy znowu się dogadują w niekorzystnych kwestiach, próbują przepchnąć machlojne ustawy, dogodzić sobie premiami i podwyżkami. Jak coś jest na tapecie, to się zastanawiam czego znowu nie mam prawa wiedzieć, co zapada na najwyższych stołkach?

    Kraków zimny, mroźny, niepewny bytowo. Przyjazny dla bogatych i przyjezdnych turystów. Za grosze można zwiedzać ziemię wartą często 7 tys. za metr kwadratowy…

  19. 1. Te wczorajsze informacje o limicie kotów przyjęliśmy w rodzinie jako kompletną paranoję. Nic dodać, nic ująć. Co to ma być, że ktoś decyduje, ile można mieć zwierzaków. Może jeszcze powstanie zbiór Polityk, kodeksów zawierających kryteria, które zwierzaki zostawić, a które… Paranoja.

    2. Od kilku dni boli mnie gardło i leczę się jak dotąd ziołami. Nie pogarsza się i nie polepsza (dziwne). Dziś wzięłam urlop, oby tylko nie musieć połykać tych antybiotyków, co przepisuje lekarz, ale nie wiem, czy się nie poddam, jak mi gardło nie puści… Wiem, powikłania po lekach… Spróbuję wytrzymać jakoś, o ile nie dostanę gorączki, bo nie wiem, jak inaczej mam się postawić na nogi.
    Rozumiem, że grzaniec też zakazany :)

  20. bodajże rok temu w Forbs mozna było przeczytać artykuł w którym autor dowodził, że jeżeli ludzkość utrzyma swoją mięsożerność na obecnym poziomie – to przy uwzględieniu wzrostu populacji i dynamiki wzrostu tej mięsożernosci w 2050 świat nie będzie w stanie sprostać „apetytowi” ludzi, a zanieczyszczenie środowiska wzrośnie w sposób nieprzewidywalny… w US wciąż hamburger jest tańszy od brokuła, a koncerny takie jak przywołane Monsanto czy Wallmart robią wszystko, żeby utrzymać taki stan rzeczy… i myśle, że naprawdę niewiele ludzi świadomie łączy kawałki mięsa leżące na tackach w markecie ze zwierzęciem, które było żywe, czuło….Ostatnio nawet miałam taką rozmowę, moja rozmówczyni stwierdziła, że królika to by nigdy nie zjadła, bo on ładny i puchaty, ale ze świnką nie ma takiego problemu. a moją roztoczoną wizją małych różowych prosiaczków i cielątek skwitowała: „wole o tym nie mysleć”

  21. To też mnie dobiło :( Państwo już dawno wkroczyło do naszych sypialni, łazienek. Teraz nawet nie muszą, a pewnie pluskwują tam gdzie potrzebują.
    Ja jestem człowiekiem, który się źle czuje kiedy zje rybę na obiad. Modlę się w duchu i dziękuję za to, że mogłam sobie na nią pozwolić. Ale koty, psy, koniki – są zwierzętami, które dają nam tyle pożytku – nawet zwykłe cieszenie oka kiedy są zdrowe i żywe. Nie mogłam spokojnie jeździć do pracy, bo po drodze była rzeźnia i widziałam dowożone na rzeź zwierzęta. Grzeczne rumaki jadące na zgotowany im los :(

    Jest tyle smaków i wegetariańskich potraw. Ale człowiek ma zawsze swoje widzimisię i musi zabrać się za ślimaki, spróbować łabędzia, zakosztować „czegoś nowego”.

    Jeśli chodzi o dobranie się do naszych żołądków i portfeli to państwo i jego skuteczny aparat jest pierwsze! Podnieść opłaty za śmieci? Proszę bardzo! Dla urzędników, którzy to wymyślają i mają po 15 tys. miesięcznie (nie mówię o interesach wlasnych czyt. lobbingu) to śmiesznie małe kwoty. Dla ludzi, których ja znam to zatrważające wyłudzanie.
    Jak działa pozwalanie na zabijanie? Zaczyna się od jedzenia smalczyku psiego w cichej zmowie przez wszystkich mieszkańców takiej czy innej miejscowości. Od rzucania kamieniami przez chłopcow do kotów. Bo można? Można! Gdzie mają takie malce odreagować to, że same są bite? Na istotach słabszych.

  22. ” Wiesz jak zabija się krowy i świnie. Czy twoja świadomość kończy się na wędlinie? ” – za Wojtkiem Sokołem. zadających pytania jest coraz więcej.

  23. Przebudzenie trwa, bolesne. I tak czytam sobie w książce Andrzej Batko… „musisz wzbudzić w ludziach pragnienie posiadania”. Ostatnio przeczytałem książkę No logo- Naomi Klein. Korporacje są bezwzględne i tak samo jak zwierzęta ich nie obchodzą, to też ludzi traktują podobnie. Traktują ich jako mięso armatnie dla wytwarzania produktów i przede wszystkim… budowania marki.
    Marka jest wszak najważniejsza!

Komentarze są wyłączone.