Targi

książki
książki

Od wielu lat jestem gościem Targów Książki, warszawskich i krakowskich. Jutro będę na Narodowym w Warszawie z moimi Rozmowami z Karolcią, w barwach nowego wydawnictwa Studio EMKA. Jestem gościem i skromnym podpisywaczem swoich książek. Skromnym,  bo gdzież ja, w porównaniu do popularności Nergala, Kammela, Rusin, Wałęsowej czy innego celebryty, który nieoczekiwanie stał się również literatem. Potem zwiedzam, kupuję, poznaję książki, wtapiam się w tłum, dotykam okładek, dźwigam wór z książkami, którym nie mogłem się oprzeć.  Funkcja książki i jej społeczny przekaz zmieniły się bardzo w ciągu ostatnich lat. 

Dowiemy się oto – co była żona sądzi o swym mężu znanym dziennikarzu, albo inna żona o znanym prezydencie, nobliście! Dowiemy się co satanista, a przynajmniej obrazoburca w katolickim kraju, ma do powiedzenie o życiu i jaki w gruncie rzeczy romantyczny jest z niego chłopak. Na przykład Kapuściński, choć wybitny, znany i ceniony za życia, nigdy nie cieszył się taką popularnością jak biografia o nim. Kapuściński bez fikcji. Opowiemy wam prawdę bez fikcji o nim, najprawdziwszą, szokującą. Kapuściński był komunistą, choć uchodził za postępowca – pisze autor. Otóż drodzy młodzi czytelnicy i jeszcze młodsi, nie dajcie się robić w bambuko ani w balona. Nikt, kto przed rokiem 1989, kto miał więcej niż 25 lat i robił jako taką karierę w ówczesnej Polsce, nie mógł nie być lojalny wobec władzy. Przypomnę: Polska była wówczas tylko nominalnie suwerenna, gdyż funkcjonowała jako państwo satelickie wobec Rosji Sowieckiej, uzależnione gospodarczo, militarnie i politycznie. Wszelkie władze – od wójta gminy po premiera rządu były zależne, w mniejszym lub większym stopniu, od elity wybieranej i całkowicie zależnej od elit ZSRR. Lojalność to z resztą eufemizm. Przyjmuje się, że w tajnych służbach PRL było zatrudnionych od 600 tyś. nawet do 3 milionów obywateli, około 1, 5 do  2 milionów w etatowym wojsku ludowym, 3 miliony w PZPR (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej)  a według IPN nawet 15% księży współpracowało z tajnymi służbami, w niektórych kościołach, zgromadzeniach, regionach nawet 50% i więcej. Szczególnym obszarem inwigilacji była tak zwana kultura i sztuka, dostęp do mediów, informacji, literatury, nauki lub innego przekazu treści skierowanej do społeczeństwa, łącznie z kabaretem. Pod koniec lat 80 XX wieku nawet urządzenia kserograficzne były ściśle nadzorowane i można było posiadać takowe, tylko dzięki specjalnym zezwoleniom.

Żaden literat, aktor, muzyk, dziennikarz, reżyser, naukowiec nie mógł działać oficjalnie po za systemem cenzury, czyli ścisłej kontroli każdego, upublicznionego słowa, a nawet dźwięku. Jeśli działał po za tym systemem, to nieoficjalnie, czyli w podziemiu, lub za granicą, często pod pseudonimem. Trudno to zrozumieć, ale wypominanie Kapuścińskiemu, Szymborskiej, Mrożkowi, a nawet młodszym jak Englert, czy Wajda, Hoffman czy Olbrychski, Mann czy Walter przygody z komuną nie ma sensu, gdy w tej przygodzie uczestniczyli wszyscy, których komunistyczne władze upubliczniały. Był tylko jeden wyjątek: Jan Paweł II – siła wyższa. Reszta podlegała cenzurze – ulica Mysia 3, Warszawa. Inni, bardziej ulegli lub cyniczni, realizowali misję socjalistycznego państwa, stawali się tubą oficjalnej propagandy.

Marzyliśmy jako studenci o książce Miligrama lub Zimbardo, Aronsona lub Horney, zaczytywaliśmy się kopiami Hłaski albo Topora. Dzieła Szekspira w tłumaczeniu Słomczyńskiego albo wiersze Kawafisa znikały z państwowych księgarni jak świeże bułeczki, a egzemplarze Kapuścińskiego lub Budrewicza pożyczało się od znajomych na zapisy – była kolejka czytania. Kto posiadał serię przygód Tomka Wilmowskiego autorstwa Szklarskiego, ten czuł się królem życia!

Po 1989 wszystko się odmieniło. Pełne wydania Gombrowicza, wydania Herlinga-Grudzińskiego, wydanie Sołżenicyna, dzieła wszystkie Miłosza, przedruki paryskiej Kultury. Można było pisać, śpiewać, wydawać co się chce, ile się chce. Rzecz niezrozumiała dla dzisiejszych fejsbukowiczów, blogerów, uczestników infosery. Możesz nagrać telefonem film i puścić go w sieć bez niczyjej zgody. Możesz propagować swoje myśli oraz idee, krytykować kogo chcesz i ile chcesz, możesz nawet naruszać tabu, informować o intymnościach,  ujawniać tajemnice osobiste,  własne gołe fotki, a nawet państwowe informacje. Popierać aborcję albo krytykować, kłócić się o decyzję Angeliny Jolie, odsądzać ją od czci i wiary albo ją popierać. Możesz za parę gorszy wydrukować swoje wiersze lub opowiadania.

I jak korzystamy z tej wolności? Co czytamy, co drukujemy? Co organizuje zbiorową wyobraźnię Polaków? Czyżby miał rację Zygmunt Bauman, że jak dotąd w obszarze kultury i nie tylko, przejmujemy z Zachodu najgorsze wzorce, a nie najlepsze. Łykamy tandetną popkulturę, sezonowe mody i co gorsza usilnie i nieudolnie staramy się je naśladować. Niestety także, a może przede wszystkim w literaturze. Tymczasem w literaturze zaczyna się wszystko co ma do przedstawienia kultura, tu zaczyna się pieśń i piosenka, scenariusz filmu, tekst sztuki, wiersz i metafora, plastyczny zamysł i przemówienie polityka.

Nie zgadzam się z poglądem, że dla każdego coś miłego, że jest TV kultura i jest również masowa telewizja z serialami i teleturniejami dla mas, że jest tabloid i miesięcznik Teatr, że jest Dostojewski i Cortazar dla znawców i wyznania celebryty dla szerokich odbiorców. Wrażliwa estetycznie i kulturowo młodzież nie bierze się z genotypu swoich rodziców ale z wzorców kultury, z powszechnej, kulturowej propozycji, którą może znaleźć w ciekawym muzeum, fascynującej książce, ponadczasowej sztuce teatralnej. Ale najpierw ktoś musi pokazać atrakcyjność Szekspira i Mrożka, Sołżenicyna i Achmatowej młodemu pokoleniu. Niestety z kulturą jest jak z fast foodem. Nowy Jork na przykład, to miasto restauracji, barów, pubów i kafejek. Setki miejsc z tanim, znakomicie przyrządzonym, multikulturowym, pysznym, zdrowym jedzeniem. Co zaadoptowaliśmy z tradycji kulinarnej USA? Fast food.

Dlatego czasem, nocą zastawiam się także co zrobiliśmy ze swoją wolnością?

 

Targi
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. a może inaczej, póki mamy jeszcze czas, co możemy z tą naszą wolnością zrobić?!:-)

  2. Przejedliśmy.

  3. A może jeszcze nie umiemy być “wolni”? Wolnosc moim zdaniem wymaga samoswiadomosci , odwagi osobistej, a to, niesie za sobą wizje , przekonanie, prace i te wewnetrzna i te na zewnątrz – na codzien ..Zachlysnieci ” wolnoscia poskomunistyczna” płyniemy z pradem poddając się powszechnym opiniom i modom. Jestesmy zalewani – zalewamy własne wartości szara lawa pustki emocjonalnej i kulturalno – politycznej. Dostep do ” wszystkiego” w dobie internetu oslabil nasza czujność i umiejetnosc wyboru , oddzielania plewow od wyznawanych wartości.
    Autorytety – nawet jeżeli sa – gina w powodzi przecietnosci , zalewane informacjami ” kto , z kim “itp..
    Mam wrazenie ze często nie potrafimy sobie z ” wolnoscia” poradzić , bo to oznacza również najprostsze codzienne wybory niemniej wymagające sily woli szanowania własnych przekonan nawet w takich codziennych sytuacjach jak to czy wlanczam TV żeby bezmyślnie przeskakiwać przez kilkadziesiąt kanalow czy siegam po ksiazke.
    To chec poszukiwania w szeroko pojętym dostępie do kultury , polityki – autorytetow.
    Wolnosc dla mnie to również zobowiązanie- do wyboru odpowiedniej władzy.O tym jak często nie korzystamy z tej możliwości swiadcza statystyki ilości uczestniczących w wyborach . ” Takie pokolenie jaki wladca”/z księgi Talmudu/ , trudno wiec dziwic się obecnej sytuacji.
    Może trzeba wlaczyc swoja “aktywność” również w społeczne wybory zamiast otulac się płaszczem obojetnosci na to co dzieje się wokół.
    Cytujac jeszcze raz ksiege Talmudu ” I powie każdy człowiek: To dla mnie zostal stworzony swiat. I powie każdy człowiek : Swiat spoczywa na mnie” rozpoczynając od siebie, naszych codziennych wyborow nie zapominajmy o naszych przekonaniach i wartościach bo ” .. kto ratuje jednego człowieka ratuje caly swiat..”? ksiega Talmudu”
    Tym samym pozdrawiam autora i wszystkich blogowiczow wierząc ze roztaczając coraz szerszy krag zwolennikow coachingu w szeroko pojętym zrozumieniu jego procesu przyczyniamy się do rozszerzenia umiejetnosci korzystania z posiadanej ” wolności”
    Zycze udanych Targow Ksiazki w niedziele !

Komentarze są wyłączone.