Temple Grandin i inni

przeczytałem co czują, to wystarczyło...
przeczytałem co czują, to wystarczyło...

W raz z filmem o Temple Grandin przypomniały mi się słowa Mobyego: Będąc weganinem jestem szczęśliwy, ponieważ wiem, że nie przyczyniam się bezpośrednio do cierpienia innych istot.

Kiedyś przeczytałem w książce Volkera Birmelina i Immanuela Arzta Takie jakie my. Czy zwierzęta mają świadomość?, fragment o hodowli świń. Był to zwięzły opis tego, co czują małe warchlaki oderwane od matki, kastrowane na żywca, pozostawione na zimnym betonie, słyszące kwik przerażenia innych świń. To wystarczyło żebym podjął decyzję. Nie jem zwierząt.

 

 

 

 

kuchnia to czasem zabawa ze śmiercią
kuchnia to czasem zabawa ze śmiercią
Woicjech Eichelberger
Wojciech Eichelberger

 

Wojciech Eichelberger napisał pamiętne słowa:  Mniej więcej do trzeciego roku życia kochanie wszystkich zwierząt jest dla nas naturalne, niemal odruchowe. Gdy pewnego dnia na naszym talerzu ląduje kawałek mięsa, który już niczego nie udaje – nie wiemy, skąd się wziął. Nie byliśmy bowiem świadkami zabijania. Dowiadujemy się, że to kawałek cielaczka, świnki albo kurczaczka. Czy to znaczy, że to zwierzątko zostało zabite? – pytamy.

 

 

 
 
zabawa w Ramallah
zabawa w Ramallah

W odpowiedzi słyszymy, że wprawdzie kurczaczek, cielaczek albo świnka zostały zabite ale to były inne świnki, cielaczki, kurczaczki – nie te znajome, które tak szczerze kochamy. Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy.

 

 

 

 

 

Temple Grandine
Temple Grandin

Temple urodziła się w 1947 w Bostonie w stanie Massachusetts. Wcześniej czytałem jej prace, widziałem też film dokumentalny, a teraz z przyjemnością obejrzałem na HBO film fabularny Temple Grandin. Jeśli zdarza nam się narzekać na własne życie to Temple Grandin uczy nas pokory, samozaparcia, wiary w siebie i umiejętności przechodzenia przez kolejne drzwi. To jej motto życiowe. Dla zdrowych ludzi to wielka lekcja. Kiedy poznasz biografię Grandin być może powiesz do siebie jak ja kiedyś: Nie waż się odtąd narzekać. W porównaniu z nią nie masz w życiu żadnych barier!!!

Jako dziecko autystyczne, które chodziło do szkoły w latach 60 XX wieku musiała pokonać barierę nie tylko własnej choroby, ale również okrucieństwa rówieśników, wstydu rodziny, oporu nauczycieli, braku wiedzy środowiska na temat autyzmu, konserwatywnych modeli edukacyjnych. Dziś jest profesorem na Colorado State Univesirty, jest psychologiem i doktorem nauk zoologicznych.  

Jest taka scena w filmie, kiedy Temple Grandin przekonując zarząd ubojni bydła do swego systemu transportu i selekcji zwierząt: Jestem jak Nicola Tesla, Albert Einstein i Kepler. Wy widzicie tylko wykresy ja całą fabrykę mam w głowie. Wiem, że to zadziała.   W USA ponad 50% ubojni działa według systemu opracowanego przez Temple. Zaczęła od tego, że na czworakach przeszła cały ciąg zagród, kojców i klatek, którymi przeganiane są krowy, do kąpieli, do transportu, wreszcie na rzeź. Zapamiętuje obrazami, siniej niż inni ludzie odczuwa bodźce, reaguje na chaos i dzięki temu potrafi zbliżyć się do zwierząt, zrozumieć co je płoszy, co uspokaja, jak reagują na drapieżniki. Mówi: hodujemy bydło dla własnych potrzeb, po to są jego tak wielkie ilości, w innym przypadku kilka sztuk stałoby w ZOO. Jednak jeśli nam służą, winniśmy im szacunek. Mogą iść na rzeź bez strachu i cierpienia. Mój system zmniejsza straty z powodu złamanych nóg, utopień i zranień, a także oszczędza na poganiaczach, którzy próbują bydło uspokoić. Ten pragmatyzm zjednał jej producentów bydła i właścicieli rzeźni. Jej system oparty na rozumieniu psychiki zwierząt i mechanizmów stadnych daje krowom poczucie bezpieczeństwa i zmniejsza ich cierpienie.

Zaklinacz koni
Zaklinacz koni

Monty Roberts, pierwowzór słynnego Zaklinacza Koni, zagranego przez Roberta Redforda w filmie z 1998, w ciągu 20 minut osiąga to, co „zawodowi” kowboje uzyskują łamiąc wolę konia w ponad 30 dni.  Żeby osiodłać konia straszą go, biją, zarzucają czarne szmaty na głowę, ranią język i nozdrza, chłoszczą i powalają na ziemię. Wreszcie udręczone zwierzę pozwala się osiodłać i tak  zostaje „najlepszym przyjacielem kowboja”. Monty Roberts natomiast słucha zwierzę i porozumiewa się z nim jego językiem, który nazwał equus (po łacinie koń). Jako dziecko obserwował praktyki łamania koni, jego ojciec i wujowie byli kowbojami. Cierpiał i jako nadwrażliwe dziecko zdaniem dorosłych super kowboi nie nadawał się do męskiej hodowli koni.

 

Dla zwierząt wszyscy ludzie są nazistami  – powiedział kiedyś wybitny noblista Isaac Bashevis Singer. Boże Narodzenie mamy już za sobą – rzeź karpi, kurczaków, krów i świń. Ile kilogramów jedzenia znalazło się po świętach w twoim śmietniku? Ile istnień znalazło się w kubłach z braku apetytu?

Akcja www.empatia.pl
Akcja www.empatia.pl

Jest na szczęście wiele takich indywidualności jak Temple Grandin i Monty Roberts, w tym sławne postacie jak Natalie Portman, Clint Estwood, Dustin Hoffman, Bono, Richard Geer, Anthony Kiedis (lider Red Hot Chilli Peppers), Brigitte Bardot i Paul McCartney, a u nas profesor Andrzej Elżanowski, Krzysztof Pieczyński, Wojciech Eichelberger, Maja Ostaszewska. Jest wiele organizacji. Fundacja Gaja, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, Arka, Viva i inne. Na całe szczęście.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jaki w tym powód do dumy? zabić z karabinu z lunetą bezbronne zwierzę?
Jaki w tym powód do dumy? zabić z karabinu z lunetą bezbronne zwierzę?

W Polsce ustawa projektu profesora Elżanowskiego, znanego bioetyka i wegetarianina, która miała dbać o prawa zwierząt domowych i gospodarskich nie przeszła w sejmie. Praw zwierząt rzeźnych w ogóle nie „ruszała”, nie było na to szans.  Pies na łańcuchu to w Polsce tradycja – powiedział publicznie poseł Kłopotek z PSL, z partii która ustawę zablokowało wraz z rządzącą PO, gdy posłanka Mucha odmówiła jej poparcia.

 

 

 

 

 

Jerzy Nowosielski
Jerzy Nowosielski

Na koniec przejmujące wyznanie prof. Jerzego Nowosielskiego, wybitnego artysty i teologa prawosławia. W książce Mój Chrystus, będącej zapisem rozmów z Nowosielskim, (wydanej w roku 1993 przez Wydawnictwo „Łuk”) czytamy:

Zwierzę służy nam głównie do „produkcji”, do produkcji mięsa. (…) Te wszystkie farmy kurze czy jakieś tam inne, to przecież nic innego, jak wielkie obozy koncentracyjne. Nasz stosunek do zwierząt jest straszliwy, po prostu straszliwy. Istoty, które bardzo nas przypominają – posiadają bowiem podobne odruchy emocjonalne, podobne nawyki, podobne sposoby komunikowania się nie tylko między sobą, ale również z nami, bo przecież nawiązują prawdziwy kontakt uczuciowy z ludźmi – skazywane są na przebywanie w obozach koncentracyjnych i masowo tam mordowane. Tak wygląda nasz rzeczywisty stosunek do zwierząt i niczym się właściwie nie różnimy od hitlerowców, którzy pewien gatunek ludzki przeznaczyli na zagładę. (…)

J.Nowosielski, Zstąpienie do odchłani
J.Nowosielski, Zstąpienie do odchłani

Zapominamy, że jesteśmy ze zwierzętami spokrewnieni miłością i nienawiścią, lękiem i zaufaniem. W gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami, jak zwierzęta. I nagle skazujemy te istoty, tak bardzo do nas podobne, na status istot przeznaczonych do obozu koncentracyjnego, na ubój, na rzeź. To jest straszliwa tragedia gatunku Homo sapiens. Nie potrafię wytłumaczyć jej sobie w żaden sposób, po prostu nie potrafię. Uważam, że jest to coś, co nie ma wytłumaczenia. 

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

16 komentarzy

  1. 7 stycznia to był dzień bez mięsa, który trwa do dzisiaj. I dobrze mi z tym. :-)

  2. a z drugiej strony jestem dumna, że tyle tysięcy ludzi podpisało petycję!

  3. Panie Maćku…i znowu życie przerosło nasze najgorsze obawy, zamordowli psa husky; ja się tylko zastanawiam nad personelem schroniska dla zwierząt…schroniska to chyba także jakas czarna karta w nasyzm kraju :( dzień smutnych wiadomości

  4. Dorota, oczywiście, że ryby to też zwierzęta, więc wegetarianie ich nie jedzą. Jest bardzo dużo ciekawych badań na temat tego, jak ryby czują. Jednak przez swoją budowę i diametralną odmienność ciężko na pewno niektórym się z nimi utożsamiać, stąd kwestia, że wielu „wegetarian” je ryby. Ale jest to zwierzę jak każde inne. Tyle, że nie krzyczy.
    Gratuluję dnia bez mięsa! Gdyby co (tu trochę reklamy, ale w słusznym celu) napisz do Vivy, a pomożemy :) a na naszych stronach mnóstwo materiałów na temat niejedzenia mięsa.

  5. Bardzo się cieszę, że temat wegetarianizmu został poruszony na blogu. Panie Macieju, gdyby była taka możliwość, proszę o kontakt, usiłowałam już przez Wydawnictwo, ale na razie nieskutecznie, a nasz magazyn (Vege), zarówno jak i Fundacja Viva, byłby bardzo zainteresowany wywiadem z Panem. pozdrawiam serdecznie!

  6. Z zainteresowaniem przeczytałam wszystkie wątki. Jestem mięsożercą. Choć był 4 letni okres wegetarianizmu w moim życiu. Z powodów głównie poglądowych i trochę spowodowanych przeczytaniem życiorysu osoby (już nie pamiętam jakiej). Później z powodu drastycznych zmian w moim życiu, praktycznie rzuciłam się na mięso, jak wygłodniałą puma. Jadłam codziennie. Dla uspokojenia sumienia, za każdym razem przed rozpoczęciem posiłku, dziękowałam temu zwierzęciu, które oddawało mi swoją siłę. Dzisiaj jadam mięso w ilościach znacznie mniejszych. Jednak coraz częściej wiąże się się to dla mnie z wyrzutami sumienia. Dzisiaj głównie własne lenistwo i wygodnictwo powstrzymuje mnie przed przejściem na dietę wegetariańską. Powoli jednak do tego dojrzewam. Czytam to co piszę i odnoszę wrażenie, że piszę list do siebie. W takim razie robię pierwszy krok – dzisiaj dzień bez mięsa.

    A jeszcze mam taką wątpliwość – czy w diecie wegetariańskiej jest miejsce dla ryb? Dla mnie to też zwierzęta. Widzieliście kiedyś wyłowione ryby z wody miotające się w ładowni kutra? Mieszkam nad samym morzem i widziałam to nie raz. Najmniej jem ryb właśnie. One umierają przez uduszenie.

    Pozdrawiam

  7. Nie jem mięsa i przetworów pochodzących od zwierząt (z układem limbicznym i nową korą mózgową – z powodu silnego doznania cierpienia, silniej cierpi krowa niż marchewka w naszych ludzkich kategoriach) od 4 lat, nie piję alkoholu po żadną postacią od 2 lat, nie palę od 14…choć wychowałem sie w środowisku, w którym pełno było transów śmierci i samozagłady
    – i czuję się świetnie :) wyniki mam również świetne
    wciąż mam nadwagę z powodu upodobania do skrobii w chlebie i makaronach :(

    co do Avataru…napisze jeszcze o tym, niebawem wiele opowieści będzie w Mitach i legendach – zapraszam też do odpowiedzi w zakładce Skóra

  8. Majkelu, oczywiście, że sprawa owoceżerstwa nie jest prosta… i to w sumie jest piękne- każdy może dokonać wyboru.. jednym odpowiada koncepcja: „człowiek przestał być małpą gdy zszedł z drzewa i zaczął jeść mięso” a innym odpowiada koncepcja: „naturalnie mięso nie jest dla nas dobre”. Do mnie przemawia kwestia większej uleczalności nowotworów, alergii, cukrzycy itp po odstawieniu mięsa. Przemawia za mną to, że zwierzęta są faszerowane genetycznie modyfikowanymi organizmami (się znaczy paszą zwykłą niby, a jednak nie-zwykłą :)), a te genetyczne modyfikacje wpływają na modyfikację zwierząt a w konsekwencji nas. Przemawia za mną to, że ból i cierpienie przechodzi w neuronach do tkanek… a my to później jemy- ten ból i to cierpienie…

    I podejrzewam, że nawet, gdyby naukowcy udowodnili, że bez mięsa to nasza populacja nie przeżyje, to ja i tak będę owocożerna ;)))))))))) bo dobrze mi z tą decyzją, więc ja sobie biorę te koncepcje, z którymi mi dobrze… i nie wiem czy kiedykolwiek ten spór zostanie zażegnany…

    Ja też nie wiem dlaczego Jezus promował jedzenie ryb… ale pomyślałam, że może ktoś z Was wie? ;) może to był jeden z pierwszych coachów wegetariańskich?? ;)

    Co do Avatara- potrzebuję obejrzeć ten film jeszcze raz, ponieważ pierwszy raz był dla mnie mordęgą- za długo to trwało… i przez to straciłam sporo rzeczy… jak obejrzę i się przyjrzę to dopiero się wypowiem ;))))

  9. Jeszcze odnośnie filmu Avatar, mam wrażenie, że scenariusz jest w dużym stopniu inspirowany buddyzmem, chociażby scena w której Mo’at szamanka Omaticaya mówi do Jake Sully „It is hard to fill the cup which is already full”, lub słowa Neytiri „no one can teach you to see”. Co o tym sądzicie?

  10. Anito z tymi dowodami na owocożerność homo sapiens to nie taka prosta sprawa. Wciąż trwa ożywiona dyskusja miedzy mięsożernymi a wegetarianami na temat właściwej diety. Jest także wiele przesłanek za tym iż mięso jest dla nas ważnym składnikiem diety (interesujący link – http://www.medigo.pl/a,i,18170,schabowy_kontra_marchewka/). Zgadzam się z Tobą natomiast w kwestiach filozoficznej i ekonomicznej:) Serdecznie pozdrawiam

    PS. Nie mam pojęcia dlaczego Chrystus promował jedzenie ryb, ale chętnie się dowiem:)

  11. Majkelu, napisałam, że powód niejedzenia mięsa nie jest u mnie tylko filozoficzny, ale również biologiczny i ekonomiczny :) filozoficzny już znasz, biologiczny jest taki, że pierwotnie ludzie byli owocożerni, a po prostu (prawdopodobnie, tak się przypuszcza) zaczęto jeść mięso po epoce jakiegoś zlodowacenia, kiedy był po prostu mniejszy dostęp do roślin a i pewnie spadek temperatury wymusił np. noszenie futer itp…
    Dowody na to, że jesteśmy owocożerni a nie mięsożerni są takie:
    – mięsożercy mają szorstkie języki, kły (kły a nie tylko ich nazwę stomatologiczną :)), układ pokarmowy krótszy dużo bardziej niż owocożerców (mięso rozkłada się w układzie pokarmowym poprzez gnicie, a to powoduje w krótkich jelitach szybkie wydalenie i brak narażenia na toksyny, które są wytwarzane w procesie gnilnym)
    – owocożercy mają miękkie, gładkie języki, kilkakrotnie przekraczający ich długość ciała układ pokarmowy (patrz: człowiek, żyrafa :)), nie występują kły, rozwinięte są trzonowce

    okazuje się dodatkowo, że osoby z wykrytymi nowotworami, kiedy odstawią w swojej diecie mięso, mają lepsze efekty zdrowienia niż osoby, które pozostają przy diecie mięsnej… poza tym dzieci wegetarian są bardziej odporne na choroby, mniej podatne na alergie…

    no ale o tym się nie mówi… a to jest ważny wątek biologiczny i przyznaję, że był on dla mnie równie mocny jak wątek filozoficzny…

    i na końcu kwestia ekonomiczna- to co napisał Maciej- plus to, że 80-90% pasz przekazywanych jest dla zwierząt hodowlanych. Gdyby przeznaczyć to samo jedzenie dla ludzi- można by zlikwidować problem głodu na świecie :)

    Jeśli dożyję czasów, że zwierzęta będą lepiej traktowane- będę szczęśliwa, ale nie zacznę jeść mięsa :)

    a co do wzajemnej adoracji… hmmm… to ciekawe spostrzeżenie tylko ja nie czuję, że kogokolwiek adoruję. To, że z większością rzeczy pisanych przez Maciej i zgromadzone tu osoby, zgadzam się praktycznie w 100% nie oznacza, że kogoś adoruję :) to chyba jest tak, że ludzie podobni spotykają się w podobnych miejscach, ale czy spotykają się w potrzebie adoracji? być może niektórzy… nie wiem…

    i takie pytanie na koniec… czemu Jezus promował jedzenie ryb? :)

  12. Piszesz Majkelu: „A może zabijając żywą istotę mówienie o szacunku jest bez sensu – zabijać z szacunkiem to taki oksymoron”.
    Podobnie o tym myślę, nie zabijaj znaczy – nie zabijaj. Dla mnie koty, z którymi żyję na co dzień są takim samymi istotami jak ludzie, a moje obowiązki wobec nich traktuję jako większe, bo koty nauczone domu i przyjaznych relacji z ludźmi mogłyby w dżungli miejskiej nie dać sobie rady. Buddyści wierzą, że człowiek to unikalna istota, gdyż jako jedyna może dokonywac świadomych wyborów. Kot, pies, wilk po prostu musi poddawac sie impulsom, instynktom, zabijac żeby przeżyć. My ludzie możemy zmieniac swój i cudzy los, dzięki wolnej woli. W tym cała tajemnica!

    Temple Grandin przekonała tak zwaną branżę hodowców bydła i branżę rzeźniczą do bardziej humanitarnego systemu wyłącznie czynnikami ekonomicznymi. Nikt nie słuchał jej nawoływań o cierpieniu; ale mniejsze straty bydła, mniej okaleczonych sztuk, mniejsze straty pieniędzy, mniejsze wydatki – większe zyski – owszem to podziałało. To może nawet trochę cyniczne…
    Kasowy, przygodowy, może nawet naiwny film – Avatar staje się masowym przekazem, to bardzo mocny sygnał. Wbija się w ludzkie stereotypy. Dla mnie pamiętna jest scena, w której Neytiri z ludu Na`vi mówi do ziemianina Jake`a , że przybysze nic nie rozumieją, są jak dzieci we mgle, które hałasują i bezmyślnie niszczą otoczenia, które jest całością. Nie ma my i wy – jest ekosystem.

    w 1972 Ursula K.le Guin wydała genialną książkę Słowo „las” znaczy „świat”. Nawiązywała do inwazji amerykanskiej w Wietnamie. Ziemianie przybyli na planetę Athshe, nieformalnie nazywaną „Nowe Tahiti”, chcąc eksploatować tutejsze lasy, drewno na wytrzebionej Ziemi jest od dawna towarem deficytowym. Na przeszkodzie zieminom stoi tubylczy lud, wiecznie śniący Athsheanie. Gwałceni, mordowani, stoją na przeszkodzie totalnej eksloatacji planety, gdyż ich wioski zbudowane sa na drzewach. Traktowani jak zwierzęta. To świat transu pozwala im zebrac siły i stanąc w oporze. Moim zdaniem pierwowzorem Avatara była ta genialna książka.

    ….reasumując dla mnie mega ostrzeżeniem i przesłaniem są słowa Wojciecha Eichelbergera, cytowane wyżej, byc może w sprawie zabijania nie powinno byc kompromisu, złwaszcza gyd ma się ludzką swiadomość :)

  13. grupa ludzi, którzy wymieniają poglądy, dzielą sie wrazeniami, to zawsze jakaś adoracja, trans, nie znosze w Internecie blogów, portali i for na których ludzie sie opluwają, albo udowadniają sobie, że są lepsi, mądrzejsi, bo wybrali lepszy gatunek kawy, albo lekarza, albo mają inne (lepsze) poglądy polityczne – a ci drudzy głupie. Jestesm za wzjemną adoracją :) i wszystkich ciepło pozdrawiam…ps. rozważam od jakiegoś czasu dietę bez mięsa

  14. chwilami, tak jak teraz, zastanawiam się czy nie stajemy się współuczestnikami nowego transu..? wzajemnej adoracji…

  15. „…fragment o hodowli świń. Był to zwięzły opis tego, co czują małe warchlaki oderwane od matki, kastrowane na żywca, pozostawione na zimnym betonie, słyszące kwik przerażenia innych świń. To wystarczyło żebym podjął decyzję. Nie jem zwierząt.” – Jednego nie rozumiem, Macieju, Anito oboje piszecie o motywach przejścia na dietę wegetariańską – jest nią nieludzkie i niehumanitarne traktowanie zwierząt przy uboju. Czy to oznacza że gdybyśmy hipotetycznie dożyli czasów w których zwierzęta te będzie traktować się z należytym szacunkiem powrócicie do mięsnej diety? A może zabijając żywą istotę mówienie o szacunku jest bez sensu – zabijać z szacunkiem to taki oksymoron. W filmie „Avatar” , lud Omaticaya, gdy zgładzi zwierzę czy to w obronie czy na polowaniu, odmawia za nie coś na kształt modlitwy – nie jestem kulturoznawcą, nie wiem czy taka praktyka była popularna wśród naszych przodków, ale sądzę że jest bardzo piękna. Wydaje mi się, że postawa szacunku wobec zwierząt wymaga od nas pokory i świadomości, że wszyscy jesteśmy powiązani łańcuchem wzajemnych zależności i że w ekosystemie człowiek nie zajmuje jakiejś uprzywilejowanej pozycji. Szczególnie to ostatnie jest wciąż trudne do zaakceptowania w naszym społeczeństwie.

  16. W zasadzie to miałam chyba 5, albo 6 lat kiedy zaczęłam mówić rodzicom, że nie chcę jeść mięsa, że mnie to odrzuca, że widzę tą chodzącą krowę, że ja nie wezmę tej wątróbki do buzi… i co słyszałam w zamian? Że ok, że można nie jeść mięsa, ale że dieta wegetariańska jest bardzo droga, że to trzeba bardziej dbać o dietę kiedy się nie je mięsa… że w ogóle to tylko w mięsie są takie witaminy, które gwarantują prawidłowy rozwój… bla bla bla bla… A ja w to wierzyłam :)
    Od dłuższego czasu jadłam już bardzo mało mięsa, ale gdzieś tam pojawiało się w posiłkach. Rzadko, bo rzadko, ale jednak. I przyszedł taki dzień, gdy na targach książki w listopadzie kupiłam książkę „Wegetarianizm- zmierzch instynktu łowcy” Marii Grodeckiej… a potem poleciało… I nie wiedzieć czemu, jak to się stało, kiedy ja byłam w Warszawie, a mój chłopak na drugim końcu Polski, tego samego dnia podjęliśmy tą samą decyzję: nie jemy mięsa. Dla mnie to małe wyzwanie, natomiast Mój Luby częściej chyba jadł kiełbasę i kabanosy niż jabłka, więc tym bardziej było to „wyzwanie” :). I czy nim okazało? Absolutnie! Mam bardziej urozmaiconą dietę niż kiedykolwiek wcześniej, przestałam jeść praktycznie słodycze, czipsy, kolę, pepsi, sprajty i inne konserwowane chemiczne dziwactwa… Ponoć słodycze w ogóle odchodzą w odstawkę, gdy nie je się mięsa… widać i na inne produkty mi się rzuciło :) Czy wydaję więcej pieniędzy na jedzenie? Absolutnie! Czy muszę bardziej dbać o dietę? TAK! Bo chcę o nią dbać, ale to nie jest związane z brakiem jedzenia mięsa :) i co najważniejsze… czytam teraz wszystko co jest napisane na opakowaniach… ostatnio w orzeszkach były śladowe żelatyny (nie wiem jakim cudem!!)… odstawiłam na półkę.
    Zadano mi ostatnio pytanie: co jesz skoro nie jesz mięsa? Ja na to: WSZYSTKO! :) A potem padło pytanie: no ale dlaczego nie jesz mięsa? I tutaj pojawił się już wątek filozoficzno- ekonomiczno- biologiczny, na którego nie ma miejsca tutaj, a o którym, praktycznie w większości napisałeś Maćku na blogu… Ciekawe jest to, że coraz więcej ludzi nie puka się w czoło, kiedy o tym opowiadam, tylko mówi: o! to jest ciekawe!
    I takie mam pytanie na koniec: czy owoce i warzywa możemy zjeść bez żadnych przypraw (chociażby soli czy pieprzu?), a czy mięso jakiekolwiek da się zjeść bez przypraw? Co w takim razie, biologicznie, jest dla nas naturalnym pożywieniem? :)
    W zasadzie to czym się różni kanibalizm od mięsożerstwa?
    Acha… i bardzo do mnie trafiło porównanie ludzi jako nazistów wobec zwierząt, a hodowli do obozów koncentracyjnych… Mam nadzieję, że dożyję takich czasów, gdy, podobnie jak do Oświęcimia, będą wysyłane wycieczki do byłych hodowli zwierząt- by przekazać naukę pokoleniom…

Komentarze są wyłączone.