religie...

Teorie spiskowe i…religia

Temat religii a szczególnie religii katolickiej należy do wyjątkowo trudnych, zwłaszcza w kraju, który z chrześcijaństwem jest związany od stuleci. W Polsce w ogóle nie mamy obyczaju ani zdolności odkłamywania historii, mówienie o tematach trudnych, stawania wobec złożonej, historycznej przeszłości. Ostatnio na przykład przez kraj przewinęła się akcja czytania Trylogii Sienkiewicza, w którą to akcję zaangażował się nawet prezydent kraju, skądinąd szczytny cel – czytanie. Jednak powieści historyczne Sienkiewicza [ileż razy słyszeliśmy, że ku pokrzepieniu serc pisane] od prawdy historycznej były dalekie a wręcz ją zakłamywały. Tak zatem mit cnotliwej, heroicznej przeszłości dzielnych, polskich patriotów ma się dobrze. Nie inaczej z katolicyzmem i chrześcijaństwem.

Ważna uwaga na początek. Historia chrześcijaństwa nie jest jakoś szczególnie uprzywilejowana czy naznaczona ludzkimi wadami i skłonnościami do spisków. Niestety podobne rzeczy jak wczasach rządów Borgiów na Wzgórzu Laterańskim działy się w XVI i XVII wiecznym Tybecie w czasach rozwoju buddyzmu, nie inaczej w czasach hegemonii Inków w Peru, lub islamu sunnickiego, który do dziś walczy z szyickim. Pytania o teorie spiskowe versus religia są jak najbardziej zasadne. Długo zastanawiałam się czy poruszać ten wątek dziś, w naszym kraju, teraz, publicznie. Niekiedy, wcześniej jedynie nawiązywałem do wątków religijnych. Napiszę eufemistycznie, dobierając słowa. Wycofałem kolejny post o teoriach spiskowych, pójdzie pojutrze a dziś słów kilka o religii. Chrześcijaństwo jako system spiskowy? A co z papieżem i komunizmem?

Od czasów Konstantyna Wielkiego, który z małej sekty uczynił religię państwową a nawet państwowotwórczą i na soborze w Nicei w 325 skodyfikował święte księgi i zasady religijne, chrześcijaństwo jest systemem politycznym w pierwszym rzędzie. Taka była jego geneza a następnie kontekst rozwoju systemu, liturgii i wierzeń. Pierwszy sobór Nicejski stworzył zasady religijne. Konstantyn zwołał a następnie uwięził biskupów obiecując ich zwolnienie o ile wypracują wspólną koncepcję religijną. Rozkazał zniszczyć wcześniejsze dokumenty pisemne i podyktował kierunek prac, nakazał też wybrać i zredagować od nowa historię Jezusa, proroka z Nazarethu. Najbardziej zażarte spory trwały o tak zwane pojęcie filioque, czyli rolę, pochodzenie, człowieczeństwo lub boskość Chrystusa. W drodze kompromisów i zapożyczeń powstała skomplikowana i trudna do wyjaśnienia, z wyjątkiem rozfilozofowanych ówczesnych umysłów greckich, koncepcja ojca i syna, którzy są jednym a następnie dodana do niej koncepcja trójcy bogów, który jest jednym. Zapożyczenia były ważnym elementem w rozległym cesarstwie, w którym od setek lat naturalnym zjawiskiem była wieloreligijność. Istniała tam mnogość wyznań, sekt i religii, od kultów solarnych, po bóstwa egipskie, greckie, irańskie. Najbliższe wierzeniom żydowskiej sekty rozprzestrzeniającej się w diasporze, a dzięki Pawłowi z Tarsu, także wśród gojów, czyli obcych wobec Żydów, były kult Mitry, egipskiego Ozyrysa oraz irański mazdaizm. Wszystkie mające jako główny motyw odrodzenie oraz walkę dobra ze złem. Były popularne zwłaszcza w wielonarodowej armii. Wszystkie te kulty, wraz z lokalnymi wierzeniami germańskimi, celtyckim i słowiańskimi, zostały zapożyczone lub niekiedy dosłownie włączone do kultu chrześcijańskiego.

Oficjalna religia w odbudowywanym przez Konstantyna cesarstwie stała się gąbką wchłaniającą inne religie, nie zaś plebejską religią prześladowanej biedoty, jak chciał Sienkiewicz oraz inni apologeci początków chrześcijaństwa. Niewątpliwie chrześcijaństwo stało się kulturotwórczym elementem, dla Europy a następnie Nowego Świata podbitego przez Portugalczyków i Hiszpanów. Powstawały nie tylko katedry i klasztory ale paradygmat świata, który z mozołem, nierzadko we krwi, przekształciła wiele wieków później reformacja i oświecenie. Oświecenie przyniosło nam współczesny kapitalizm z jego kultem umysłu, hedonizmem i wszelkimi wadami. Nie będę tym razem analizował rozwoju papiestwa oraz Państwa Kościelnego na przestrzeni stuleci, rządów Sforzów, Borgiów czy Medicich, Orsinich czy Contich, które niewiele miały wspólnego z religijną świętością za to obfitowały w spiski, rozwiązłość, koterie i chciwość. Rozwój chrześcijaństwa to przede wszystkim rozwój Europy a potem kolonializmu, rozwój bogaty we wszelkie możliwe oszustwa, zmowy, zdrady, okrutne wojny i straszne niesprawiedliwości. Od niewolnictwa po światowe wojny. Oczywiście wraz z Europą powstał nasz świat wartości, zasad, świat niedoskonały wciąż poszukujący humanizmu, sensu, odpowiedzialności, pokonujący kolejne etapy ludzkiej mizerii. Politykę zdominowały pieniądze a te przechwyciły banki, które zarządzanie długiem uczyniły głównym mechanizmem stymulowania i powstrzymywania rozwoju. Zysk kosztem wielu dla zaspokojenia chciwości nielicznych.

Kwestia druga. Dlaczego komuniści nie wykorzystywali watykańskich afer finansowych przeciwko papieżowi Janowi Pawłowi II i kościołowi w Polsce? Tu sprawa jest trudniejsza, to znaczy nie jest trudna poznawczo ale może być trudna do przyjęcia dla niektórych Polaków. Wbrew temu, co się powszechnie sądzi późne rządy komunistów były całkiem przychylne kościołowi. U władzy byli liberalni technokraci w rodzaju Leszka Millera, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza czy Aleksandra Kwaśniewskiego, których bardziej interesowała własna kariera niż marksistowsko-leninowska ideologia. Potem przejęli władzę w kraju dając kościołowi wszystko, czego zażądał. Papież Polak bywał w ojczyźnie regularnie, z elitą władzy spotykała się i nigdy jej nie atakował. Episkopat pod rządami prymasa Glempa był ugodowy i współpracujący z władzą. Według szacunkowych danych IPN, na które powołuje się również ksiądz Isakowicz-Zaleski około 25 nawet do 30% księży współpracowało z władzami komunistycznymi w tej lub w innej formie. Byli wśród nich biskupi oraz najbliżsi współpracownicy papieża. Wbrew powszechnym opiniom kościół nie był wrogiem władz ani komunistyczny establishment wrogiem kościoła. Przeciwnie, ochrona interesów kościoła była dobrze pojętym interesem władzy. Ludzie mieli w kościele odskocznię i wsparcie w antagonizmie wobec nielubianych komunistów i peerelowskiej elity. Natomiast w chwili przejęcia władzy przez tak zwaną demokratyczną opozycję kościół odegrał główną rolę w jej przejęciu a potem w integracji państwa wokół nowych zasad. Gwarantem tych zmian był Jan Paweł II. I nic już więcej w tej sprawie, na ten moment, nie napiszę ☺

Teorie spiskowe i…religia
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Wiara i religia nie zawsze w parze chodzą. Wpis odsłania mało mówioną na głos perspektywę na jedno z obliczy kościoła w Polsce.
    Chlubna i powabna historia chrześcijaństwa, jak to historia, wcale nie jest. Nie wyobrażam sobie pustostanu zamiast prwatnej chwili ciszy, plastikowej i miejscami burej zewnętrzności. Samej zewnętrzności. Dla mnie akurat wiara jest megaważną sprawą. Szanuję wszystkie religie, choć nie racjonalnym umysłem a bardziej potrzebą wartości i kręgosłupa moralnego wybieram wiarę w jedną Wszechobecność Bożą.
    Jestem świeżo po wystawie w Mozaku, wystawie „jestem kroplą w morzu. Sztuka ukraińskiej rewolucji”. Tym bardziej w obliczu okrucieństwa zadawanego bratu przez brata, cienia który się ciągnie i przeinacza intencje i rezultaty, cierpienia widzę, że bez wiary w cokolwiek (siebie, powodzenie akcji, powodzenie w życiu,akceptację ipoczucie własnej wartości) nic by się nie udawało. Potrzeba a nawet Pragnienie Absolutu jest gdzieś wpisana w bycie człowiekiem, pytanie w jaki sposób człowiek na nie reaguje.
    Świetny, metafizyczny Vasily Tsagolov. Prawda Majdanu, że aż się mocno wzruszyłam i łezka poszła. Wiara w rację większości, której się źle dzieje dała Ukrainie nowy rozdział okupiony niestety krwią wspaniałych bohaterów.
    Wystawa nie jest wymierzona w kogokolwiek personalnie. Boli pewnie, że W. Putin, który tak wiele może, nie powstrzymał rozlewu krwi żywych ludzi.
    Pozdrawiam.
    Gorąco tu widzę w komentach?

  2. Zawsze bawiło mnie stwierdzenie spowiedników, że trzeba chodzić do kościoła , by spotkać się z Bogiem …. i to jest taka jak ja to nazywam półprawda, bo dokończenie tego zdania jest następujące…. i wrzucić kasę do koszyczka… :) Spowiedź była zawsze rewelacyjnym sposobem kontroli wiernych, ksiądz zawsze wiedział co w trawie piszczy :) No to dołożyłam drugi kij do mrowiska… Kiedy ludzie zrozumieją, że wiara nie ma i nie miała nigdy nic wspólnego z wiarą , tylko z kontrolą i dojeniem kasy….

  3. Dziekuje za kolejny wartościowy wpis.Oby tak dalej,pozdrawiam.

  4. Dziękuję za ustosunkowanie się do pytania. Mam kolejne co do dat i konkretnych wątków historycznych, ale daruję sobie :-). Przytoczę jedynie fakt o układzie Millera z Kościołem w sprawie wejścia do UE. Konkordat za nie opowiadanie się po żadnej ze stron. No temat jest „ciężki” i bywa, że niebezpieczny. Myślę że jednak ludzie coraz częściej szukają odpowiedzi jak to się wszystko odbyło i napotykanie ściany milczenia lub świętego oburzenia już nie działa, a przynosi wręcz odwrotne skutki.

  5. Wrzucił Pan kij w mrowisko, nie ma co kryć. Bardzo trudny temat, zwłaszcza w Polsce. Tunel, lornetka albo dziura w płocie. Tak widzi sporo ludzi świat. I co? I nic. „Świat jest taki jaki myślisz, że jest.” tak mawia jedna z zasad filozoficznych Hawajów. Pan widzi horyzont, ktoś inny kawałek swego pola, ja widzę świat/Ziemię z pozycji kosmosu. Jakże śmieszne te nasze dywagacje religijne z tamtej perspektywy. Widzisz gdzieś granice, politykę, dogmaty? Czego to ego nie wymyśli, aby bronić swojego za wszelką cenę. Religia wymyślona przez człowieka dla człowieka, zapomniała o miejscu najważniejszym: swoim sercu. To tam rodzi się MIŁOŚĆ, czyli to o czym mówił Jezus i inni oświeceni mistrzowie. Słuchaj swojego serca. Tam mieszka Bóg. Ostatnio usłyszałem takie zdanie: „Prawda nie potrzebuje katedr.”

    Masz wszystko w SOBIE !!! Jesteś Boskim Dzieckiem, jak kropla w oceanie jego częścią.

Komentarze są wyłączone.