Teraz, teraz, tutaj

Kwestia dotycząca teraźniejszości, stanu trwania poza czasem w „tu i teraz” z pozoru wydaje się trudna. W istocie taka nie jest. Jest łatwa, kiedy już się posiądzie tajemnicę obecności :)

W klasycznym coachingu mówimy o trzech zasadach.

  1. Użyteczności: Czy to co myślisz, jak myślisz i w efekcie jak działasz – jest dla ciebie użyteczne? Czy wyniku tego czujesz się tak, jak chcesz się czuć i osiągasz pożądane rezultaty? Jakie myślenie będzie dla ciebie bardziej użyteczne?
  2. Ekologiczności: Czy w wyniku tego, co myślisz i podjętych lub powstrzymanych działań nie wydarza się jakieś zło, krzywda, cierpienie? Czy wziąłeś pod uwagę możliwe skutki i konsekwencje? Jak oddziałujesz z otoczeniem? Jak wpływasz na otoczenie myśląc i robią właśnie to, co robisz? Jakie myślenie i działanie będzie ekologiczne dla ciebie i twojego otoczenia?
  3. Odpowiedzialności: Czy twoje pragnienia i cele są w zasięgu twojej [choćby częściowej] kontroli i wypływu? Czy nie ustawiasz celów poza sobą? Czy przypadkiem nie uzależniasz swoich celów o cudzych decyzji, lub co gorsza cudzej zmiany? Co spowoduje wzięcie odpowiedzialności za własną zmianę?

Te trzy zasady pozwalają nam działać w nowy sposób, trenować własne kompetencje, eksploatować nowe obszary rozwoju i przede wszystkim brać sprawy w swoje ręce. Często coaching to po prostu nowa konfiguracja własnych zasobów, odnalezienie silniejszej, głębszej motywacji i wreszcie odkrycie i zastosowanie strategii sukcesu. Jeśli w jednej dziedzinie coś znakomicie ci wychodzi, pewnie masz również w tej kwestii wspierające myślenie, odpowiednio skuteczną motywację i co więcej – potrafisz optymalnie i skuteczne wykorzystywać swoje zasoby, umiejętności i talent. Z planem czy bez osiągasz sukcesy. Nie ważne w jak wielkiej lub małej dziedzinie. Mózgowi, który posługuje się programami operacyjnymi opartym na miliardach wyładowań w neuronach jest wszystko jedno czy z sukcesem wymieniasz klocki hamulcowe, czy wygrywasz na giełdzie, czy pieczesz pysznego makowca, czy zamykasz miesięczny raport z dobrym wynikiem sprzedaży. Zastosuj swoją strategie sukcesu także do innych dziedzin pracy lub życia. Znajdź tak samo skuteczny sposób na marketing nowego produktu jak skuteczny był przepis na makowiec. Tak działa coaching – w skrócie.

Tymczasem w coachingu tao, w rejestrach dotykających naszej duchowości i życiowej misji potrzebujemy uwolnić się od myślenia liniowego. Na przykład: Przedwczoraj powziąłem zamiar [cel] żeby kupić nowy tusz do drukarki. Wczoraj okazało się, że oryginale tonery są bardzo drogie, dlatego dzisiaj znalazłem zamienniki. Jutro postaram się je kupić, ale to niełatwa sprawa, bo drukarkę już wycofali z produkcji. Albo: W dzieciństwie surowy ojciec karał mnie za najmniejsze przewinienia. Wczoraj przekonałem się, że reaguję na szefa jak na ojca. Nie zgadzam się na niesprawiedliwość w traktowaniu ludzi. Najpierw pojawia się lęk, a potem wściekłość. Dzisiaj w rozmowie z szefem podniosłem głosem i wyrzuciłem z siebie, co sądzę o jego decyzjach. Jutro mam odbyć rozmowę z dyrektorką HR w obecności szefa. Czuję, że będzie ciężko. Dywanik.

Niedualne, nieliniowe, nierozdwojone, niepodzielone pojawia się, gdy zanika wybieganie myślą w tył i do przodu. Pojawia się obecność. Pojawia się tu i teraz. Ta chwila. Wiele osób spostrzega codzienność, owo „tu i teraz” jako przeszkodę w drodze do jutra, jako swoistą próbę generalną. Jutro się zmienię, jutro podejmę decyzję. Jutro rzucę palenie. Jutro o tym porozmawiam. O Boże, co będzie jutro! Obawiam się, że jutrzejszy egzamin będzie trudny. Wczorajsza rozmowa wiele mnie kosztowała, obawiam się, że jutro sytuacja się powtórzy… i tak w kółko. Nie ma prób generalnych, zawsze jest premiera. Nawet z pozoru najmniej istotna sytuacja potrafi zmienić całe życie, lub je odebrać. Z życiem jest jak ze skokiem spadochronowym. To najlepsza metafora jaką znam, jakiej doświadczyłem. Kiedy wyskoczysz z samolotu na wysokości 4000 metrów w dół ku ziemi, już nie wrócisz z powrotem do samolotu. Spadasz z zawrotną szybkością prawie 300 kilometrów na godzinę. Za minutę trzeba otworzyć spadochron. Liczy się tylko ten czas. Prawidłowe ułożenie ciała, pozycja, kierowanie, manewry i prawidłowe otwarcie spadochronu. Teraz. Jesteś. Mijają długie sekundy. Wylatuje pilocik. Czasza napełnia się powietrzem. Teraz trzeba nakierować się na cel, na biały krzyż na lotnisku. Teraz trzeba prawidłowo wylądować, teraz spadochron się zniża. Trzeba ocenić wysokość zanim wyhamuje się czaszę. Płynnie. Trawa. Kontakt. Ziemia.

Myślami jednak próbujemy nieustannie poruszać się na wyimaginowanej linii czasu. Kiedy pomyślisz o krześle w kawiarni, w której byłeś wczoraj – nie ma przy tobie tego krzesła. Nie ma ciebie w kawiarni. To tylko iluzja twoich myśli. Żaden z faktów przeszłości już nie istnieje i nigdy nie zaistnieje ponownie. To jedynie iluzja – przywołany obraz, dźwięk, wrażenia. Kiedy podążysz do jutrzejszej trudnej rozmowy przy biurku – nie ma przy tobie ani biurka, ani dyrektorki HR. Jest tylko iluzja. Neurony dokonały symulacji jutra. Twój umysł lęka się, rozczarowuje, cierpi z powodu iluzji. Iluzje potrafią również wprowadzić mózg w stan przyjemny, niekiedy euforyczny. Mózg stymuluje mózg. Jedne jego funkcje pobudzają lub hamują inne funkcje. Jednak euforia mija, tym gorzej. Smutno. Jednocześnie ginie obecna chwila. Do wczoraj już nie wrócisz, jak do samolotu, z którego wyskoczyłeś. Nie przewidzisz także jutra. Jedyne, co możesz – to czerpać z chwili, która jest i w niej działać znakomicie, perfekcyjnie, radośnie – działać najlepiej jak potrafisz. Granicą Wielkiej Zmiany, jak twierdzą mistrzowie, progiem pomiędzy myśleniem i ocenieniem a przebudzeniem i obecnością – jest cierpienie. Kiedy uświadamiasz sobie, że cierpisz z powodu własnych myśli, to jest pierwszy krok do uwolnienia się od dyktatu myśli. Nigdy nie zapomnisz tego doświadczenia.

Myśli mogą nam znakomicie służyć pod warunkiem, że nimi kierujemy, jednak gdy przejmują kontrolę [zwłaszcza wtedy, gdy utożsamiamy siebie z myśleniem, lub gdy nawet nie podejrzewamy, że jest jakieś Ja, oprócz myśli, analiz, decyzji, ocen, rozważań] pojawia się cierpienie. Cierpienie jako lęk, poczucie zawodu, analizowanie i obawa na przyszłość i o przyszłość.  Cierpienie jako lęk, że jest tak pięknie, że na pewno coś złego się wydarzy, coś mi to szczęście odbierze. Cierpienie jako rzutowanie przeszłości w przyszłość, bo przecież w tak zwanej przyszłości lękamy się tego co nas zraniło wczoraj i przedwczoraj. Tymczasem przyjemne, tętniące energią TERAZ mija, jak kolejna próba generalna, jak napisany na brudno tekst, jak nieważny moment. Kiedy w końcu będzie jutro – mówią dzieci – kiedy będzie ten film, ten prezent, ten wyjazd? Kiedy wreszcie dostanę podwyżkę? Kiedy poznam właściwego faceta? Kiedy się wzbogacę, wyzdrowieję, doznam spełnienia, wydarzy się cud? Nigdy, bo nawet, jeśli cud się wydarzy pochłonięty myślami, które błądzą w iluzjach, nie zauważysz cudu.  Potrzebujesz obecności bez myśli. Tak jest, bezmyślność bywa obelgą w ustach ludzi  tak zajętych myślami, że nawet nie zauważyli kiedy ich życie popłynęło w stronę cierpienia.

Oddychaj, wsłuchaj się. Jesteś. Teraz. Tutaj.

 

Teraz, teraz, tutaj
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Doświadczenie mnie nauczyło, że nie ma co czekać na cud, bo on się raczej nie wydarzy (prawdopodobieństwo jak wygranej w totolotka :).
    Doświadczenie też mnie nauczyło, że “bezmyślne” korzystanie z “tu i teraz” (nie ważne co było i co będzie) przynosi czasem rzeczywiście to, czego oczekujemy, czasem połowiczny sukces (czy to wówczas jest sukces?), ale czasem też nic więcej poza np. wściekłością toksycznych szefów, z którą nie każdy sobie potrafi wewnętrznie poradzić. Wówczas oczywiście warto wykazywać się skrajną bezmyślnością, ale jest to dla wielu trudne. Tych, którym się to udaje – traktuje się jak dziwaków, ale … co z tego :)
    Trzeba robić swoje.

  2. No właśnie… ja mam teraz tak, że chciałbym od razu całą wiedzę związaną z coachingiem szybko przyswoić. Biję głową w mur bo tak się nie da. Nie dość, że nie mogę jeszcze wszystkiego zrozumieć… nie dość że jak coś czytam to po pewnym czasie odkrywam to na nowo i tak w kółko… nie dość, że ta wiedza ciągle się aktualizuje i poszerza… to… mnie kręci bo nigdy nie osiągnę końca. Będzie ciekawie i inspirująco :)

  3. Pośpiech poniża – to peruwiańskie powiedzenie!!! :) super synchronia;
    powiedzenie to wynika z życia na wysokościach, gdzie brakuje tlenu i każde przyspieszenie (do czego mają skłonność biali i obcy) kończy się zawrotami głowy, a niekiedy zemdleniem itd. na wysokościach trzeba powoli, z godnością, uważnie, każdy ruch jest znaczący

  4. Tysiączek “facebookowiczów” lubiących Macieja :))).

    Gratuluję i życzę kolejnych.

  5. Teraz, dzisiaj, tutaj, w tym momencie… piszę, piszę, piszę hasło jak najbardziej coachingowe, choć pochodzi od artysty sztuki pop-art, nieżyjącego prof. Lucjana Mianowskiego. Jakie to hasło? W Gmachu Głównym jest wystawa, jedna z sal zaaranżowana na pracownię artysty: słoiczki farb, płótna, terpentyna, drewniany stół i tablica z przywieszonymi karteluszkami, osobistym kalendarzem, zdjęciami. Jedna z karteczek pochyłym wyraźnym pismem głosi: “Pośpiech poniża”. Poczucie humoru, dystans.
    “Pośpiech poniża” jak to fajnie zatrzymuje, spowalnia pędzące do obowiązków myśli, światy, konkrety. Odsyła na jego ulubiony motyw:łąkę, gdzie w słońcu, w otoczeniu natury słuchać można ciszy. Takie mrugnięcie oka z dystansu ;-)

  6. A my dzisiaj na spotkaniu mówiliśmy o mocy pozytywnej wizualizacji przyszłysch wydarzeń, jest skuteczna i bardzo pomocna.
    Ja rozumiem moje obawy i lęki, pracuję nad nimi. Są i będą ale są też częścią mnie samego. Są i też w większości pozytywne, inspirujące myśli. I to jest coś :))

  7. witaj Regino;
    Piszę teraz książkę o coachingu i szczęściu; główną metaforą jest Avalon, wyspa, na którą odpłynął ranny król Artur, mieszka tam do dziś; wyspa na którą udali się elfowie z Władcy Pierścienia, to wyspa do której możemy dotrzeć tu i teraz;
    w coachingu mówimy: niczego nie zakładaj, wszystkiego się spodziewaj; otwórz się na Drogę jak podróżnik na bogactwo doznań,
    synchroniczność z tym snem :)
    co dzięki niemu odkrywasz?
    pozdrawiam ciepło

  8. Macieju
    a ja w nocy miałam piękny sen…. jesteśmy z naszą grupą na zajęciach na kremowej. Jest przerwa i widzę że wychodzicie większą grupą z budynku. Zaciekawiona idę za wami. Mijamy budynki, nagle pojawiają się szuwary, polna droga, krajobraz niczym na Mazurach. I widzę łódź i to jest taka stara drewniana piękna łódź..Biblijna. Wsiadacie do łodzi. Mnie zatrzymują myśli “boję się bo utonę,bo kiedyś tonęłam, nie lubię łodzi, jest zimno, mokro…..” i gdzieś w tym chaosie słyszę cienki głosik “teraz i tutaj czego chcesz Regino? Ty – czego Ty chcesz? i spokój i jasność. “Chcę płynąć, być, być w drodze w zaufaniu” Podnoszę głowę i widzę wasze oczy. Zapraszające. Wsiadam i jestem wolna. Teraz.
    Z tym uczuciem się obudziłam…..
    serdecznie pozdrawiam
    regina

  9. a ja dodam, ze ten artykul trafia dokladnie na to co przed mniej wiecej godzina wymyslilem w samolocie studiujac de mello (drugie czytanie) :)
    wymyslilem cos jeszcze siedzac dzis w notre dame, ale o tym przy innej okazji.
    Pozdrawiam!
    Ps. A ja nie lubie latac :)

  10. Ten artykuł trafia idealnie w moje “tu i teraz”. Potrzebowałem go.

    Dzięki i pozdrawiam !!!

  11. Notatki zrobione:) Wczoraj objechałam kolegę, że sobie robi projekcje z tego czego jeszcze nie ma, a to go zżera. Problem standardowy szef promuje pracownika, który potrafi zrobić wokół siebie “show”, natomiast brakuje mu podstawowej kultury osobistej i umiejętności komunikacji. Inni pracownicy unikają z nim współpracy jak ognia dla zwykłego komfortu psychicznego. Jak zadziałać na takiego typa, który wykazuje cechy psychopatyczne( brak empatii, zachowanie agresywne, narcyzm, wykorzystywanie innych) i jest promowany przez szefa? Na razie kolega ma nakaz omijania go szerokim łukiem, bo facet nakręca się negatywnie stykając z silną osobowością, ale nie wiadomo jak długo da radę. Kumplowi zależy na zakończeniu pewnego projektu. No i oczywiście padło pytanie, dlaczego ciągle trafia na takich ludzi, którzy są mistrzami psucia atmosfery, wykańczania innych. Silna osobowość to według mnie osoba, potrafiąca bronić swoich racji, ale jak każdy człowiek potrzebuje spokoju, żeby być kreatywnym. Zbyt duże napięcie wykańcza każdego. Dodam jeszcze, sygnały o niedostosowaniu typa dotarły do góry, ale szef stwierdził , że wszystkich ponoszą emocje a psychopata ma się dobrze.

Komentarze są wyłączone.