tolerancja

Tolerancja jako stan neuronalny

Często wraca temat wartości. Jakiż bardziej odpowiedni dzień żeby się nad tym zatrzymać jak nie Dzień Niepodległości. Na jakich wartościach budować przyszłość Polski? Panel dotyczący wartości na X Kongresie Obywatelskim, jak wspomniałem, nieco mnie rozczarował. Mowa była głównie o wartościach, których nam brak albo za którymi tęsknimy, nie zaś o tym, na czym możemy budować przyszłość Polski. Może nie możemy? Może nie potrafimy robić tego świadomie? Skokowo jedynie, od Sasa do lasa – pojawiają się jakieś epizody innowacyjne w politycznym kalendarzu – żeby przetrwać od wyborów do wyborów. Tymczasem reszta społeczeństwa trwa w anomii i atomizacji. Każdy sobie, każdy osobno dokądś zmierza, najczęściej do celów materialnych, czując się zignorowanym przez wspólnotę (i różne instytucje) oraz ignorując wspólnotę (i różne instytucje publiczne). Mówiąc prościej na ile to jest możliwe – kombinujemy na własną rękę.

***

Na kongresie ciekawe były wystąpienia dwóch kobiet, socjolożek pani profesor Małgorzaty Molędy-Zdziech i profesor Beaty Łaciak. Jednak obie panie koncentrowały się także na braku. Brak nam tolerancji, poczucia sprawiedliwości, zaufania. Brakuje nam w życiu codziennym prostej życzliwości a także skłonności do pomocy. W ponowoczesnym świecie jesteśmy zatomizowani, czyli zdani na siebie, zaś wspólnotę traktujemy jako przestrzeń do narcystycznego zaistnienia na tle innych. Smutne wnioski. Jesteśmy coraz bardziej zadowoleni z życia w warstwie materialnej lecz nadzieje w kwestiach dotyczących wartości pokładamy w grupach skrajnych. Gospodarczo jesteśmy liberalni ale etycznie konserwatywni. Zadowoleni z siebie i niezadowoleni z otoczenia.

***

Paneliści zaangażowani lub jednoznacznie zdeklarowani politycznie wygłosili mini exposé jako tuby reprezentowanych opcji. Były oczywiście połajanki i aluzje, oraz tezy o ruinie państwa, potrzebie wzmacniania wspólnoty losów oraz historycznych rozliczeń.

Na koniec części panelowej było moje wystąpienie Zupełnie z innej perspektywy pokazałem złudzenia kognitywne by przekonań zebranych o iluzoryczności własnej percepcji, o umowności oraz interpretacji, która powstaje w naszych mózgach zawsze jako świat osobny. Chciałem wskazać, że się zaledwie spotykamy, zawsze uzgadniamy znaczenia, negocjujemy lub uznając własną interpretację za jedynie słuszną, narzucamy ją innym. Tryb niedokonany jest tu uzasadniony.

***

Jest wiele takich efektów-eksperymentów o piorunującym znaczeniu, kilka z nich opisuję w moich książkach jak choćby Selectiv Attention Test Daniela Simonsa. Jednak coś, co wydaje się piorunujące dla niektórych moich studentów, mnie samego zelektryzowała jakiś czas temu, dla wielu uczestnikom moich warsztatów i wykładów stanowi jeśli nie przełom, to co najmniej szok – tam rozeszło się bez refleksji wobec srogiej powagi prelegentów. Ktoś z moderatorów powiedział próbując dodać pointę do mojego wystąpienia: ale jednak rzeczywistość istnieje i musimy w niej jakoś funkcjonować. No więc funkcjonujemy…jakoś.

Dopiero uczestnicy spotkania już po zakończeniu krótkiej dyskusji podeszli do mnie z refleksjami. Niektórych odkrycia neuronauk poruszyły jednak nie było przestrzeni do zabrania głosu. Dyskusja utknęła w ideologizmach i stwierdzeniach w rodzaju: dawniej było źle ale teraz jest gorzej oraz dlaczego tak jest, że młodzież przeklina oraz – tak nie może być żeby dziewczynki były agresywne, powinno być inaczej. Owszem powinno być inaczej.

***

Niestety nikt nikogo nie słuchał, nikt nawet na moment się nie zatrzymywał nad wypowiedziami innych, jeśli to tylko wtedy, gdy poczuł się w jakiś sposób dotknięty cudzą wypowiedzią. Tymczasem rzecz w tym, że przekonania, wartości a nawet tak zwane fakty rejestrowane zmysłowo są jedynie interpretacjami, wersjami, echem neuronalnych funkcji naszych układów nerwowych. Wartości to wielokrotnie przetworzona, zniekształcona i subiektywnie zinterpretowana pochodna naszych funkcji percepcyjnych i poznawczych. Mówiąc prościej coś nam się wydaje na podstawie schematów poznawczych wyuczonych w dzieciństwie, które działają jak słabej jakości dyktafon, który obcina połowę pasma dźwięku. Wystarczy sięgnąć do dzieł i eksperymentów profesorów Daniela Dennetta, Antonio Damasio, Jaaka Panskeppa, Bruce’a Liptona i wielu innych.

***

Jak się okazuje – nic z tego. Nie ma i długo nie będzie refleksji. U nas każdy pozostaje przy swoim i choć słowa: tolerancja, wspólnota, szacunek były na kongresie odmieniane przez wszystkie przypadki – niemal nie było głosów, które uznawałyby tolerancję za zasadę praktyczną, którą warto stosować od zaraz. Neurofizjologia, neuronauki, które ze swej natury demistyfikują to całe polityczno-kulturowe zadęcie i pokazują, niekiedy boleśnie, że jesteśmy nawykowymi automatami – nie mogą przeniknąć do konserwatywnych umysłów.

***

Niestety to trochę jak rozmowa z alkoholikiem o szkodliwości picia i jego destrukcyjnej sile. Wzruszy ramionami i uzna cię za wrednego typa, który go obraża, bo przecież wszystko jest dla ludzi.

Tymczasem mówiąc: tolerancja – nie robimy łaski, to żaden kaprys. Im szybciej dojdziemy do wniosku, że chcąc się porozumiewać, po prostu musimy w innych uznać ich naturalną odmienność percepcyjną. Ludzie są różni nie dlatego, że przekonały ich lub nie racjonalne argumenty ale dlatego, że ich mózgi inaczej kodują i przetwarzają informacje! Tolerancja nie jest przyznaniem komuś praw do głosu lub uszanowaniem cudzej odmienności poglądów, wartości lub wierzeń. Tolerancja oznacza akceptację faktu, że już na poziomie percepcji, czyli odbioru, organizacji oraz interpretacji wrażeń zmysłowych dotyczących rejestrowanej rzeczywistości – jesteśmy różni! Jesteśmy różni na poziomie input oraz output. Odmienne są nasze interpretacje, skojarzenia, doświadczenia i wzorce, nawyki z nich wynikające i potrzeby, w dodatku wszystko to jest zmienne i dość prowizoryczne. Wystarczy silne doświadczenie, pękniecie małej żyłki w głowie, wzrost lub spadek hormonów i wczorajszy znany ci człowiek staje się kimś innym. To nie jest trudne do zrozumienia. To jest koszmarnie trudne do przyjęcia, gdyż tysiące ludzi wykuwa dzień po dniu złudzenie swej racjonalności. Na tym budują wyższość, choć w istocie są ignorantami.

***

I znowu nie napisałem jak odejść nie paląc mostów? Jak pozostać członkiem wspólnoty ale zachować swoją unikalną tożsamość? Jak być wewnątrz systemu i jednocześnie na zewnątrz? W dystansie a jednocześnie zaangażowanym? A może skazani jesteśmy albo na atomizację i indywidualizm a tym samym na samotność, albo na konformizm i posłuszeństwo wspólnocie? Chęć przynależności musi zwyciężyć potrzebę autonomii?

Może napiszę o tym wkrótce.

Tolerancja jako stan neuronalny
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Zamachy we Francji. Właśnie podano że przy zwłokach znaleziono paszporty syryjski i egipski. Kto na taką akcję idzie z paszportem? Kto za tym wszystkim naprawdę sto? Kto na tym wszystkim najwięcej zyska? Wg mnie największe korzyści odniosą nacjonaliści. Teraz wybory w krajach europejskich będą wygrywać skrajnie prawicocy. Boże spraw żebym kompletnie nie miał racji a takie podejrzenia to tylko efekt przemęczenia po ciężkim dniu :-(

  2. Zamachy w Paryżu.
    Idealny podkład do rozmów o tolerancji.

  3. 1. No dobrze, Panie Macieju, ale co z tego wynika, że każdy śni swój własny sen i widzi wyłącznie swój film? Bo moim zdaniem wynika z tego, że każdy człowiek jest tak na prawdę sam, tylko nie chce tego zaakceptować. A tak po prostu jest i nie ma w tym nic złego. Nie sposób też jest zrozumieć drugą osobę, można tylko akceptować, tolerować i obserwować to, co się wydarza, ew. pokazywać swój punkt widzenia na jakąś sprawę. Z moich obserwacji wynika, że ludzie tworzą grupy w jakimś celu, aby zrobić coś wspólnie (grilla, wycieczkę, zarobić parę złotych, pograć w siatkówkę) – ja tam nie widzę atomizacji społeczeństwa.
    38 milionów ludzi ma coś robić wspólnie? Po co?

    2. przykłady negatywne nie działają, a mimo to np. w reklamach antyalkoholowych stale się je wykorzystuje; tak samo jest w przypadku społeczeństwa: stwierdzenie, że brakuje nam tolerancji nie spowoduje powstania tolerancji.

    Pewien mądry człowiek powiedział. że należy chwalić ludzi za cechy, które chcemy, aby w sobie rozwinęli. Chwalić za coś, czego JESZCZE nie ma, ale powstanie. To jedyny skuteczny sposób, moim zdaniem.

  4. życie na ziemi. nauka i rozwój. badanie. dostrzeganie. poznawanie. w gruncie rzeczy jesteśmy jak dzieci, które na większym planie próbują (świadomie lub nie) nauczyć się życia. zaczynamy od podstaw. uczymy się żeby nie wkładać rąk do kontaktu, nie dotykać żelazka. czasem słuchamy tych bardziej doświadczonych, innym razem bagatelizujemy ostrzeżenie i przekonujemy się na własnej skórze, że działanie może przynosić ból. Im dalej w las, tym inna nauka. Związki, relacje, stawianie granic, miłość, pytanie o sens życia. I tak zderzamy się ze sobą, ucząc różnych spraw. Wrzuceni w ziemski tygiel, będąc na różnych poziomach poznania, nieuniknione są nieporozumienia. Trzeba wiele wyrozumiałości, cierpliwości, a przede wszystkim mądrości by umieć się porozumieć. Jak przekazać komuś kto rozumuje za pomocą konfliktu, słowa o pokoju. Jak nauczać o wolności, gdy ktoś zna tylko zniewolenie. Jak odeprzeć atak i czy w ogóle to robić? Bitwa na głosy? Kto krzyczy bardziej? Czyj głos będzie nieść się w tłumie i zostanie wysłuchany ?

    A jednak wierzę, że czasem najlepszą odpowiedzią jest cisza. Wśród zamieszek, wojen, konfilktów, trwać w swoim.

    To nawet nie kwestia dawania przykładu. Ale jeśli cisza jest naszymi słowami, niech tak będzie. Choćby wszyscy pragnęli krzyku, wybierać ciszę. Wybierać by mówić głosem, który został nam dany.

  5. A ja z okazji Święta Niepodległości mam taką refleksję a właściwie pytania. Dlaczego to święto kojarzy się z mszą świętą, grobem, pomnikiem, wiązanką, zniczem i apelami poległych? Czy to ten czas zaraz po Wszystkich Świętych, że my do tego święta tak samo podchodzimy? Uczestniczyłem wczoraj w obchodach w moim mieście. Najpierw była msza, potem przemarsz pod najbardziej charakterystyczny pomnik w mieście, symbolizujący męczeństwo i mord katyński, złożenie zniczy i wiązanek. potem przedstawienie w domu kultury o poległych za wolność. Gdzie tu radość, gdzie świętowanie? Czy tylko mi się wydaje, że tak być nie powinno? Jak łatwo potem takie święto zagarnąć przez tych co organizują marsz niepodległości i głosić hasła, które więcej mają wspólnego z nazizmem niż odzyskaniem niepodległości. Dla mnie to święto przypomina „Żałobę Narodową z okazji odzyskania niepodległości”.

  6. Rzeczywiście budowanie wspólnoty kiedy ciężko komuś wziąć pod uwagę odmienne zdanie drugiej strony jest wyzwaniem. Zastanawia mnie w tym kontekście różnica pokoleń – Polaków walczących o wolną Polskę a obecnym pokoleniem Y korzystającym już z wolnej Polski. Postawiłbym tezę, że Ygreki mając do dyspozycji smartphone’y internet etc co naturalne dla ludzi wykorzystuja dostepne narzędzia i skracają komunikację nie wglebiając się już tak w relacje międzyludzkie. To zaś dla przyzwyczajonego do życia w wspólnocie działającego na zasadzie my kontra oni wcześniejszego pokolenia jest nie do pomyślenia. I tu pojawia się rozwarstwienie. Wcześniej zakładano, że nie ma sensu słuchać drugiej strony teraz przy dostępie do każdej informacji nie do pomyślenia jest – bądź powinno być – nie szukanie innych punktów widzenia. Ciekaw jestem jak nauczyć się lepiej słuchać drugiej strony. A potem rozumieć aby nie musieć się jednoczyć w chwili zagrożenia tylko po prostu np spacerując w parku i rozmawiając o np uśmiechu dziecka :-)

  7. A to nie jest tak, że na tych kongresach ” coś trzeba powiedzieć” . I tak sobie niektórzy to „pitu pitu” uskuteczniają, co nie ma szerszego przełożenia, ponieważ obejmuje te trochę osób na sali z pewnego środowiska… i tak się to wszystko kisi. I będzie następny kongres, żeby się śmietanka mogła po przelewać… Nie znam się na kongresach :) Nie jestem z kręgów elitarnej elity, nawet znajomości nie mam porządnych, takich coby mnie ustawiły w życiu… Ciągle coś ktoś mówi, ale jakoś to nie ma przełożenia w działaniu… Panie Macieju nie celuję w Pana, ponieważ akurat Pana słuchać lubię, bo za głosem idzie działanie… Tak ogólnie sobie „refleksuję” :)

  8. Bo trochę, jest tak po prawdzie, że siła człowieka w grupie, w tym że przekona a nie w tym, że da się przekonać? Polacy są dumni z silnych prawdziwych wodzów (w skrytości chcą być jak oni) jak Piłsudski, kiepsko natomiast oceniają słabych władców jak król St. August Poniatowski. Silna ręka, twarda głowa, mucha pod szyją, kategoryczność, męstwo i odwaga, autorytarność, waleczność, dyspozycje, porządek, zero zrozumienia dla zdrajców, a zdrajca może być wszędzie – to, coś co może się podobać, uwodzić ludzi i ha! ma się jasne zasady, a z zasadami nie błądzi się jak dziecko we mgle?

    Wyolbrzymiam oczywiście, ale specjalnie. Z żadnym autorytetem nie było przecież nigdy tak, by budził tylko podziw a żadnej agresji, dlatego pewnie tak szczwane lisy jak Stalin czy Hitler wykorzystywały długo mechanizm siania lęku i strachu. Coś takiego, inna rzecz, jest w ludziach, że szanują tego kogo się boją? Nauczyciel, który budzi respekt wśród uczniów ma cichą, kującą na przerwach klasę, a nie kosz na śmieci na głowie?

    Nie mam poczucia wspólnoty raczej częściej poczucie izolacji. Nie mam trwałej paczki znajomych czy przyjaciół – ludzie, których znam lepiej odnajdują się chyba w poczuciu izolacji niż na siłę wciśnięci w relacje międzyludzkie. Często się zastanawiam o co chodzi w tych hasłach politycznych o jednoczeniu wszystkich Polaków ze sobą, w kraju w którym często gęsto ojciec z synem w domu nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać?
    Takie mam właśnie różne rozkminy.

    Pozdrawiam :)

  9. Czekam na kolejny wpis.Ja wybrałem ucieczkę od grupy by zachować tożsamość.Wartości które wyznaje kłóciły się z wyznawanymi przez moich znajomych.Czasem przychodzi uczucie samotności.Teraz szukam ludzi z którymi będę się mógł porozumieć.

  10. Czekam na kolejny wpis.Musze się przyznać że uciekłem od grupy bo jej wartości kolidowały z moimi.Czuje często samotność ale inna droga nie wchodziła w gre.Teraz szukam ludzi z którymi będe mógł się porozumieć i uzupełniać.Mam nadzieje ze to się uda.

  11. Dokładnie te same pytania towarzyszą mi od dłuższego czasu. Czasami wpadają mi ciekawe odpowiedzi.

Komentarze są wyłączone.