Trans-misja

tajemnica w tajemnicy

Właśnie ukończyłem moją najnowszą książkę. Powieść. O kobietach. To zawsze niesamowity moment. Już? Koniec? Niewypowiedziana emocja, zaczarowana chwila, trudno ją przyrównać do innego przeżycia, do jakiejś znanej emocji. Widzę, jak na monitorze miga kursor zatrzmany na ostatnim zdaniu. Będzie jeszcze wiele korekt, poprawek, ale to ostatnie zdanie, ostatnia myśl pozostanie na zawsze właśnie w tym miejscu. Sam jestem nią zaskoczony. Magia.

Teraz zacznie się okres żmudnej pracy. Poprawianie, redagowanie, sczytywanie, interpunkcja, stylistyka, ortografia. I jeszcze raz i jeszcze. Miną miesiące zanim tekst stanie się książką, cudem druku, pachnącym farbą drukarską i papierem, lakierem i słowami. Papier jest drogi. W końcu to nasze lasy. Przemysł papierniczy ponoć masowo sadzi lasy. Mam nadzieję. Książka, jako przedmiot jest dla mnie niesamowitym bytem. Tajemnicą w tajemnicy. Uwielbiam książki.

magia

Trudno utożsamiać autora z tekstem. Autor niemal nigdy nie jest tożsamy z narratorem. W moim przypadku nawet, jeśli jest to tekst publicystyczny, felieton, wywiad, wpis na blogu to przecież nie przelewam siebie na tekst w stu procentach. Nie da się tego zmierzyć procentem. Nie znaczy, że mówię lub piszę coś wbrew sobie. Nie o to chodzi. Trudno to wyjaśnić. Nie wiem jak piszą inni autorzy, ale chyba najlepiej wyjaśnić to przez reiki, sen, albo trans. Skądś, nie wiadomo skąd – wiesz, że w tym momencie powinieneś napisać właśnie to zdanie, a nie inne. Słowa układają się same. W powieści znikąd pojawia się nowa postać. Trudno odnaleźć jakieś skojarzenie z własnego dnia, tygodnia lub życia. Niektórzy pisarze twierdzą, że zawsze pisze się coś w rodzaju swojej autobiografii. Może w przypadku poradnika, reportażu, relacji z podróży tak jest, jednak w języku metafory, beletrystyki pojawia się u mnie coś zupełnie fascynującego. Słowa do mnie spływają. Zapisuję pewien wątek, przeżycia jakiejś postaci, a potem odczytuję mój własny tekst rano i z zaskoczeniem poznaję każde zdanie, jakbym czytał nieznane mi słowa obcego autora. Przyjemne i zadziwiające uczucie. Tekst żyje własnym życiem, domaga się słów, zaprasza do użycia konkretnych wyrazów, przymiotników, liter, sugeruje zakończenie i pointę. Postaci żyją, domagają się głosu, stają się inne niż świadomie planowałem. Może beletrystyka to zaiste transmisja ze światów równoległych? (żartowałem). Idę spać. Idę uczcić zakończenie. Moje postaci także odpoczywają, ale czy zaiste są moje?

Trans-misja
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. Joanno,
    chyba rozumiem. Trochę inne książki czytamy :) Dziękuję Ci za wyjaśnienia—mniej więcej rozumiem, co chcesz przekazać. Nasz Norwid sporo rozprawiał, oczywiście w języku swojej epoki, na temat tego “przebudzenia” mocy twórczych, zwracał się z prośbą do Anioła o głos. W ogóle wszystkie inwokacje od Homera po Mickiewicza były chyba taką świadomością tego Pola, o którym mówisz.

  2. “Gdy ja tworzę huczy ocean. Inni w tym czasie pluskają się w wannie….” S. Dali

  3. Zosko, dlatego tez piszę nadświadomość, pole :) Bo istnienie tego ostatniego, a przeczuwanego m.in. przez Junga potwierdzają badania przytaczane w “Polu” McTaggart. Swoja drogą to, co dotychczas było domeną podejrzanej ezoteryki staje się obszarem nauki.W końcu:))

    Dlla mnie najważniejsza jest różnica między świadomą intencją a inspiracją. Nie chodzi o źródło inspracji, a jej odróżnienie od intencji:) Inspiracj w takim sensie jak chociażby opisuje ją Chopra w książce poświęconej synchronii. Rozumiem, ze Ty masz filtr dzieła literackiego/plastycznego itp. , otwierających się nad głową wieszcza bani z poezją itp i stąd nie do końca się rozumiemy:) A ja daleka jestem od egzaltacji. Natomiast chyba przechodzę proces opisany przez Vitalego od fascynacji etapem drugim do świadomości etapu trzeciego. Aczkolwien nie bez lekkiego buntu. Bo może Maciek pamięta, jak jeszcze niedawno buntowałam się przeciko wszelkim wzmiankom o determinizmie:))

  4. :) Joanno,
    dziękuję za to, że przepisujesz cytaty i chcesz mi coś powiedzieć,wyczuwam pokrewną nauczycielską duszę.
    Jestem ostrożna jeśli w grę wchodzą “siły wyższe”, boskie moce , czy coś “większego” od nas. N ie neguję, ale i nie przeceniam. Nawet nasz romantyzm, tak mocno związany z ideą “natchnienia” piórem Krasińskiego (motyw artysty w “Nie-Boskiej Komedii”) pokazał obosieczność marzeń o “większej mocy”. Po prostu zalecam ostrożność przed uwiedzeniem :)

  5. Ż|eby było jaśniej- Vitale /i znowu go polubiłam:)/ pisze o trzech etapach rozwoju:
    1. Jesteś ofiara
    przekonania typu: nie mamy na nic wpływu, każdy chce nas dpaść:)

    2. Masz kontrolę
    przkonania o mocy intencji- the Secret, techniki szamańskie, moc podświadomości itp:) wystarczy wyznaczyc cel i podejmowac odpowiednie działania, by go osiągnąć /również np. pisząć książki:plan, warsztat itp/

    3. Przebudzenie
    “Jakiś czas po osiągnięciu etapu drugiego zdajesz sobie sprawę, że Twoje intencje Cię ograniczają. Przekonujesz się, że mimo korzystania ze swej mocy nie jestes w stanie wszystkiego kontrolować. Zauważasz, ze gdy poddajesz się większej mocy wokół Ciebie zaczynają dziać się cuda. Postanawiasz zaufać tej wyższej sile i dać jej rękę. Zaczynasz coraz bardziej świadomie budowac więź z Boska Mocą. UCZYSZ SIĘ ROZPOZNAWAĆ INSPIRACJĘ I JA REALIZOWAĆ/te duże literki to ja:)/Wiesz, ze masz wybór, ale nie możesz kontrolować własnego zycia”

    O inspirację w tym sensie mi chodziło:) I pewnie ma ona swój udział w części procesów twórczych. Jak zwał tak zwał-czy Boska Moc, czy nadświadomość, czy pole czy Inne Cóś:)
    A ja jednak w silnym procesie jestem, jak cytaty chce mi się przepisywać:)))

  6. Zośko, o coś innego mi chodziło:) O różnice między intencją i inspiracją. Intencja jest świadoma, wymyślona. Inspiracja idzie jakby z zewnątrz – z pola, z nieświadomości.. Ja nie jestem artystką i nie chodziło mi o o tzw. artystyczną inspirację :) Odczuwam inspirację np. w swojej pracy trenerskiej czy coachingowej. I generalnie w zyciu.Ostatno bardzo mnie to zjawisko zainteresowało / jako towarzyszace synchronii/i różne książki wpadają mi w ręce na ten temat. Nawet Vitale zmienił po wpływem kontaktu z ho’oponopono swoje podejście do planowania. Własnie jeszcze raz przeczytałam “Zero ograniczeń” i teraz dotarł do mnie inny przekaż niz przy pierwszej lekturze:) Czyli chyba mamy inne skojarzenia z pojęciem inspiracji. Ja oczywiście jestem w swoim własnym procesie:))

  7. Dlaczego tworzymy? Ilu autorów, tyle będzie odpowiedzi, ale w każdej znajdzie się element zabawy, radości z aktu tworzenia ;-) i nie ważne czy świat dzieło zobaczy, liczy się stukanie, spływanie, układanie, wyrażanie tego, co chce być wyrażone. Dopiero później przychodzi “praca” nad tym, co się wystukało… i już mniej zabawnie się robi, bo trzeba myśleć, skreślać, poprawiać… ;-)

  8. Tego, dlaczego Kafka sam nie zniszczył rękopisów, możemy się jedynie domyślać. Bo chorował? Bo “jego światy” to nie były ekstatyczne wizje, ani nawet zbyt przyjemne wizje i dlatego się wahał, czy zostawiać ludziom taki przekaz. Oficjalnie mówi się, że nie wierzył, by jego pisanie było coś warte, ale pewno ta niewiara nie była tak ostateczna, skoro nie zniszczył sam swoich rękopisów.
    Owszem, inspiracja może dawać ten przepływ, o którym piszesz. Z drugiej strony (bo nasz świat nie jest jednoznaczny), tak płodny i uznany pisarz jak Cz. Miłosz napisał, że “pisać można tylko niechętnie, z namysłem i powagą” (sory, to nie jest dokładny cytat, z pamięci). Majakowski odszedł jako samobójca, gdy “przestał słyszeć muzykę” (to dokładny cytat), jaką była dla niego rewolucja (a rewolucja byłą dla niego inspiracją). Ja tu nie stawiam kontry—po prostu poszerzam kontekst . Pytam o inspirację. Dlaczego tworzymy. Czy tylko po to, by mieć flow? Dobrą zabawę? Jest tyle książek, a lasów coraz mniej.

  9. Ciekawe,dlaczego Kafka sam ich nie zniszczył?Dopóki żył opisane przez niego światy też miały żyć.
    Inspiracja pojawia się wszędzie.Pierwszy raz usłyszałam o niej od świetnego gitarzysty “muzyka płynie poprzez mnie”. I “poprzez mnie”płynie w czasie prowadzenia szkoleń coachingów,tworzenia projektów,pisania.A nawet gotowania:))) Fantastyczny stan:)))

  10. “Czytanie to błądzenie po książkach”–napisał w swoich dziennikach pisarz, którego tylko przez nadgorliwość i nielojalność jego przyjaciela znamy jako jednego z najwybitniejszych pisarzy dwudziestego wieku. Kto czytał “Kolonię karną” ten wie, że ludzkość poniosła by dużą stratę (że w padnę w belferski ton), gdyby to opowiadanie spalono, a tak życzył sobie Franz Kafka i tego życzenia —zniszczenia rękopisów po jego śmierci—nie spełnił Max Brod, nielojalny przyjaciel. Wydał je wszystkie w nasze ręce. Jeśli czytanie jest błądzeniem po książkach, czym jest pisanie? Dlaczego wielki pisarz z Pragi chciał zniszczyć swoje rękopisy?

  11. Oj rozumiem ten stan, rozumiem i czuję każdą komórką ;-)
    A ostatnie zdanie jest niesamowicie mocne. Naczynie się wypełnia, pojawia się pustka w głowie i niewypowiedziany stan błogości ;-)
    Gratuluję i cieszę się! Jak dobrze, że słowo czasem raczy przez nas przepłynąć i z taką gracją ułożyć się w zdania, strony, książki. Po kilku tygodniach, miesiącach człowiek się budzi i zastanawia kto to wszystko napisał???? I dlaczego mówią, że to JA? ;-)

  12. To różnica między intencją a inspiracją.Ta ostatnia płynie ” z góry”-nadświadomość,Siła Wyższa a może światy równoległe?:))Mocno się temu ostatnio przyglądam i doświadczam..Piszą o tym i Chopra, i Vitale w “Zero limits”.Ciekawą ścieżkę rozwoju przeszedł ten ostatni.Właśnie od intencji do zrozumienia inspiracji.
    Bardzo, bardzo jestem ciekawa Twojej książki o kobietach.Ściskam:)
    Joanna

Komentarze są wyłączone.