Trans świąteczny

trans zakupowyTrans świąteczny jest tak stary jak ludzkość. Jesteśmy społeczeństwem dość biednym, wciąż głodnym, nic dziwnego, że poszło nam w konsumpcję. Parkingi przed sklepami i centrami handlowymi świadczą o tym jak bardzo czujemy się nienasyceni. Jednak coraz więcej ludzi zatrzymuje się, zastanawia, zauważa cierpienie i reaguje na nie. Potrzebujemy zaangażowania, obecności, osobistego działania na rzecz istot w potrzebie – naucza Dalajlama XIV. Tylko to może nas wyrwać z marazmu i otępienia.  Super, że pojawiają się takie akcje jak szlachetna paczka   http://www.szlachetnapaczka.pl/ Jeszcze ważniejsze wydają mi się działania adresowane do naszych braci mniejszych – zwierząt, jak pusta miska http://www.pustamiska.pl/index-3.php  lub  http://www.krwaweswieta.pl/

 „Święta Bożego Narodzenia to czas, którego wszyscy nie możemy się doczekać: pełen radości i spokoju, czas spędzany wspólnie z rodziną. Trudno więc uwierzyć w to, że Święta nazywane czasem współczucia i dobra, są tak naprawdę wypełnione bólem, strachem, walką – oraz coraz częściej brutalną i bolesną śmiercią. Nie wierzysz? Poświęć trochę swojego czasu i poznaj świąteczny paradoks”.  To cytat ze strony krwaweswieta.pl i link do ich filmu http://www.youtube.com/watch?v=mAerk_47Hog i jeszcze jeden, taki smutny, ważny film http://www.youtube.com/watch?v=GwuG_RwCGgo&list=QL&playnext=1

 

Mój ogromny szacunek budzą ludzie, którzy bronią bezimienne, słabe istoty, często nikomu niepotrzebne lub traktowane wyłącznie jako towar. Sporo osób poddaje się refleksji w te święta, aktywnie pomaga zwierzętom, dostrzega ich beznadziejny los i straszliwe cierpienia. Szacun, wielki szacun! Dzieki wam za to! To najbardziej optymistyczna dla mnie chwila w te święta! Słabe i bezimienne istoty nie mogą się same obronić. Pirania w Orinoko może nas przynajmniej dziabnąć, kurczak w fermie klatkowej skazany na męczarnie nie ma szans na odruch samoobrony.

genialna książka Wiesława Myśliwskiego
genialna książka Wiesława Myśliwskiego

Pamiętam jak wstrząsnęły mną słowa Wiesław Myśliwskiego w jego genialnej powieści Traktat o łuskaniu fasoli, gdy pisze o psach. Myśliwski zadaje mocne pytanie. Który człowiek, jaka istota katowana, głodzona, wygnana na mróz, uwiązana do drzewa w lesie byłaby w stanie wybaczyć i w dalszym ciągu obdarzać swego oprawcę i jego gatunek zaufaniem i przyjaźnią? Tylko pies to potrafi. No cóż, my ludzie jesteśmy czasem okrutnymi bestiami. Miliony zwierząt godzina po godzinie składa ofiarę ze swego cierpienia, przerażenia i wreszcie życia na ołtarzu naszej próżności, nienasyconych apetytów i zwykłej głupoty. Warto o tym pamiętać zarówno połykając kotleta jak i ciesząc się pięknym, skórzanym portfelem, albo dezodorantem, który przetestowano na setkach królików. Nawet współczesne, markowe wina klarowane są z użyciem żelatyny. Gdy wyrzucasz niedojedzoną kiełbasę, wyrzucasz też fragment jakiegoś istnienia.

Sędzia i Sąd Ostateczny z mego snu
Sędzia i Sąd Ostateczny z mego snu

Czasem nie mogę zasnąć, czasem wydaje mi się, że słyszę ciche, przerażone odgłosy zwierząt. W pobliżu słychać szosę, którą ciągną tiry. Na dworze minus 12. Do rzeźni trzeba dowieść towar przed świętami. Czasem śni mi się rewolucja zwierząt, taki Sąd Ostateczny, w którym na tronie siedzi, ku zaskoczeniu osądzanych ludzi, nie Starzec z siwą brodą w diademie w otoczeniu świętych, ale krowa, a obok niej świnie, owce, psy i koty, karpie i kurczaki. Pada tylko jedno pytanie: Co macie na swoje usprawiedliwienie? Wtedy przedzieram się przez milczący tłum i wołam: Niestety nic nie mamy na usprawiedliwcie, zupełnie nic, chyba tylko to, że wobec własnego gatunku zachowywaliśmy się tak samo. Wtedy z wielkiego oka krowy siedzącej na tronie spływa łza. Budzę się i słucham nocnych odgłosów. Całe szczęście, że śpią obok mnie koty i czasem mruczą wyrozumiale.

czasem mruczą wyrozumiale
czasem mruczą wyrozumiale
Trans świąteczny
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Na początku jednej z książek Jonathana Carolla, bodajże w “Krainie Chichów” są takie słowa (autora nie pamiętam): “Budzę się aby śnić i wkraczam w sen powoli, tam gdzie strach się nie czai szukam przeznaczenia. Idąc, uczę się drogi, którą zmieniać muszę”

    Ten cytat towarzyszy mi od 11 lat i nadal jest aktualny… :) Ja bym zmieniła tylko muszę na chcę teraz.

    Kiedyś, podczas jednej z pogaduszek wieczornych z moim chłopakiem, wysnułam taką teorię, że gdyby wszyscy ludzie osiągnęli szczęście, tzn. gdyby wszyscy ludzie NAPRAWDĘ byli świadomi siebie i dzięki temu szczęśliwi, to na Ziemi wrócilibyśmy do etapu raju :)

    Kiedyś na lekcji historii w podstawówce, powiedziałam swojej nauczycielce, że gdyby Hitler kochał i był kochany, to nie byłoby II wojny światowej… Oczywiście była to szalona generalizacja, nie mniej jednak, NIE wierzę w to, że ktoś kto kocha, jest szczęśliwy i dąży drogą, którą chce dążyć, nagle wsiada w samolot i strzela pilotowi w głowę, albo bije swoją żonę/męża, gdy wróci do domu po pracy… ot tak po prostu…

    I tak samo jest chyba z telewizją… ja przyznaję telewizor mam, po 5 latach “niemania”, i nadal stwierdzam, że niewiele jest tam do oglądania… mimo wszystko jednak, są programy, które dają ludziom wiarę w siebie, łamią schematy, pokazują inną stronę medalu… przestałam natomiast oglądać wiadomości, fakty, panoramy itp… wiadomości czytam tylko w internecie i to jak mi się przypomni…

    mam dość czytania ciągle o tym samym: tu bomba, tam złodziej, tu kogoś zabili, tam okradli… ok to są ważne rzeczy. Mówmy o nich… jednak ja bym chciała też usłyszeć, że ktoś komuś gdzieś pomógł, że tu i tam doszli do porozumienia. że w dniu dzisiejszym, Proszę Państwa, urodziło się 5.000 dzieci… czemu nie ma takich wieści?

    I jak można wierzyć w dobry świat, skoro o tym świecie się nie mówi? Pokazujmy więc może, że jest inaczej? :)

    miłego dnia!

  2. jeśli istnieje trans,po drugiej stronie rzeki istnieje przebudzenie:)

  3. “Nie wiem”-…starożytna chińska opowieść o starym wieśniaku, któremu uciekł jego jedyny koń.Mieszkańcy wioski wiedzieli, że to koń był podstawą utrzymania właściciela, przyszli więc do niego by wyrazić swoje współczucie.”Kto wie czy to dobrze, czy źle”, odrzekł stary człowiek odrzucając ich litość.Nie minęło kilka dni, a koń powrócił, prowadząc za sobą drugiego, dzikiego.Na wieść o tym przyjaciele starego wieśniaka pojawili się znowu, tym razem by mu pogratulować. I znowu stary człowiek nie przyjął gratulacji, mówiąc: “Kto wie, czy to dobrze, czy źle?”I zdarzyło się wkrótce, że syn starego człowieka próbował ujeździć dzikiego konia, spadł z niego i złamał nogę. Kiedy przyjaciele wieśniaka dowiedzieli się o tym nieszczęściu, przyszli do niego, aby podzielić z nim smutek.Lecz starzec odparł:”Kto wie, czy to dobrze, czy źle?”.Minęło kilka tygodni.W wiosce, niespodziewanie ogłoszono pobór wszystkich zdrowych na ciele mężczyzn, ponieważ wybuchła wojna z sąsiednią prowincją.Syn starego człowieka nie był zdolny do walki i uniknął poboru……….”

  4. “kropla drąży skałę” a my próbujemy zrozumieć, siebie, innych, to co nazywamy rzeczywistością.Czasami zastanawiam się czy najbliższym stwierdzeniem oddającym zrozumienie jest “Nie Wiem”
    Każde działanie (wydarzenie) jest czymś zapoczątkowane.Nośne wciąż (niestety) są tematy krążące wokół cierpienia i bólu.Wiele już mądrych głów opowiedziało nam jakie treści są przez nas (masy) pożądane i skąd taki natłok złych informacji.Wojny, kataklizmy, bieda,morderstwa, ludzkie dramaty…właśnie, ludzkie..
    Wiatr wieje tam gdzie chce, woda wylewa tam gdzie wylewa, ogień płonie tam gdzie płonie, a my usilnie staramy się wszystko uregulować, wrzucić w ramy, nadać normy,kryteria..chyba w każdym państwie złe uczynki są karane represjami, represja w odpowiedzi na przemoc, przemoc na przemoc, epatowanie strachem.strach staje się wszechobecny a my najbardziej boimy się tego co może zrobić drugi człowiek..
    boimy się a jednocześnie poszukujemy spokoju,epatujemy nienawiścią a potrzebujemy miłości..ale! kropla drąży skałę i wierzę że jesteśmy w stanie zmieniać siebie…i z dobrymi intencjami wpływać na otoczenie,

  5. Sylwester,

    kiedy przeczytałam Twoją wiadomość, na mojej twarzy pojawił się WIELKI, zawieszony na uszach, UŚMIECH :) moje wielkie gratulacje! i równie wielki uśmiech pojawił się po przeczytaniu komentarza Maćka :)

    Ten rok jest wyjątkowy… niektórzy moi znajomi mówią: dążymy do samozagłady, nasza cywilizacja się kończy, 12.12.2012 zejdą na ziemię Annunaki (chyba tak to się pisze) i będzie wielkie pierdut i będzie po Ziemi, po ludzkości…

    A ja się z tymi moimi, niektórymi znajomymi nie zgadzam… na świecie są wojny, na świecie zabija się ludzi, zwierzęta, niszczy się całe połacie lasów, często zupełnie nieekonomicznie… powstaje jednak pytanie: co ja robię, żeby było inaczej?

    Ja promuję pokój. Ja, całkowicie świadomie nie jadam mięsa (chociaż nie był to dla mnie wcale wysiłek; to mnie zmuszano raczej, żeby je jeść, a nie ja się o nie upominałam). Ja postanowiłam wyciągnąć w tym roku rękę do wszystkich, do których mogę tę rękę wyciągnąć. I do mnie, nie raz już, w tym roku tę rękę wyciągnięto.

    Coś wisi w powietrzu. Jedni krzyczą: będzie zagłada. A ja krzyczę: będzie oczyszczenie :) co raz więcej ludzi myśli. Co raz więcej ludzi zadaje sobie pytania z poziomu innego niż tylko: co tu dzisiaj zjeść. BA! i to jak zjeść? :)
    I co raz więcej ludzi nie pali :) ja też już nie palę.
    Co raz więcej ludzi się uśmiecha i szuka… szuka… i każdy może TO czego szuka znaleźć… :) w końcu do szczęścia nie ma żadnej drogi… to szczęście jest drogą ;)

  6. pod filmem o karpiach na YouTube, ktoś napisał w zeszłym roku: to co mają powiedzieć biedne indyki w stanach? albo idąc dalej setki biednych świnek i tysiące kur które są codziennie ubijane? Na co dzień żrecie tyle mięcha i nikt się nie zastanawia “jakie biedne zwierzątko” musiało umrzeć:(hipokryci nie wprowadzajcie atmosfery sztucznego współczucia w naturalny łanuch pokarmowy!
    Otóż całe szczęście, to co jeszcze rok temu, sto lat temu, tysiąc lat temu uważalismy za naturalne zmieniło się. Mało kto już żuje tytoń, upija się codziennie na umór, zrzuca chore dzieci ze skały, a nawet rabunek i gwałt sa raczej rzadkie, choć kiedyś bywały naturalne. Jeszcze kilka lat temu w Polsce tytoń paliła większość, jak we współczesnych Chinach, chcę przez to powiedzieć, że świat sie zmienia. I dochodzimy powoli do świadomosci, że żwierzeta cierpią, a zjadanie mięsa nie dość, że jest szkodliwe dla zdrowia to wcale nie jest koniecznie :) wierzę, że zmieniamy się na lepsze, a mała wielka zmiana, jak wyniesie telewizora to może być nawet życiowa rewolucja, bo nagle w miejsce transowego gapienia się pojawiła się przestrzeń zabawy, mocna rzecz :) wynieść telewizor przed świętami – mocna rzecz !!! :) gratulacje !!!

  7. pamiętam jedną ze scen w amerykańskim filmie “dzień,w którym zatrzymała się ziemia” obrazującą postępujący proces zniszczenia wszystkiego co zbudował człowiek i wszystkiego co żywe…po apokalipsie natura miała odrodzić się na nowo, już bez pasożytów rodzaju ludzkiego.proces zniszczenia został zatrzymany a przyczyniła się do tego zmiana ludzkiej postawy w obliczu zagrożenia, nasza umiejętność współodczuwania, coś co nazywam miłością..zaparzając kolejną kawę zadaję sobie pytanie, mnóstwo pytań, między innymi o źródło umiejętności współodczuwania,o to jak obserwować by dostrzegać, jak zadawać pytania by nie interpretować, jak BYĆ.
    “Jesteśmy pomiędzy pamięcią a zapomnieniem”, stajemy przed wyborem, wybieramy, płyniemy. Z jednej strony mój głos wewnętrzny mówi: pozwól ludziom wybierać i przeżywać swoje życie tak jak chcą, z drugiej strony wiem że mam wpływ na to co się wydarza wokół i mogę wyjść poza postawę bierności.
    Gdzie leży źródło intencji jakie przyświecają naszym działaniom?W potrzebie zaspokojenia potrzeb?Gdzie leży źródło potrzeb?Jak je odnaleźć i mieć pewność że nie jest ukształtowane procesami socjalizacji i kultury w której jestem zanurzony po uszy?
    wczoraj przeprowadziłem eksperyment.wyniosłem z mieszkania telewizor i czekałem na efekty.decyzji tej towarzyszyło mnóstwo emocji, dylematów i pytań które przetaczały się przez moją głowę, a przecież wykonałem prostą czynność-wyniosłem pudełko.obserwacja:córka po powrocie ze szkoły rytualnie rzuciła w kąt tornister i z rozmachem wskoczyła na kanapę szukając wzrokiem pudełka..potem były pytania i niedowierzanie, szukanie w mieszkaniu, bo może to tylko żart.ostatecznie,kiedy utwierdziłem ją w swej decyzji znalazła sobie zajęcie-zabawę w pory roku z wykorzystaniem garderoby swojej i jej mamy, do zabawy dołączyła córka sąsiadki i obie pochłonęła kreatywna przygoda.wniosek-zmiana jest możliwa, można przełamać wzorce i mamy w sobie mnóstwo kreatywności, potrzebny jest tylko nowy bodziec.
    do naszego stada niebawem dołączy kot.

  8. Mocna rzecz o znęcaniu się nad zwierzętami. Ciekawy, obrazowy język.

Komentarze są wyłączone.