U1 i U2

Uważność podobnie jak spójność, bywa ulotna. Już, już wydaje się, że skupiliśmy uwagę, że odczuwamy harmonię, ale jak w wierszu Herberta: zadzwonił do drzwi listonosz…i przepadło.

W coachingu w stylu Norman Benett Academy mówimy o Pierwszej Uwadze, czyli umiejętności  wychwytywania komunikacji z otoczeniem, subtelnych mikro-sygnałów, sposobu opisywania świata przez drugiego człowieka i rozróżnianiu cudzej narracji, od własnej. Pisałem już o tym wiele razy – jesteśmy narratorami. Nasz mózg i układ nerwowy tworzą z przypadkowo rejestrowanych bodźców rozbudowane historie. Dziesiątki klasycznych już badań eksperymentalnych potwierdzają, że zauważamy ułamki rzeczywistości, zaledwie okruchy – najpierw sklejając je w całości, a potem nadając im znaczenie, interpretując zgodnie z utrwalonymi od dzieciństwa wzorami. Powstaje opowieść – w roli głównej: Ja.  Myślenie tunelowe i torowanie uwagi w jednym kierunku wycina szerokie pole możliwości. Ślepniemy. Głuchniemy. Jesteśmy w transie. Czy zdarzyło ci się zasnąć w czasie wykładu? Czy zdarzyło się wracać do domu autobusem i nie pamiętać ani jednego przystanku? Byłeś w transie. Kiedy ktoś mówi: Pomidorówka mojej mamy była najlepsza, a twoja, przykro mi, jest trochę zbyt kwaśna i zbyt mało w niej śmietany –  w istocie mówi: W dzieciństwie moje kubki smakowe przekazywały inne bodźce, a mózg  zapamiętał te wrażenia, jako bazowe. Domagam się dostarczenia mi w zupie pomidorowej takich samych bodźców jak te z dzieciństwa, gdyż przeżywam frustrację. Mój mózg nie lubi nowości. Uważny coach po naszej szkole potrafi zaobserwować ten mechanizm. Ani się jemu nie dziwi, ani go nie ocenia, gdyż ocena jest dokładnie tym samym, co wypowiedź o pomidorówce. Coach, który choćby raz zdał sobie sprawę ze złudności narracji i z tego, że przekonania, czyli myśli, myślo-kształty, poglądy, oceny sprawiają, że czujemy się źle lub dobrze i dopiero w wyniku odczuć zachowujemy się tak, lub inaczej, taki coach stopniowo unika ocen. Mówimy – unika narzucania swoich map. W pewnym sensie to nieunikniona droga rozwoju dla coacha. Już nic nie jest takie jak było przedtem. Jak pisze stary, wspaniały mistyk suficki Rumi – wszelkie podziały ja, ty, on, oni, tamci, tamto, Żydzi, Grecy, muzułmanie, chrześcijanie, z Europy, z Azji – znikają, pozostaje pole, pole relacji, pole energii.

Jeśli zawsze jadłeś zwierzęta z uboju, nie potrafisz zrozumieć kogoś kto dokonał zmiany i nie je mięsa, włącza się twoja mapa, wzorzec domaga się potwierdzenia, musi bronić swojej stabilności. Jeśli zawsze jadłeś tsampę, prażony jęczmień moczony w herbacie, trudno ci będzie zrozumieć codzienne jedzenie zwierząt z gigantycznych hodowli, dopóki nie trafisz do wielkiego miasta  z tysiącami straganów i rożnów. Pierwsza Uwaga włącza się wtedy, kiedy wyłącza się komunikacja wewnętrzna, osobiste dialogi w głowie, oceny, a nawet dyskusje, gdy zanikają skojarzenia i wewnętrzne obrazy. Dlatego tak cennym narzędziem jest medytacja – wyłączenie myślenia i kontemplacja, czyli świadome skupianie uwagi na zewnątrz, na otaczającym świecie. Niektórzy ludzie nie potrafią wyobrazić sobie siebie samych bez myśli, bez hałasu w głowie, ocen, skojarzeń, potoku słów, ale dopiero cisza w osobistym eterze daje możliwość spostrzegania większej ilości komunikatów i bodźców niż przedtem. Daje szansę na kontakt.

A potem otwiera się perspektywa Drugiej Uwagi, która paradoksalnie jest pierwsza. Jak pisze Arnold Mindell, drży na krawędzi przejawionego i nieprzejawionego, wychwytuje mikro mikro sygnały, które mamy tendencję marginalizować. U2 pojawia się na poziomie intencji, czyli zamiaru i potrzeby. Nasze dzieci, zwłaszcza małe, psy a także koty oraz inne zwierzęta znakomicie poruszają się w świecie U2. Czują, widzą, szybciej niż my. Ileż razy dziennie marginalizujemy ból, albo własny nastrój, napięcie w koledze z pracy, albo pierwsze zwiastuny gorączki u dziecka? Umysł racjonalny natychmiast służy podpowiedzią, uzasadnia, analizuje i tłumi. Ileż to razy idziemy za intuicją, [jak to nazywamy] i szczęśliwie omijamy trudności, konflikty, a nawet katastrofy, wybieramy bezpieczną drogę, świeżą kanapkę, dobre rozwiązanie? Niemal każda matka wie, że dziecko za chwilę poprosi o picie, padnie zmęczone, albo jeśli za chwilę nie pójdzie do toalety, to nastąpi katastrofa. Całe szkolenie master coach przebiega w Drugiej Uwadze, ale najpierw potrzebny jest trening spójności i cisza w środku siebie, cisza, żadnych ocen, przyjemna pustka, czyli świadoma obecność… a potem czujesz, słyszysz i widzisz więcej, dużo, dużo więcej. Cały ten zgiełk, owe słowa, słowa i oceny przestają mieć znaczenie, gdyż są tylko skorupką lodu na wielkim jeziorze pragnień oraz intencji.

U1 i U2
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Sancho Panas z tego co piszesz to nic na siłę:) Zobaczysz , może ten ktoś się zreflektuje i sam poprosi o spotkanie. Musi być gotowość z jednej i drugiej strony. Raczej nie wyczuwam w Tobie “zastraszonego pracodawcy”, masz kandydatów to wybierz najlepszego, albo najbardziej ci pasującego. Taka historyjka: pewien pan prezes zlecił biuru zewnętrznemu znalezienie dyrektora. Biuro wykonało zadanie, znaleźli super kandydata pod względem kultury , wykształcenia, prezencji itp Po miesiącu panowie już ze sobą nie pracowali, ponieważ się nie dogadali. Mój mężulo też miał kiedyś nóż na gardle, bo musiał zatrudnić na gwałt pracownika. Niby problem na rynku pracy a CV dostał 3. Wybrał najlepszego ale mówił , że czuje w kościach , że z gościem będą problemy. No i były, ale jakoś dał sobie z nim radę:) Może Sancho masz po prostu nosa do ludzi:)

  2. Dylemat. Szukam czlowieka do pracy, dzisiaj miałem rozmowe z headhunterem na temat jednego kandydata, który nie jest do konca zdecydowany czy chciałby zmienic prace, rozważyć nowe możliwości czy zostac tam gdzie jest. Najpierw to ja naciskałem aby spotkac się by porozmawiac, poznać i przedstawic całe przedsięwzięcie tak aby bardziej świadomie zdecydować co dalej. Ewidentnie byłe w potrzebie znalezienia szybko właściwej osoby. Dzisaj – mając innych alternatywnych kandydatów, być może także po przeczytaniu tego posta, pojawił się we mnie głos który podpowiadał mi, że cos może być z tym spotkaniem nie tak, że nie będzie to dobre spotkanie ani dla mnie ani dla tej drugiej osoby. Zadzwoniłem do headhuntera i odwołałem to spotkanie.

    A jaki w tym dylemat? Ano taki, że nie wiem czy jest to U2 czy unik – obawa przed czymś, brak chęci na spotkanie.

    Jakie będzie to spotkanie – nie dowiem się tego …

    Może być tak, że unikamy jakiejś rzeczy a nasz racjonalny umysł pomaga nam dorobić dobre story, byśmy dobrze się czuli, i mówi nam tak – Twoję U2 Cię poprowadziło wsłuchuj się w nie dalej …

  3. Tak się składa, że jestem teraz w terapii hellingerowskiej, w której o wiele wiele bardziej niż nasze “ja” mówi tak zwane “wiedzące pole”. Ludzie, którzy reprezentują członków naszej rodziny naturalnie wczuwają się w ich relacje, emocje, uwarunkowania, “nic” o nich nie wiedząc. To po prostu przychodzi . Nie wiem, na czym polega ten fenomen, ale doświadczyłam go już niejednokrotnie, mam ogromne zaufanie do Terapeuty i nie muszę tego wiedzieć. Wczoraj byłam w ustawieniu z bardzo grożną osobą, z Mordercą. Był agresywny, ludzie uciekli z kręgu, ja się go nie bałam. Mało tego, strasznie go lubiłam choć jednocześnie czułam, jak wraz z tym lubieniem narasta we mnie szaleństwo i śmiech. On też mnie lubił. Przytulał mnie, podtrzymywał jedną ręką, a drugą wygrażał wszystkim. W końcu spytał mnie—wciąż się szaleńczo śmiałam—“to kogo rozpieprzymy na początek”? I tu mi się śmiech skończył. Poczułam lęk, a potem przyszedł płacz. Morderca posadził mnie na krześle i sam usiadł obok mnie. Opuścił ręce. Ja płakałam, a on siedział bezradny. Nikogo nie zabiliśmy.
    To przychodzi spoza nas i łączy się z nami poprzez nasze uwikłania w losy rodzinne, w losy ludzkie. Wszyscy mamy potencjał na bycie mordercami. Czułam się wspaniale gdy rozrabialiśmy ” z bronią” z Mordercą, jakbym wypiła szampana i miała za chwilę uderzyć w upojne tango. A przecież jestem osobą od lat medytującą, duchowo–kurna–rozwiniętą troszkę. A tu taki blamaż. Co z tą Uwagą? Uwaga, uwaga, urodzeni mordercy, nie róbmy takich świętoszkowatych min, ale nie zjadajmy się naprawdę.

  4. Iwona_A Dokładnie tydzień temu mój mężulo też miał dylemat czy angażować się w pewien konflikt, który psuł atmosferę w pracy. Intuicyjnie czuł, że nie. Proste pytania uświadomiły, że tak naprawdę to nie jego sprawa, tylko zwierzchników, że tak naprawdę zostałby z tym sam, bo reszta umyje ręce żeby nie narażać autorytetu. Odciął się od tematu, ma teraz święty spokój i może zająć się swoimi pracownikami. Postępując według schematu, często ładujemy się z własnej woli w problemy. Intuicja to podstawa, ale trzeba rzeczywiście odpowiednio się do niej dostroić.

  5. OSHO i U2 – niezła kombinacja. Pierwsze mnie ciekawi, a drugie uwielbiam, a najbardziej album “How To Dismantle An Atomic Bomb” :)) Mogę potwierdzić, że moje koty (cała piątka) świetnie się poruszają w świecie U2 :))

    Artykuł dla mnie bardzo na czasie – dzisiejsze widoczne napięcie w koledze w pracy, to mało powiedziane. Medytacja, obserwacja z zewnątrz i zamiast oceny pojawia się pytanie: po co mu to? A zaraz następne – co z tym zrobić?
    Ale czy mnie to w ogóle dotyczy? Ja jestem tylko obserwatorem…

  6. Ostatnio właśnie miałam moje ” kręcenie się w kółko” a potem ping i się wszystko poukładało. W skupieniu pomaga mi włażenie na ścianki. Nagle czyści się umysł, bo trzeba skoncentrować się na chwytach. Mimo, że jest asekuracja to jednak staram się utrzymać do końca. Zauważyłam, że też bardzo pomaga mi pozytywna atmosfera. Po wspinaczce idziemy z mężulem pogadać z chłopakami prowadzącymi halę, uśmiejemy się po pachy i jakoś tak nagle robi się lekko.

  7. Już zdecydowałem, formalne szkolenie na coacha przejdę w NBA.
    Już dzięki wykonywaniu ćwiczeń z Pana książki- Coaching Tao, namacalnie doświadczyłem wielu zmian w postrzeganiu siebie i otoczenia.

Komentarze są wyłączone.