Ucieczka od wolności

widok ograniczony
widok ograniczony

Negatywny obraz coachingu w Polsce to skutek działania nie więcej niż pięciu osób. Jednak ich postawa trafiła na podatny grunt celebryckiego show oraz działanie mediów – z jednej strony rządnych sensacji, z drugiej ferujących uproszczeniami. Wielu dzisiejszych dziennikarzy po prostu nie zadaje sobie trudu żeby przestudiować temat ale z gotową tezą pozyskują jedną, czy dwie informacje, odbywają jedną czy dwie (nierzadko telefoniczne) rozmowy i… już wiedzą… a potem oznajmiają światu prawdy jedyne i jedynie słuszne. Kto głośniej krzyczy albo w imieniu „ważniejszej” marki zabiera głos ten ma rację. Rzecz jasna świat coachingu również się scelebrytyzował. Z czego znany jest znany super trener rozwoju osobistego? Z tego, że jest znany. Ma milion pięćset sto dziewięćset i pół lajka.

***

Trzecim czynnikiem jest postawa samych odbiorców. Jest nią oddawanie odpowiedzialności za własne życie. Niech mnie ktoś zaczaruje żebym był bogaty i szczęśliwy, najlepiej od jutra. Jest w tym wypaczeniu straszliwa ironia, chichot rzeczywistości. Coaching zakłada odpowiedzialność i zaangażowanie zawodnika (klienta) w osobisty trening. Metoda wywodzi się przecież ze sportu, gdy tymczasem oczekiwanie odbiorców masowych show z gwiazdami jest dokładnie odwrotne. Niech mi ktoś powie jaka jest recepta a ja naśladując te wszystkie frazesy i banały stanę się bogaty, szczęśliwy, najlepiej od jutra.

***

Długotrwały trening, wzloty i upadki, próby i błędy, zniechęcenie i budowa motywacji, wysiłek i ponawianie prób? Nic z tych rzeczy. Jutro, natychmiast ma się pojawić sukces – słowo odmieniane przez wszystkie przypadki. Jeśli się nie pojawia – guru coachingu zna odpowiedź – nie postarałeś się, to twoja wina. Metoda jest super skuteczna ale…tylko kiedy oddasz się jej w stu procentach. Widocznie oddałeś się tylko w siedemdziesięciu a to mój drogi za mało. Sądzisz, że 70% da efekt? Nic z tych rzeczy. To tak nie działa. Moja super metoda jest zero-jedynkowa jako lotto, albo wygrywasz albo przegrywasz. Jak widzisz ja wygrałem – stwierdza guru.

***

Ten styl opracował pisarz science fiction L. Ron Hubbard już w latach 50-tych XX wieku – twórca kościoła scjentologicznego opartego na dianetyce, czyli filozofii religijnej stosowanej w praktyce, jak określał ją sam twórca kościoła. Dianetyka będąca w istocie zlepkiem fantazji nie popartych naukowo (nowa psychologia) jest określana jako systemem samodoskonalenia. Owszem religia nie musi poszukiwać dowodów naukowych – jest przecież religią, jest oparta na wierze. W tym szkopuł, gdyż religia tak inwazyjna i sugestywna jak scjentologia wkracza we wszystkie dziedziny dotyczące człowieka i każdą z nich chce kontrolować. W istocie model ten do perfekcji wykorzystuje techniki manipulacji i wpływu społecznego.

***

Metoda wymyślona przez Hubbarda opiera się na stałym inwigilowaniu adeptów poprzez tak zwany audyt będąc nie czym innym jak sekwencją presji, sugestii i manipulacji. Pod szczytną ideą samodoskonalenia ukryty jest mechanizm kontroli posługujący się w zasadzie jedynym, co gorsza niesłychanie toksycznym i jednocześnie bardzo skutecznym argumentem, używanym również przez inne systemy religijne i manipulacyjne a także pseudocoachingi. Nie wierzysz? Nic dziwnego masz zatruty umysł, jesteś grzeszny, zbyt mało wydajny, nieefektywny, zbyt mało się starasz (niepotrzebne skreślić lub dodać inne). Masz wątpliwości? Nic dziwnego jesteś niewiernym, poganinem, obcym, nie rozumiesz prawdziwej wiary. Podważasz naszą doktrynę? Nic dziwnego. Ufasz fałszywym teoriom, to przecież naturalne, że fałszerze i grzesznicy atakują prawdziwą religię, coaching, wiarę, patriotyzm, polskość, wartości (niepotrzebne skreślić lub dodać inne). Nie popierasz nas, nie wierzysz? Nic dziwnego jesteś Ukraińcem z pochodzenia, Żydem, Niemcem, gejem, liberałem, mormonem, katolikiem, synem SB-eka, twój dziadek był w Wermachcie (niepotrzebne skreślić lub dodać inne). Jeśli nie wierzysz w moje słowa – stwierdza guru – nic dziwnego poganin nie może wierzyć w „prawdziwe” słowa. Musisz się nawrócić, dopiero wtedy będą z tobą rozmawiał ale…nie jak równy z równym. Ty przecież musisz nadrobić nieznany materiał. Jesteś początkujący, długo nie będziesz mną a prawdę powiedziawszy nigdy. Guru jest tylko jeden.

***

Wiem, wiem zaraz mnie shejtują wyznawcy i żołnierze scjentologii a w ślad za nimi katolicy, mormoni i muzułmanie, narodowcy i prawdziwi Polacy oraz akolici różnych guru. Mój post jednak nie jest groźny dla wszelkich guru, gdyż ten styl myślenia rozpropagowany przez Hubbarda i perfekcyjnie naśladowany przez wielu mówców, trenerów, coachów, polityków itd. jest niesłychanie skuteczny. Dlaczego?

Odpowiedzi już dawno udzieli nam Erich Fromm analizując sytuację Europy po II wojnie światowej, holokauście i ruinie połowy kontynentu m.in. w swojej „Ucieczce od wolności”. Ludzie nie chcą wolności, gotowi są zrobić wszystko by za cenę wolności otrzymać iluzje bezpieczeństwa, cienie prestiżu i symbole bogactwa. Ucieczka od wolności to pragnienie aby ktoś zdecydował za mnie i w zamian za tę uległość urządził mi życie przeciętnie dostanie i w miarę spokojne. Tu znów na plan pierwszy wychodzą konformizm, potrzeba aprobaty społecznej, afiliacji i uległość w wersji: oportunizm, czyli rezygnacja z siebie dla wygody lub doraźnej korzyści.

***

W ostatnią sobotę byłem jednym z panelistów X Kongresu Obywatelskiego. Uczestniczyłem w panelu poświęconym wartościom: Na jakich wartościach budować przyszłość Polski? Nie jestem zbyt optymistyczny po co tym co usłyszałem i zobaczyłem.

Cdn.

Ucieczka od wolności
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Jak to zwykle w życiu – trzeba brać odpowiedzialność za wpływ na drugiego człowieka, dlatego nie każdy do bycia coachem się nadaję, ale cóż… każdemu wolno próbować. Niestety skutki nieudanych prób ponoszą klienci i to jest smutne…Iwona Kubis

  2. Czytając początek tekstu zastanawiałem się jaki jest sens po raz kolejny komentować pracę trenerów rozwoju osobistego? W końcu każdy robi tak jak uważa to za słuszne. Sam odbyłem kilka szkoleń z trenerami rozwoju osobistego, zarówno tych krótkich (weekendowych) i tych długich (5, 7 – 10 dni). To były moje początki z coachingiem i rozwojem. No i oczywiście efekt wow był, narzędzia (a przynajmniej cześć z nich) są przydatne, świadomość została poszerzona i nikt mi nie mówił, że muszę postępować tak jak oni i że sukces przyjdzie jutro (zdaję sobie sprawę że było to określenie przekoloryzowane). Słyszałem raczej (w uproszczeniu) że ciężka praca w połączeniu z tą wiedzą pozwoli osiągnąć „sukces” szybciej lub wolniej i dodatkowo świetnie się przy tym bawiłem. Ale chyba nie o to do końca chodziło. Z perspektywy czasu mam już mocno mieszane uczucia, system sprzedaży, który wtedy był okazją teraz jest już tylko i wyłącznie techniką i to nie do końca taką, którą sam chciałbym stosować. Dodatkowo czuję się w niektórych kwestiach oszukany, np, w kwestii coachingu, gdzie chciano nam wmówić jak to jesteśmy świetnie przygotowani, a z obecnej perspektywy powiedziałbym, że byłem w coachingu jak dziecko w kolorowej mgle (chociaż może trochę przesadzam). Czy żałuję czasu i pieniędzy? Nie mogę tego ocenić zero-jedynkowo, jednak znając Pana teksty i książki wcześniej podszedłbym do sprawy inaczej, a już na pewno z większa świadomością. I tu leży cześć odpowiedzi na pytanie z początku mojej wypowiedzi. Drugą sprawą jest, że odkształcanie wizerunku coachingu w Polsce jest potrzebne. I za to dziękuję.
    „Ucieczka od wolności” bardzo kojarzy mi się z tym co napisał Tony De Mello o szczęściu. Ludzie tak naprawdę nie chcą być bezwarunkowo szczęśliwi. Odwracając chcą być szczęśliwi ale pod pewnymi warunkami. Sam też chciałbym być szczęśliwy ale w głowie od razu pojawiają się obrazy, warunki, bez których tego szczęścia sobie nie wyobrażam. I mam wrażenie że tak samo jest z tą wolnością. Nie do końca jestem chętny wziąć za to pełną odpowiedzialność. Pozdrawiam

  3. Panie Macieju, dziękuję za Pana, za to, że Pan jest.
    Pana praca i głos przywracają mi wiarę w to, że podążam właściwą ścieżką. Że jednak nie wszystko jest wydmuszką. Że warto szukać i dawać ludziom coś więcej i prawdziwiej.

  4. Seria strzał nasączonych psychologiczno-terapeutyczną nomenklaturą, wycelowana prosto w podatne serca klientów, może zdziałać, no właśnie – co zdziałać?

    Co do wczorajszego, wieczornego szkolenia – całkowicie nie odrzucam, całkowicie nie przyjmuję. Forma szkolenia i sposób prowadzenia – dobry, niedobry, właściwy, niewłaściwy – nie wiem, mi tam się nie podbało, ale mogę się mylić i pewnie się mylę :-)

    Podziwiam Pana, Panie Macieju i pracę, jaką Pan wykonuje. Przede wszystkim za wartości i za sposób wykonywania tego fachu. Istotnie imponuje mi głębia Pańskich słów, szczególnie jeżeli chodzi o coachingu. Nie miałem jeszcze okazji zobaczyć Pana „w akcji” na żywo, choć wierzę, że w przyszłości skorzystam z okazji podarowanej przez „los” :-)

    Pozdrawiam i keep up the good work!

  5. Andrzej S Czterej Jeźdźcy Apokalipsy… się dzieją…

  6. Ja też nie jestem optymistyczny po wyborach. Tych dużych i tych małych.

    Co tu się dzieje? to pytanie ostatnio mi towarzyszy.

  7. Panie Maćku, widzę że również Pan zabrał głos (świadomie, czy nie – zbieg okoliczności, czy trafienie w idealny czas) w sprawie wczorajszego „szkolenia – reklamy tak zwanego najpopularniejszego coucha w Polsce” – ma Pan rację, Mateusz zrobił z couchingu show, zautomatyzowany potok słów, bez głębszego dna, bez którego człowiek nie da rady się odnaleźć. To „dno” (w pozytywnym znaczeniu!), z bogactwem najprostszych, ale najważniejszych wartości odnajduję wracając często do Pana „Couchingu Tao”. Przed tym „szkoleniem – reklamą” by MG nawet przez chwilę zastanawiałem się, czy nie „zainwestować” w tę „wiedzę” … ale to „szkolenie na żywo” (kolejne oszustwo) przekonało, mnie, że jestem już daleko, daleko dalej. Coaching Tao to wartościowa, mądra pozycja i proszę się nie obawiać – w Polsce jest jeszcze sporo ludzi potrafiących wyłuskać prawdziwe srebro z medialnego szamba ;)

  8. Kiedyś koleżanka powiedziała do mnie: ” Mam znajomą, ciężki przypadek, ale bym ją do Ciebie przysłała bo dasz radę z tematem”. Wtedy jej odpowiedziałam: ” Ja pewnie radę dam, ale czy ta znajoma chce w ogóle zmierzyć się z tematem?”. W Polsce to wolność kojarzy się chyba często z zasobnym kontem, co daje możliwość jeździć dobra furą i niemieszkaniem z teściową. Na wybory się idzie albo nie, albo robi się komuś na złość glosując… Polecam poczytać „Integrację emocjonalną” Anny Teruwe. Autorka opisuje zespół niezaspokojenia emocjonalnego. Dzieci, które nie otrzymają w czasie swojego rozwoju odpowiedniej dozy miłości i wsparcia, zatrzymują się w swoim rozwoju emocjonalnym ( skrajny przykład choroba sieroca). Jako dorośli niby fizycznie dojrzali, emocjonalnie pozostają na poziomie dziecka. Tak też jest z Polską. Naszego kraju w pewnym momencie nie było na mapie. Nasza tożsamość była miażdżona i niszczona. Nie mieliśmy czasu dojrzeć, poczuć swojej wartości. Oczywiście trzeba by przełożyć sobie wieki państwa na wiek człowieka , żeby zrozumieć moją intencję. Polska to obecnie taki szurnięty nastolatek, niezaspokojony emocjonalnie, zmuszany do wyborów , czujący się dorosłym, ale nie do końca kumający procesy działające w rzeczywistości. Jakiś czynsz trzeba płacić, kasa nie wyłazi z dziury itp :) Cześć narodu czmychnęła za granicę, bo kto młodego zatrzyma… ciężko jest budować, podejmować decyzje, odpowiadać za to co się robi, łatwiej iść na gotowe… Z drugiej strony wszystko dąży do równowagi , co nam Europa zabrała to teraz oddaje… Można tak się przyglądać tematowi z różnych perspektyw. Ostatnio często zadaje klientom pytanie: ” Kto zabrania Ci, być sobą?”. Musze sobie kupić kamizelkę kuloodporną, bo najpierw leci seria z karabinu, a później dopiero przychodzi rześki powiew nowego :) Praca syzyfowa, chociaż mam nadzieje, że jedna osoba z pobudzoną świadomością, będzie zarażać innych :) Panie Macieju, Pan już zaraził tysiące ale niestety to praca na lata… syzyfowa :) Podobno w tym cały jej urok. I proszę się nie przejmować, ludzie gadają czasem takie pierdoły, że ręce opadają a robią całkiem co innego i wychodzi ok :)

Komentarze są wyłączone.