Uwięzieni pomiędzy szczękami imadła [4]

dzwon…odmierza, uderza
dzwon…odmierza, uderza

Jeśli mówimy, że tamto jest zawarte w naszym doświadczeniem a to przyszłe w naszych planach, to mówimy wyłącznie o iluzjach, o interpretacjach, o myślach. Co gorsza myśli bierzemy za siebie samych i co gorsza za fakty, którym nadajemy znaczenie, które są naszymi punktami odniesienia, które traktujemy jak fundamenty. W istocie nie mamy nic konkretnego, tylko echa połączeń neuronalnych dające wspomnienia i prognozy.

Rzutujemy wczorajsze obawy lub radości na jutrzejszy dzień, obronnie marząc o powtórzeniu sukcesu lub uniknięciu niepowodzeń – dużych i małych. Pyk, pstryk, cyk wskazówka sekundnika przeskoczyła i nagle teraźniejszość stała się przeszłością. Przeszłość nie wiedzieć kiedy przeskoczyła w przyszłość.

Pewien mój znajomy, zmiłowany podróżnik uwielbia robić zdjęcia, w tym celu jeździ na tak zwane objazdówki. Przewodnik wprowadza wycieczkę do katedry, w której akurat można robić zdjęcia i ów turysta, żeby uniknąć wywrotki lub kolizji z innym turystą, prowadzany jest poprzez nawy i krużganki przez żonę, jak ślepiec za ramię, sam pogrążony w okienku wizjera. Pstryk, cyk, cu-kum, mlask – migawka miga. Fotka za fotką. Powiedz mi co tam było – pyta znajomy swoją żonę już w autobusie – widziałem tylko ujęcia w wizjerze. Oczywiście potem, w domu, wiele dni później ma ładne zdjęcia. Umieszczę ja pieczołowicie w albumach i na portalach, dopieszcza photoshopem ale nie wie gdzie był. Jego umysł wraz z okiem nie wyszedł z wizjera. Niestety podobnie jest z żoną. Jest tak skoncentrowana na roli przewodnika ślepca, że także nie wie gdzie była. Skupiona na zapewnianiu bezpieczeństwa mężowi na wycieczkach biega jak szalona starając się ominąć murek, okrążyć barierkę, nie wpaść na schody. Najprzyjemniejsze chwile przeżywa w hotelu, wtedy doznaje ulgi, wreszcie nie musi być odpowiedzialna za ślepca z aparatem i obiektywem za kilka tysięcy.

Robienie zdjęć to, z jednej strony cudowna możliwość uchwycenia chwili, z drugiej zaś zabijanie teraźniejszości. Zamiast być w pełni w danej chwili zagłuszamy ją smartfonem, aparatem, obiektywem, fejsbukiem, telewizorem.

Wiele osób, przez spore kawałki swego życia doznaje, jak mój znajomy turysta-fotograf, uwięzienia w wizjerze, zamknięcie w schemacie, usidlenia we wzorcach. Teraźniejszość mija, tu i teraz znika. Imadło przeszłości i przyszłości ściska, choć obie szczęki imadła są iluzją, iluzją niebezpieczną odczuwanego upływu czasu. Nieubłaganie jakieś wczoraj i przedwczoraj, jakieś jutro i pojutrze, jakieś za chwilę i przed chwilą – wzajemnie się kontrują.

Jak szybko przeleciał ten dzień? Jak szybko przeleciał ten rok? Co by tu zrobić żeby zabić czas? Jak dużo trzeba zabić czasu żeby przestać się nudzić? Kiedy minęło moje życie? Jak zatrzymać tę iluzję? Jak zatrzymać czas?

cdn.

Uwięzieni pomiędzy szczękami imadła [4]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Kochani,

    Znajduje sie w imadle czasu w tu i teraz. Co mnie uwalnia, to przesuniecie optyki z mojego “ja”. Nic tak nie poprawia nastroju, jak pomoc bardziej zdesperowanym. Polecam!

    Jesli chcielibyscie poczuc sie lepiej, zrobcie dobry uczynek na swieta. Odkrylam wspaniala strone internetowa

    http://listydomikolaja.pl/

    W kategorii listy wzruszajace znajdziecie listy dzieci, ktore bardzo wierza w Sw. Mikolaja, lecz nie maja szansy, by do nich przyszedl tego roku. Gdyby kazdy z nas wyslal paczke z kredkami badz cieplymi rekawiczkami do jednego dziecka/rodziny na swieta, to zrobiloby sie o wiele cieplej w sercach.

  2. Tu i teraz też jest iluzją.

  3. Dzisiaj był dobry dzień, wczoraj też był dobry, jutro będzie dobry :)

  4. Większość osób tu zaglądających umie sobie radzić z imadłem. Potrafi zagłębić się w Tu i Teraz. Zaglądam tu żeby czegoś się od Was nauczyć, nabyć tę umiejętność. I ciągle mi nie wychodzi. Już chyba nawet zazdroszczę…

  5. No i tak szperam w sobie i dochodzę do wniosku, że ja naprawdę nie mam problemu z imadłem. Dzięki lekturze Tollego, ale też dzięki wcześniejszym refleksjom, staram się być maksymalnie obecna w swoim życiu. Od dawna prawie nie robię zdjęć, właśnie po to, żeby nie tracić rzeczywistości, przeżywać mocno każdy moment, żeby żyć, nie być ślepcem. Nie tracę czasu na fikcję, staram się naprawdę doceniać to,co niesie życie. Żyć, kochać, przyjaźnić się, być wrażliwą na sygnały duszy i ciała. To wcale nie jest trudne. Życie smakuje dobrze, nawet jeżeli bywa pod górkę. Moje jedyne, niepowtarzalne, własne życie.
    Muszę tu trochę uderzyć się w piersi z Facebookiem. Bo tutaj akurat spędzam sporo czasu.
    Ale zawsze wybiorę spotkanie w realu czy rozmowę telefoniczną. To też jest trochę zastępcze życie, wiem. I pracuję nad tym.

  6. Zanim dotarłem do puenty zadałem sobie dokładnie te wszystkie pytania, które przeczytałem na końcu. Jak mówi moja znajoma psycholożka: na głowę to już to wszystko wiesz, ale czy czujesz…

Komentarze są wyłączone.