Voodoo

To nie Matka Boska, to Erzuli Dantor, Haitańska bogini voodoo, dająca miłość
To nie Matka Boska, to Erzuli Dantor, Haitańska bogini voodoo, dająca miłość

 

 

Dzisiaj w telewizji w najlepszej porze oglądalności pewien doktor z doktoratem, czyli bardzo wykształcony lekarz, pożarł na wizji garście tabletek homeopatycznych, a potem kolejne buteleczki i fiolki. Po co? Żeby udowodnić, że nie działają.

 

Wiele razy o tym pisałem. Żeby wprowadzić na rynek jakikolwiek lek trzeba go przebadać. Od tego są specjalne procedury i urzędy. Wykorzystuje się w tym celu między innymi efekt placebo, czyli sugestię. W badaniu porównuje się skuteczność preparatu do skuteczności np. wody z cukrem. Podaje się losowo wybranym pacjentom w ciemno – bądź lekarstwo, bądź placebo, czyli coś, co przypomina lekarstwo (ale nie ma w składzie substancji leczącej). Lekarstwo wprowadza się na rynek jeśli jego skuteczność jest większa, w niektórych przypadkach tylko o kilka procent, od skuteczności placebo. Od lat wiemy, że sugestia działa bardzo silnie. Jeśli podać pacjentowi największe stężenie preparatu leczącego w syropie, mniejsze w tabletce, jeszcze mniejsze w kolorowej kapsułce żelowej i minimalne w zastrzyku – który preparat zadziała najsilniej? Oczywiście w zastrzyku. Porównywano też efekty leczące w sytuacji, gdy zastrzyk podawała młoda pielęgniarka, starsza wiekiem pielęgniarka i lekarz (kobieta lub mężczyzna). I jaki był rezultat? Oczywiście pacjenci najsilniej, ozdrowieńczo reagowali na zastrzyk wykonany przez mężczyznę lekarza, a najsłabiej przez młodą kobietę pielęgniarkę.

prof. Maxi C. Maultsby - twórca Racjonalnej Terapii Zachowań
prof. Maxi C. Maultsby - twórca Racjonalnej Terapii Zachowań
prof. Stephen Howking, geniusz na wózku
prof. Stephen Howking, geniusz na wózku

Oddziałuje na nas to, co wydaje nam się skuteczne, w co chcemy wierzyć bez względu na to czy mamy dość naukowych dowodów na istnienie substancji aktywnej w jakimś preparacie.   Istnieje jeszcze efekt nocebo, czyli negatywna sugestia, obciążająca poprzez wrogie zainstalowanie komuś przekonania. Wystarczą dwa słowa: to trudne, zwłaszcza wypowiedziane przez kogoś znaczącego, autorytet, zwierzchnika, rodzica by wywołać presję, by podświadomie potraktować to, jako instrukcję dla układu nerwowego. To jest znowu zjawisko znakomicie przebadane. Wykorzystując mechanizm nocebo działają czarownicy, magia voo-doo, wróżki, hochsztaplerzy, rodzice, szefowie i ….lekarze. Oj nie dobrze, zawsze ma pani tak wysokie ciśnienie? To może być coś poważnego, musimy zrobić badania? – wystarczy tylko tyle by ktoś łatwowierny, albo ufny, zmęczony albo po prostu przestraszony miał noc z głowy, a czasem kilka dni w nerwowym oczekiwaniu na wyniki. Do tego wystarczy zakup ciśnieniomierza i termometr by nakręcić spiralę lęku. Wybitna trenerka i psychoterapeutka Racjonalnej Terapii  Zachowań – Aurelia Dembińska mówi wprost: To, o czym jesteś przekonany – staje się prawdą o tobie.

Spotkanie Jana Pawła II z czarownikami voodoo, to był dopiero kontrowersyjny papież :) dziś niemożliwe
Spotkanie Jana Pawła II z czarownikami voodoo, to był dopiero kontrowersyjny papież :) dziś niemożliwe

Negowanie czyjegoś systemu wsparcie to pycha i głupota Boga Nauki, który zwłaszcza w naszym kraju uwielbia stroić się w szaty obiektywizmu i prawdy absolutnej, ustami swoich wyznawców, ocenia, wyrokuje, napusza się gani i przestrasza. Dlatego głupi, toksyczny autorytet, albo nie daj boże coach – powie: modlitwa, toż to stek zabobonów, modlić się do wyimaginowanego przyjaciela. Mądry, uważny coach powie – módl się jeśli tobie to pomaga, Bóg z pewnością ciebie wysłucha. Jeśli chesz być wysuchanym przez haitańczyków, musisz, jak polski papież uścisnąć dłoń szamanów voodoo i okazać im szacunek. Dopiero wówczas  powiedzą swoim ludziom: Możecie posłuchać człowieka w białym szlafroku. Na czym polega różnica między zdrowym i szaleńcem, psychiatrą i chorym? Często jedynie na tym, że urojenia doktora są odmienne od urojeń pacjenta. Urojenia doktora o ile są zgodne z urojeniami powszechnie wyznawanymi w danym kręgu kulturowym, a nawet w danym szpitalu, uznawane są za normę. W kulturach przedindustrialnych szaleństwo umiano zutylizować, zamiast wyobcowania szukano użyteczności szaleńca. Dziś, choć wciąż nie znamy etiologii większości chorób psychicznych, czyli ich przyczyn, nowa koncepcja dezawuuje kolejną koncepcje. W latach 70-tych, 80-tych mówiliśmy powszechnie o nerwicy, obecnie tego rodzaju określenie, rozpoznanie uznaje się za przestarzałe. Lecz ilość cierpiących na podobne objawy ludzi wcale nie zmalała w populacji. Od zmiany terminologii i koncepcji nie przybywa skutecznych metod. Ludzie inni, odmienni wyrzucani są po za nawias społeczeństwa, dlatego, że nie potrafiliśmy stworzyć systemu, który umiałby ich rehabilitować czyli utylizować ich odmienność dla ich dobra, z pożytkiem dla otoczenia. Coaching dlatego kieruje się zasadą użyteczności i prawdy w świecie klienta, nie zaś krucjatą w imię obiektywizmu popartego badaniami, które i tak za chwilę,  ktoś podważy nowymi badaniami. To jest zupełnie odmienne rozumienie zmiany i postępu, wilberowskie osobiste doświadczenie.

Od dawna wiemy, z pomocnych i wiarygodnych badań, że zeznania naocznych świadków są niewiarygodne, pamięć i percepcja zawodzi, a czas zniekształca wszystkie wspomnienia. Jednak systemy sądownicze na całym świecie oparte są właśnie o zeznania świadków, zwłaszcza w sprawach najpoważniejszych, czyli karnych.  

Pisałem już o tym we wpisie Freud, Lilienfeld i mity psychologii z 31 grudnia 2010.

prof. Niels Bohr, genialny fizyk
prof. Niels Bohr, genialny fizyk

Kiedy słyszę butne wypowiedzi przedstawicieli Boga Nauki, a potem, lekarzy, psychologów, coachów i złośliwości przyklaskujących im publicystów, oceny ludzkiej motywacji, która nie ma podstaw naukowych, myślę sobie:  Ocho, już gdzieś w oddali słychać jak kolejny Mikołaj Kopernik szykuje rewolucję i obróci w perzynę waszą pewność, już Stephen Howking ze swego wózka szydzi z waszej koncepcji rzeczywistości, Niels Bohr wysadza w powietrze  założenia starej nauki by powiedzieć: „Nie możecie stosować zasad waszego deterministycznego myślenia, w sprawach fizyki kwantowej, bo wówczas zobaczycie w lustrze jedynie swoje zdziwione twarze”.    

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. >>Ocho, już gdzieś w oddali słychać jak kolejny Mikołaj Kopernik szykuje rewolucję i obróci w perzynę waszą pewność, już Stephen Howking ze swego wózka szydzi z waszej koncepcji rzeczywistości, Niels Bohr wysadza w powietrze założenia starej nauki by powiedzieć: “Nie możecie stosować zasad waszego deterministycznego myślenia, w sprawach fizyki kwantowej, bo wówczas zobaczycie w lustrze jedynie swoje zdziwione twarze”. <<
    Jutro idę do Empiku po "Pole" Lynne McTaggart polecone mi przez kolegę. S. napisał mi:"Odkrycie" (w grucie rzeczy opisali i zbadali procesy, które były już znane ale nikt
    nie miał odwagi przyjżeć się im bliżej) jest tak szokujące a przy tym
    logiczne, że nikt go dotąd nie skrytykował ani nie podjął polemiki – to się
    prawie nie zdarza. Jeżeli teza się upowszechni to czeka nas rewolucja
    kopernikańska w biologii, fizyce itd….

  2. PS dziś jedna z moich zaprzyjaźnionych klientek zadzwoniła do mnie z taką radością. Och jak się miło słuchało. Mówiła mniej więcej tak: no może i jestem złą matką, no może i zwariowałam, może i jestem naprawdę dziwna, no i… NO I CO Z TEGO! ;-) Dobrze mi tak!

    Dobrze, jest słyszeć takie przypominacze. To była cudna perła dnia dla mnie. No bo może i ja zwariowałam, a może powinnam zrobić coś inaczej niż zrobiłam, albo może to, co robię i mówię, ktoś uzna za głupie. NO I CO Z TEGO ;-) Cudna wolność! ;-)

  3. Co tam „ludzie” Ty sam jesteś ważny. Masz wybór ;-) Czyż nie fajnie mieć taką „władzę” dla siebie samego? ;)

  4. napisałem świadomie „odpowiednimi” – dla kogoś mogą to być sugestie pozytywne, dla kogoś innego negatywne…

    Zdecyduj sam.

    My, Polacy, lubimy cierpiennictwo.
    Niektórym z nas sugestie negatywne są na rękę.

  5. chyba ze ktos dostaje raczej negatywne albo wredne sugestie a w otoczeniu ludzie raczej skorzy do ocen i szyderstwa, wtedy trudniej :( trzeba sie opierac samemu takim wkretom :)

  6. wykorzystujmy, codziennie :)

  7. Nasz mózg nie zna się na żartach… karmy go więc odpowiednimi sugestiami…

    Ma olbrzymi potencjał, czemu więc nie wykorzystać go w umiejętny sposób?!

  8. Agnieszka dziękuję za ten cytat :)

    ja w sierpniu miałam badania krwi… okazało się, że mam podwójny poziom cholesterolu i cukru we krwi… pani doktor powiedziała: Anita zmień dietę albo dostaniesz lekarstwa, które trzeba brać do końca życia. Zmieniłam dietę i jest cudownie :) zdarzają się też lekarze, którzy są racjonalni, chwała im za to. Pamiętajmy jednak, że nie wszyscy tacy są i jeśli jest możliwość nie brania leków to nie bierzmy ich… szkoda zdrowia :)

  9. Kiedyś sama wpadłam w machinę „zróbmy kolejne badania, dla pewności itp”…
    Bardzo się zafiksowałam, dzielnie chodziłam od lekarza do lekarza, wyniki różne, czułam się coraz gorzej. Aż w końcu się obudziłam i po kolejnym haśle: nadciśnienie? to już do końca życia!

    Powiedziałam DOŚĆ. Może zbyt drastycznie podeszłam do sprawy, bo odstawiłam wszystko, cały zestaw 3 tabletek (tych do końca życia…) i… dałam szansę swojemu ciału. A ono wdzięczne zaczęło się zmieniać. Dziś mogę powiedzieć, że to, co do końca życia miało mi towarzyszyć i ograniczać, zniknęło, mogę wbiegać na moje piąte piętro bez windy i nie mam zadyszki, mogę wchodzić na górę i wsłuchiwać się w lekko przyspieszony rytm serca. MOGĘ, bez chemii. MOGĘ bo zaufałam sobie, spotkałam mądrych ludzi po drodze.

    „Ludzie błagają Boga o zdrowie. Nikt jednak ze śmiertelników nie myśli, że zachowanie zdrowia leży w jego własnych rękach”
    Demokryt

    Niech MOC będzie z Wami ;-)

  10. Widziałam to. Nie wiem tylko co miał na celu pan doktor pokazać, że leki standardowe od razu zwalają z nóg swoim działaniem ubocznym? I żeby działało musi być gorzkie. Pamiętasz jak degustował, że słodziutkie albo że o smaku papieru toaletowego?
    Ma być gorzko i kosztować efekty uboczne i właśnie dokonuję odkrycia, że przekonania ograniczające dlatego się tak świetnie się u mnie mają bo w życiu trzeba za wszystko płacić. I za zdrowie działaniem ubocznym leków. I za osiągnięcie celu resztką energii która zostanie po pokonaniu ograniczającego przekonania. Jeżeli ograniczające mnie tyle kosztują to wspierające zadziałają jak trampolina. Inaczej -co zyskam budując wspierające przekonania.
    Dziękuję Macieju za inspirację a sobie za odkrycie. A teraz zabieram się do wdrożenia przy smaku kawy z mlekiem.

Komentarze są wyłączone.