W poszukiwaniu tajemniczego czynnika…

 

płoną opony, płoną, a po co one płoną... z biedy płoną
płoną opony, płoną, a po co one płoną... z biedy płoną

W Polityce czytam smutny artykuł o braku postępowania, ustaw, rozporządzeń  dotyczącego zwierząt bezdomnych w Polsce. O tym, że o „produkcji” ras decydują doraźne mody i brak jakichkolwiek regulacji. A potem na przykład psiaki masowo trafiają do schronisk albo do lasu, gdy moda się kończy.  Państwo sobie, gminy sobie. Czytam o smutnej klęsce niektórych ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc zwierzętom. (Historia schroniska w Korabiewicach, problemy Celestynowa, czy Palucha). O hyclach, handlarzach, masowym zabijaniu zwierząt. A potem myślę sobie, to samo dotyczy kilku innych i obszarów. Na przykład ludzi pijanych za kierownicą. Pisałem o tym w moich książkach. Setki kierowców weekend w weekend.  Dotyczy też przemocy w szkole, przemocy dorosłych wobec dzieci. Vayha w komentarzu do E=mc2 na blogu napisał, że choć poszukujemy samoświadomości, ujarzmiamy wiedzę i naukę czegoś brakuje, czegoś bardzo podstawowego.  […] Kiedy patrzę na ludzi w koło mnie mam wrażenie, że coś tu jest nie tak… instynktownie wyczuwam, że brakuje jakiegoś jednego istotnego czynnika, który spajałby to w jedną logiczną całość […].

znana przerażająca historia
znana przerażająca historia

Na przykład młodzi kierowcy uczeni są godzinami skutecznie parkować, słyszałem o oblanych egzaminach na prawo jazdy z powodu niezgaszenia świateł długich przed ruszeniem z postoju. Tymczasem nikt nie uczy młodych adeptów motoryzacji, że ich obecność na drodze to również zagrożenie. Kilkaset kilogramów, kilka ton rozpędzonych do szybkości choćby 50 km/h to narzędzie zagłady. W rękach szaleńca, lub po prostu napalonego króla szos, te kilkaset kilogramów żelaza nie daje żadnych szans pieszym, a często nawet innym pojazdom.  Policja drogowa w zasadzie pełni wyłącznie funkcję poborcy podatków dla deficytowego państwa, ściągając mandaty w demoralizujący sposób. Kilka tysięcy ulic w Polsce jest oznakowanych bezmyślnie i w zasadzie tylko po to, by ustawić się tam mogła policja z radarem i całkiem spokojnych kierowców złapać na przekroczeniu. Ot choćby ulica Łukasza Drewny na warszawskim Wilanowie. W porównaniu do innych, niebezpiecznych ulic -cud szerokości, dwa pasy z poboczem i osobnym pasem dla pieszych. Ograniczenie 60 i żniwa dla policji i straży miejskiej.  Dlaczego policji oraz ITD nie ma w tysiącach barów przydrożnych, gdzie kierowcy strzelają jedno, dwa duże z pianką i lecą dalej w trasę w swych tirach, transporterach i busach. Piwko? Piwko to przecież nie alkohol.  Tyle działań, setek akcji, tyle apeli. Telewizja, prasa, artykuły i programy interwencyjne. Ilość kierowców na dwóch gazach rośnie. Przemoc w szkołach jak była tak jest. Polska jest zagłębiem ciemnoty w kwestii równouprawnienia kobiet, praw dzieci, gejów i lesbijek, zwierząt, ilości wypadków i katastrof drogowych, kierowców prowadzący po pijanemu. Czegoś brakuje? Czegoś bardzo podstawowego? Czegoś, co spajałby te działania, akcje, myśli, inicjatywy, aktywność?

Co to jest? Czy w ogóle istnieje coś takiego?
Co to jest? Czy w ogóle istnieje coś takiego?

Czym jest ciemnota? Biedą, uproszczeniem wizji świata, zamknięciem w twierdzy własnych przekonań w lęku przed obcością, która może wyrządzić krzywdę, jest ocenianiem według kryteriów własnego lęku, jest też poczuciem wyższości, gdy w łańcuchu pokarmowymi i ekonomicznym udaje się być na wyższej pozycji. Czym jeszcze? Co leczy z ciemnoty?  Jedzenie, nasycenie głodu, pewność, że jedzenia, a potem innych dóbr nie zabraknie. Poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycia na swoim także trochę dalej niż próg domu, wioski, miasteczka, bloku, osiedla. Poczucie osobistej siły i budowanej na niej godności.

Nadal jednak czegoś brakuje? Co spajałoby to w jedną całość? Co mogłoby zamiast leczyć przyczyny, uzdrawiać źródła?  Co to jest? Czy w ogóle istnieje coś takiego?

W poszukiwaniu tajemniczego czynnika…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Mam podobne odczucia co Vayha. Widzę to tak, że postęp technologiczny jest za szybki. Inteligence i knowledge wzrasta za szybko w stosunku do wisdom.
    A to tak jak dać małpie pistolet. Jesteśmy ślepi w pędzie technologicznym. Próbujemy za nim nadążyć. I zapominamy o rzeczach prawdziwie ważnych. Bo nie mamy czasu się zatrzymać. Bo nie mamy czasu ich dostrzec. Bo zostaliśmy wytresowani w pewnej mapie wzorców zachowań i pędzimy jak koń z klapkami przy oczach. Nie dostrzegamy szerszej perspektywy. Kolejnym grzechem ludzkości jest przywiązanie to słów Pisma Św. “Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Bo zapominamy o odpowiedzialności. A chełpimy się szczytowym miejscem w łańcuchu pokarmowym.
    A wystarczy czasem po prostu się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i rozejrzeć dookoła bez skupiania wzroku na konkretnym przedmiocie, by zmienić swoje życie…

  2. Agnieszko ja również dziękuję za dobre słowa i odkrycia; energia podąża za uwagą, to dzięki skupionej uwadze kupujemy chleb, wysyłamy dzieci na wakacje, palimy papierosy albo nie, szukamy rozwiązań albo przerzucamy odpowiedzialność na innych, na zewnątrz, uwaga uruchamia energię dobrą (użyteczną) lub blokującą, nawet tak skomplikowany projekt jak budowa domu rodzi się najpierw w naszej głowie, w chcę i potrafię, dopiero potem uruchamiają się kolejne zasoby i młotki oraz kielnie murarzy :)
    pozdrawiam

  3. A skoro wszystko pochodzi ze źródła, nawet jak wypłynie dalej i tak do niego kiedyś wróci…

  4. “Ale to źródło przepływa przez człowieka i to człowiek sam musi nadać sens temu co daje dalej” :) pięknie powiedziane :)

  5. ja trochę nie rozumiem idei jakby tego wpisu… :( ciemnota, beznadziejność, zło itd. to wszak nic nowego. 300 lat temu były inne nieszczęścia wokół nas a za lat 300 będą kolejne zupełnie inne… świat jest taki jaki jest. jest tu zło i dobro. cierpienie, które pozwala cieszyć się brakiem cierpienia. Piszesz “Czytam o smutnej klęsce niektórych ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc zwierzętom “. Ale co to jest ta klęska ? likwidacja schroniska to klęska dla zwierząt które tam mieszkały. ale czy dla ludzi ? nie wiem. pewnie dla części tak a dla części może nie ? tam gdzie jest przestrzeń dla wolności, wyborów,prawo do błędów i pomyłek to zawsze będzie też i zło i cierpienie. Dużo w tym neurotyzmu, takiego myślenia że jesteśmy wszechmocni i wszechwładni. Że swoją postawą zmienimy świat. A jeśli nie o to chodzi ? w “Chacie” przeczytałam,że “ludzi określają cele jakie dla nich postawiłem a nie ich ograniczenia”. Może to jest droga ? piszesz dalej “Polska jest zagłębiem ciemnoty w kwestii równouprawnienia kobiet, praw dzieci, gejów i lesbijek, zwierząt, ilości wypadków i katastrof drogowych, kierowców prowadzący po pijanemu “. Pewnie tak jest – może to truizm lub naiwność ale wydaje mi się że jest w tym jakiś etap dorastania. Po wojnach, komunizmie mamy etap zachłystywania się wolnością do której nie zawsze dorastamy. Taką wolnością bez odpowiedzialności bo nie widzimy skutków naszych działań. Ale to etap. Nikt mnie nie uczył w szkole segregować śmieci a moja 6letnia córka ma to w pierwszej klasie. Nie byli na szkolnym pikniku ale byli już na lekcji o Powstaniu Warszawskim. W szkole może zjeść tyle na obiad ile chce a nie zmusza się jej do jedzenia jak mnie 30 lat temu. COŚ się zmienia. Mnie wytykano w dzieciństwie, że jestem adoptowana a teraz to już trend który jest tak normalny że aż nudny. Sądzę, że oboje mamy rację bo mówimy o tym samym świecie. Możemy pytać siebie – po co to widzę i zauważam ? i co chcę albo mogę z tym zrobić ?
    piszesz “Nadal jednak czegoś brakuje? Co spajałoby to w jedną całość? Co mogłoby zamiast leczyć przyczyny, uzdrawiać źródła? Co to jest? Czy w ogóle istnieje coś takiego?” . Myślę sobie, że to źródło – żródło życia, jest zdrowe i czyste. Ale to źródło przepływa przez człowieka i to człowiek sam musi nadać sens temu co daje dalej. Czasem wiele lat upłynie zanim dostrzeże że daje światu zło czy krzywdzi innych. Czasem sami chcemy żeby nam głowy nie zawracać jakąś wojną w Rwandzie czy problemami Romów gdzieś tam w Polsce. takie trochę “własne brudy pierzemy w domu”. Nie po wygodnie sobie żyjemy. A jednak gdy widzimy zło wokół siebie to mamy szansę coś zrobić, komuś rękę podać. Nikt nie powiedział, że ma być pięknie za 5 minut.
    W książce “Rozmowy o miłości na skraju przepaści” jest taki cytat (mniej więcej), że “Uwierzył w światło, ponieważ jego życie spowijała noc. Ja, który żyłem w pełnym świetle dnia, nie potrafiłem nic dostrzec”.

    Dla mnie ten czynnik spinający całość to pokora wobec czegoś większego ode mnie. Każda historia nabiera sensu,kiedy się skończy.A my byśmy chcieli już tu i teraz wiedzieć wszystko. To po co byśmy mieli żyć dalej ? :)

    pozdrawiam

  6. Ale czy ten czynnik w ogóle istnieje? A czy jak go znajdziemy to coś się zmieni? Będzie lepiej? Gorzej? Może ten czynnik to poszukiwanie? Odpowiemy na jedno pytanie pojawi się następne i tak “w koło Macieju” :)))
    A może jak ciemnota to nikt światła nie zapalił? Albo w ogóle elektryki brak?

  7. Miłość bezwarunkowa – dla mnie to jest kluczem. Jej powinno się uczyć, mówić, pokazywać, rozbudzać. Sama mam taką misję. Pokazywać ludziom jak są piękni i do czego pięknego są zdolni. Zaczynam od mam i ich świeżo urodzonych dzieci, uczę ich bliskości z maleństwem. Teraz mam plan na kolejne lata, na “edukację” w przedszkolach i szkołach.

  8. Witam! Mnie osobiście oprócz tej ludzkiej ciemnoty martwi coś zupełnie innego…. ludzka beznadziejność. Beznadziejność w tym sensie, że człowiek będąc istotą tak inteligentną… potrafi być tak głupi zarazem.. A w czym ta głupota się przejawia?
    Osobiście stwierdzam, że chyba najbardziej widoczna jest z perspektywy marnotrawienia czasu.. A marnotrawić to człowiek potrafi świetnie.
    Nie zastanawiamy się nad sensem życia, nad tym co tak naprawdę jest ważne… nie wykorzystujemy swojej inteligencji po to by pomagać innym… Wolimy marnotrawić czas i pieniądze na rzeczy zbędne…np przesiadywanie w centrach handlowych… A później ze zdziwieniem stwierdzamy, że śmierć za rogiem czeka… Że przecież jesteśmy jeszcze za młodzi., że jeszcze mamy tyle do zrobienia… Tylko co chcemy jeszcze zrobić? Dlaczego nie zrobiliśmy wcześniej…? Po co nam więcej czasu? Po to żeby odłożyć więcej pieniędzy.. kupić lepszy dom, samochód…? Na to czasu nie potrzeba.. A to wszystko jest niby takie oczywiste. Skoro takie oczywiste, dlaczego nic z tym nie robimy…? Z wygody, bo lubimy się oszukiwać..? Łatwiej człowiekowi, jest nie myśleć o rzeczach naprawdę ważnych… wypierać je… nie czuć się winnym ( mieć tzw. ,, swój świat, i swoje kredki).
    I biada tym którzy ośmielą się ten spokój zburzyć…

    Też żyłam( i pewnie żyje nadal w wielu kwestiach) oszukując siebie.. bo tak rzeczywiście łatwiej.. Najgorsze jest uświadomienie sobie , że praktycznie każdy z nas( tymczasowo wykluczam osoby które w danym momencie są ” dziećmi” ) ma wkład w całe ” zło” tego świata (np. taka myśl na temat zabijania zwierząt w rzeźniach) Zaczyna boleć.. i pojawia się ta bezradność.. że nie zależnie, co człowiek zrobi to i tak nie sprawi, że inni przestaną jeść mięso. Ale z drugiej strony.. może i świata nie zmienię… ale będę się czuć lepiej, że nie ma w tym cierpieniu, mojego wkładu.. A o ile łatwiej byłoby, gdyby człowiek ,którego taka myśl najdzie- że świata nie zmieni- zamiast pozostawać biernym.. przestał jeść to mięso. A w danym momencie (na całym świecie) pomyśli o tym chociaż takie 100 osób.. i następnego dnia następne 100.. i tak latami… I można zmienić świat… trzeba tylko chcieć.. a przede wszystkim walczyć.. z ograniczeniami naszego umysłu.. I z ludźmi którzy starają się nas ograniczać, stwierdzeniami że ,,To i tak nie ma sensu”, ,,To i tak niezależne od Ciebie”

    Wystarczy chcieć i podjąć działanie by to zrealizować..

    Zdaję sobie sprawę iż moja ”wizja” może wydawać się dość chaotyczna i mało zrozumiała.. ale mam problem z wyrażaniem swoich myśli.. na ” papierze” ( dowody tego widzę codziennie, podczas pisania pracy licencjackiej- choć pocieszam się myślą iż motywacja jest po prostu trudnym tematem :)) )

    A Panu dziękuję. Dziękuję za książkę ” Przebudzacz neuronów” . Dziękuję za jeden z pierwszych jej rozdziałów – który był jednym z impulsów do tego, że od pół roku jestem szczęśliwą wegetarianką.. :)
    Samego odkrycia, że Pan również jest dokonałam dopiero w połowie książki- czyli teraz ;/
    Proszę sobie nie myśleć że należę do grona osób które czytają statystycznie jedna książkę w roku( dla mnie szokujące statystyki), ale z Pana książką musiałam się chyba po prostu oswoić.

    Pozdrawiam

  9. Wczoraj obejrzałam kolejną część filmu Zeitgeist. Link do filmu znajduje się tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=G900b0RDIog

    jest to 2,5 godziny… ale warto :) i jest tam powiedziane o bierze, o głupocie, o przemocy… skąd to i po co to? naprawdę polecam…

Komentarze są wyłączone.