W ślad za białym królikiem

biały królik Tima Burtona
biały królik Tima Burtona

Drodzy mieszkańcy Krainy Czarów. Łatwo się domyślić, że w głębi króliczej nory obowiązują nieco inne prawa, niż po za norą.  Emocje i sny, to dwa tematy, które przewijają się często w waszych komentarzach. Kiedyś Stephen Gilligan, czarownik z San Francisco :) powiedział, że istnieją w zasadzie dwa rodzaje emocji i wszystkie, które przeżywamy redukują się do tychże dwóch: miłości i złości.

 

„Uczeni w piśmie” współcześni rabini i czarodzieje, czyli naukowcy stwierdzają, że w okresie noworodkowym mamy w zasadzie wykształcony jeden regulator emocjonalny zwany autohedonicznym, dzięki niemu jako niemowlęta możemy przeżyć, za wszelką cenę. On podpowiada dziecku w każdej sekundzie: przykrego unikaj, do przyjemnego dąż (za wszelką cenę i natychmiast). Dziecko nie toleruje opóźnień (w przeciwieństwie do potulnych pasażerów PKP) drze się,  krzyczy, domaga, już, teraz, natychmiast – oczekuje spełnienia potrzeb. Najważniejsze i długo w zasadzie jedynie upragnione, to poczucie sytości, ciepła i komfortu fizycznego, które maluch bardzo szybko wiąże z obecnością matki. Niektórzy ludzie przez całe życie nie wykształcają innego regulatora : ) i w sensie psychofizycznym zostają dziećmi. Oczekują już, natychmiast przyjemności i redukcji przykrości. Badania genialnego Konrada Lorenza i jego uczniów nad zwierzątami, oraz udokumentowane przypadki ludzi, dowodzą, że mama może być łatwo zastąpiona przez inną mamę, z innego gatunku. Gęsi zaraz po wykluciu z jajek traktowały Lorenza jak swoją mamę, ale również psia mama może odchować tygryski, wilczki lub koty i na odwrót, zaś szympansice i wilczyce zaadoptować ludzkie dziecko.

okazuje się, że pamięć krótkotrwała szympasnów jest sprawniejsza od ludzkiej
okazuje się, że pamięć krótkotrwała szympasnów jest sprawniejsza od ludzkiej

Dopiero około czwartego roku życia, a niektórzy twierdzą, że nawet szóstego lub siódmego powstaje regulator allohedoniczny, czyli związany z ludźmi i potrzebą afiliacji, aprobaty społecznej, uczestnictwa w grupie, przynależności, oraz oczywiście nagród czerpanych z przynależności do określonej grupy, która nagradza zachowania wyłącznie zgodne z jej interesami. To rodzi stan bezpieczeństwa. Akceptują mnie o ile spełniam społeczne oczekiwania i kryteria. Cudownie!  Czuję się tak bardzo radosny i bezpieczny, gdy spełniam oczekiwania wszystkich dookoła. Jeśli przy okazji udaje mi się czuć równie sytym, zaspokojonym i bezpiecznym jak pod opieką mamusi, niech to trwa, niech to trwa, niech to trwa wiecznie! : ) Potem trochę kłopotów pojawi się w związku z potrzebami seksualnymi nieodparcie popychającymi do budowania związku. Wówczas sekwencje emocjonalne znowu się nieco rozbudują, albo raczej zróżnicują.  Człowiek bardzo rozbudował zastępcze i symboliczne sposoby zaspakajania potrzeb dlatego też powstał zróżnicowany świat interpretacji (prowadzący do przekonań), symboli, oraz wielorakość emocji. Zwierzaki też to potrafią. Mój kot Feluś pozbawiony mamy w 4 tygodniu życia, choć jest grubym roczniakiem ssie kocyk, choć nie płynie z niego mleczko, nic go tak nie uspakaja. Suczki miewają ciąże urojone, a ogiery pozbawione kontaktu z klaczą reagują podnieceniem na inne ogiery.  Ludzie zaś rozmawiają z obrazami, zwłaszcza odurzeni, wzruszają się wypowiadanymi dźwiękami, a niekiedy rytmicznym uderzaniem dwóch przedmiotów o siebie, nadając im niewspółmierne wobec potrzeb biologicznych znaczenie. Jakieś zapisane strony, kawek metalu, kilka dźwięków, gest – skłania ludzi do okazywania skrajnych emocji, od agresji po wspomnianą miłość.

Ten bigos potrzeb i emocji, allohedoniczny i autohedoniczny regulator, empatia i altruizm, egoizm i wrogość, nadzieja na spełnienie i frustracja z powodu braku – miksują się w snach. Rzutujemy swe pragnienia na otoczenie, uzasadniamy swoje frustracje tak zwaną rzeczywistością. W czasie snu odbywa się porządkowanie i zapisywanie danych na twardym dysku naszego układu nerwowego. Zbyteczne informacje są kasowane. W pewnym sensie jesteśmy samoreprodukującymi się zaawansowanymi komputerami, które posiadły tę unikalną zdolność – zasilanie przy pomocy materiałów biologicznych. To tak jakbyś przy swoim lapotopie nosiła małą spalarnię śmieci, która produkuje prąd, grupkę złomiarzy i śmieciarzy, którzy te śmieci zorganizują (lub rzeźników i rolników), mini oczyszczalnię ścieków, a twój laptop np. marki Del mógłby się wymienić fragmentem materii z laptopem HP, w okresie rui, a potem częścią swego oprogramowania, co w efekcie stworzy nowego małego laptopika, który dopiero za około 18-20 lat zyska pełną samodzielność obliczeniową.

zapraszamy, w głąb króliczej nory, tu wszystkie zasady się odwracają
zapraszamy, w głąb króliczej nory, tu wszystkie zasady się odwracają

Jest jednak kilka różnic, małych, ale znaczących : )  pomiędzy nami, laptopami i nawet zwierzakami. Choć z góry uprzedzam, że to słabe różnice. Pierwszą z nich jest samoświadomość. Ludzki mózg, a szerzej układ nerwowy jest jednym na świecie organem biologicznym zdolnym do samopoznania ( o ile potrafimy to stwierdzić w obecnym paradygmacie naukowym). Choć zwierzaki również posiadają zdolność odróżniania Ja od nie Ja, o czym informują nas szympansy, jednak nie potrafią same siebie obsadzić w eksperymencie, a ludzie owszem.  Jako jedyni możemy poddawać refleksji własne sny (o ile potrafimy to stwierdzić w obecnym paradygmacie naukowym). Jako jedyni mamy zdolność do autoironii i przyjmowania pozycji obserwatora (o ile potrafimy to stwierdzić w obecnym paradygmacie naukowym). Kiedyś sądzono, że różni nas poczucie humoru, ale już dziś wiemy, że mają je również wspomniane szympansy i goryle. Tworzymy narracje, czyli opowieści o sobie, którym przypisujemy nierzadko większe znaczenia niż faktom. To ów efekt symbolicznego realizowania potrzeb. W skrajnych przypadkach odsuwamy talerz z pysznym jedzeniem, odwracam się od atrakcyjnego samca lub samicy by …przeczytać fragment poezji, albo wpatrywać się w niebo, lub oglądać ruchome obrazki na szkle. Potrafi to również wspomniana małpka, przyuczona do spodenek lub sukienek umie obdarzyć określony kształt lub wygląd większym zainteresowaniem. Mówiąc po prostu jeden ciuch lubi, a inny nie.  Potrafi również wybrać zabawkę zamiast jedzenia!  Zabawki mogą być równie ukochane dla zwierząt jak bezwartościowe gadżety dla ludzi. O władzy czy wierności nie ma co pisać, to czysto zwierzęce umiejętności.   I ten koronny argument o symbolicznym znaczeniu symboliki przestał być ludzki. Jest jednak jeden niezawodny. Człowiek może się naćpać lub napić wcześniej wyprodukowawszy używkę! Wszelkie potrzeby zostają zastąpione nałogiem i pragnieniem używki. To potrafi tylko człowiek.

kot Bolesław stanowczo woli swoje eskeprymenty naukowe
kot Bolesław stanowczo woli swoje eskperymenty naukowe, i tym przewyższa nawet małpy

Szczerze mówiąc jest jeszcze jeden ludzki argument różnicujący nas od laptopów i zwierząt.  Pozycja obserwatora. To również bezpośredni dowód na istnienie czegoś w rodzaju duszy (o ile potrafimy to stwierdzić w obecnym paradygmacie naukowym), jedyny z licznych, które poznałem, który mnie przekonuje, jako nieliczny. Uwaga! Teraz mogę być obserwatorem siebie piszącego te słowa, zyskując dystans, mogę również cofnąć się jeszcze i obserwować tego Maćka, który obserwuje Maćka piszącego. Łapiecie? Mogę się jeszcze trochę cofnąć i obserwować, co myśli obserwator, obserwujący obserwatora, który obserwuje piszącego Maćka. Łapiecie drodzy czarodzieje?  Pewien mój mistrz potrafi obserwować pięciu obserwatorów obserwujących Ja, sam będąc siódmym. Siódmym? No tak, pierwsze Ja, jest tym, które działa. Niezłe, prawda? A teraz sami możecie tego spróbować. Dowód na własną duszę w zasięgu ręki, a raczej umysłu. Dokładnie teraz. Hop do króliczej nory!

 

 

 

lewitujący (prawdziwy) kot z Cheshire
lewitujący (prawdziwy) kot z Cheshire

Próbowałem ustalić z moim kotem Felkiem, a potem z Bolkiem czy oni to potrafią ( zważywszy siedem kocich żyć) niestety odwrócili się do mnie ogonami. Jednak sądzę, że kot Cheshire to potrafi,  a nawet jak nie potrafi to  i tak ściemni, że potrafi. Już ja go znam.

W ślad za białym królikiem
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

20 komentarzy

  1. witaj Emilu;
    to rzeczywiście wrosłe w kulturę i nasz ofiarniczo-myśliwski obyczaj; ten podział: ludzie i zwierzęta, te semantyczne pułapki jak: zezwierzęcenie i człowiek człowiekowi wilkiem

    tymczasem gatunek ludzki doprowadził swoją drapiezność do poziomu eksterminacji innych gatunków i metafora o ludziach jako wyniszczającym wirusie z filmu Matrix wydaje się bardzo prawdziwa

    w moich wpisach chodzi mi też o to, czego nauczyłem się od Freda Donaldsona, że kiedy w USA wiele lat temu chciał ludziom pokazać na czym polega naturalny, pierwotny język zabawy i poprzez ten jezyk kontakt międzygatunkowy, to zszedł na czworaki i zaczął sie łasić, ocierac, przymilnie powarkiwać i trącać głową zebranych – wtedy wszyscy wstali i wyszli; w lokalnej prasie pojawiły się anonse : uważajcie na wariata – schizofrenika, który udaje psa; a udziału w projekcie i funduszy mu oczywiście odmówiono….Do dziś, choć program Donaldsona znany jest na calym świecie, w kilku stanach nie ma wstępu do oficjalnych placówek, zwłaszcza z dziećmi!!!

    Polska niestety zaczyna robić dopiero pierwsze kroki w świadomości ekologicznej traktowaniu naszych braci mniejszych (lubię to franciszkańskie określenie, choć też jest pejoratywne, jak wiele terminów o chrześcijanskim rodowodzie ) jako istot czujących, podmiotowych; w rozumieniu czym jest współzalezność międzygatunkowa i jaką pychą chrakteryzuje się drapieżny gatunek ludzki, który przez stulecia budował swoja kulturę na pradygmacie dominacji…. tu każde słowo jest pułapką

    chyba potrzebujemy stworzyć nowy język, być może to krok kulturotwórczy

    dzięki za twoją uważność i wrażliwość
    jesteśmy po tej samej stronie, choć nie ma stron
    mb

  2. Nie zamierzalem nikogo krytykowac tylko zwrocic uwage na aspekt jezykowy, ktorego wiekszosc ludzi w ogole sobie nie uswiadamia. A ze nie zauwazylem ironii – moj blad :)

  3. w sensie jak patrzę na te do adopcji :(

  4. jak patrzę na te króliki to ja bym je wszystkie zabrała do domu :(

  5. Anito, specjalnie dla Ciebie i dla własnej ciekawości…

    Ciąża u królicy trwa 28-33 dni, średnio około 30 dni.
    Pod koniec okresu ciąży powinniśmy samicy dostarczyć świeżą słomę potrzebą do budowy gniazda. Na kilka godzin przed porodem samica w najciemniejszym kącie klatki lub w dostarczonej skrzynce wykotowej buduje gniazdo ze słomy i sierści. Sam poród trwa około 20 minut i dobywa się najczęściej w nocy lub nad ranem. Królica rodzi od 1 do 12 królicząt, najczęściej bywa ich od 4 do 8.

    Hmmm, zatem warto sobie stworzyć jakieś milusie warunki do mnożenia królików obserwatorów ;-)
    Ciekawa jestem ile się urodzi…U mnie na razie wypadły ze 3 ;-)

  6. to ja prawdziwych nie mam :)))))

  7. ale ja o prawdziwych królikach :)))

  8. eeee… te króliki o których ja mówię to są projekty- czyli fizycznie to one nie biegają po domu ;)))) więc myślę, że koty nie powinny mieć problemu ;)

  9. ja też bym chciała królika…ale chyba z dwoma kotami na pokładzie (57 m2) to chyba szanse na bezstresowe życie ma małe, nie ? :( a może nie ? :))))

  10. Marta: teraz to mi dałaś do myślenia z tymi kilkoma nowymi królikami… tak sobie w sumie pomyślałam, że jak nawet urodzi się ich kilka to po prostu wezmę sobie tego jednego co najbardziej mi odpowiada, a resztą obdaruję ludzi z otoczenia- tych odpowiedzialnych ofkorz ;))))

  11. :)

  12. Witaj Emilu;
    no niestety pełen pokory to dla mnie moment ( i trochę melancholijny), gdy po napisaniu lub wypowiedzeniu żartu lub ironicznego tekstu na przykład na temat ludzi, ich wiary w pardygmaty naukowe, wyższość itp.; muszę napisać lub powiedzieć „żartowałem”, to było ironiczne, pointa jest w trzecim akapicie itd…

    Kiedy piszę w nawiasie: (o ile potrafimy to stwierdzić w obecnym paradygmacie naukowym) to nawias ten, w mojej intencji ma mieć podwójnie ironiczne i żartobliwe znaczenie. Cały mój wpis, a zwłaszcza cytowany akapit miał zamysł ironizowania z pozornych i sztucznych różnic pomiędzy gatunkami ssaków, w tym uzurpacji co do wyższości gatunku ludzkiego, także co się tyczy świadomości i samoświadomości

    strasznie serio z pana facet w tej wypowiedzi; i taki krtyczny ton, górne „c”, aż mi wstyd za mój żartobliwy ton…a krytycyzm czasami toruje nasze myślenie tylko w jedynym kierunku….i być może tracimy panoramę możliwości z oczu;
    krytykować sojusznika tej samej idei, tej samej filozofii, tego samego „wyznania” to zaiste ludzka, zaskakująca cecha, taka baaaaaardzo serio

    i sam nie wiem czy buźka powinna iść w tę stronę :( czy w tę :)

    ciepło pozdrawiam fundację Viva!

  13. Chciałem odnieść się jedynie do fragmentu, w którym próbóje Pan poruszyć temat różnic pomiędzy ludźmi i zwierzętami.
    Pragnę zwrócić uwagę na niektóre językowe pułapki, które często nieświadomie zniekształcają odbiór tekstu. Pański wywód, chociaż w większości słuszny cechuje mocno antropocentryczne podejście. Moim zdaniem kompletnie nie uzasadnione.
    Warto zwrócić uwagę na zdania w rodzaju „Jest kilka różnic (…) pomiędzy nami i zwierzakami”.
    Jego budowa sugeruje, że ludzie nie są zwierzętami i stawia ich w opozycji. Zdanie powinno
    brzmieć „między ludźmi, a innymi zwierzętami”. Jest to szczegół, ale dzięki temu unikamy stawiania irracjonalnej granicy, która od setek lat służy jako argument na wyższość gatunku ludzkiego i prawo do niczym nieskrępowanej eksploatacji innych gatunków.
    Podobnie unikałbym stwierdzeń w rodzaju „to potrafi tylko człowiek”.
    Wiele zwierząt posiada umiejętności charakterystyczne wyłącznie dla swojego gatunku.
    Zdanie rozpoczynające się „Tylko człowiek…” nawet jeżeli jest prawdziwe sugeruje, że jedynie człowiek posiada wyjątkowe zdolności, które uprawniają go do panowania nad innymi.
    Antropocentryzm, mimo rozwoju nauk biologicznych i etologicznych, jest w nas wciąż obecny. Dlatego trzeba szczególnie uważać, na jezyk którym się posługujemy by, zwykle nieświadomie, nie legitymizować nim obecnej eksploatacji zwierząt.
    Pragnę też zwrócić uwagę, że samoświadomość jak inne cechy poznawcze są stopniowalne.
    Wiąże się to z zasadą filogenetycznej ciągłości ewolucji. Dlatego nie można mówić, że samoświadomość odróżnia nas od innych gatunków. Nasza samoświadomość jest innego rodzaju samoświadomością aniżeli ta przynależna naczelnym czy delfinom. Wynika to chociażby z odmiennej niszy ekologicznej, w których powstawały nasze gatunki.

  14. Fajne to ćwiczenie z obserwowaniem siebie i siebie obserwatrora i siebie obserwującego obserwatora itd itd – duzo więcej widać.

    Jednak – jak uchwycić/spojrzeć na tego „ostatniego”, który obserwuje? Jak dostrzec tego co zawsze ucieka, wychodząc i obserwując tego, z którego wyszedł? Czy jest na to jakieś „ćwiczenie lustra” albo wglądu?

  15. V) swietny tekst. Porownania ze zwierzetami i podpieranie sie Kuhnemm. Brawo za bloga i przy okazji za „prawda jest hipnoza”.
    pozdrawiam
    Maciek

  16. „Dziecko nie toleruje opóźnień (w przeciwieństwie do potulnych pasażerów PKP)”

    Pasażerowie nie mają raczej wyboru, bo nie ma do kogo innego iść, jak im się nie podobają Przewozy Regionalne to mogą iść jedynie do Intercity. Kiedyś jechałem pociągiem z Warszawy do Torunia i usłyszałem od dobrze poinformowanego przypadkowego pasażera całkiem ciekawą historię na temat tego kto założył PKP Intercity i w jaki sposób. hmmm… tak patrząc na gospodarkę w Polsce myślę, że nie jest to odosobniony przypadek. ;)

  17. regulator autohedoniczny to cenne narzędzie do wykorzystywania do końca życia a nie tylko w okresie niemowlęctwa. Fakt, że z czasem lepiej go szlifować tak żeby służył człowiekowi a nie był celem samym w sobie. Ale inne regulatory emocjonalne o których piszesz bywają bardzo często wyuczonymi na potrzeby zachowania jakiejś własnej tożsamości (mam na myśli warunki niesprzyjające zdrowemu rozwojowi we wczesnym dzieciństwie). Tak przecież rodzą się nerwice.. a co innego sprawniej i lepiej tworzy nasze oprogramowanie niż neurotyczna kreacja modelu doskonałego ? … wtedy te sny mogą być jak zbawienie. Nie podzielam zdania, że „bigos potrzeb i emocji, allohedoniczny i autohedoniczny regulator, empatia i altruizm, egoizm i wrogość, nadzieja na spełnienie i frustracja z powodu braku – miksują się w snach ” – dla mnie raczej, kiedy te regulatory, nadzieje, frustracje zmulą dysk to w snach znajdziemy lekarstwo na zeskanowanie zawartości i oczyszczenie z tego co tylko obciąża nasze serca, umysły i ciało. Ale wówczas trzeba też pamiętać, żeby z króliczej nory wyjść i obejrzeć ją trochę od zewnątrz.. bo jeśli to sen o króliczej norze ?
    pzdr

  18. Ale z tym alkoholem to też ciekawa sprawa, ponieważ ma to ewolucyjne początki dawno dawno temu. Są zwierzęta, które czasami specjalnie piją sok ze sfermentowanych owoców, aczkolwiek chyba nie prowadzi to do nałogu, tymniemniej ciekawe, ponieważ dzikie zwierzę gdyby się upiło nie miałoby wielkich szans ucieczki. Być może w takim razie alkohol działa na nie inaczej, są to poza tym szczątkowe obserwacje.
    Badacze z kolei uważają, że tak jak w przypadku kilku gatunków spożywających alkohol regularnie, nie występują uboczne skutki znane ludziom. Więcej, choć tylko po angielsku : http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=animals-like-to-get-drunk.

    Anito, znając króliki to nie urodzi Ci się jeden tylko cała zgraja królików ;)

  19. Dobra. To ja idę dziś gonić dwa króliczki i dowiem się dziś, który jest ważniejszy. Albo powiem im, żeby się rozmnożyły, urodziły jednego i wtedy będę mogła gonić jednego, ale takiego połączonego z dwóch :) ile trwa okres rozmnażania i narodzin u królików? :)

Komentarze są wyłączone.