4. Wakacyjny materiał

Łasabi wyjechał na urlop. Najodpowiedniejszym momentem do wyjazdu na urlop jest okres, w którym na urlop wyjeżdża również pani Bodzia, asystentka prezesa. Najodpowiedniejszym momentem do wyjazdu na urlop dla asystentki prezesa jest okres, w którym na urlop wyjeżdża prezes. Stwierdzenie to jest mało precyzyjne, gdyż pani Bodzia jeździ na urlop wyłącznie wtedy, gdy na urlop jeździ prezes Kryszula. Z wiadomych powodów. Prezes nie funkcjonuje w firmie bez pani Bodzi, choć prywatnie jakoś sobie radzi, jednak również dzięki kobiecie, swojej żonie, czwartej z kolei.

Bodzia od lat jeździ w to samo miejsce, z tą samą koleżanką. Bodzia i Gosia. Od siedemnastu lat razem na wczasach. Ośrodek Przedsiębiorstwa Automatyzacji Produkcji i Utylizacji Gruntów Asfaltowych, w skrócie PAPUGA nad jeziorem Mokrym we wsi Dolina Górna w ostatnich latach wyludnił się. Domki z wczesnych lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku wraz z wyposażeniem z tamtej epoki przetrwały jedynie dzięki umowie dzierżawy. Nie można jej renegocjować, gdyż warunkiem odstąpienia od dzierżawy jest przywrócenie stanu wyjściowego. Stanem wyjściowy ośrodka PAPUGA w Dolinie Górnej jest łąka. W tym celu należałoby zlikwidować ośrodek. Koszt rozebrania domków, betonowych chodników i całej sypiącej się, ponad trzydziestoletniej infrastruktury ośrodka PAPUGA jest: nieopłacalnie, nieodwracalnie zbyt drogi, łąka zbyt tania, zaś remont kapitalny byłby droższy niż najdroższe pomysły wcześniejsze. Tak oto dzięki niekorzystnej dla PAPUGI umowie, wzrostowi zamożności społeczeństwa, spadającej popularności Pojezierza Drucko-Lubeckiego, słowem dzięki nader korzystnemu zbiegowi okoliczności i zdarzeń pan Heniu stał się dożywotnim mieszkańcem raju. Pan Heniu to gospodarz, czyli kierownik ośrodka PAPUGA w Dolinie Górnej. Kieruje sześcioma domkami, w tym dwoma dużymi; świetlicą przerobioną z dawnej obory, w której stoi nieczynny telewizor i gra piłkarzyki; trzema kładkami, w tym jedną zarwaną; sześcioma łodziami, w tym trzema przeciekającymi; węzłem sanitarnym i odludziem. Pan Heniu uwielbia swoją pracę. Raj na Ziemi – powtarza w kółko. W tym roku jedynymi wczasowiczami są pan Matuszewski z Kłocymia, domek numer trzy, emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego oraz Bodzia i Gosia: domek numer jeden. Na weekendy czasem wpadają wędkarze z Kłocymia albo Doliny Dolnej.

– Panie Henryku z jakiego powodu uważa pan to zapyziałe, podupadłe miejsce za raj na Ziemi?

– Woda, las, grzyby, cicho, w nocy ciemno, za parę groszy można od chłopa kupić co dusza zapragnie, a rybkę samemu się złowi. Mam tu wszystko: ciepła zimna, woda, gaz w butli. Raj.

– Panie Henryku, to banały, to nie zainteresuje naszego czytelnika. Ciepła, zimna woda; gaz w butli? Takich miejsc są tysiące, a w tym pana ośrodku jest po prostu brzydko. Wszystko się sypie, gnije i rozpada a pan ciągle o tym raju? Proszę wymienić choćby jeden, najważniejszy powód.

– Proszę pani, najważniejsza jest dla mnie ta cisza.

– Cisza? I to ma być cecha raju? Przecież tu stale coś gęga, kwęka, kumka.

– Pan się nazywa Matuszewski? Emerytowany nauczyciel? Proszę odpowiedzieć, ale tak szczerze, z jakiego powodu przyjeżdża pan tutaj rok w rok od piętnastu lat? Przecież tu jest brzydko i nieatrakcyjnie?

– Brzydko? Tu jest raj, proszę pani, prawdziwy raj. Woda, las, jezioro..

– No błagam, tylko niech pan nie mówi, że jest gaz w butli i ciepła i zimna woda. Jest XXI wiek, ludzie spędzają urlopy na orbicie okołoziemskiej. Proszę wymienić choćby jeden powód, który przekona naszego czytelnika.

– W nocy jest ciemno.

– Ciemno? I to ma być argument?

– Pani Bodziu, proszę powiedzieć z jakiego powodu przyjeżdża pani, jak słyszałam, już od siedemnastu lat do ośrodka PAPUGA i to od lat z tą samą koleżanką? Domki są zaniedbane, łazienki nie dość, że wspólne, to stare i zapyziałe, wszędzie śmierdzi stęchlizną, żadnych atrakcji.

– Woda, las, jezioro…

– Już to słyszałam i za chwilę usłyszę o gazie w butli i ciepłej i zimnej wodzie jakbyście tu wszyscy przyjeżdżali z południowego Sudanu. Błagam, proszę odpowiedzieć na czym polega wyjątkowość tego miejsca?

– Na spokoju.

– Spokoju?

– A pani, pani Gosiu, co pani odpowie?

– Tutaj jest pusto.

– Pusto?

– Pusto.

– Czyli?

– Nie ma zbytecznych rzeczy.

– A co jest? Ten syf?

– Nie, ta głusza.

– Głusza? No i nie mam wakacyjnego materiału.

4. Wakacyjny materiał
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Cisza i ciemność. To jest super z dala od miasta. Może niedługo też tak będę miał na codzień.
    I jeszcze szum lasu.

  2. Ja też przez 10 lat jeździłam na takie ubocze, tylko nad nasze morze. Było pięknie. Bez drogi (błoto straszne jak padało) z jednym sklepem na całą wieś, bez młodzieży – brak dyskotek, Na plaży – bardzo szerokiej – kocyk od kocyka ok. 30 metrów. Malutki kościółek wśród pięknych starych modrzewi, dębów i sosen przybliżał Boga do ludzi, albo odwrotnie:)Życie zatrzymywało się w miejscu:). Bajka po prostu.

  3. Wczoraj rybka, dzisiaj zupa grzybowa i borówki na deser :)

  4. Wyglada jak miejsce gdzie cisza „..cisza zmusza czas abyśmy nasłuchiwali wszystkiego , co nie jest w niej zupełnie ciche”/T.Pratchett/ Gdzie nie patrząc na warunki bytu można odnaleźć swoja wewnetrzna cisze która przyniesie- przynosi ulge i spokoj oraz dystans do zewnętrznego swiata. I wtedy można powtórzyć za T. Pratchettem ze otaczajaca nas cisza ” nabrala nowej intensywności”

  5. Andrzej S nie lekceważ wróżenia z fusów :) Czasem to może być znak, który inaczej nie jest w stanie do Ciebie dotrzeć :)

  6. To mi się kojarzy z przekonywaniem kogoś, że coaching jest skuteczna formą pracy z rozwojem osobistym a nie wróżeniem z fusów… ;-)

  7. A ja bym chętnie o Bodzi poczytała jak przechodzi metamorfozę, jak łamie męskie serca a prezes przegląda na oczy i w końcu rozpoznaje kobietę swojego życia …. :) W zasadzie prezes jest w takim wieku, że kasy to już powinien dużo uzbierać i mogliby z Bodzią emeryturę na Wyspach Szczęśliwych spędzić ;) A w sumie zdrobnienie od Bożydara to Bożdzia powinno być :)

  8. Siedzę sobie u Gaździny Kasi w Kościelisku w dodatku na ubocznym uboczu. Cisza , spokój, pusto , ciemno :) Dwa dni temu przyjechali do sąsiadów jacyś fajansiarze i zaczeli pod wieczór puszczać muzę z samochodów. Mówię do mojego męża „Wikinga” chodź ze mną poproszę żeby ściszyli. No i poszliśmy, wyszczerzyłam się do jednej pani, poprosiłam czy mogliby trochę ściszyć….. i ściszyli. Już nie dochodzę, czy ta pani miała dosyć i pretekst żeby mężowi ściszyć , czy zadziałąło moje szczerzenie się czy posępny wzrok „Wikinga”. Jest cisza , spokój , pusto i ciemno :) Dzieciaki dają popalić, ale właśnie pieką z Gaździną chleb a „Wiking” na rybach . Leje deszcz ale twardo z Gazdą łowią. Życ nie umierać , wiem że będzie rybka na kolację :)

Komentarze są wyłączone.