Wampir gra na skrzypcach

szczurołap z Hameln

Szczurołap z Hameln oszukany przez mieszczan, tak jak wyprowadził szczury z miasta, tak samo postąpił z dziećmi. Zahipnotyzował je grą na swym flecie. Znikły na zawsze. Wampiry natomiast w większości grają na skrzypcach, a gdy nie potrafią może to być bęben, gitara, cymbałki, lecz również dzwonienie łyżeczką o szklankę, stukanie garnkami, trzaskanie talerzem, oknem, lecz także głos. Głos wampira jest najbardziej niebezpieczny. Gorszy nawet niż wzrok, a niekiedy skuteczniejszy od muzyki.

Wampiry znakomicie udają krzywdę

Wieczorem skończyłem sesję coachingu. Razem z moim klientem odkryliśmy, że wielokrotne ukąszenia wampira, czyli po coachingowemu: wzorce wdrukowane dawno temu przez ważne osoby z naszego otoczenia, zostawiają w nas jad na długo. Czasem jest nieusuwalny. Czasem na całe życie. Wystarczy obecność wampira, ba – telefon, nawet kartka świąteczna, a czasem tylko wspomnienie, a w człowieku pojawia się szaleństwo, pragnienie ucieczki i oczywiście lęk. Ci z nas, którzy sami stali się wampirami psychologicznymi, energetycznymi ludojadami odczuwają oczywiście znacznie mniej lęku, lub stłumili go tak skutecznie, że pojawia się w postaci manipulacji, hipochondrii i epatowania krzywdą. Wampiry znakomicie udają krzywdę i jak nikt inny potrafią wprowadzić w stan poczucia winy, niemal każdego, kogo choć raz użądliły. Żywią się cudzym lękiem, bezsilnością, a przede wszystkim uzależnieniem. Nic tak nie leczy własnego lęku, niepewności, fobii, utraconego poczucia wartości jak cudzy lęk, jak świadomość, że ktoś jest gorszy, boi się bardziej i oczywiście, gdy jest zależny i niepewny. Odkryliśmy z moim klientem, że nie znamy sposobu na wampiry oprócz ich unikania. Ustaliliśmy również, że nie da się trochę pobyć z wampirem dla przyzwoitości, z obowiązku albo w imię naiwnej wiary w emocjonalne więzy. Nie ma możliwości pojednania się z wampirem, przełamania opłatkiem, spędzenia ot tak kilku chwil. Wszelkie empatyczne uczucia kończą się jednym – pokąsaniem. Wampir jest głodny. Swoje pragnienie, czarne dziury w piersi, deficyty w głowie musi zaspokajać zawsze, tym mocniej, gdy dawno nie żerował. Nikt nie udaje tak znakomicie zainteresowania, troski, szacunku, a nawet miłości jak wampir, zwłaszcza wygłodniały. Z tego też powodu obu nam jeszcze nigdy nie udało się przestąpić progu wampira, usłyszeć jego muzyki lub głosu i wyjść z tego bez opresji. Kiedy wampiry są najbardziej wygłodniałe, a my najbardziej podatni na upolowanie, kiedy odbywa się wampirze żniwo, wykorzystujące naszą nieuwagę i skłonność do naiwności? W okresie świąt, gdy oczekiwania emocjonalne rosną, gdy wypada, a nawet należy spotykać się z tymi, z którymi z powodów religijnych, kulturowych, społecznych spotykać się trzeba, czyli z rodziną. Sami wręcz pchamy się w objęcia wampirów. A wampir od progu gra na skrzypcach swoją transową muzykę: Czemu tak późno? Boże, jak drogo? Ile razy można ci powtarzać? Nikt o mnie nie dba. Nie przejmujcie się moim zdrowiem. Już stara jestem i nie warto robić dla mnie prezentów. Jak zwykle przypalone. Jak zawsze za długo. Nie potrzeba aż tyle. Trzeba było pomyśleć. Już czas umrzeć. Nikt mnie nie rozumie. Żaden gówniarz nie będzie mi tłumaczył.

Czasami pomaga czosnek. Czosnek? Tak jest – czosnek. Czosnek jest społecznie nieaprobowany. Po lekkim przetrawieniu cuchnie tak mocno, że odstrasza. Dla wampirów jest nieznośny. To przecież w gruncie rzeczy esteci, pedantyczni, kontrolujący, sztywni – a tu nagle czosnek. Jest też opinia, że wampirów nie ma i tego rodzaju poglądy są defetystyczne, antyrozwojowe i antycoachingowe, bo przecież w stronę dobra trzeba spoglądać, proaktywnym być, rozwój i braterstwo krzewić, oraz miłość bliźniego swego. Mój klient coachingowy twierdzi jednak, że tego rodzaju opnie to wyłącznie robota wampirów lub ich nieświadomych popleczników. Czysty PR. No i tak po nocy rozmyślam, co rusz się nerwowo, za siebie, oglądając.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

24 komentarzy

  1. Wampiry gonić kijem , jak jakiś w rodzinie się zalęgnie wytłumaczyć , że jak będzie na nas żerował to zostanie sam – u mnie zadziałało. Oczywiście trzeba bardzo realistyczną wizję roztoczyć tej samotności. Gorsza sprawa z teściami wampirami, ale dzięki nim można sprawdzić czy partner lub partnerka odcięli pępowinę, jak nie to zwiewać czym prędzej. Moja mama mówi o takich, że krew wypije a śladu nie zostawi. Chyba dzięki niej mam genetyczny barometr anty-wampirzy. Miałam taką koleżankę w liceum, inteligentna dziewczyna ale wredna jak mało kto. Z uśmiechem na ustach mówiła komplement, po to żeby na końcu przyłożyć czymś nieprzyjemnym. I jak najbardziej była świadoma tego co mówi. Potem się okazało, że rodzice ją olewali i dbali tylko o stronę finansową, i to jej zachowanie to było raczej wołaniem o pomoc. Najgorsze jest to , że jak jej ktoś okazywał zainteresowanie to tym bardziej go raniła. Fascynujące, karać kogoś innego za zachowanie rodziców. Unikam wampirów jak ognia, rzadko kiedy bywają reformowalne.

  2. wampir , potrzebuje krwi w postaci Naszej energii , czy też Uwagi , zaqinteresowania , skupienia , Naszej miłości , bo sam jej nie ma ( nie umie dawać ) tylko brać ,
    a karmi się Naszym strachem i ucieczką …
    Miłość i Wiara w jego czystą zagubioną dusze może zmienić to że uwierzy że sam ma wystarczająco dużo krwi i energii ale musi uwierzyć że najpierw potrzebuje uruchomić swoje serce aby zaczął pracować krwiobieg i tworzyć dawanie i branie , ..miłości …
    Ucieczka …czy unikanie , tylko utwierdza Nasz strach ( Naszą potrzebe brania a nie dawania ?! ) a wampira utwierdzi że tylko krew Go uleczy i że to On nie potrzebuje zmiany ..tylko my ..to w Nas jest Strach tylko po co ? ..
    Wampiry pragną miłości i atencji tylko inaczej ….czasami nieświadomie …
    Złam wzorzec …) Zobacz oczami duszy ) a wtedy wiesz co robić ….
    Jestem
    Monika

  3. Przeżyłam spotkanie świąteczne z teściową … zresztą wystarczy jeden telefon…
    faktycznie to jest jak zdarta płyta… pępek wszystkich nieszczęść świata…
    mogę jej tylko współczuć, natomiast od jakiegoś dłuższego czasu nie pozwalam psuć sobie moich małych radości

  4. Dzo-ann – w sztuce chwalenia wymiatasz!:)))

    Ireno-chyba róznie definiujemy słowo „chwalić” i stad powstało zamieszanie:)

  5. Zosiu jeśli to skarb, to Twoje posty tutaj to bardzo ważna jego część – drogocenne monety słów :)

  6. huuuu…. ;) Joanna serio intelekt przez duże I :) Irena dzięki za wyjaśnienie. Nie domyśliłam się że jesteś pedagogiem (czasem to łatwiej to wyczuć i pójść za intuicją kontekstu, czy po prostu domyśleć się kontekstu). Cieszę się że wyłapałam, Twoją emocjonalną czujność :)
    Tak lubię chwalić. Lubię mówić my. Wy, oni. W pozytywach. Wyłapując to, co czasem bardziej oczywiste czasem mniej. Nie mam na celu podbudowywania dorosłych ludzi. Troszkę kokieteryjnie może ;) Chodzi mi metanarrację – o coś sprzyjającego porozumieniu, sojuszom zamiast konfliktom między ludźmi, górnolotnie podnoszeniu ducha albo po prostu poprawianiu czyjejś kondycji kiedy wspomina lub dotyka go tragedia, smutek, melancholia. Każdy ma swoją. Ja swoją tkam z obserwacji ludzi :)
    Ciepło pozdrawiam

  7. Widzę, że mój komentarz wprowadził trochę zamieszania. Nie chciałam nikogo urazić. Zboczenie zawodowe sprawiło, że gdy usłyszałam chwalenie pomyślałam o wychowaniu dzieci, tych najmłodszych. Pisząc komentarz używałam skrótów myślowych znanych tylko dla mnie. Znam zasadę pozytywnego wzmocnienia, uważam jednak, że nie zawsze tożsame z chwaleniem. Gdy pisałam „chwalenie przereklamowane” też myślałam o tych najmłodszych, rodzice często nie mogą poświęcić dużo czasu swoim pociechom bo pracują i w zamian kupują prezenty lub „rozdają pochwały”, a często jedno i drugie. Jedni ubolewają inni uważają, że to wystarczy. Każdy podejmuje najlepszą dla siebie decyzję. :)))

  8. Dzo-ann, ja też poproszę o pochwały. Uwielbiam je:)) A czytelników przepraszam za trzykrotne użycie w moim poście słowa „fajny”. Pisałam spontanicznie i nie przeczytałam drugi raz swojego „dzieła”. A teraz samą mnie to „fajnowanie” kłuje:))

  9. Dżo-ann,
    to wielki skarb umieć dostrzegać w ludziach zalety, mieć taką pozytywną wizję. Buddyści mówią, że taka szczera, pozytywna wizja potrafi nawet zmieniać na lepsze karmę, los.
    Jakby co, piszę się na chwalenie :)

  10. Dżo-ann-dobrze rozumiem także Twoje uczucia towarzyszące ostatniemu Twojemu blogowi. Wpisy tutaj mają to do siebie, ze ludzie odsłaniają się w nich. Także autor. Im bezpieczniej sie czujemy, tym bardziej pokazujemy brzuszki:) I zazwyczaj klimat tutaj jest sprzyjający. A od czasu do czasu cos walnie:) Kilka miesięcy temu mocno protestowałam tutaj, że fajny klimat został naruszony konfrontacyjnymi, napastliwymi wypowiedziami. I czułam się bardzo zawiedziona, ze nie jest już tak fajnie:) Wyżaliłam się nawet Mackowi w tej sprawie. I Maciek fajnie mi to przeramował- że tak naprawdę każdy tutaj jest w swoim procesie. Czyli -jak rozumiem-różne wypowiedzi, które możemy odbierać jako skierowane do nas są tak naprawdę elementem tego, co się w danej sytuacji dzieje z ich autorami. Ta wiedza nie przeszkodzila mi ostatnio neurotycznie zareagowac na wypowiedź Elizy:))

    A spontaniczność versus samokontrola czy bliskośc versus bezpieczny dystans do dylematy, które powracają. I ciągle na nowo je rozwiązujemy:)

  11. Dzięki Joanno :) że mnie rozumiesz. Chyba za wcześnie się wśród komentarzy fajnie poczułam. Staję przed pytaniem czy mam nieustannie uważać na tym forum na swoje słowa. Piszę często na bieżąco, tak jak myślę, tak jak czuję. Ludzie chcecie/nie chcecie być zauważeni. Po prostu jesteście, ok?. Co to znaczy, że chwalenie jest przereklamowane? Bo nie kapuję? Ok rozumiem, że kogoś mogą moje słowa zirytować, podrażnić i musi dać temu wyraz, bo nie czuje potrzeby ciepłego słowa. Przykre to jakieś, bez względu na wszystko.
    Taka już jestem, ze lubię dostrzegać w sobie i innych pozytywne cechy i zachowania. Szczery ze mnie człowiek. Thats all.

  12. Aby nie dać się zwampiryzować, trzeba mówić „wampirowi” otwartym tekstem co i dlaczego nas nakłuwa, kaleczy, umniejsza. Prawie zawsze nie jest to przyjemna rozmowa, ale przyjemnie z „wampirem” dopóki nim jest, się nie da. Po jakimś czasie, jak traci zęby, mogą pojawić się widoki na zwykłą rozmowę.

  13. Ireno, mam zdecydowanie inną opinię na ten temat:) Chwalenie adekwatne, uczciwe-nie manipulacyjne, odwołujące sie do konkretnych zachowań jest jak najbardziej OK. Kłopot wg mnie leży gdzie indziej. Szybciej zauważamy to, co nam przeszkadza i dajemy temu wyraz. Wielokrotnie mamy trudnośc w wyrażaniu pochwał i przyjmowaniu ich.Poza tym Twoje obserwacje zaprzeczają wiedzy psychologicznej dotyczącej pozytywnych wzmocnień. Jeżeli chwalenie przez rodzica jakiegoś zachowania dziecka wygaszało to zachowanie to może chodziło o coś innego, a nie samą czystą pochwałę:) Pracowałam swego czasu w przedszkolu dla dzieci z uposledzeniem umysłowym. Pochwała w tej pracy bardzo dobrze działała. Gdy była adekwatna/czyli nie nadmierny entuzjazm/ i odwołanie sie do konkretnego zachowania dziecka z ewentualnym wskazaniem na to, co mogłoby zrobic inaczej, zeby uzyskać lepsze rezultaty.W kazdym razie ja będę trzymała swojego postanowienia noworocznego:)

  14. Czy chwalenie jest niezbędne? Jak zachować umiar, gdzie są granice chwalenia? Pochwały nierzadko mają negatywny wpływ.
    Od wielu lat opiekuję się dziećmi i zauważam jaki wpływ na dziecko mają pochwały rodziców. Przykład z życia wzięty. 14 miesięczna dziewczynka wzięła trzy piłki różnej wielkości i pudełko, do którego mieściła się jedna piłka. Mała kombinowała co by tu zrobić, żeby w pudełku znalazła się tez inna piłka. Domyśliła się, że poprzednią trzeba wybrać. Tak się bawiła piłkami. Mama była zachwycona i nie szczędziła córce pochwał. Karolina w tej samej chwili przestała tym się interesować.
    Kiedyś się spotkałam z metodą Montessori z zasadą chwalenia i z tym się zgadzam. Chwalenie jest przereklamowane.

  15. Dżo-ann-bardzo dziękuję za dobre słowa.Za to, że po przeczytaniu ich zrobiło mi się bardzo przyjemnie.I za to, ze dzięki nim odpaliła mi się refleksja.Doszłam do wniosku, że sama zbyt rzadko chwalę innych. A przeciez to tak dobrze robi.Innym-bo fajnie się czują.I wzmacnia to ich wiedzę o swoich mocnych stronach.Mnie-bo kieruje moją uwagę na takie ich strony. Postanowiłam być bardziej uważną w tym obszarze i chwalić ludzi jak najczęściej.
    Dzo-ann, podziwiam Twoją umiejętnośc chwalenia innych. Dziękuję za inspirację :))

  16. Wampiryzm to taka polska specjalność. A te polskie wampiry to jakieś dziwne są, w nocy śpią, rano budzą się. Zaczyna się… znowu do roboty… znowu pada… jak tu wyjść… zmienić coś?… ale nie ma pracy w naszym mieście… A po powrocie… dalsze optymistyczne inaczej żale. Co pozostaje? Akceptacja czy ucieczka, bycie z czy bez?
    A teraz z drugiej strony, strony wampira… cieszysz się ze swojej pracy?… nie ma złej pogody, jest nieodpowiednie ubranie?… zmieniasz pracę i cały czas dalej szukasz? Naczytałeś się tych swoich psychologicznych książek to ci woda sodowa uderza. Zejdz na ziemię a nie masz głowę w chmurach.
    Doszedłem do wniosku, że dla nas wampirami są „oni” a dla nich my. Bo powinniśmy wspólnie ponarzekać, pooglądać serialik, pojechać do mamusi. I jak tu żyć Panie Macieju…, jak żyć?
    Odpowiedz jest we mnie, mój wybór jest moim wyborem, moje życie jest moim życiem.
    Dziękuję za ten blog, za intrygujące i wzywające do myślenia tematy.

    Pozdrawiam

  17. Nie wiem czy się ze mną każdy zgodzi, ale dzisiaj wszyscy, którzy tu tylko zaglądali lub zostawiali jakieś słowo wampirom na pożarcie byli takimi wieszczami przynoszącymi coś od siebie – szczególnego w naszej tradycji, bo to 6 stycznia, taki trochę bardziej odświętny niż do tej pory, bardziej religijny bo sklepy i urzędy zamknięte. Kadzidła słowa. W socjalizmie kiedy kościół był tabu, religia przypominała tajne komplety, a krzyża nie uświadczyłeś w żadnej szkolnej klasie ludzie mogli tylko pomarzyć o takim wymiarze tego święta.
    Joanno świetna metafora z tą elastyczną skórą i odciskiem szczęki :) Nie znam osobiście, ale jesteś intelekt przez duże I. Ola :) (ja z góry sorki, że tak się szarogęszę i tutaj trochę za wodzireja – Reja ;) robię, ale ktoś czasem musi ;)) Ola :) Ola :) Kocham taką Twoją szczerą autorefleksję – w żadnym razie nieekshibicjonistyczne dzielenie się TAK OD SIEBIE.
    Tak sobie myślę, że nie możemy komuś narzucić że od tego momentu ma przestać być wampirem, nakazać mu to będzie dla Ciebie lepsze, ozdrowieńcze. Jak ktoś to wampirstwo wybiera to nawet najciekawsza wizja, jaką przed nim wysnujemy nie podziała. Rozumiem was, mogę zrozumieć lepiej, ale nie zawsze, wampirki kochane, was polubię ;) Mówię od razu, że moja krew jest niesmaczna, a waszego życia wam nie przedłuży stety niestety.

  18. Odnoszę wrażenie, że większość społeczeństwa to wampiry. Choć w zasadzie mogę mówić jedynie o sobie. Wciąż łapię się na tym jak uzależniając moje dobre samopoczucie od innych, czynię ich odpowiedzialnymii za moje życie i emocje. Tym sposobem próbuję żerować na ich energii. To według mnie skutek sposobu wychowywania. Wystarczy, że powiem: „On mnie denerwuje, ona mi to robi.” I już ujawniam moje oczekiwania wobec innych. I już chcę i oczekuję, aby żyli i zachowywali się według mojego scenariusza. W innym wypadku jest mi źle. Pytanie dla mnie zatem jest zawsze jedno: „Co droga Olu potrzebujesz sobie myśleć o wampirach, aby czuć się z nimi dobrze?” A odpowiedź, która wraca wciąż do mnie jest jedna: „Daj innym żyć życie według ich scenariusza, ponieważ dając innym wolność dajesz ją również sobie. Nie miej oczekiwań wobec ludzi, bo nigdy, przenigdy nie wiesz jak jest ich historia.” A gdy myśląc w ten sposób spotykam się z „wampirem” to zaczynam mu po prostu współczuć. Współczuć, bo przecież , tak jak każdy, ma wszystko, żeby być szczęśliwym, tylko niestety tego nie widzi. Biedny człowiek. A gdy sama łapię się na wampiryźmie to zamiast czosnku wolę się z nim zaprzyjaźnić, go zrozumieć, a gdy już się poznamy to namawiam go na zabieg kosmetyczny: przypiłowanie zębów :-)

  19. Wampir klasyczny – zdeklarowany krwiopijca jest świadomy swojej wampirowatości. Może też świadomie wampirowatość sobie odpuścić /jak u Pratchetta czy w Zmierzchu/.Wampir emocjonalny zazwyczaj nie wie, co czyni. W swojej mapie intencje ma jak najlepsze. A może zamiast straszenia go czosnkiem elastyczna skóra-tak, zeby wampirze kły delikatnie się od niej odbijały? Elastyczność we własnych reakcjach.

    Medrzec naucza: jeżeli uważasz, że jesteś już tak bardzo rozwinięty to spędź dwa dni ze swoimi rodzicami :D

  20. To fantastyczne jak posty tego blogu ubogacają internet komentarzowy. Każdy tutaj dzieli się czymś z innymi, nikomu nie ujmując, nikogo nie atakując a wprost przeciwnie będąc uważnym na drugą osobą aby jej nie sprawić przykrości. Gratuluję poziomu :)
    Czy wampir wie, że w danej chwili pasożytuje na energii? Gdyby był w pełni świadomy, zaprzestałby odbierania swojej energii i czyjejś, tym bardziej czyjejś. Absurdalne Irenko żebyś była wampirem. Możesz czuć się momentami na tym poziomie energii psychologicznej, ale to wynika tylko z Twojej wrażliwości wew. na innych (także z dużego poziomu empatii z jaką startujesz każdego dnia w każdy nowy dzień).

    Który człowiek wiedząc świadomie, że wyrządza krzywdę brnąłby w taki wzorzec zachowania? Jaki człowiek widząc ulgę, kompromis, czyjś ciekawy dowcip, szansę wzmocnienia i podbudowania nadwątlonej przez życie wiary w siebie itp. :) (światło) nie skusiłby się, nie obdarzył dobrym słowem czy chociaż uśmiechem?
    Widząc w nas samych szansę, dajemy szansę innym. Także szansę na odklejenie może czasem odspawanie bolesnej etykietki. To, co robimy wspaniałego dla wampirowatości to umożliwiamy im zmianę – także ostrą krytyką, mobilizacją, hiperbolą ;) psychologiczną.
    Jasne, że nikogo nie zmienimy. Żaden człowiek nie zmieni drugiego.
    Papież mówił dziś o niepokoju serca, który odczuwa człowiek, a zwłaszcza dobry ksiądz. Naturalnym – nie wątpliwościach, ale właśnie o takim stanie psychofizycznym, w którym czujemy „napięcie struny” i delikatnie obchodzimy się z uczuciami drugiej osoby, by jej nie zerwać, nie uszkodzić.
    Dobrego Święta Trzech Głosicieli Dobrej Nowiny :D

  21. Energia podąża za uwagą. Mamy to czego chcemy czy czy chcemy to co mamy? Te dwa stwierdzenia urzeczywistniają się naprzemiennie.
    Czytając artykuły o wampirach energetycznych zawsze odnosiłam do innych osób. Nie tak dawno kolejny raz przeczytałam artykuł o wampirach emocjonalnych i… uświadomiłam sobie, że też jestem czasami takim wampirem. Wpis na blogu oraz komentarze potwierdziły, że w lustrze czasami może blednąć własna twarz. Kolejny krok na drodze rozwoju. Zamiast czosnku stosuje pytania: po co ? czy to mi użyteczne? czy nie krzywdzę? Najbardziej dokuczliwy jest lęk, który czasami staje się mną i trzeba się napracować, żeby go obłaskawić. Na szczęście coraz rzadziej lęk wysysa energię moją i innych.
    Nie ma takich dylematów człowiek oświecony. On jest zawsze tu i teraz.
    Dziękuję za ten wpis.

  22. Świetna metafora! Staram się unikać wampirów energetycznych, zastanawiam się jak nazwać tych… Oni też żłopią energię, ale nie tylko…
    Myślę, że to od nas zależy czy pozwolimy na przyssanie się. Jeśli nasza skóra jest w dobrej kondycji, owemu osobnikowi trudno się przebić, a nawet gdy ukąsi rana szybko się goi. Niektóre gatunki bywają jednak niezwykle skuteczne. Potrafią nie tylko wypić, ale też napsuć krwi. Jakby wymyślić jakiś środek przeciw ich ukłuciom? Coś w rodzaju sprayu na komary? Taki, który pozwala zbliżyć się, lecz nie kąsić -czosnek w wersji light :). Do zastosowania na potencjalnych ofiarach, bo przecież wampira nie zmienimy – chyba, że on sam zapragnie uczłowieczenia.
    A co w sytuacji, gdy wampir staje się ofiarą innego wampira? Lub gdy wampir zmienia rolę, raz jest ofiarą, raz atakuje? Taki wampiro – człowiek, zmieniający się w zależności od okoliczności i towarzystwa. Przecież wampir pochodzi od człowieka i łaknie ludzkiego ciepła :).
    Może warto zawiesić solidne lustro i kontrolować, czy czasami nie blednie w nim nasze oblicze….

  23. Stanę w obronie wampirów (w końcu taki wampir w silnych emocjach, tragiczno-trudnych emocjach w większym lub mniejszym natężeniu może się ujawnić w nas) i powiem, że mają one też w sobie Beatę Beatrix ( http://lizziesiddal.com/portal/a-later-version-of-beata-beatrix/ ). Znałam trochę osób, które siebie nie lubiły. Uważały, że poczucie subtelnej wrażliwości z łagodnością to takie lelum polelum osobowości. Nie akceptowały w sobie i swoim bliskich tej B.B., może i innej B.B. (Brigite Bardot) – aktorskiej animy przytulającej do kiedyś obłędnie powabnej piersi wszystkie bidne pieski tego świata. Ciekawe Maciejuszko :* spostrzeżenia własne: w obecności wampirów, które uciekają w zachowania wampirskie uciekając tak naprawdę przed sobą samym przechodzą na nas przykre afekty. Afekty czyli emocje, te minusowe, odbierające chęci, sprawiają że pchamy rzeczywistość jak koń pod górę a łapanie oddechu to bezdech. Wampiry odwampirzajcie się. Kochajcie się. Nie wysysajcie krwi z innych by przeżyć poprzez przykre, dołujące słowa i widzenie wszędzie wad, wad i wad wszystkiego i wszystkich.
    czy może być coś piękniejszego niż realna i trwała zmiana wampira w człowieka z krwi i kości :) Światło :) Potrzeba nam więcej światła!

  24. Dla mnie to ważny tekst. Dziękuję.

Komentarze są wyłączone.