Wampiry i cienie

cienie są echem
cienie są echem

Przefiltrowuję, przemielam jako autor świat wokół siebie. Podróżuję, przyglądam się, wchodzę w środek wydarzeń, czytam, słucham, chłonę, dystansuję się. Czasem duży wiatr na moją wełnę wieje, jak pisał dawny prozaik Bohdan Czeszko, czasem wir wydarzeń mnie wciąga. Filtruję otaczający mnie świat jak każdy z nas. Niekiedy te filtry u mnie, i pewnie też u ciebie, zapychają się. Pozostaje na nich szlam rzeczywistości, pył codziennego dnia, cudze emocje. Trzeba ten filtr oczyszczać. Stale o niego dbać, w innym przypadku cyrkulacja energii szwankuje.

To z resztą najlepszy test – jeśli jesteś scentrowany, spójny (publikowałem na blogu ćwiczenia na spójność) wchodzisz w jakąś sytuację bez oczekiwań (niczego nie zakładaj, wszystkiego się spodziewaj) i wychodzisz z takim samym stanem lub lepszym, lepiej się czujesz psychofizycznie, lżej oddychasz – to znaczy, że sytuacja i jej uczestnicy wzbogacili cię, zyskałeś. Jeśli, często już w trakcie danej sytuacji, czujesz zmianę stanu psychofizycznego, tracisz siłę, pojawia się irytacja – oznacza, że coś lub ktoś zabiera ci energię. Może trafiłeś na wampira? Może uaktywnił się twój osobisty cień? Uważaj żeby samemu nie być wampirem. Jest ich na pęczki.

***

Wampir może działać co najmniej na trzy sposoby. Wymiotuje w twojej obecności i tym samym zanieczyszcza cię swoimi emocjami, problemami, złością lub lękiem. A po chwili odsuwa się od ciebie, nierzadko obwiniając za złą atmosferę (jakaś siekiera tu zawisła, nie można z tobą spokojnie porozmawiać, nie rozumiesz moich problemów). Może również omotać cię swoją pajęczyną, otumanić magiczną mgłą. Wtedy truchlejesz, zastygasz. Siła opowieści wampira jest tak wielka, jego głos, argumenty, przytaczane problemy takiego kalibru, że po prostu nie wiesz co powiedzieć. Jedynie gdzieś maleńką dziurką wypływa z ciebie energia. Wampir karmi się twoim strachem, im ty czujesz się gorzej, tym on lepiej. Gdy pracowałem na oddziałach psychiatrycznych najgorszym dniem był dzień przyjęć nowych pacjentów i noc. Starzy pacjenci straszyli nowych – własnymi lękami. Opowiadali o powikłania, objawach, trudnościach i oczywiście błędach lekarzy i terapeutów. Rano często zdarzyły się wypisy na własną prośbę dopiero co przyjętych pacjentów.

Trzeci rodzaj wampiryzmu to klasyczne ssanie energii, pieniędzy, wsparcia, czasu – każdego zasobu jaki masz, jaki dla wampira okaże się atrakcyjny. Czasem niechcący bywamy wampirami sądząc, że przecież nie ma w tym nic złego, że przez dwie godziny opowiadaliśmy najlepszemu przyjacielowi o swojej chorej wątrobie, że do matki żaliliśmy się na złośliwego szefa a do koleżanki z pracy na złośliwą matkę. Narzekanie to z resztą nasza cecha narodowa. W najlepszym przypadku na pytanie: Co słychać? Odpowiadamy: po staremu lub…zależy gdzie ucho przyłożyć lub zbywamy to jakimś mniej lub bardziej wybrednym żartem. Bycie w dobrym nastoju jest ryzykowne. Zajebistość i selfcudowność co prawda są w modzie ale celebyrycko podejrzane, w pewien sposób sztuczne, gdyż związane z modą. Pod spodem mamy hejt i wkurw oraz skłonność do recenzowania. Synonimem recenzji jest z resztą negatywna ocena. Co za władza nad duszami, które tak łakną aprobaty społecznej! Polub mnie. Lubię to. Ile masz polubieni? Już mnie lubisz? Dzieciaki targają się na życie z powodu braku akceptacji, ośmieszania lub odrzucenia. Wystarczy mieć obciachowe ciuchy, pryszcze albo niemarkowy tablet. Taka to moc aprobaty/ dezaprobaty!

***

I tak oto na scenę wkracza cień. Cień, czyli skrywany deficyt, dawny urazy, wyparte lub stłumione pragnienia lub animozje. Zazwyczaj siedzi cicho w piwnicy naszej duszy, czasem piszczy rzewnie, czasem stuka po nocy, jak to cień, jak do duch. Jednak gdy usłyszy drażniącą go nutę, gdy zobaczy prowokujący go obraz, irytujące słowa choćby były dla innych całkowicie neutralne a nawet przyjazne – zawsze zareaguje silnym łomotem. W im ciemniejszym kącie schowane są demony dawnych deficytów, urazów, traum – tym oczywiście silniejsze reakcja cienia, który jest przecież tylko echem. Poczucie mniejszej wartości, z którego składa się cień działa wówczas jak hamulec a z czasem jak trucizna, żeby zredukować jej działania…no cóż…niekiedy sięga się po środki doraźne. Długo by o tym…Temat na osobny tekst.

***

W każdym razie twoje filtry, na których zbiera się cudza ciemna energia, również toksyny cienia, rzeczy niechciane, cały ten ból i niesprawiedliwość, z której zdajesz sobie sprawę (choćby wobec zwierząt, które żyją tylko po to żeby pójść na rzeź) musisz czyścić. Nie wyczyści się ich zapomnieniem ani zaprzeczeniem, nie da się odwrócić głowy w drugą stronę, co wpadło na sito musi z niego wypaść. Inaczej będzie na nim zalegać. Jak czyścić filtry? A może to błędne założenie, może trzeba łykać strumień rzeczywistości jak żaba wodę i wypluwać? A może zamknąć oczy i zatkać usta? A może jednocześnie łykać jakieś detergenty?

cdn.

Wampiry i cienie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Lubie Wasze przemyslenia…Swiat jest prosty tylko my ludzie jestesmy bardzo skomplikowani. Obserwacja…pozbycie sie egoizmu. Bardzo trudne i bardzo proste.

  2. Panie Macieju

    Czytam to, co Pan napisał i widzę, jak wiele śladów zostawiły też we mnie często nieudolne próby pomagania innym. Takie napędzane własnym ego ale też pewnie wrażliwością na czyjeś cierpienie. Czasem myślę, że odrobinę zgubiłem po drodze swoją dziecięcą radość. Z drugiej strony zdarza mi się patrzeć na ten dojrzalszy obraz siebie z pewnym rozczuleniem. Ta radość nie zniknęła przecież zupełnie. Jest po prostu inna.
    Zaczynam czytać “Zabić Coacha”. Dawno nie sprawiłem sobie tak dużej przyjemności. Dziękuję Panu za to. Wszystko w życiu pojawia się w odpowiednim momencie i po coś i to jest niesamowicie piękne.

  3. Jeszcze o narzekaniu:) Typowo polska przypadlosc. Bedac w UK ponad 10 lat nauczylam sie usmiechac, cenic to co mam, byc zadowolona z zycia, wdzieczna za podstawowe rzeczy, nie przenosic do pracy swoich problemow I nie obarczac nimi innych ludzi. Tutaj w zlym tonie bylyby typowe polskie odzywki typu co slychac? stara bieda! Tutaj jest wszystko w porzadku, dziekuje, dobrze, swietnie itp. Jak sie tak nauczy odpowiadac, to nauczy sie tez tak czuc! Cenie sobie angielskie towarzystwo, ich kulture osobista, uprzejmosc, kulture jazdy, poczucie humoru, luzu I dystansu, smiania sie glownie z siebie. Oczywiscie oni tez maja wady, jak wszyscy:) ale to sa normy obowiazujace. Nawet jak maja powiedziec cos czego bysmy nie chcieli uslyszec to powiedza to w cywilizowany sposob, delikatnie, nie podnoszac tonu. Takie sa generalnie zasady, choc trafiaja sie oczywiscie wyjatki (wiadomo, czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci:)

    Pozdrawiam z wyspy

  4. Panie Macieju,
    wszystkim zdarzaja sie gorsze chwile, nie mozna sie poddawac, zawsze warto robic cos pozytywnego choc dla garstki ludzi, ktorzy docenia :) Im jestem starsza I mam wiecej wiedzy I zebranych doswiadczen, obserwacji tym bardziej widze jak ulomna jest kondycja ludzka. Ludzie nie chca wiedziec, znac prawdy ktora moze byc niewygodna, niewiarygodna, sprzeczna z obowiazujacym paradygmatem, uczyc sie, zmieniac nawykow, ktore prowadza ich do choroby czy zlego samopoczucia; swoje probemy z dziecinstwa przenosza w relacje z innymi, pragna autoretytetow bo sami sa niedoskonali jednoczesnie wyszydzajac ich bo nie maja szacunku do samych siebie. Jako lider doswiadczylam tego wszystkiego, przeniesienia uczuc, przenoszenia odpowiedzialnosci, zdrady I odrzucenia gdy podwinela mi sie noga, osamotnienia. Innym mozna dac tylko tyle, ile chca wziac albo ile dadza rade uniesc. Moja odtrutka jest rodzina, muzyka, rower, ogrodnictwo, czytanie. To powoduje, ze generuje pozytywne fale. Nie chce, zeby energia smutku, zniechecenia goscila we mnie. Od wampirow uciekam!
    Pan jest Wyjatkowy, prosze nie przyjmowac tych negatywnych emocji, tworzyc dalej, pisac, dzielic sie fantastyczna wiedza, byc Autorytetem. Dla mnie jest Pan najwiekszym autorytetem (obok J. Tischnera) I chetnie bym zostala Panskim uczniem – to bylaby wielka radosc I przywilej. To bylo zawsze moje wielkie marzenie by miec Mentora, Nauczyciela, Mistrza (mylslam tylko o jakiejs madrej zielarce:) Na emigracji trudno mi znalezc osoby podobnie do mnie myslace, wiec z wielka radoscia zagladam na ten blog – to jak intelektualna I duchowa uczta. Podobnie czytanie Panskich ksiazek. To jak kompas w moim zyciu:) Najwazniejsza chyba jest “Milosc toksyczna, milosc dojrzala” ktora powinna byc lektura obowiazkowa wszystkich dorastajacych ludzi a juz na pewno tych, ktorzy wchodza w zwiazek.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie I dziekuje.

  5. Jest coś takiego w ludziach, że gra w nich mocno potrzeba bezwarunkowej miłości, akceptacji, aprobaty, 100% opieki i troski, podzielania każdego zdania, racji, przytakiwania, chwalenia w miejsce krytykowania. Świat społeczny nie stawia bowiem na budowanie autentycznego poczucia wartości. Dzieciaki od przedszkola rosną w atmosferze rywalizacji i obserwacji świata dorosłych, młodziaki budują siebie w oparciu o rzeczy, na których nie da się oprzeć.
    Z moich obserwacji – nie da się zaszczepić w nikim na stałe szczęścia. Jasne, że dobrze że świat jest bogaty w ludzi, którzy mają w sobie dużo entuzjazmu i tym entuzjazmem chcą się dzielić. Nauczycieli, którzy pokazują, że sensu w życiu nie trzeba szukać, że on jest wystarczy go sobie nie odbierać, rugować, niszczyć i wtedy nie niknie z drogi.
    Jak tak spojrzeć na historię, to jednak ta świadomość społeczna trochę drgnęła. Podobno kobiety i mężczyzn różni zaledwie 1% genetyczny, a dopiero od 2 ostatnich wieków kobiety mogą w życiu robić coś poza robótkami na drutach. Ludzie, gdy chcą dojrzewają i wybierają wegetarianizm – ja wybrałam i wiele osób, jakie znam też i nie wstydzi się bycia przez to dziwakami. Ten blog na pewno mi w tym pomógł :)

    Tak sobie jeszcze myślę, że człowiek nie potrzebuje wiele. Czasem myśli, fantazjuje, szaleje na zakupach. Ale tak naprawdę: woda, dobre relacje z innymi i jakaś książka, choćby z biblioteki wystarczy. Spacer. Nawet portfela nie trzeba wyciągać z kieszeni. No, ale faktycznie ważne jest czuć się lubianym, kochanym, potrzebnym :) Nie przez wielu, ale kilku ważnych znajomych (kilka relacji da się przecież ładnie pielęgnować). A ludzie często się o siebie nie starają? Nie lubią się, nienawidzą, psują krew i odtrącają przyszłych zięciów, zniechęcają się do teściowych, nie dają szans swoim własnym dzieciom. I dlatego tym bardziej ceńmy sobie pogodę i hart ducha Ludzi Wyjątkowych ;) Ich pozdrawiam i życzę 100 lat życia. Wszyscy śpiewają sobie to okolicznościowo a moim zdaniem Wyjątkowi powinni pokazać jak to się robi.

  6. Ostatnio koleżanka mi się “wylała”, że wszystko ją wkurza tzn. niedotrzymywanie terminów przez ludzi, tandetne wykonanie zleceń itp. Zadałam jej pytanie, co potrzebuje poukładać w swoim życiu osobistym? Zaczęła się śmiać, bo też jest z mafii coachingowej. Stwierdziła , że potrzebowała tego pytania, a zamiast niego otrzymywała od ludzi jeszcze gorsze bagno narzekań. W końcu znalazłam takie pozytywne grono ludzi, którzy chcą robić coś fajnego. Zbyt długo byłam wśród takich, co zdrowego do grobu by zapędzili. Wampiry wyczuwam na odległość, unikam jak ognia. W końcu zaczęłam słuchać intuicji :)

Komentarze są wyłączone.