Wdzięczność

zmiany

Naszła mnie refleksje w porannej, a potem wieczornej mgle. Nie o to chodzi, że mam już parę lat, parę dekad swego życia za sobą. Szczęśliwie otaczam się ludźmi młodymi, bardzo młodymi, a w moim zespole większość, to osoby, które mogłyby być moimi córkami i synami. To wielkie szczęście, na prawdę cud, zbawienie, wyzwolenie i ocalenie – dzięki moim współpracownikom skupiam uwagę na ich wizji świata, wsłuchuję się w ich problemy, poglądy, relacje o dzieciach, podejmowane plany, wizję przyszłości, sposób spędzania czasu, dylematy i potrzeby. Spotykam ich dzieci, widzę jak dorośleją, spostrzegam jak maleńka Karolcia stała się dorosłą dziewczynką, a wraz z nią całe pokolenie dzieci moich współpracowników. Z moimi rówieśnikami nie mam kontaktu, nie rozumiem ich dylematów, potrzeb, trosk, problemów, a zwłaszcza tego, że tak często już im się nie chce podejmować nowych pomysłów, tematów do rozmów, a nawet drobnych, codziennych eksperymentów. Wielu też utknęło pomiędzy zniechęceniem i narzekaniem, a nawet cynizmem wobec innych, a zwłaszcza wobec siebie i własnego życia.  A może to nie jest kwestia wieku, metryki? A może doświadczenia przeszłości, moment urodzenia determinują nas bardziej niż sądzimy? W przypadku mego pokolenia determinuje: szarość, dwuznaczność, stan wojenny, komuna, bieda?

moje miasto rodzinne także wypiękniało

Jest jednak coś cennego w mojej przeszłości, coś magicznego wraz z upływem kolejnych dekad, coś, co dla mnie tu i teraz sprawia, że czuję wdzięczność. Nawet trudno mi tę wdzięczność skierować do konkretnej osoby, lub osób. Jest ich wiele, może nawet większość, to również wdzięczność do mnie samego. Chodzi o zmianę. Polska, mój ojczysty kraj, zmienił się bardzo. Bardzo, bardzo, bardzo. Nie chodzi też o to, że pamiętam lampy naftowe na wsi, gdzie spędzaliśmy długie, wspaniałe, zaczarowane wakacje, ani o zdezelowane autobusy, ani nawet biedę, puste pułki i hulający wiatr na wyludnionych ulicach Warszawy, Sopotu czy Wrocławia o godzinie 20. Chodzi mi o wdzięczność za zmiany, dzięki którym czuję przestrzeń, mam w szufladzie biometryczny paszport, mogę w ciągu kilku dni, co najwyżej tygodni założyć własną firmę, mogę opublikować bez cenzury dowolny tekst, mogę korzystać z dowolnych informacji w sieci, mogę wyjeżdżać, skorzystać z unijnego funduszu, oglądać codziennie piękniejącą Warszawę, rodzinną Bydgoszcz, Wrocław albo Sopot, mogę cieszyć się wzrastającą świadomością w sprawie praw zwierząt i uratowanymi końmi, psami i kotami, mogę…lista jest ogromnie długa. We wszystkich tych zmianach uczestniczą, kreują je, rozwijają ludzie, którzy mogliby być moimi dziećmi. Cudowne. Mogę czuć tę wdzięczność przypominając sobie smutną, pustą Warszawę lat osiemdziesiątych, odrapane mury, czasem strach, a czasem beznadziejność. I nawet, jeśli czasem sam narzekam i zrzędzę, i kiedy słyszę najsłuszniejsze na świecie narzekania, interwencje, wątpliwości, apele, animozje i złość – wtedy tym silniej czuję wdzięczność.

W mojej młodości dominujące u wielu moich przyjaciół, krewnych, znajomych było poczucie bezradności i braku wpływu. Dziś w moim otoczeniu pojawia się entuzjazm, odpowiedzialność, radość, pomysłowość, poczucie wpływu i przekonanie, że działając, myśląc, podejmując decyzje można kreować rzeczywistość, a co najważniejsze czuć się, tak jak pragnie się czuć. Moje otoczenie stało się piękniejsze. Jestem spokojny i po cichu dumny. Za mało chyba tej dumy okazuję w swoim otoczeniu, a przecież dumny jestem z nich, z ludzi, którzy ze mną współdziałają, współtworzą, są na co dzień, organizują, tworzą świat, do którego warto jechać nawet przez warszawskie korki.

Wdzięczność
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Wydaje mi sie,ze do umiejetnosci odczuwania wdziecznosci trzeba dojrzec,trzeba pozyc troche w ciemnosci,zeby docenic swiatlo .Kiedys zylam z przekonaniem,ze wszystko mi sie od zycia nalezy a jesli czegos nie dostalam to obrazalam sie na caly swiat i Boga.Musialo uplynac duzo wodki a pozniej bolesnej konfrontacji ze skutkami jej uzywania abym potrafila docenic to co mam i nauczyc sie byc wdzieczna za to co mam,a uwazam,ze mam duzo,zdrowe dzieci i wnuki,wlasne mieszkanie i to,ze mam co jesc.I za to jestem wdzieczna Bogu i ludziom napotkanym na mojej drodze przez ktorych On dziala.A ze czesto sie wkurzam na rzeczywistosc,ktora mnie otacza?No coz: nobody’s perfect.

  2. Wdzięczność–trudna sprawa.Żeby dobrze ją poczuć, trzeba najpierw oswoić lęki spowodowane tym, jak utrwaliliśmy w pamięci osoby, którym za wszystko lub pomimo wszystko (jak pisze Monika) należy się od nas wdzieczność. Kiedy to “należy się” przekształci się płynnie w odruch wdzięczności, niemal cielesny, to wszystko zacznie “grać”.
    Od pażdziernika wybieram się na ustawienia hellingerowskie, przez pół roku bedę zgłębiać rodzinę, trochę się boję. Piszę Wam o tym, bo temat “rodzina” ma wiele wspólnego z tematem “wdzięczność”.
    Dzięki Wam za obecność. :)

  3. w buddyzmie wdzięczność należy się zarówno przyjacielowi jak i wrogowi ..
    dbać o innych ( porzucić ” ja ” )
    ” Tak samo jak oddajemy się rozważaniom
    Na temat działań korzystnych dla nas samych ,
    Powinniśmy rownież rozważać ,
    W jaki sposób można zapewnić korzyści innym .”
    a inaczej …
    ” W Świętym Różanym Ogrodzie
    Kwitną róże , które ujawniają
    Tejemnice ludzkiego serca .
    Lilie śpiewają , a narcyzm
    Widzi wszystko doskonale .
    Aby wejść do tego ogrodu
    Patrz oczami serca i
    Delikatnie spoglądają na to kwiecie ,
    Wszystkie Twoje wątpliwości zbledną,
    Nie szukaj błędów :
    róże mogą zmienić się w ciernie .
    Niewdzięczność ujawnia ignorancję ,
    zaś przyjaciele prawdy są prawdziwie wdzięczni ”
    A ja …każdemu na mojej Drodze mówię Witaj i każdemu na mojej Drodze mówię Dziękuje ..bo nie bez przyczyny świat stawia ich przede mną. …
    Monika

Komentarze są wyłączone.