Wędki i ryby

władza
władza

Kilka dni temu, w Bydgoszczy, w moim rodzinnym mieście prowadziłem wykład na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Rzecz dotyczyła tematu mojej najnowszej książki pt. Zabić coacha, czyli o miłości i nienawiści do autorytetów w Polsce

W naszym kraju zarówno pragniemy autorytetów jak i szczerze je nienawidzimy. Hejt i wkurz mieszają się z ubóstwieniem niemal i gloryfikacją. Jednego dnia nieznany człowiek może zostać wywindowanych w rankingach popularności a następnego zniknąć. Przy czym nie musi mieć żadnych szczególnych kompetencji ani umiejętności – wystarczy jakiś filmik, kilka populistycznych haseł, cokolwiek co wyróżni z ogólnej szarzyzny i rutyny.

Przy okazji wyborów zauważyłem, że słowo populizm jest niewłaściwie rozumiane, nawet wobec mnie ktoś go użył, a to mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że socjolog i socjalista są tym samym, bo słowa brzmią podobnie, picie wódki chroni przed bakteriami a Irlandczycy są zieloni.

Dlatego wyjaśniam. Populizm to w aspekcie psychologicznym odwoływanie się do popularnych schematów i stereotypów, używanie uproszczonej argumentacji, która wskazuje pozorne rozwiązania. Populistyczna retoryka kreuje uproszczoną wizję świata, w której idealistycznemu dobru przeciwstawia się demoniczne zło. Częstym zjawiskiem jest tworzenie atmosfery zagrożenia i osaczonej wyspy, która ulegnie kataklizmowi, jeśli proste recepty nie zostaną zrealizowane. Populiści nie wahają się przed jednoznacznym komunikatem: wybierz mnie, gdyż tylko ja spełnię twoje oczekiwania. Są jak baśniowy dżin, który potrafi obiecać wszystko w zamian za wypuszczenie z butelki. Co robi dżin na wolności? Robi co chce ale przede wszystkim realizuje własne interesy. Jego dążeniem jest przejęcie władzy i korzystanie z jej przywilejów. W populistycznej retoryce za zło uznaje się grupy etniczne, rasowe a często całą klasę polityczną, za dobro – realizowanie nawet najbardziej idealistycznych i nierealistycznych oczekiwań społecznych.

Populistyczne media kreują sztuczne i wyolbrzymione potrzeby zazwyczaj wskazując przede wszystkim cele materialne. Dlatego też obietnice dotyczą wyłącznie sfery materialnej i tak zwanego rozdawnictwa. Z tego też powodu istota populizmu zasadza się na składaniu atrakcyjnych obietnic. W rezultacie to nie ma znaczenia, że już setki razy przy okazji obecnych wyborów wykazano, że jow-y nie rozwiążą problemu partyjniactwa, wręcz przeciwnie, że obniżenie podatków zrujnuje inne sfery, na przykład i tak kulejącą służbę zdrowia, że obniżenie wieku emerytalnego uszczupli emerytury obecnych młodych-niezadowolonych do głodowych stawek. Kogo to obchodzi? Trzeba by z retoryki demagogicznej wyjść a przecież lepiej słuchać obietnic i buntować się przeciwko winnym. Populizm jak wspomniałem zawsze posiłkuje się wrogami, często są to kozły ofiarne na przykład mniejszości etniczne lub rasowe, nierzadko dawni lub obecni przywódcy jak – Saddam Hussein czy Mu’ammar Kadafi, innym razem kobiety, geje, lub przysłowiowi cykliści. Saddam Hussein, Mikołaj II car Rosji, Nicolae Ceausescu, czy król Ludwik XVI byli tyranami i zasłużenie odsunięto ich od władzy. Jednak rewolucyjna nienawiść skierowana przeciwko wymienionym władcom, skazująca ich na nierzadko okrutną śmierć, żadnego problemu społecznego przecież nie rozwiązała, oprócz psychologicznego odreagowania tłumu. W miejsce dawnych tyranów przyszli jeszcze gorsi populiści a terror, który wprowadzali dla utrzymania swojej władzy przewyższał ten, przeciwko któremu lud się buntował.

Jest jeszcze słowo demagogia, również źle rozumiane. Oznacza naciąganie., schlebianie w nadziei na łatwy poklask i akceptację a także kłamanie i manipulację na rzecz wygranej oraz składanie efektownych deklaracji bez chęci ich zrealizowania lub bez realnej możliwości dotrzymania słowa.

Z tych zjawisk wynika pewien szczególny rodzaj polskiego myślenia, że państwo to władza a władca może wszystko – może od ręki załatwić baterie do wózka, skierować dziecko na kosztowna operację lub obniżyć podatki, może też zamówić gdzie chce helikoptery i komu chce dać lub zabrać co zechce. Władca to w mentalności polskiej wciąż władca absolutny – lepszy lub gorszy. Który jest lepszy? Oczywiście ten który więcej obieca a może i rozda. W starożytności rzymscy senatorowie w czasie przemarszów na Kapitol rozrzucali monety w tłum, ten obyczaj przetrwał do dziś. Państwo jako synonim władzy jest zawsze w pewien sposób podejrzane, można mu ufać tylko do pewnego stopnia i zawsze należy się z nimi kiwać, oszukiwać, cwaniakować a przynajmniej zachowywać wrogi dystans.

Na końcu bydgoskiego spotkania podszedł do mnie student. Na co dzień jest pracownikiem Opieki Społecznej. Spytał jak w prosty sposób odpowiadać ludziom wykluczonym, zagubionym, trwale bezrobotnym na słynne pytanie: jak żyć? Nie zrozumieją przecież, lub nie chcą zrozumieć, ani czym jest populizm, ani demagogia. Odpowiedziałem: weź sprawy w swoje ręce. Mężczyzna zamyślił się i powiedział: Nie przejdzie. Oni nie chcą wędki, oni chcą ryby, chcą gotowców. Ilekroć nawet dostawali wędki kończyło się na tym, że sprzedawali je za bezcen i kupowali ryby. Następnego dnia byli głodni, głodni, źli i nieszczęśliwi.

 

Cdn.

Wędki i ryby
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Andrzej,

    Świadomość rodzi się w Sobie i tam dorasta i żyje…

    Książka jest tylko drogowskazem na początku drogi a potem wewnętrzny GPS prowadzi…

    Pozdrowienia

  2. Nigdy nie był Pan we wsi, w której pierwszy autobus odjeżdża o 6.30 i dojeżdża do Grudziądza na 7.20. Ostatni wyjeżdża z miasta o 21.20 czyli 40 minut przed końcem pracy… II zmiany…

    Zapraszam do mnie, do Lisnowa. Tam współpracuję z osobami, które NAPRAWDĘ chcą pracować. Tylko nie mają dojazdu. Tak, można pozyskać środki na otwarcie działalności w kwocie 23 tysięcy tylko, że trzeba mieć kilku żyrantów i podpisać weksel na odpowiednią sumkę…

    Można otworzyć spółdzielnię. Oczywiście można…. Nie ma jednak kogoś takiego jak z filmu “Pieniądze to nie wszystko”

    Panie Macieju, coaching coachingiem, demagogia demagogią, populizm populizmem a życie życiem…

    Zapraszam do Lisnowa…

    Kolega z Opieki Społecznej wie co mówi/pyta…

  3. Teraz się okaże, że nie tylko ryb nie ma ale wyborcy nawet koło jeziora się nie znajdą, gdzie te ryby pływają.

    Miałem nadzieję, że wraz z rozwojem naszej demokracji, powiększa się świadomość. To wszystko przez książki. Bo prawie nikt ich nie czyta. Jakie to smutne :(

  4. Chyba jest tak, że Ci, którzy przychodzą po receptę i tak finalnie chcą tą receptę od Ciebie. Budowanie świadomości posiadania wpływu na rzeczywistość u ludzi, którzy uciekają od odpowiedzialności w poczucie braku wpływu to może być mozolna, długotrwała droga małymi krokami. Często silne programy, nawyki, które nas ukształtowały i tak biorą górę. Często bardziej lubimy gadać o tym, że chcemy coś zmieniać w swoim życiu i na gadaniu i chceniu kończymy. Tak jak to chyba pisze Pan Maciej, każdy z nas wybiera najlepszą będącą w zasięgu ścieżkę i tyle.

  5. Ostatnio na sesji coachingowej, klientka też wymagała ode mnie recepty. Mimo, że dokładnie wyjaśniłam, co to jest coaching i jaka jest moja rola, to i tak nauczona pewnych zachowań, wymagała ode mnie sprecyzowanych działań, nie mieszczących się w konwencji, którą wybrała. Nie była to osoba “wykluczona”. Świetnie ćwiczyła, widać było, że działania sprawiały jej radość, ale…. szybko przywołała się do porządku… nie ma miejsca na luz… trzeba według schematu. Wystraszyła się wolności i uciekła. Gro ludzi mówi o wolności i niezależności, ale jak w końcu są w stanie ją osiągnąć to się chowają. Pracownikowi z opieki powiedziałabym, bądź czujny, nie daj się zaślepić, żebyś nie przegapił tego, który skorzysta z wędki :)

  6. Co ciekawe podobne postawy można także znaleźć u przedsiębiorców! Cześć z nich narzeka, mimo że radzą sobie (relatywnie) lepiej niż pracownicy.

  7. …a może wciągnąć w grę zwaną życiem, poszukać motywacji do dorosłości (honor) LUB uznać, że jest zawsze grupa, która nie dostosowuje się lecz znajduje sposoby by wykorzystywać mechanizmy ludzkie/społeczne, która pokazuje słabe (dla “dostosowanych”) strony tworzonego SYSTEMU społecznego (słabo zabezpieczony sklep jubilerski -> złodziej, brak programów antywirusowych do czasu gdy ktoś utraci ważne dane itp.).

Komentarze są wyłączone.