Wegetarianin a sprawa polska

refleksja
refleksja

@Marek & blogowicze

Od lat kiedy wypowiadam się w kwestii stosunku ludzi do innych istot słyszę te same argumenty, zazwyczaj przyjmujące formę osobistego ataku.  A galaretkę jesz? A skórzany pasek nosisz? A masełkiem smarujesz? Na pewno miodzik zajadasz, a pewnie fetę także? Ty hipokryto!

Dodam, że nie piję alkoholu i co gorsza uchodzę za zagorzałego przeciwnika palenia tytoniu, zwłaszcza w przestrzeni wspólnej. Ani kieliszeczka? Ani piwka? Przecież piwko to nie alkohol! Jeden papierosek bez zaciągania to przecież sama przyjemność. No cóż, wiadomo: dziwak. Wszyscy na imprezie już po trzech drinkach a on nic. Jesteś we Włoszech, na Krecie, w Hiszpanii, w kraju wina –  i ani kieliszeczka? To po co tu przyjechałeś, co za cudak? Usłyszałem nawet w Peru, od pewnego rodaka, że człowiek, który nie pije alkoholu jest pozbawiany wyobraźni. Dlaczego? Gdyż nie potrafi znaleźć powodu do wypicia.

Nieodmiennie też pojawia się hasło: dowody! Dowody proszę! Rzecz niestety ma się jak z katastrofą smoleńską. Pewnie przez następne dziesięciolecia Polacy będą się spierać czy była to katastrofa czy zamach. Dlatego nie mam zamiaru ani też zwyczaju wdawania się w polemiki. W coachingu mamy zasadę, której uczę, że z danej informacji możesz sobie wziąć: coś, trochę, całość odrzucić, całość przyjąć, wziąć jedną rzecz, dwie, jedną myśl, kilka. Twój wybór. Dowody? Jakie dowody? Każdy przedstawiony dowód  w sprawie weganie, wegetarianie versus mięsożercy znajduje natychmiast sto kontrdowodów. I odwrotnie, to jak z wiarą w Boga albo w talent Woody’ego Allena, lądowanie ludzi na księżycu lub uniwersalną wartość poezji Czesława Miłosza. Żeby znaleźć informacje, w dobie Internetu wystarczy kliknąć np. wapń pochodzący z mleka krowiego. Lecz trzeba też chcieć kliknąć.

Nie mam złudzeń, że Polacy masowo zaczną przechodzić na wegetarianizm pod wpływem tej, czy innej kampanii, tego czy innego tekstu. W setkach wyrobów, produktów, które używamy codziennie znajdują się fragmenty ciał zwierzęcych lub zwierzęta zapłaciły za ich powstanie życiem, cierpieniem niekiedy męczarniami. Lekarstwa, kosmetyki, produkty spożywcze, odzieżowe, proszki do prania, nawet masowe gatunki wina klarowane są z użyciem żelatyny. Cała ludzka cywilizacja zbudowana jest na eksploatacji innych istot, w tym przede wszystkim własnego gatunku. Racjonalne dowody na przyswajanie lub nie wapnia z mleka nie mają znaczenia, gdyż rzecz tkwi w przekonaniach. Sądzisz, że prąd zmienny, który płynie w twoim gniazdku, pochodzący z elektrowni, w której spala się węgiel, to jedyny sposób pozyskiwania energii? To raczej skutek rozwoju cywilizacji w tym kierunku i efekt działania koncernów popierających tę, a nie inną, technologię. Paradygmat. Odkrycie znaczenia antyseptyki budziło w środowisku lekarskim oburzenie, przez całe dekady, podobnie jak wizualizacja jako metoda w środowisku psychologicznym. Wychowywałem się w Polsce w czasach, kiedy wykonano karę śmierci w sprawie o nielegalny handel mięsem! Wybuchały tu masowe strajki, gdy ceny mięsa podnoszono, upadały rządy z powodu cen mięsa. Obowiązywały kartki na mięso. Mięso, to był upragniony produkt dla tysięcy obywateli. Żyjemy w kraju mięsnego kultu. Nic dziwnego, że z trudem przychodzi teraz dzieciom i wnukom dostrzeżenie w kiełbasie żywej istoty, a w masowym zabijaniu zwierząt ze schronisk – finansowego przekrętu.

Tak długo dopóki przekonanie na danym temat jest w mocy zazwyczaj kontrargumenty jedynie wzmacniają nasze przekonania. Mój krótki tekst szedł w ślad za być może naiwną nadzieją, że z czasem, po wielu latach, w naszej ojczyźnie zaczniemy lepiej traktować istoty, które składają daninę życia czasem tylko dla ludzkiego samozadowolenia, dla bogatych futer, lśniących butów i wykwintnych smaków.

Wegetarianin a sprawa polska
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. ania już tłumaczę, pewne tradycje szybkiego grzebania zmarłych czy ofiarowania zwierząt związane były z trudnymi warunkami ( przeważnie wysokie temperatury) , tak jak konieczność obrzezania u Żydow, związane z zapobieganiem dużej ilości zakażeń u chłopców przy braku odpowiedniej higieny. W obecnych czasach ubój rytualny ( organizowany kiedyś tak by wiele osób mogło pomóc w odpowiednim oprawieniu i zabezpieczeniu mięsa) czy grzebanie ludzi w ciągu 24 godzin nie jest już konieczne. Dzisiaj nikt nie pyta po co to się w ogóle robi. Zawsze się robiło to się robi. To tak jak z pytaniami młodych matek czy dopajać niemowlaki, bo ich matki tak robiły. Nikt nie tłumaczy , że 30 lat temu woda z glukozą to była jedyna metoda zapobiegania żółtaczce.. Nie było inkubatorów, odpowiednich lamp naświetlających i zostawało dopajanie albo transfuzja. To też jak z poglądem że nie wolno robić zdjęć pod słońce . Starymi aparatami nie wolno, nowoczesnymi bez problemu można :) I na siłę karpia ani indyka też nie trzeba ubijać na święta, można siorbnąć sobie barszczyk z uszkami i zagryźć makowcem, dobrobyt jak ma być to i tak będzie :).

  2. hmmmm nie do konca zrozumialam sens tego ,co Aniula napisala…..

    szybkie przerabianie miesa i ze dzis to niepotrzebne….niepotrzebne,bo wlasnie mamy masowa produkcje ,kotlecik zawsze swiezy sie dostanie,a jak juz dwa dni polezy…to weg ,bo nikt nieswiezego nie kupi..zabije sie kolejnego zwierzaka….
    a kiedys jak byl jeden,na pol roku wyhodowany-to byl szybciutko przerobiony na strawe po sam ogon ,zeby nic sie nie zmarnowalao…..w rezultacie zycie tracily dwa zwierzaki na rodzine na rok….a jedzenie miesa bylo czyms odswietnym i niecodziennym……….

    zeby dzis wykarmic wybredna,miejska rodzine swiezym schabowym, ginie wiecej zwierzat ,a wiele miesa sie marnuje….dostepnosc powoduje ,ze szacunku brak….kupujemy wiecej niz zjadamy, zjadamy wiecej niz potzrebujemy….to wydaje mi sie blednym kolem i naduzyciem.pomijam,,ze do zdrowia nie prowadzi,bo malo kto fizycznie pracuje i tyle energii potrzebuje.

    tradycja postu nie wydaje mi sie niczym zlym czy niezdrowym …tyle ,ze zagubil sie sens poszczenia….
    tak jak z wigilijno-sw9iatecznymi tradycjami….
    na tyle tez zmienilo sie nasze zycie ,ze nikt juz nie wie,dlaczego np w adwencie ludzie strugaja ozdoby na choinki….i jezdza na jarmarki.

    w zyciu rolnika i gospodyni-byl to niegdys jedyny czas w roku-pozostaly zajmowala praca na roli.w naszym klimacie zima i ciemnosc w naturalny spsosb trzymala chlopa w chacie-na polu nie ma nic zima do roboty….jedyny czas by strugac dzieciakom drewniane szopki i toczyc swiece z wosku……….

    kto nie pamieta,niech “Chlopow” poczyta…to ledwie sto lat temu…..;))))))))) .i wowczas spelnialo swoja role,bylo zrozumiale i naturalnie w zycie wplecione….

    nic dziwnego ,ze wlasnorecznie wyhodowane zwierze bylo czyms bardzo cennym….
    nieda rady odwrocic rzeki-i do takiego zycia nie wrocimy…

    ale dla eksperymentu

    prosze sobie posadzic od nasionka pomidora-wlasnorecznie wyhodowac, podlewac ,przycinac,nawozic,dbac ,chronic…….jesli doczekacie owocow-beda najcenniejsze na talerzu…do glowy wam nie przyjdzie wyrzucic je, gdy przywiednie skorka;)))))))))))

  3. O ciekawą kwestię poruszyłaś Aniula! Wigilia i jedzenie 12 potraw – od zawsze były to potrawy postne. Sam ten zwyczaj pływającego w wannie karpia mnie jako dziecku wydawał się tak bezwzględny, że zawsze po cichu łudziłam się po dziecięcemu, że już tym razem, w tym roku dziadziuś go oszczędzi i będzie już na zawsze mieszkał z nami jak ryba akwariowa, pies albo kot :>
    Nie przekonuje mnie ta dyspensa, wigilia dla mnie kojarzy się z dwoma potrawami i ciastem, już dawno nie kupujemy biednego karpia.

    Jajka nie rosną na drzewach, psy to nie zwierzęta hodowlane, ryby choć nie mają głosu też mają prawo do życia :) Może lepiej prędzej niż później więcej ludzi to nie tylko zrozumie, ale zacznie się do tego stosować.

  4. Przyzwyczajenie , tradycja, jaką to ma moc. Ofiary ze zwierząt, szybka przeróbka mięsa, aby się nie zepsuło, grzebanie zmarłych zaraz po śmierci, aby nie roznosiły się choroby, to już dzisiaj niepotrzebne, a dalej tkwimy w średniowieczu. Tak jak rąbanie karpi w święta czy indyków. Ktoś lubi albo nie, to da się  zwierzakowi w łeb. Kościół katolicki zezwolił na jedzenie mięsa w Wigilię, no postęp taki że ho ho . Brak racjonalnego myślenia, brak refleksji, że można inaczej i świat się nie zawali.

  5. Myślę, że nie za mało Aniu. Nie piszemy, po to by się tym chwalić czy psuć robotę obrońcom zwierząt. Każdy ma inny organizm, inne choroby, swój własny próg zdrowia.
    Nie byłybyśmy w stanie otworzyć biznesu po tytułem rzeźnia? Chciałabym żeby zwierzęta nie musiały ginąć w strasznych męczarniach. Żeby to nie był krwawy opłacalny dziś biznes :(

    To co robi Maciej Bennewicz, z czym przychodzi do każdych mediów M.Piróg czy K.Wojciechowska i wiele innych osób – bardziej lub mniej znanych mediom imponuje i jest bardzo, bardzo potrzebne. Świadomość siebie i natury wymaga rozgłosu jak żadna inna sprawa.

  6. Dżo-ann!!!…twoj komentarz jest mi jakos najbliższy.

    zjadam mieso ,od czasu do czasu ,gdy czuje ,ze mi tego trzeba,na co dzien wcinamy kasze i warzywa…widze swoje miejsce z punktu widzenia biologii… ..urodzilam sie na ziemi,jestem w jakiejs czesci materialistka,zjadam materie i godze sien z tym ,ze moje cialo tez bedzie zjedzone.neistety ,nie jestem aniolem i nie moge czerpac energii inaczej….
    .ale wladzy nad innymi gatunkami nie naduzywam .zjadam z szacunkiem .dziekuje.
    tak samo nie potrzebuje 10 skorzanych kurtek,cenie skorzane buty-ale to oznacza,ze nosze je , az je zuzyje do konca….nie zabijam niepotrzebnie. ratuje zycie zwierzat ,ktore trafiaja w moej rece, wypuszczam nawet muchy. nie tluke bezmyslnie.zawsze mam swiadonosc,ze kotlet to nie kotlet,tylko czesc zywego stworzenia.
    moze to za malo?????

  7. Tak się zastanawiam… bo to nasze karmienie się… przyjmowanie pokarmu z zewnątrz, popęd życia i podstawowa potrzeba fizjologiczna u Maslowa jest też od wiek wieków walką, walką na śmierć i życie ze śmiercią. Może człowiek szuka z dziada pradziada, poprzez pokolenia takiego pokarmu, który zapewni mu nieśmiertelność. Czegoś,co po zjedzeniu da mu taką siłę że aż równoznaczną długowieczności. Zjada silne zwierzęta, żeby mieć ich totemiczną siłę. Wciąż szuka, byle pokonać śmierć, przezwyciężyć nieuchronność danse macabre.

    Tak się jeszcze zastanawiam, coachingując, czy w ogóle uśmiercanie zwierząt – to co robimy nie raz by zjeść kiedyś by po prostu przeżyć w ogóle może być cywilizowane czy humanitarne? Możemy zadawać im mniej bólu, łagodzić te ostatnie chwile. Nie kupować wyrobów skórzanych, trzymać się z dala od takiejże galanterii i futer, angażować się w ratunek dla fok czy słoni, najgorsze, że zawsze znajdą się “wyjątki” które dokonają rzezi, zadadzą nadliczbową i niepotrzebną śmierć. Jakkolwiek przeraża mnie bezrefleksyjna jednomyślność gawiedzi (np. bijąca oklaski na rynku krakowski w renesansie pastwiąc się nad niepełnosprawnymi), tak brakuje mi jednomyślności świadomej, dojrzałej, szanującej matkę ziemię.
    Czy aby nie za często, gdy się chce teraz kogoś obrazić, miota się słowem hipokryzja i hipokryta? I czy przypadkiem znowu nie widzi się belki w swojej gałce ocznej?

    Ja jem, uczciwie się przyznaję, mięso. Kupuję jak najmniejsze ilości dla siebie i moich podopiecznych, pacjentów, rodziny. Uważam, że jest tyle zwierzątek hodowlanych jak kury, krówki i świnki, że nie ma potrzeby sięgać już po kolejne dla samej fanaberii – by zjeść “coś nowego np. po gęsi itd. itp. Ze względów zdrowotnych jem z umiarem, choć za każdym razem dziękuję, że są mi dane. Są kraje, w których ludzie dożywają tylko średnio 22 r.ż., bo głodują, a my wyrzucamy na śmietnik tyle ton jedzenia.
    Jestem uważam szczęściarą, a nie hipokrytką. Zresztą sałatki lubię najbardziej :] z rukolą, najbardziej bo jest przepyszna!

    Pozdrawiam wszystkich walczących o słuszną sprawę i głęboko obeznanych w swojej kulturze jedzenia wegetarian i wegan. To, co robicie jest nie do przeceniania! Wprowadzacie normalność i nie macie wcale łatwo! Życzę jak najwięcej siły :>

  8. a mnie sie wydaje, że więcej by dała propaganda wegetariańska na szeroką skalę – zalety zdrowotne tego rodzaju żywienia kontra jedzenie mięsa. I jak i czym zastąpić mięso, by jedzenie nadal było bogate w te składniki, które dotychczas były czerpane z mięsa, przykładowe rózne zbilansowane menu itp.

  9. I z tej informacji również biorę jedno słowo, dwa zdania, może cały tekst a może ani słowa. Wybór należy do mnie …

  10. “żeby żyło się lepiej… wszystkim” :)

  11. Szanowny Panie Macieju,

    Moja sarkastyczna wypowiedź nie ma żadnego związku z kwestią stosunku “ludzi do innych istot” wbrew temu co pośrednio sugeruje Pan w 1 akapicie powyżej sprowadzając ją do jakiegoś niezrozumiałego ataku na swoją osobę.

    Moja wypowiedź ma za to istotny związek z odpowiedzialnością za słowa, które akurat ja bardzo sobie cenię.

    Od autorytetów oczekuję tego, że wiedzą o czym mówią. Uczciwość wymaga rozróżniania przekonań od faktów.

    Czytuje Pana wiele osób. Pewnie dla bardzo wielu jest Pan autorytetem. Jako się rzekło – dla mnie Pan jest. A to zobowiązuje. Tak sobie myślę.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Marek

  12. o przepraszam-“pożądanym”;)))))

  13. mieso jest najbardziej energetycznym pokarmem,nie w sensie kalorycznym,lecz bioenergetycznym.
    jak czytalam w ksiazce o kuchni chinskiej-zwierze powinno byc zabite tuz przed gotowaniem ,a warzywa zerwane do 3 godzin przed zjedzeniem….
    gdy ludzie traca energie,tlumaczy Łazariew-potrzebuja miesa.
    ci wysoko rozwinieci duchowo podobno potrafia czerpac w inny sposo, przecietny czlowiek zamkniety na te formy-zjada zwierze.

    nie tylko w naszym kraju mieso jest produktem porzadanym….w krajach ,gdzie deficytu nie bylo-
    tez jest najwazniejszym produktem.zawsze bylo-kiedys jednak,wydaje mi sie,bardziej szanowanym-wyhodowana swinie zjadalo sie w calosci,z wieksza wdziecznoscia….tak tez sie traktowalo krowe,ktora zywila cala rodzine,jajko mod kury tez mialo swoja wartosc….
    mysle ,ze bardziej pozbawia ludzi szacunku do zwierzat dzisiejsza dostepnosc i latwosc z jaka hodujemy je na kotlety…..jaka wartosc energetyczna ma taki pokarm??

    dzikie zwiezreta byc moze z tego wlasnie wzgledu mialy i maja najwyzsza wartosc…..

  14. To tak jak z segregacją śmieci, trzeba uczyć od małego. Moje dzieciaki wiedzą do czego jaki kubełek i , że to ważne dla ochrony przyrody , ale na moim osiedlu “banda staruchów” ma w d… segregację. Całę życie wywalali śmieci do jednego kubła i tego nie zmienią. To atak na WOLNOŚĆ śmieciową. Ja się wcale nie dziwię, że 50 + mają problem ze znalezieniem pracy, ponieważ jest wielu takich, których ograniczenie myślowe jest tak wielkie, że po prostu pracodawcy boją się tych ludzi zatrudniać. Wiadomo młodych tępota też dotyka , ale jak czasem słyszę swoich sąsiadów czy wujków z ciociami to mi ręce opadają. No ale żeby nie było , zaglądam do fajnej fundacji gdzie 50 + szaleją z nowościami. Uczą się obsługi komputera, jeżdżą na wycieczki, uczą się angielskiego , piec chleb i zdrowo odżywiać. Przeważają panie, panowie nie mają potrzeby się rozwijać…. ciekawe…

Komentarze są wyłączone.