wiec

Wiec – koan

Lisy zebrały się na doroczny wiec. Odezwał się herszt. Co prawda był hersztem samozwańczym i mało poważanym, zdaniem sporej części lisów, które go nie poparły w wyborach, jednakże uwielbianym przez inne (w tym jenoty) – rzecz jasna, przez te, które poparły herszta w wyborach na herszta.

– Powiem tak, ja jako wasz herszt, nie powiem, że jest gorzej. Powiem, że jest lepiej. Powiem tak: dość tego defetyzmu i narzekania!

Odezwały się gwizdy i skandowanie słowa: kontrybucja, co w lisiej tradycji odwoływało się do nigdy niedotrzymywanej umowy, według której większym łupem (poczynając od zająca) lisy powinny dzielić się z innymi lisami. W praktyce żaden lis nie dzielił się niczym z innym lisem, nawet jeśli był to podmiejski śmietnik dostępny przecież dla wszystkich, nawet dla przyjezdnych, czy innych przybłędów jak jenoty.

– Powiem tak, sytuacja polepszyła się radykalnie za moich rządów (tym razem pojedyncze gwizdy i gromkie brawa). Coraz bardziej dostępne są nowe tereny eksploatacyjne. Wróciliśmy do starej, dobrej tradycji wyżerania resztek ze śmietników (gwizdy), co nie wadzi nikomu, gdyż nie drażni ani myśliwych, ani inszej zwierzyny (gromkie brawa). Ja jako herszt obiecuję, że każden jeden lis, na jesieni i co najważniejsze zimą, będzie mógł nażreć się do syta z pięciu śmietników, jeśli tylko zechce. Dlatego, my lisy, musimy nasze nory kopać bliżej, jeszcze bliżej ludzkich siedzib, bo tam jest pod dostatkiem śmieci, czyli żarcia. Odpadki dla każdego lisa! Każdemu lisowi śmietnik! – Herszt uniósł głos zbliżając się do pointy swego przemówienia.

– Ale ludzie to nasi najwięksi wrogowie! – Krzyknął ktoś z tłumu, ale natychmiast pokąsali go zwolennicy herszta, więc z piskiem podkulił ogon.

Przemówienie dobiegło końca pod hasłami: Więcej śmieci! Człowiek i lis jedna rodzina! Żyjmy w symbiozie z ludźmi! Więcej śmierci – więcej żarcia dla każdego! Człowiek śmieci – lis pożera! Myśliwy też wyrzuca śmieci!

Tymczasem, gdzieś z boku tłumu, w bezpiecznym dystansie pewien jenot do innego jenota szepnął:

– Lisy to jednak kretyni są.

– Owszem, kretyni – przytaknął drugi jenot – lecz gdzie dwa głupie lisy się kłócą, tam jenot skorzysta – zachichotał, jak to jenot i wskoczył na drzewo, gdyż jenoty w przeciwieństwie do lisów chodzą, gdzie chcą, bo potrafią i mogą.   

_____________________

inne koany

____________________

podróżuj z nami, zmieniaj się z nami

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.