Wielka sobota

cerkiew
cerkiew

W religii prawosławnej w czasie nabożeństwa paschalnego, w nocy z soboty na niedzielę, jest taki moment kiedy gasną wszystkie światła. W niektórych regionach greckich, we wioskach i miasteczkach, wygasza się również światła miejskie. Gasną te w domach i w cerkwiach, gasną w sklepach i w urzędach. Świat zastyga, truchleje. Robi się absolutnie ciemno, ciemno i cicho. Chrystus umarł, Bóg umarł, nie ma dobra ani zła. Świat wraz z Jezusem również zamarł, zastygł w bezruchu. Ludzie nie mogą odnaleźć drogi. Apostołowie przerażeni zamknęli się w wieczerniku. Trwa święto Pesach. Rzymski garnizon w Jerozolimie znów zapobiegł zamieszkom, jeśli nie wybuchły w czwartek, teraz, kiedy Żydzi świętują z pewnością nie wybuchną. Cisza i groza spowiła świat.

Według tradycji prawosławnej w sobotnią noc Jezus zstąpił do piekła. Nie wiadomo czy powróci z czeluści? Lęk wśród ludzi jest wręcz namacalnie odczuwany. Zejście do piekła to akt konieczny by zetrzeć piętno śmierci i przejąć panowanie nad życiem i śmiercią. Jezus chce okazać swoją władzę również nad szatanem. Tym samym historia Chrystusa zamyka się ramową kompozycją wydarzeń – zaczyna się kuszeniem Jezusa na pustyni przez szatana a kończy zstąpieniem do otchłani.

I nagle od jednej iskry, od maleńkiego knota cienkiej świeczki, którą trzyma w ręku pop ciemność rozświetla jasność. Z początku jest to maleńkie, migotliwe światełko lecz z każdą chwilą od płomyka rozpala się kolejny płomień. Rozbłyskują miliony świec. Ludzie podają sobie ogień. Staje się jasność! Chrystus Zmartwychwstał – powtarzają– Prawdziwie Zmartwychwstał! Powrócił z piekła, z nicości, wraz z Nim powróciła jasność i ład. Dzięki jasności wiemy jak straszna jest ciemność, dzięki ciszy wiemy jak radosny może być gwar.

Apostołowie oczekiwali, że Jezus powtórnie wróci na ziemię lada dzień a wraz z Nim nastanie Królestwo Niebieskie, królestwo prawdy. Przez kolejne stulecia powracała wiara w powrót Mesjasza, dziś już niemal nieobecna w wierzeniach chrześcijan w Europie. Czyżby wiara w Królestwo Sprawiedliwości wydawała się nam naiwna? A może tak wielu już osiągnęło swego rodzaju dobrostan na ziemi, że innego już nie oczekują? Być może doszliśmy do wniosku, że to kolejna utopia? Być może zastąpiliśmy nadzieję na sprawiedliwość konkretami materialnymi – czekoladą w promocji, schabem bez kości i mazurkiem z lukrem – i w gruncie rzeczy zawsze tylko o to chodziło?

Wielka sobota
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Odrodzic się…

  2. Ciekawy tekst. Ta i poprzednia notka to taki zimny prysznic na pogoń za konsumpcją?
    W niedzielę tv kultura puściła Czas Apokalipsy powrót dla mnie dla mnie pokazujący, że paszcza Lewiatana, piekło jest tu, na ziemi. Jak działa z czasem umysł żołnierza zmuszanego wbrew woli do zabijania; przepis na ześwirowane człowieka w imię globalizmu pod przykrywką zatrzymania komunizmu.
    Jasność jest dla mnie pewnym wyborem. Jasność i ład, w sensie, że można je wybrać i ich szukać lub się trzymać. I raczej nie w lęku przed szalą Św. Michała, który strąca z wagi te dusze, co poszły na zatracenie czy przed kotłami ze smołą. Strach świetnie trzyma w ryzach, wiedzą to dobrze dowódcy, ludzie od których zależy porządek świata i politycy z mediami w rękach, ale odbiera coś więcej, pełnię, głębię życia i istnienia w ogóle.

Komentarze są wyłączone.