wielki głos

Wielki Duch

Wielki Głos – Wielki Duch – koan

Pieśń Anishinaabe z ludu Ojibwe mówi o stworzeniu pierwszych ludzi. Pierwsi ludzie powstali dzięki tchnieniu Gichi-manidoo Wielkiego Ducha. Byli istotami stworzonymi z niczego, istotami spontanicznego tchnienia. Słowo anishinaabeg, liczba mnoga od anishinaabe, oznacza ludzi, których opuszczono na ziemię. Język, którym mówi naród Anishinaabe również nosi nazwę od ich plemienia, czyli jest nazwą pierwszych ludzi.

­ – Pani profesor studentka z pierwszego rzędu podniosła rękę jednocześnie zadając pytanie czy Pierwsze Narody żyjące tu, w Kanadzie, wierzyły w tego samego boga lub jego emanacje?

Słowo Gichi-manidoo oznacza Wielkiego ducha, Dawcę życia, lecz przede wszystkim rozumiane jest jako Wielka Tajemnica; Znaczący Głos, Który Mówi Prawdę; a także Echo Ludzi. Zgodnie z tradycją Anishinaabe-Ojibwe, wyspa MacKinac na jeziorze Huron była siedziba Gichi-manidoo. Nazwa wyspy pochodziła od słowa mishimikinaak, w języku anishinaabe, które skrócili Brytyjczycy. Oznaczało wielkiego żółwia. Co ciekawe, wyspa z lotu ptaka ma kształt żółwia o czym Anishinaabe nie mogli przecież wiedzieć. Ale odpowiadając na pani pytanie. Lud Ojibwe oraz inne plemiona Anishinaabe nigdy nie wierzyły w pojęcie boga w rozumieniu zachodnim. To wymysł misjonarzy katolickich, zwłaszcza francuskich oraz anglikańskich Brytyjczyków.

– Kim więc był Gichi-manidoo? –  spytał student z odległej ławki na samym szczycie auli.

– W co w takim razie wierzyli? – dodała dziewczyna z przodu

– Ludzie Anishinaabe – odpowiedziała profesor – wierzyli w różne duchy, których obrazy umieszczano w pobliżu drzwi w celu ochrony. Przede wszystkim jednak wierzyli w ludzi, w ich moc czerpaną z Wielkiej Tajemnicy.

– To zważywszy zbrodniczą kolonizację rejonu wielkich jezior i niemal całkowitą eksterminację plemion Anishinaabe przez białych, srogo się zawiedli – powiedział chłopak z górnego rzędu.

– Anishinaabe widzą to inaczej – odpowiedziała profesor – sadzą, że ich pradziadowie ogłuchli na głos Gichi-manidoo, przestali być jego Echem. Zawiedli ściągając na siebie zło.

– Zło, czyli białych ludzi? – chłopak z góry znów zadał pytanie.

– Tu znowu jest problem interpretacyjny. Anishinaabe nie rozumieją zła, tak jak biali koloniści, ludzie zachodu. Zło to brak echa, brak odpowiedzi na wezwanie Wielkiego Głosu. Dlatego twierdzą, że pradziadowie ogłuchli. Nie usłyszeli Wielkiego Głosu. Co ciekawe, rozmawiałam na krótko przed śmiercią z Basilem Johnstonem z ludu Ojibwe pisarzem i znawcą kultury Pierwszych Narodów. Twierdził on, że obecnie Ojibwe słyszą Wielki Głos zaś biali ogłuchli.

___________________________________________________

 

inne koany

starsze koany

___________________________________________________

zapraszam również na stronę Instytutu Kognitywistyki

NOWY KURS ON LINE!!!

Miłość toksyczna, miłość dojrzała

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.