Wirus i antywirus

-No nie i jeszcze te religijne analogie – westchnął Gonzo.

-Ach ten twój ateizm, tak samo bezsensowny jak cała reszta twoich postmodernistycznych wynurzeń –  Łasabi aż się wzdrygnął i w pierwszej chwili miałem wrażenie, że się przeżegna, jakby odpędzał złego ducha.

– Nie jestem ateistą, agnostykiem czy kimkolwiek, kogo można by określić mianem przeciwnika religii, drogi przyjacielu – znów westchnął Gonzo. – Rozumiem tę rozpaczliwą potrzebę odwoływania się do jakiegoś nadprzyrodzonego porządku, tę tęsknotę za jakimś uniwersalnym ładem, porządkiem ponadczasowym, w którym kończą się nasze małostkowe spory i zaznajemy raju. Jednak, wybacz, religia to zbiór nonsensownych opowieści, w których nie zadbano nawet o elementarna logikę, w lęku, że zmiana naruszy tradycję, ów boski przekaz i raz naruszoną opowieść będzie można zmieniać. Religia to narzędzie presji. To skutek władzy tych, którzy oficjalnie strzegą litery, pisma, zasad, głosu samego Boga lub Proroka w rodzaju Mahometa lub Buddy, a tymczasem strzegą zasad władzy. Ciemny lud wszystko kupi, zwłaszcza gdy przemawia do niego jakiś namaszczony kapłan czy inny szaman.

-Budda nie jest prorokiem – wtrąciła Inka buddystka, nieco zaniepokojona zjadliwą formą jaką przybrała nasza popołudniowa rozmowa przy kawie.

– Ależ jest, ale oczywiście nie wolno o tym mówić w ten sposób, gdyż kanony wiary i tym podobne głupstwa inaczej określają ów ewidentny fakt, że buddyzm ma Buddę jako naczelnego przewodnika, jak islam Mahometa, judaizm Ezechiela, a Mormoni Josepha Smitha.

– Kiedy ciebie słucham – odezwał się Łasabi mieszając cukier w kawie – mam wrażenie jakbym siedział na Patiarszych Prudach i słuchał rozmowy Michaiła Aleksandrowicza Berlioza i stalinowskiego poety Iwana Bezdomnego. Ich górnolotnych bredni o religii i postaci Jezusa Chrystusa podszytych marksistowsko-leninowskim bełkotem.

– Ja też czytałem Mistrza i Małgorzatę, brawo za erudycję, choć jak sądzę mnie się ta książka mniej podobała niż tobie – odpowiedział Gonzo. – Nie ulega wątpliwości, że Jezus to bóstwo solarne, nawiązujące to cyklu słonecznego na niebie, związanego z porami roku. Jego historia to kopia mitów o egipskim Ozyrysie i Ra, greckim Apollinie, indyjskim Krysznie, irańskim Mitrze i dziesiątkach innych. Męczeńska śmierć na krzyżu? Tak według mitów zmarli rozliczni bogowie przed Chrystusem: indyjski Kryszna i Sakia, Iva w Nepalu, Mitra w Persji, Tammuz w Babilonie, Hesus wśród celtyckich Druidów i znowu wielu, wielu innych. Dzieciątek zrodzonych z dziewicy 25 grudnia jest kilkanaście w historii. Imię Maria – proszę bardzo, to Maia matka Buddy, lecz również Hermesa, Maya matka Agnisa, Marianna lub Miriam matka indyjskiego Kryszny i greckiego Adonisa – wymienił imiona bóstw jednym tchem i wbił widelczyk w kremówkę.

– Zdaje się, że to raczej ty Gonzo dajesz popis erudycji, z resztą kolejny w twoim wielkościowym stylu. Przyganiał kocioł garnkowi. Dokładnie o tym mówię. Słowo w słowo jakbym słyszał Berlioza i jego ateistyczne wywody, jakieś popłuczyny po Marksie i Leninie z ich kluczowym stwierdzeniem, że religia to opium dla mas – odparował Łasabi.

– Nie potrzebnie się tak irytujesz Łasabi, najwyraźniej to co mówię sporo cię kosztuje zważywszy twój agresywny ton – Gonzo odpowiedział przełykając ciastko. – To nasza polska przywara, kiedy nie zgadzamy się z jakimś poglądem natychmiast atakujemy, wyjeżdżamy z marksizmem-leninizmem co ma dodatkowo zaboleć,  zwłaszcza kogoś, kto jak wiesz pochodzi z patriotycznej rodziny jak ja. Wiesz doskonale, że nie jestem marksistą, ani ateistą, ani agnostykiem, racjonalistą, pragmatykiem, postmodernistą, niewierzącym, czy kimś w tym rodzaju. Nie trzeba być antyreligijnym żeby jako tako znać historię i myśleć. Można być tolerancyjnym wobec religii, to nawet bardzo humanistyczny pogląd,  ale ta tolerancyjność kończy się w chwili gdy, ktoś podkłada ogień pod stos na którym stoisz, lub bombę  w czasie imprezy sportowej. W tym rzecz. Mówisz z takim zacietrzewieniem, że gdybyśmy spotkali się kilkaset lat wcześniej i miałbyś na sobie czarno-biały habit ojczulków dominikanów, to byłbym w niezłych opałach, dosłownie i w przenośni.

– Otóż to, to jeśli w kółko powtarzany argument antyreligijny i antykatolicki, że była Inkwizycja i zdarzył się na tronie piotrowym niegodziwy papież – stwierdził Łasabi – to tak jakby powiedzieć, że wszyscy kierowcy to kanalie dlatego, że niektórzy łamią przepisy drogowe. Kościół tworzą ludzie, omylni, grzeszni, poszukujący, ale też skorzy do zmiany, refleksyjni, poszukujący i modlący się o zrozumienie, miłosierdzie i mądrość. To, że czasem im tej mądrości brakuje nie oznacza, ze z natury jesteśmy źli. Nie oznacza też, że cała doktryna wiary jest zła. Człowiek się gubi ale Bóg pomaga mu odnaleźć drogę. To jest potęga wiary, której ty nie potrafisz dostrzec, ale Bóg podsuwa ci możliwość zrozumienia. Robi to nieustannie. Na tym polega również potęga wolnej woli. Możesz to zaproszenie odrzucać. Istotne jest tylko pytanie: co w zamian? Samotność? Jeśli mówi się o piekle, że to  strach i zgrzytanie zębów – to właśnie jest stan samotności bez Boga, bez przyszłości, bez głębszego sensu, bez nadziei. Oczywiście można poczucie sensu odrzucać. Uzbrojeni w pychę i siłę własnej woli i racjonalnego rozumu potrafimy doskonale to robić. Jednak w końcu zostajemy sami z refleksją, że jesteśmy białkiem obdarzonym rozumem i nie ma znaczenie jak to białko zachowuje się na co dzień, gdyż jego jedyną funkcja jest przekazanie materiału genetycznego. Wówczas nie ma różnicy między wirusem a człowiekiem.

– Chyba z grubsza tak to można ująć – Gonzo uśmiechnął się promiennie od ucha do ucha. – Nie ma różnicy. Uwielbiam dysputy religijne z osobami religijnymi z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że zawsze bardzo serio traktują swoją religijność. Chyba w lęku, żeby bańka mydlana ich poglądów nagle nie pękła. Zawsze pojawia się argument, że to ludzie są omylni ale kościół, instytucja, wiara i oczywiście Bóg – nie. To bardzo zabawny argument. Nieustannie daje możliwość ucieczki w nadinterpretacje. Była Inkwizycja. Tak, ale to ludzie. Historia Jezusa jest sfałszowana. Tak, ale nie ma dowodów, po za tym to pismo natchnione. Księża są nieetyczni. Tak, ale to tylko ludzie. Są inne ewangelie. Tak, ale niekanoniczne, czyli nielegalne. Dlaczego nielegalne? Bo my tak twierdzimy. Drugi powód jest jeszcze zabawniejszy. Traktowanie innych z tą skrywaną wyższością, pobłażaniem  i pogardą. Ci wszyscy innowiercy, głupcy, czeka was szatan, zgrzytanie zębami, niewiedza, krąg wcieleń, piekło. Tylko my, prawdziwi wyznawcy znamy jedynie słuszną drogę. Reszta do piekła – Gonzo zaczął się donośnie śmiać, aż pociekły mu łzy. Był autentycznie rozbawiony. Ten wybuch szczerego, entuzjastycznego śmiechu był zupełnie do niego nie podobny.

-Ciebie rzeczywiście to bawi, odezwała się ze zdziwieniem dotąd milcząca Inka.

Wirus i antywirus
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Dżo-ann, bardzo mi leży to co tu napisałaś o motywach poszukiwania duchowości. Bardzo bardzo. Otóż to. Suche, surowe wyjaśnienie świata rozumem ma się na nic wtedy, gdy potrzebne nam jest wsparcie ze świata w normalnym czasem trudnym życiu.
    Wtedy siegamy po duchowość. I, bywa, to sięganie po duchowość wtedy pomaga.
    Bardzo ci dziękuję za ten wpis.
    Nie dziwię się, że Wasabi się zacietrzewił.

  2. moze trzeba byc tak otwartym jak Pi ,zeby bezkolizyjnie wyznawac islam ,hinduizm i chrzescijanstwo;))))))))))???
    Einstein tez twiezrdzil o sobie ,ze zachowanie dzieciecej otwartosci i ciekawosci pozwolilo mu na odkrycia poza racjinalnym umyslem;))))))))))

  3. w.aga i nie tylko: wzajemnie :)

  4. Pozdrowienia da Zosi. Tak; jest czas i jest milosc , przebieranki, taniec.
    Kocham Zosie.
    Pozdrawiam Wszystkich. Kocham ludzi i jestem wariatka.Chce zyc i byc kochana i kochac chce.Caluski dla wszystkich i tych zawistnych przypinajacych latki i nie umiejacych wybaczyc tez.
    Niech sie dzieje wola Nieba z nia sie zawsze zgadzac trzeba.
    Sprawiedliwosc i milosc zawsze wygra.
    Kamienie beda mowic…

  5. ;))))))))))))))
    ja zas wroce sobie do rozmyslan Einsteina,
    usmiecham sie ,mysle o przyblizeniach ,o ktorych napisal ad,bardzo trafnie;)))))
    z pewnego punktu i szerokosci perspektywyu pewne prawa fizyki czy biologii dzialaja,albo nie.albo ich dzialania po prostu niejestesmy w stanie dostrzec.
    wazne ,gdzie my jako obserwator ,w dodatku wmieszany w eksperyment ,jestesmy;))))))))))
    szacun dla Gonzo,szacun tez dla Łasabi;))))))szacun dla ad i dla Ag;)))
    dobranoc wszystkim

  6. Myślę sobie jeszcze o czymś innym; w dyskusji duchowość-rozum ważniejsze niż zacietrzewienie jednej lub drugiej strony, taka czy inna podważalność i znajomość szczegółów historii, ksiąg, wyprowadzanie z równowagi rozmówcy to treści, którymi się żongluje, rzuca i odbija intelektualną piłeczkę. Tymczasem przecież powód sięgania do duchowości wynika z doświadczeń życia i jest dużo głębszy niż dyskurs kościelny widziany czasem jako nawoływanie z ambony “Grzech, grzech, grzech!”.
    Kiedy w krótkim czasie tracisz dwoje rodziców czy ciężka choroba zabiera ci ukochaną osobę. Pierwsze co robisz to chwytasz za podręczniki pełne wyjaśniania świata naukowym językiem? Kiedy jesteś chory na raka, szukasz, chcesz walczyć… jedziesz do Oksfordu i szukasz nauczycieli-matematyków, którzy objaśnią Ci świat matematycznym paradygmatem czy do Częstochowy? Ludzie bardziej niż wyglądem fizycznym różnią się drogą swojego życia. Szukają po ludzku odpowiedzi jak sobie w ogóle poradzić z ciosami i stratami.
    Gonzo zarzucił osobom religijnym przesadnie poważne podchodzenie do swojej religijności. A co jeśli wiara jakiegoś człowieka jest jedyną kotwicą, silnym utrzymywaniem się jeszcze na powierzchni realności po naprawdę trudnych doświadczeniach? Czy taki ktoś nie ma w pełni prawa celebrować w sobie tego kawałka? Obawiać się, że to co tak trudno nazywane słowami, ktoś inny wyśmieje?
    Dzięki różnorodności doświadczeń mamy np. piękne głębokie baśnie, bardzo mocno wyobijanego przez życie, Andersena i bogactwo teorii, dziedzictwo Bertranda Russela, wybitnego umysłu, mocno doświadczonego, ale jednak przez to życie dużo bardziej przytulonego. Rzeczy nieporównywalne. Nie do przecenienia. Dla mnie obie bezcenne, choć przecież z zupełnie różnych biegunów.

  7. .”Kto jest twoim idolem i dlaczego Lenin”.
    Podstawowy błąd Gonza to generalizacja i wrzucenie wszystkich religii do jednego wora.
    Islam i taoizm oceniane razem…. słabe …. Poza tym religie rozwijają się i chrześcijaństwo średniowieczne dalekie jest od np. współczesnego kościoła ewangelickiego.

    Cyt.”Jednak, wybacz, religia to zbiór nonsensownych opowieści, w których nie zadbano nawet o elementarna logikę, w lęku, że zmiana naruszy tradycję, ów boski przekaz i raz naruszoną opowieść będzie można zmieniać. Religia to narzędzie presji. ”

    Nie zawsze to narzędzie presji… Zwykle religie powstawały jako wytwór idealistycznych pomysłów. Ale często gesto ZMIENIAŁY się w system kontroli. A np. taoizm i buddyzm to nie są religie wiary, bezsensownych i nielogicznych tez to w ich nie ma.

    Cyt.”
    Rozumiem tę rozpaczliwą potrzebę odwoływania się do jakiegoś nadprzyrodzonego porządku, tę tęsknotę za jakimś uniwersalnym ładem, porządkiem ponadczasowym, w którym kończą się nasze małostkowe spory i zaznajemy raju.”

    O, i to jest teza do dyskusji :-)

    Budda nic nie mówił o raju. Powiedzial: “nauczam jakimi rzeczy są, ponieważ wy i wszystkie istoty pragniecie szczęścia i checie uniknąć cierpienia.”
    Więc chodzi o zrozumienie co się dzieje dookoła. I podaje metody temu służące. Koniec.
    I dodał jeszcze, źe gdyby kiedykowiek się zdarzyło, że jego nauki będą sprzeczne z badaniami naukowymi, to powinno się bezwzględnie pójść za nauką naukową. Ale to się jeszcze jak dotąd nie zdarzyło. A to, co się dzieje ostatnio w zderzaczu hadronów to już w ogóle jest wodą na młyn buddystów :-) Cząstka się z przestrzeni wyłoniła. Sama. Trwała i zniknęła. Raj!

  8. Religia zamiast być poszukiwaniem siebie przeradza się w ideologię – jak mówił ojciec de Mello, tak podobnież Gonzo prawi :)

  9. Dla mnie te wszystkie ostatnie rozwazania sa z dziedziny coachingu transpersonalnego , czytam z duza ciekawoscia..co dalej?

Komentarze są wyłączone.