Władza

kto zagroził gatunkom?

Hipnoza sceniczna oczywiście ma pewne zasługi. W czasach Mesmera ludzie poznawali w ten sposób ów magiczny i tajemniczy magnetyzm. Oświecenie i modernizm sprzyjały zainteresowaniu się człowieka człowiekiem. Dla mnie jednak to trochę jak dyskusja o ZOO. Czy ogród zoologiczny jest dobrym miejscem dla zwierząt? Oczywiście tak, powiedzą jedni, gdyż to pozwala ratować zagrożone gatunki, ba nawet je rozmnażać? Kto jednak zagroził owym gatunkom? Do dziś w krajach Azji, Afryki i Ameryki Południowej wyłapuje się małpy, lub papugi czy pumy w celu pozyskania ich mięsa, futra lub albo pazurów z powodu zabobonu lub ludzkiej próżności. W krajach cywilizowanej Europy czy w Japonii dokonuje się rzezi foczek lub delfinów, bo taki jest interes gospodarczy. Inni zatem powiedzą: ogród zoologiczny to więzienie dla zwierząt miejsce hańby człowieka, które tylko usypia nas na prawdziwe problemy związane z traktowaniem zwierząt.

Jaki ma to związek z hipnozą? Jesteśmy zahipnotyzowani własnymi poglądami.  Hipnoza sceniczna, pokazy mentalistów, czy hipnoza religijna są nieszczęściem jak napisałem, z kilku powodów: Po pierwsze operują metodami hipnozy klasycznej, technikami wpływu i manipulacji, w których klient lub widz ma być nieświadomy, a hipnotyzer-mentalista świadomy i kontrolujący. Zatem chodzi o władzę. Widziałem bardzo wielu hipnotyzerów oraz trenerów, którzy stosują tego rodzaju metody i pokusa władzy była niemal nieunikniona. Trzeba być niemal świętym, bothissatwą, istotą o wielkiej sile woli i niezłomnej harmonii, by oprzeć się pokusie, że oto ja mistrz nad mistrze wiem lepiej, mam moc i kompetencje, których ty, nie tylko nie masz; ale ulegniesz mi, gdy zechcę. Niesławnej pamięci profesor Lechosław Gapik jest tej postawy ucieleśnieniem.   Po drugie hipnoza klasyczna, w której jedna osoba robi coś z percepcją drugiej osoby, zakładając nawet, że ta osoba jest świadoma konsekwencji, jest wbrew etyce największych stowarzyszeń coachingowych (EMCC, ICF, ICC). Zasadą coachingu i mentoringu jest bowiem swobodny, świadomy, przemyślany rozwój klienta, z uwzględnieniem ekologii zamiany (czyli braniem pod uwagę różnorodnych skutków zmiany, którą klient podejmuje). Po trzecie hipnoza klasyczna utrwala w kliencie coachingu lub widzu przekonanie o istnieniu siły, władzy, która w każdej chwili może pozbawić go własnej woli, mało tego narzucić dowolne zachowanie i pozbawić kontroli. Tymczasem w coachingu przede wszystkim o chodzi o osobistą kontrolę nad własnym życiem i branie odpowiedzialności za zmianę! To absolutnie fundamentalne założenie! To nie mama, tata, żona, szef, burmistrz, premier albo hipnotyzer lub coach mają wpłynąć na twoje życie, ale ty sama, ty sam, własnymi zasobami i działaniami.  Po czwarte w wywiadzie rzece dla American Psychologist profesor Gregory Bateson, ojciec nauki amerykańskiej końca XX wieku powiedział, że odkąd Richard Bandler i John Grinder pojawili się z jego rekomendacji u Miltona H. Ericksona, genialnego hipnoterapeuty, nikogo więcej już tam nie wysłał. Dlaczego? Gdyż jego zdaniem obaj, młodzi wówczas, zapaleńcy z genialnej metody Ericskona zrobili worek sztuczek.

Kiedy piszę o współczesnych sztukmistrzach taki jak Keith Barry, Darren Brown, czy Marc Salem, pastor Chris Oyakhilome, lub Benny Hinn – nauką z ich talentu i sprawności jest dla mnie wniosek, że worek sztuczek jest prawdą, że można ludźmi manipulować dla własnej chwały, a nie dla ich pożytku, że hipnoza jest wszędzie i warto rozpoznawać jej mechanizmy w mediach, reklamie, w korporacji, religii, w stylu pracy trenerów, że w technikach wpływu chodzi o władzę, i że jak z każdą rzeczą bywa: słowa leczą lecz i kaleczą, nożem można chleb pokroić i odebrać życie. A co do władzy, ona nieniknienie uruchamia zależność, opór, lęk i pętlę dominacja-uległość, a władcę władza zniewala poprzez demoralizującą pokusę nadużycia.

Władza
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Ludzie sie sami hipnotyzuja. Nie jakistam hipnotyzer. Nikt nikim nie steruje , a wladze hipnotyzerom ludzie oddaja sami.
    pozdrawiam.

  2. Tak naprawdę w takim show chodzi o to by osoba będąca na scenie byłą aktorem, to ona jest tam najważniejsza a nie hipnotyzer.
    Jaka jest różnica.
    Z tym co widziałem na filmach odnośnie pana profesora to podejrzewam co on chciał osiągnąć, tylko że robił to niekompetentnie gdyż w osiągnięciu efektu o który wydaje mi się że chciał osiągnąć mógł użyć halucynacji lub użyć ręki samej kobiety o ile ma się na to wcześniej zgodę i wytłumaczy się zanim zacznie się prace. I nie bronie go tutaj bo spartaczył strasznie i to w szczególności osobom które pracują hipnozą.
    Powiem szczerze umiejętności Pana Hinna są duże, a już ich wykorzystanie do celów wiadomych jest wręcz okropne.
    Natomiast pan Keith Barry, szczerze mówiąc nie słyszałem o nim wcześniej dlatego dzisiaj obejrzałem na youtube kim ten pan jest. Dla mnie tego typu osoby pełnią role edukacyjną, poprzez programy itp. ukazują społeczeństwu że można nimi sterować podnoszą oni tę świadomość też powodując że zaczynamy zauważać częściej to co chcą z nami zrobić inni. Mimo że ja nawet nie byłem wstanie zinterpretować wszystkich technik tam użytych.

    Jak się czuje taki widz? Tutaj wkracza inna kwestia czy ktoś zmusza te osoby do uczestniczenia w takim programie, w końcu na scenę nie wyjdzie osoba która nie chce zrobić czegoś głupiego. Taka osoba ma świetną wymówkę hipnotyzer mi kazał ja nie jestem za to odpowiedzialna. Skoro te osoby płacą za to by móc zrobić coś głupiego. Porównując to nawet do tańczenia na stole podczas imprezy „Popatrzcie na mnie co robię”. To jakie prawo mamy krytykować czyjąś chęć do bycia w centrum uwagi przez tę chwile.

    Ja bym nie przeceniał użyteczności języka transu, jest ona przydatna jednak tez nie można jej wynosić na wyżyny. Hipnoza to nie jest tylko język. Tak jest ważne to co i jak mówimy. Jednak ludzie używają często bezwiednie tego języka codziennie. Są osoby które wyniosły używanie języka transu do poziomu sztuki. Jednak spotkałem tez kowalskich którzy nie wiedzieli świadomie tego co robią. Jest on naturalną częścią naszej egzystencji.

    Następnie są hipnotyzerzy sceniczni którzy jak łączą przestawienie wraz z sugestiami na rzucenie palenia. I te przestawienia są kupowane przez korporacje z listy 100 największych firm w US i to nie dlatego że one są poniżające dla ich pracowników ale z powodu że działają. Co prawda nie na każdego ale jeżeli nawet mają skuteczność 60% i ludzie którzy na nie przychodzą to wiedza w jakim celu to jest to całkowicie etyczne.

    Wiem też że są hipnotyzerzy których niskie umiejętności mogą być rekompensowane niskiej jakości skitami które są poniżające. Jedak to że np. na rynku polskim jest taka niska jakość usług w tej dziedzinie wynika tylko z powodu braku konkurencji która by podciągnęła tego typu usługi na odpowiedni poziom.

    Jest też dział pod tytułem show erotyczny na który idąc osoba jest przygotowana że to co się tam będzie działo może być ostre. Jednak nadal osoby które się tam udają są odpowiedzialne za samych siebie i za swoje działania. Bycie w hipnozie nie oznacza braku myślenia.

    Pozdrawiam Kuba

  3. Osobiście uważam, że czynienie widowiska z człowieka pozostającego w hipnozie, i nazywanie tego procederu „hipnozą sceniczną”, jest nieetyczne. Byłam związana ze sceną i w latach 80 widziałam wiele spektakli awangardowych, w których aktorzy (Grotowskiego, Becka i innych nie mniej performatywnych twórców) pracowali na granicy ryzyka, używając różnego rodzaju transowych środków , ale były to procesy grupowe (grupa aktorów przez długi czas ćwiczyła ze sobą w dyscyplinie jakiegoś projektu artystycznego )i działania te były obwarowane powagą sztuki, teatralną tradycją, teatru „wysokiego”, nawet jeśli była to eksperymentująca awangarda. Jednym słowem–ludzie-aktorzy mieli dość bezpieczny grunt pod nogami. Hipnoza sceniczna? Dla mnie to już nie jest teatr, to wulgarne widowisko.

  4. Jeśli tak, panie Jakubie, to czemu służy scena? Scena potrzebuje widza, biletu,show, spektaklu, władzy nad publicznością, aktora i..utargu. Jaka jest pana zdaniem różnica między Lechosławem Gapikiem, Bennym Hinnem i Keithem Barrym? Jak czuje się podatny na sugestie widz, który w domu obejrzy na youtube, scenę w której, ku uciesze widowni, robi z siebie błazna?

    Użyteczność języka transu jest niezaprzeczalna i wartościowa, również w podejściu klasycznym; chodzi raczej o to, kto bawi się nożem i w jakim celu; można niechcący wykłóć sobie oko, a co gorsza komuś innemu.

    ciepło pozdrawiam

  5. Pewne zasługi? Ja uważam że bardzo duże. Nie zapominając też o tym że z trzech największych moim zdaniem hipnotyzerów i hipnoterapeutów zaczynało jako hipnotyzerzy sceniczni. Mam tu na myśli Dave Elmana i Gila Boyna.

    Każda osoba zahipnotyzowana podczas hipnozy scenicznej nadal ma nad sobą pełną kontrole oraz jest świadoma tego co się dzieje. I jest tam z własnej woli, to jest po prostu doświadczenie.
    Odpowiadając na Po pierwsze: Tutaj następuje włożenie wszystkich do jednego worka.
    -Hipnoza sceniczna – Osoba wie że jest hipnotyzowana ma całkowitą kontrole nad tym czy wykona sugestie czy tez nie.
    – Hipnoza religijna – Tutaj tej obrony nie ma bo oni nie wiedzą że są zahipnotyzowani.
    Więc jak można porównywać godzinny show Hipnozy scenicznej go wielogodzinnych maratonów Pana Hinna. Ale nawet wtedy nie jest tak że osoba jest nieświadoma. Hipnotyzer sceniczny nie ma czasu na zabawę w długi proces manipulacyjny on ma za zadanie szybko doprowadzić do stanu wysokiej sugestywności i jeżeli dana osoba sobie na to pozwoli to te wszystkie głupoty które ona wykonuje to nadal są to rzeczy które nie są sprzeczne z jej moralnością.
    Dorzucanie pana prof na koniec i jego przykładu niekompetencji a potem łączenie go z osobami które np zajmują się hipnoza sceniczną jest przynajmniej nieodpowiednie.

    Po drugie to właśnie przeświadczenie że hipnoza klasyczna z kimś coś robi jest całkowicie nieprawdziwe, że niby np. ja jestem w głowie innego człowieka i ja mu coś robię? Hipnotyzer jest tylko przewodnikiem, Każda osoba hipnotyzowana sama coś sobie robi, czy ja jestem wstanie kogoś znieczulić Odpowiedz brzmi nie, ale każdy może znieczulić się sam,ja mogę mu pokazać jak może to zrobić, czy to oznacza że tak zrobi? Też nie w końcu ma wybór. Następnie: „Zasadą coachingu i mentoringu jest bowiem swobodny, świadomy, przemyślany rozwój klienta, z uwzględnieniem ekologii zamiany (czyli braniem pod uwagę różnorodnych skutków zmiany, którą klient podejmuje) „ Czyli pracując hipnozą klasyczną nie można tego osiągnąć? Otóż można gdy się wie jak.

    Po trzecie nie mylmy hipnozy klasycznej z mesmeryzmem. Hipnoza klasyczna czyli dyrektywna mówi wprost że to nie jest zabieranie władzy a oddawanie władzy nad czyimś umysłem. Kontrolowanie ciała umysłu przez osobę hipnotyzowaną. Implikowanie że oznacza to nie branie odpowiedzialności za siebie samego jest krzywdzące dla osób które pracują w ten sposób i używają hipnozy jako narzędzia, nie wiem skąd pomysł że jest inaczej.

    Po czwarte to świadczy tylko o tym że możemy popełniać błędy i na nich się uczymy.

    Na sam koniec chciałem zauważyć że skoro słowa i nóż mogą być postrzegane jako narzędzie niezależnie od ich sposobu użycia to dlaczego zostało to prawo odebrane hipnozie klasycznej? Sąd wydał wyrok.
    Pozdrawiam Kuba

  6. W grudniu jadę na szkolenie „Praktyk hipnozy w Coachingu” zobaczymy czego tam uczą i jak to się ma do coachingu. Po tym poście jestem bardzo ciekaw podejścia prezentowanego na kursie.

  7. Polecam film Woody Allena „Klątwa skorpiona”. Jest o sztuczkach z hipnozą. Bardzo zabawne.

Komentarze są wyłączone.