Wszyscy nas prześladują, dosłownie wszyscy

ciiiiicho, ani słowa
ciiiiicho, ani słowa

Michale, przyjacielu ty między aniołami opychasz się sernikiem, a tu ojczyznę naszą zewsząd atakują. Styczeń miesiącem bezprecedensowych ataków na Polskę. Kto za nimi stoi? Oczywiście Żydzi i Rosjanie, ci tradycyjnie najbardziej, ale nie brak też oczywiście Niemców, Białorusinów i nawet Litwinów. Biurokraci, laicy i liberałowie z wrażej unii tylko czyhają zacierając ręce. To oczywista oczywistość, że oni przeciwko Polsce są. Najgorszy jednak chyba wróg wewnętrzny. Wiadomo rząd w zasadzie antypolski też jest, jak każdy. Dam trzy aktualne, bulwersujące przykłady.

 

 

 
 

  

 

 

Jesteśmy narodem tolerancyjnym, wrażliwym i refleksyjnym!!!
Jesteśmy narodem tolerancyjnym, wrażliwym i refleksyjnym!!!

Holokaust i rola Polaków? Polacy nigdy nie byli narodem wrogo usposobionym. Nigdy. Jesteśmy uczciwi, tolerancyjni, otwarci na różnorodność. Słyniemy z prostolinijnej gościnności. Cała nasza historia to przykład tolerancji, prawdomówności i oczywiście heroizmu. Wyłącznie inni, obcy wyrządzali nam krzywdę.   W Polsce agresja, cynizm, łapówkarstwo, donosicielstwo, zawiść –  to rzadkość. Polak nigdy na nikogo nie donosi, nie jest zawistny, nie kłamie, ani nie ukrywa prawdy, a  co dopiero posądzenie o bycie szmalcownikiem, konfidentem, cmentarną hieną. Żydzi zawsze,  no może nie byli naszymi braćmi, ale przecież mogli tu mieszkać.  Dziewięciogodzinny film Clauda Lanzmanna Shoah znany jest od 1985. Znamy te kłamstwa. Tak jak Grossa. Dokumentacja zbrodni w Jedwabnem od strony naukowej to fikcja i wymysł. Za chwilę pojawią się nowe opracowania historyczne np. książka niejakiego profesora Jana Grabowskiego. Z całą pewnością, jeśli nie są to przekupieni ludzie na usługach wiadomo kogo, to na pewno nie są prawdziwymi Polkami. Polak nigdy Polakowi nie wyrządzi krzywdy, ani złego słowa nie powie na Polaka.  Najgorsze jest to, że pod spodem szykują tykającą bombę o roli jaką Polacy odegrali także wobec przesiedlanych za Odrę Niemców, a potem Łemków, Ukraińców, Litwinów i Białorusinów. Grabieże i gwałty przypisywane Polakom to element tej skandalicznej kampanii oszczerstw. My Polacy jesteśmy bardziej moralnym i etycznym społeczeństwem od innych. Jeśli nie najbardziej! Jeśli nawet jakieś nieprawidłowości się zdarzały to mamy historyczne i moralne prawo do usprawiedliwienia, jako najbardziej poszkodowany i dotknięty kataklizmami naród. Nasza krzywda jest naszym największym moralnym prawem do osądzania innych! 

 

  

 

 

skromny budynek centrali ZUS
skromny budynek centrali ZUS

ZUS? Chcą znane siły przy nim grzebać. My prawdziwi  Polacy w odróżnieniu od całej reszty nieprawdziwych Polaków, czyli farbowanej hołoty z różnych nacji, nie damy ruszyć naszych przywilejów emerytalnych.  Żadnego wydłużania czasu pracy, ani wieku emerytalnego. Ulgi i przywileje zostały ciężko wywalczone przez górników, hutników, kolejarzy, policjantów i całą resztę uprzywilejowanych i nikomu nie pozwolimy się ograbić. Za nic nie damy ruszyć ZUS-u a tym bardziej KRUS-u, który tak znakomicie obniża koszty codziennego życia. Łatwo powiedzieć, że wystarczy zarejestrować działalność rolniczą, a potem można dorabiać gdzie się da. Ta odrobina oszczędności oczywiście komuś przeszkadza. I komu to przeszkadza? Jedyne co się opłaca w tym skorumpowanym kraju, rządzonym przez wiadomo kogo – to mieć emeryturkę albo jeszcze lepiej rentę i pracować na czarno. Ponadto fundusz zdrowotny, czyli zwolnienia lekarskie to wciąż darmowy, dodatkowy urlop. Można mieszkanie pomalować albo kafelki ułożyć sąsiadowi. Bez tego nawet tych paru groszy nie można by dorobić. A oni (wiadomo kto) chcą to wszystko odebrać i zmienić – złodzieje!

  

 

 

 

Mgła? Mgła to żadna przeszkoda dla...
Mgła? Mgła to żadna przeszkoda dla prawdziwego...

Katastrofa smoleńska? To kłamstwo, że na pokładzie pogwałcone zostały wszelkie możliwe procedury lotnicze, łącznie z przestawieniem wysokościomierza barometrycznego. Rosjanie oczywiście coś przeinaczyli. Brak procedur na pokładzie oraz informacji zwrotnej między członkami załogi? A po co mieli gadać, jeśli byli zdenerwowani sytuacją? Presja psychologiczna? Co za bzdury i oszczerstwa! Jaka presja? Czy zdarzyło ci się kiedyś w wyniku cudzej presji złamać przepisy ruchu drogowego? Nigdy. Jesteśmy praworządnym narodem. Łamanie procedur jest nam obce.  Mgła? Rzadko kiedy utrudnia nawigację. Prawdziwy kierowca, a tym bardziej pilot nie obawia się mgły. Wie co robi. To w końcu profesjonalizm. Czy presja szefa ma dla ciebie znaczenie? Nigdy, jeśli jest wbrew przepisom i procedurom! A czy zdarzyło ci się wyniku silnej presji załamać własne zasady, albo nawet prawo? Na przykład księgowość, albo prawo o ruchu drogowym, albo przepisy finansowe? Co za pytanie! My Polacy jesteśmy prawdomówni, prawomyślni i zdyscyplinowani jak mało który naród. Przede wszystkim zaś jesteśmy ufni i uczciwi. A oskarżenie o picie alkoholu to skandal! Obelga. Skrajne szyderstwo. Po pierwsze Polacy nie piją, a jeśli, to z rzadka i z umiarem. Po drugie w armii niemal w ogóle się nie pije. Służby mundurowe są wolne od tego zgubnego nałogu. Co innego Rosjanie, ci na pewno byli pijani. Jak 40 wylądował bez zezwolenia? A kogo się pytać? Ruskich?

  

 

 

A Litwini? Oni nas nie lubią. Bez powodu. Nienawidzą. Nawet nazw ulic nie ma po Polsku.

No tak. Rzadko jednak idzie za tym refleksja: Z jakiego powodu „oni” nas nie lubią? Z jakiego powodu oni mieliby nas lubić? Najdziwniejszy w języku polityki polskiej jest lęk. Bodaj tylko nieliczni mają odwagę przeciwstawiać się mitom, naruszać tabu. Szybko, jednak  jak Palikot przestają mieć odwagę, kiedy muszą sobie zaskarbić tych, czy owych. Tymczasem spora część mediów, dziennikarzy i polityków stara się zaklajstrować, zagadać, i jednocześnie rozdmuchać każde niemal zagadnienie. Im bardziej jest kontrowersyjne, trudne lub naruszana narodwe mity, tym więcej wokół bicia piany i interpretacji, oraz podkręcania skrajnych emocji.

Jest wciąż gorzko-słodko, komicznie i boleśnie. Boleśnie doświadczam głupoty i zacietrzewiania. Już mnie to nawet nie śmieszy. Przeciętnie oczytany Polak (nie mówię tu nawet o podstawach edukacji ekonomicznej) od dawna wie, że taki ZUS to instytucja w największym stopniu pogłębiająca deficyt budżetowy. Bez reformy KRUS i podniesienia wieku emerytalnego oraz wycofania przywilejów branżowych nie ma szans na zmianę. Co to znaczy? Deficyt będzie się pogłębiał. Nie ma pieniędzy na bieżące świadczenia. Czynnik psychologiczny? Polacy wciąż lubią „uciekać” na emerytury, pracować na czarno. Czynnik demograficzny? Starzejemy się jako społeczeństwo, co oznacza, że coraz mniej ludzi wypracowuje podatki, czyli budżet państwa.

 

Dlaczego nikt tego nie mówi wprost? Pewne rzeczy do licha mówi się wprost. Są oczywiste. Bezdyskusyjne. Na przykład to, że w Polsce jest zima. Pogódźmy się z tym. Będzie śnieg. Za naszego życia tak będzie zawsze. Trzeba nauczyć się nim zarządzać! Nie da rady? W takim razie oficjalnie proponuję króla Juliana na kóla Polski. Chyba, że zastąpi go Stefan. Może Stefan, to nawet lepszy wybór?

I jeszcze jedno. Też tragi-komiczne. Według algorytmu badającego porównywalne historycznie wskaźniki rozwoju społeczno-gospodarczego jesteśmy w erze rozkwitu gospodarczego od czasów Zygmunta Starego!!! Złota epoka dla Polski. Jesteśmy u szczytu potęgi. Nigdy  nie było lepiej!  Jeszcze lepiej będzie być może za kolejne 500 lat.

 

 

 

 

 
Wszyscy nas prześladują, dosłownie wszyscy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

32 komentarzy

  1. Czytałem ostatnio coś ciekawego w książce ‚Sukces a Praca’ Wójtowicza, że:
    …Ludzie bardzo lubią zajmować się swoimi realnymi i nie proglamami, brakami, frustracjami. W dalszej kolejności są wszelkie ploty z okolicy, klatki czy sąsiedzctwa. Po przeanalizowaniu tego wszystkiego pozostają jeszcze problemy kraju i świata.

    Ci kradną, tamci gwałcą, inni się puszczą, Ci tańczą na lodzie, tu powódź, tam huragan.

    Tak już jest, że na zrobienie czegoś ze sobą już nie ma miejsca.

    A szkoda, że Palikot spuścił z tonu. Ale to tak jak Korwin MIKKE. Po prostu nie można robić kariery jak się mówi tyle prawdy bez ogródek. Lepiej wierzyć w autostrady, orliki, mosty itp.

  2. http://www.youtube.com/watch?v=b991oJL5DU4&ob=av2nm

    to piosenka z dedykacją dla tych co im się ulewa i dla tych co by chcieli, żeby im się ulewało oraz dla wszystkich innych również :) głównie dedykuję refren :)

    Politycy są informacją o społeczeństwie głosującym… dlatego ja, pomimo mojego serca politologicznego, nie głosuję w ogóle jeśli nie czuję, że jakikolwiek polityk na to zasługuje… niestety nie odpowiada mi w swoich poglądach żadna partia ani polityk… a ja nie umiem wybierać tzw. mniejszego zła…

    polityka się zmieni kiedy dojdzie do władzy pokolenie, które nie pamięta czasów solidarności, PRLu, kartek, pewexu itp. Czyli pewnie będzie to pokolenie mojej siostry, która w tym roku skończy 18 lat :)

    bo niestety, to jest tak, że w naszych żyłach płynie krew skażona pewnymi skażonymi przekonaniami i to psuje trochę to wszystko… tak sądzę… jednak ten blog, ludzie, którzy się tu zbierają, pewne gazety, portale społecznościowe, publikacje, książki, pokazują, że są ludzie, którzy myślą. Tych ludzi ja chcę się trzymać…

    Wczoraj wieczorem doszłam do wniosku, że od kilkunastu miesięcy, jeśli nie dłużej, nie spotkałam na swojej drodze życia żadnego matoła, złego człowieka, zboczeńca, złodzieja, wyzyskiwacza. trudnego klienta, trudnego pana w sklepie… Otaczają mnie albo sami dobrzy ludzie, albo neutralni… może więc ta Polska nie składa się w większości z prześladowców? a może ja mam to szczęście przebywać w mniejszości? :)
    jak to jest?

  3. Julian na króla, Kubica na prezydenta:) A czy to nie jest tak, że politycy są informacją o społeczeństwie? W końcu ktoś ich wybiera. A w tworzeniu celebrytów czynny udział mają czytelnicy kolorowych gazet.

  4. Witajcie,
    Tak na szybko, z miłością wielką, pragnę napisać parę zdań pod wpływem tego, co napisał Sylwester, o miłości.

    Wróciłam z pierwszego dnia zajęć mojego kursu POPowego (psychologia zorientowana na proces-moja kolejna fascynacja), a tu czytam maila od mojego nauczyciela-mentora o „ulewaniu się” miłości:

    „Jak ktoś bezgranicznie kocha siebie i mu się „ulewa”, to może się
    dzielić miłością bez oczekiwań, bo przecież mu się i tak „ulewa”. W
    takim stanie może dawać z siebie 100% partnerowi. tak „za darmo” na nic
    nie licząc. To wyzwala miłość w drugiej osobie i gdy się zdarzy, że jej
    też się „uleje”, to może razem dacie sobie nawzajem 200%?”

    To jest TO!
    Jestem w takim błogosławionym stanie ulewania! Wzrusza mnie drugi człowiek!
    Nigdy tak się nie czułam jak teraz…

    Dziś na zajęciach poczułam się w pełni, bez problemów, po prostu
    JESTEM i chcę BYĆ, chcę się dzielić. Teraz
    dzieje się właśnie dobro, a nawet DOBRO.

    Poczułam smutek widząc ból innych warsztatowiczów, smutno mi, że nie widzą
    jacy są piękni i jak doskonali już TERAZ. Jednocześnie wiem, że też tego nie
    widziałam. Jak się raz poczuje, to już nie da się zapomnieć, nawet jak
    złapie dołek.

    Mam wrażenie, że z mojego serca wystrzeliwuje światło miłości, czułości, bez
    oceny. To są przecudne momenty „ulewania”. Jakość masażu jest o wiele wiele
    piękniejsza, a przestrzeń do uwalniania pełniejsza. Jak mnie to wszystko
    karmi podwójnie! ;-)

    Miłość już JEST, nie trzeba jej szukać. Bo JEST. To jak w jednej z opowieści
    hawajskiej, bogowie schowali ją w nas samych, bo tam nie będziemy szukać…

    Ufff… Dziękuję.

  5. W Europie Zachodniej – wkłada do słoików z jedzeniem dla niemowląt czyste mięso. W Polsce karmi niemowlaki zmielonymi ścięgnami, włóknami i błonami z drobiu. Po artykule „Gazety” i buncie internatów Gerber zapowiada zmianę receptury

    Podejrzani? Indyk i kurczak w słoiku dla dzieci powyżej szóstego miesiąca życia. W obu produktach – co jest zaznaczone na opakowaniach – występuje tzw. MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie. To mniej więcej jednak trzecia słoika. MOM robi się tak: grzbiety, szyje i skrzydła kurczaków i indyków przechodzą przez specjalne cylindry, które oddzielają masę mięsno-tłuszczową od kości. Taki specyfik zazwyczaj trafia do gorszej jakości parówek, pasztetów i kiełbas. – Absolutnie nie podałabym tego dziecku. To niedopuszczalne – twierdzi dr hab. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. – To nie jest czyste mięso, są tam ścięgna, włókna, błony. A dziecko ma zwolniony proces trawienia, nie ma wszystkich enzymów.

    cały artykuł dostępny na stronach GW.

    zastanawiam się na jakością i bylejakością, nad tym co przyczynia się do tego, że pozwalamy na bylejakość, nad tym, co powoduje, że nie wymagamy od siebie samych.
    Może, kiedy zaczniemy wymagać od siebie jakości , jakość dostaniemy.
    Wymagamy od innych, psie kupy i śmieci wyłaniające się spod śniegu to przecież nie nasza wina, tylko wina „tych”-obcych, ludków z kosmosu:).
    Pisaliśmy już o higienie ciała, ducha i otoczenia.
    Jesteś tym kim chcesz być, jesteś tym co jesz, tym co myślisz, tym jak siebie traktujesz, jak siebie kochasz…

  6. mój nowy szef co pewien czas powtarza swoją mantrę:”nikt nas nie lubi, nikt nas nie lubi, niemcy nas nie lubią, ruscy nas nie lubią, litwini to nas nienawidzą, czesi też nas nie lubią i słowacy”, pytam: „kogo my-polacy lubimy?”

    Pytam:czy szef mojego szefa (niemiec) jest aż tak straszny jak go opisują?
    Szef odpowiada: „wyniosły jest ten niemiec, dystans tworzy, nie ufa polakom, żaden niemiec nie ufa polakom”

    I choć nie poznałem jeszcze szefa mojego szefa,już widzę oczami wyobraźni groźnego niemca, aryjczyka z krwi i kości, wielkie monstrum, blond włosy, potwór..brrr i ja biedny mały polaczek z wzrokiem wbitym w ziemię stoję przed nim i cały drżę i leki moje przewalają się przez głowę…ale, po chwili podnoszę wzrok, przyglądam się uważnie i zaczynam się uśmiechać, i wyciągam rękę do szefa mojego szefa, i wyciągam też drugą, podchodzę i mocno go przytulam, i już się nie boję, zapomniałem o złej karmie płynacej z ust szefa, tworzę nową, własną, jasną i ciepłą, pozytywną

    „Chodzi o to, aby wykonywać właściwą pracę a nie jakąś pracę wykonywać właściwie”

    pracuję z ludźmi i wśród ludzi, mam szefa i jestem szefem
    chcę brać odpowiedzialność za swoje słowa i jakość swojej pracy na siebie, chcę tworzyć DOBRE relacje, chcę dać moim współpracownikom szansę wykonywania właściwej pracy, chcę się do nich uśmiechać i widzieć naturalny uśmiech na ich twarzach i spokój w oczach, chcę ekologicznych relacji, chcę okazywać im szacunek i zrozumienie, chcę słuchać i rozmawiać, chcę tworzyć przestrzeń do wymiany poglądów i pomysłów, chcę inicjować działania kreatywne, chcę być…dużo chcę, a mógłbym przecież nie chcieć i właściwie wykonywać swoją pracę,być szefem a nawet panem szefem, albo panem kierownikiem szefem, albo nawet szanownym panem kierownikiem szefem być:)
    i tylko taką cichą nadzieję mam, że za dużo od was moi współpracownicy nie wymagam chcąc Wam to wszystko dać…

  7. Dobrej Nocy wszystkim duszą na tym świecie …
    wysyłam moc pozytywnej Energii i myśli że będzie dobrze !! ( od Nas czas zacząć ) a tak wogóle
    Pingwiny Górą !…( do Tańca z Gwiazdami jak coś pójdą , budżet odciążą i Vat na ryby jest niższy ….) żadne tam Stefany i Juliany ….ściskam …

  8. PS przed snem, bo oczęta jakby za mgłą są… Przez to mgliste pisane, do Gdyni dotarła ta mara. A tu u nas Szczurek miłościwie panuje, może on coś poradzi? Jakieś przeciwmgielne zamontuje tu i ówdzie?

    A, i jeszcze w sprawie pingwinów nad Bałtykiem, jakby trza było, się coś zorganizuje, jakąś dostawę dorsza się przemyci z kurta skoro świt. Wchodzę w to, ale jak przyjdzie co do czego to nie ja, bo to przecież ściśle tajne/poufne.

    Dobrej nocy, jasnych snów, słońca, plaży, spokoju i…. odpowiednie wpisać wedle uznania.

    Dziękuję za dzisiejszą dawkę śmiechu!

  9. kumam, może nawet odwrotnie jest, jak pan pisze… Polska krejem krolow Julianow, a co trzeci to Stefan :)
    to wszystko wyjasnia :) nareszcie!

  10. jak mąż w Katowicach we mgle to i kur po sąsiadach można szukać też we mgle;

    taki dowcip śmieszny mi przyszedł, który śmieszny jest bardzo, jak mawia król Julian, bo ja go powiedziałem;

    a może odwrotnie jest może; my w ojczyźnie naszej mamy nadstężenie królów Julianów i Stefanów na kilometr kwadratowy ludności a zwłaszcza to stężenie duże we wszelkich celebrytach, politykach i innych mediach??? Może tak jest właśnie; własnie może tak? właśnie obejrzałem programy informacyjne tak zwane, sprawdzam na pilocie i podglądzie, a to nie Disney Chanell ani inne Mini Mini, w którym król Julian nagminnie występuje wraz z pingwinami, tylko nasze polityczne i dziennikarskie celebryty
    i tu własnie szok przeżyłem, trę oczy, sprawdzam napój w kubku (herbata) a tu Julian za Julianem, który każdy królewski jest bardziej od drugiego, czasem tylko Stefan przemknie, kumasz zależność??
    :) :)

  11. ja chciałabym zaprotestować ( jako typowy Polak ) po pierwsze deszcz pada ..i nie trzeba na mocher ( dobrze napisałam ??) założyć celofanik , po drugie przez mgłę mój szanowny małżonek utknął w Katowicach ( i co Pani Waltz na to ? ) a jutro trzeba bułki kupić żonie na śniadanie , po trzecie ja Głosuje na Pingwiny !!! bo ładnie tańczą , eleganckie , rodzinne i pewnie do Kościoła chodzą …bo i Pan Pingwin Jajka wysiaduje …czas na tipsy jest ..no i chyba mało jedzą a siedzibę najwyżej walnie się w Gdańsku ! strajki się przeniosą i walki pod krzyżem …albo firmę mrożonkową przy Krakowskim się otworzy a ryby jakieś w Bałtyku mamy a o banany Gerr trudno oj trudno …zima , mgła i jeszcze zawieje …
    a i przez to że tak samo wyglądają ..to jak się wybrany nam nie spodoba …to go podmienimy .,…i nikt nie zauważy …
    pingwiny Górą …a ja tańczyć lubię to a co Stawiam na Pingwiny …
    ps a w tej Naszej polityce ..to jak w reklamach …Pełny Odlot – Kury Górą , a wogóle to Kura mi uciekła …
    a wogóle to prowadzący fajny Jest ! Pozdrawiam wszystkich piątkowo weekendowo …

  12. ja jeszcze o pingwinach, szeregowiec uwielbia robic „kaboom”, wiec moze zamiast tych kolb i krwi to jakies kaboom, czyli moze jakis wstrzas, albo maly wstrzasik, male kaboom;
    a swoja droga mysle ze to telewizja robi nam te wszystkie romantyczno-patryiotyczne wkrety,

    ogladam RTL albo NBC i tam Bruce Willis albo romans Lady Gaga, albo typy na Oscary i Globy – to juz chyba lepsze niz ciagle wszystko tak na serio, powaga, zaloba albo afera :)

    niestety nie umiem tak pieknie pisac wierszy

  13. hahahahahahahahahaha :) ja nie mogę :))))))

  14. „Który to wiersz mnie znudził, albowiem nie był o mnie” :-) ;-)

    Ech, widać, że ma Pan te słowiańsko-romantyczno-patriotyczne geny! ;-)

    Myślę, że Ci zdrajcy, co to posnęli to może niebawem się wybudzą, bo kolbami w drzwi im ktoś załomoce! Więc bagnet na broń! Toć tu krwi trza!

  15. Mgła, mgła, mgła nad Polską,
    kto winien jest tej mgle nieprzeniknionej i gęstej?
    Ci którzy winni mgłę rozpraszać
    dziury w ulicach łatać – usnęli, zdrajcy!

    A może na hamaku leżą, na wczasach….
    taki początak patriotycznego wiersza napisałem, najbardziej podoba mi się kawałek o hamaku, bo to wkurzające, kiedy inni mają lepiej od nas :) i jeszcze podwójne znaczenie słowa „wina”
    druga zwrotka mogłaby się zaczynać od:

    Wina, wielka wina, wasza wina, bo przecież nie nasza

    i co mocne ? :) pewnie że mocne :) w każdym razie mnie i królowi Julianowi się podoba

  16. przepraszam też nie wymienionych, tych co to zmierzają do Radzymina i Raszyna, Góry Kalwarii, Piastowa i Pruszkowa, Kampinosu i Błonia oraz Olszynki Grochowskiej nie wymieniłem was nie ze złej woli ale z powodu wielkiej ilości miast, wsi, miasteczek okrytych mgłą, mgłą i winą tych którzy za tę mgłę są odpowiedzialni :)

    ps. o mgle to taka chytra metafora :)

    ps.ps. wiem, wiem znowu czuję się winny, metafora o mgle nazbyt oczywista, ale jak piszę coś o niedźwiedziach i tygrysach to znowu nazbyt zawiłe te przenośnie, ot mgła, mgła, mgła :) mgła nad Polską (przesadziłem? to byłby dobry wiersz….)

  17. No to mamy Polską Partię Protestujących ;-) pozostaje nam protestować do końca! ;-)

  18. Ja również się dołączam, a nawet protestuję!!! W Warszawie i okolicy jest mgła, nie wiem co na to Hanna Gronkiewicz-Waltz, jak widać nic i to jest kolejny skandal, żeby dopuszczac do tego w piątkowy wieczór, kiedy to 1/4 populacji stolicy wraca do domu czyli do Radomia, Babic, Piaseczna, Przasnysza, Węgrowa, Łomży, Ostrowii, Ostrowca, Wołomina, Sochaczewa, Suchowoli, a nawet Ostródy, Pilawy i Sulejówka, a także Nadarzyna i dalszego Tarczyna…ufff i jest jeszcze wilele wiecej okolicznych miast dokąd zmierzają strudzeni warszawiacy…we mgle

    Protestuję też , stanowczo – przeciwko literówkom, błędom gramatycznym i interpunkcyjnym, nie mówiąc już o skandalicznej stylistyce w moich tekstach, na co została mi zwrócona słuszna uwaga !!!

    Jak mi nie wstyd!!! Choć po zastanowieniu to przecież też wina naszego rządu, źle mnie wyedukował.
    Mgle mówimy nie!!!

  19. „I to jest nowa koncepcja sztuki”, to znaczy polityki ;-)

  20. to ja do rzadu rekomenduje Pingwiny z Magdagskaru, taka ekipa rozwiaze wszytkie problemy :)

  21. Bardzo miło czyta się te wszystkie wpisy, wręcz inspirująco, pozdrawiam wszystkich.

  22. no to mamy dwóch kandydatów król Julian i Stefan; to juz sie robi kampania wyborcza! ja sie waham, obaj maja w sobie coś pociągającego, a może jednego do parlamentu a drugiego do rządu :)

  23. Szanowni Państwo! toż to skandaliczne co się na tym blogu wyprawia!Kalanie Ducha Narodowego, Ojczyzny Naszej i Narodowo – Katolickiego oblicza jedynej słusznej drogi się tu odbywa! I ja się pytam kto na to wszystko pozwala?! bo widać gołym okiem kto za tym stoi – toż to masońsko – żydowski spisek. Z oburzenem wielkim notuję naigrywane się z ciężkiej pracy i wielkiego poświęcenia całych rzecz naszych drogich Rodaków Radości Wam się zachciewa? co ????, beztroski i naiwnej wiary w łatwy kawałek chleba? Tymi opowieściami w głowach ludziom mieszacie!!!

    Zbulwersowana Moherowa Lady

    :)))))))))))))))))))))))))))

    Moi Kochani całym sercem Wam dziękuje za te dzisiejsze kapitalne teksty! Najpierw się śmiałam, potem zadumałam, potem w nastrój prowokatorski wpadłam.
    Dziekuje za ten blog, cieszę się, że takie miejsca powstają, że Jesteście, że w naszych własnych światach wytyczamy nowe szlaki – choć bywa to czasem wyzawaniem. Wierzę, że pochucie humoru to jedno z bazowych narzędzi w tym naszym matrixie!
    Ja wolę Stefana!!!!!!!!!!!!!!

    Joa

  24. Otwarcie przyznam się do jednej rzeczy. Jestem dziennikarzem. Ale takim dziwnym, bo idącym pod prąd, swoimi drogami, które bardzo często nie pasowały ogólnie przyjętej „polityce redakcyjnej”. Z bólem opuściłam królestwo dźwięku (czyli pracę w radiu). Naprawdę kochałam to robić i nadal kocham (oj wrócę dźwięku, wrócę ;-)). Niestety, nie było mi dane mieć własnego zdania, przygotowywać pozytywnych tematów. No czasem jak się już uparłam, to się dało dogadać, ale potem się władza zmieniła i bida…

    Zatem jako dziennikarz zbuntowałam się ;-). Piszę gdzie chcę i dla kogo chcę i to co chcę. Na szczęście znajdują się tacy, którzy chcą trochę uśmiechu w swoich redakcjach.
    Mój bunt polega też na tym, że odcięłam się od mediów codziennych. Od przeszło dwóch lat nie oglądam TV (jedynie filmy, które sobie wypożyczę), nawet anteny zwykłej nie mam ;-)) Nie kupuję prasy codziennej, ani tygodników. Jedynie te, które niosą w sobie nadzieję, pozytywy, zmiany, a tych jednak całkiem dużo. Zatem mamy ciągle wybór jakich wiadomości chcemy słuchać. Powiem, że mnie z tym wyborem jakiego dokonałam świetnie. O tym, co ważne w kraju czy za granicą i tak się dowiem, czy tego chcę czy nie. Rodzinne zjazdy górą ;-)

    PS jeśli brakuje nam pozytywnych informacji to stwórzmy je sami ;-) Każdego dnia możemy opowiadać innym co dobrego spotkało nas w skali naszego małego świata.

    PS2 A propos etatu… Może i on fajny, bo można przecież kochać to, co się robi, cymu nie ;-)

    PS3 Król Julian to także mój faworyt! Będę wielbiła jego królewską stopę w zaciszu pozytywnych wiadomości. A od czasu do czasu „zadkiem” pokręcę ku czci i chwale Julianowej imprezki ;-)

  25. teraz uświadomiłam sobie, czytając posta ile w nas Polakach, a może tylko w oficjalnym jezyku prasy, mediów, telewizji, polityki jest idealizacji, Rzeczywiście traktujemy siebie samych jak jakieś cuda, specjalną nacje, która skupiła w sobie wyłacznie dobre cechy, heroiczni, atrusityczni wobec innych; a to zwyczajna bujda na resorach; raczej nie lubimy obcych
    kiedy mowa o historii, powstaniach, solidarności – to same „ą” i „ę” – stąd może satyra Szymona Majewskiego o Ędwardzie Ąckim

    i jeszcze jedno mi przyszło do głowy, że w zasadzie jestesmy społeczeństwem roliniczym, brnimy swego zaścianka jak w Panu Tadeuszu, swojego rozwalonego murka jak w Zemście – pod tym względem nic sie nie zminiło;
    i co gorsza dajemy się zwodzić takiemu zacietrzewieniu i jezykowi idealistycznemu na własny temat, to dośc schizofreniczne
    szukam czegoś pozytywnego w takim razie i tez popieram krola Juliana na króla Polski

  26. a moze krola Juliana na krola Polski a Stefana na krola Unii, a my, czyli czarna sila robocza sami sobie poradzimy, krolowi sie da banana albo mango i bedzie spokoj, tajniej wyjdzie niz utrzymywanie rzadu – takiego, czy innego :)

  27. Bosko, rzekłabym :)

    ja na etacie nie byłam od 4 lat :) i w ogóle sobie nie wyobrażam, żeby na etat wrócić (chyba, że na stanowiska Prezesa, tudzież Prezydenta Polski- to tak ;)))

    Weszłam na Twoją stronę Agnieszko (tzn, tak się domyślam, że to Twoja :))- gratuluję, podoba mi się :)

    no… i takich, pozytywnych, działających ludzi należy pokazywać w telewizji, a nie pana Mariana, który pobił swoją żonę, okradł sklep mięsny, jego żona okradła urząd skarbowy, a urząd skarbowy okazał się być skorumpowany…

    brakuje mi dobrych wiadomości w wiadomościach… może gdyby otworzyć telewizję, która przekazuje tylko pozytywne komunikaty do dałoby się oddziaływać na społeczeństwo polskie i zmniejszyłby się odsetek maruderstwa i lęku? :)))

  28. Jest odpowiedź, jest ;-). Słyszę ją w sobie, słyszę od Ciebie: za kogoś świata nie zmienię. Koniec kropka. Mogę tylko kochać i aż kochać. Więc kocham ;-). O, lepiej mi z tą myślą!

    Ha, z tym poczuciem winy to też rozumiem! Kiedyś prawie dałam się nabrać, kiedy słyszałam od „etatowych członków rodziny”, co to za praca, pisanie, masowanie, warsztaty? No bzdety same? I Tobie za to płacą? No tak. Dużo? A no różnie. No widzisz! Na etacie to by było na stałe itd itp, tralalalalala ;-) I poszłam „na etat” i po roku porzuciłam, bo myślałam, że umrę z nudów momentami… (choć nauczyłam się ogromnie, pojętna byłam uczennica ;-))

    Ale jednak im przez dłuższą chwilę wierzyłam innym. Ta lekcja nauczyła mi wierzyć tylko sobie. Cieszę się, że i Tobie Anito, przeszło to „winne myślenie”.

    Fajnie nie? ;-)

  29. Agnieszko, dla mnie jest to bardzo jasne co piszesz… i podobną kiedyś miałam rozkminę życiową jak pomóc bliskiej osobie i pokazać, że żyć można inaczej… pomagałam, pomagałam, świat do góry nogami wywróciłam i co… i ta osoba nadal jest nieszczęśliwa, nieporadna, niezadowolona… Jaka nauka z tego dla mnie płynie? Za kogoś świata nie zmienisz. I przyznam szczerze, że czasem doprowadzało mnie to do szewskiej pasji, a teraz robię swoje dla siebie. Jeśli ktoś chce, żeby pomóc, podpowiedzieć- nie ma problemu, jestem całym sercem. Ale już za nikogo chcenia nie wyprodukuję :) smutne to, a drugiej strony, jak mamy wpłynąć na życie kogoś, kto nie chce sam na nie wpłynąć? :) Więc rozumiem Cię, ale nie mam dla Ciebie odpowiedzi chyba ;)

    Widzisz… w Tobie próbował ktoś wypracować poczucie winy, że pracujesz w czymś co Cię nie męczy, a ja byłam taka sprytna, ze sama sobie to poczucie winy wypracowywałam: mówiłam, oj nie Anita to nie możliwe, żeby pracować, lubić to i jeszcze robić na tym pieniądze ;) potrzebowałam trochę czasu, żeby mi przeszło to myślenie…

  30. I ten wpis jest mi bliski. Przed chwilą po raz kolejny odbiłam się od muru z serii: tego się nie da zrobić bo… I faktycznie ręce opadają, bo jak komuś powiedzieć tak, żeby usłyszał, że się da? Że można żyć inaczej. Pukają się w czoło, odpowiadają: Tobie łatwo mówić, bo już nie masz tego czy tego, albo masz to czy tamto. Ale kiedyś nie miałam, kiedyś tak samo krakałam, ale kiedyś też zachciałam zmiany…

    Ale co mogę zrobić z tym, że ktoś nie chce zmiany? Co jeśli tym kimś jest bliska osoba i z mojego punktu widzenia zadręcza się „problemami”? Nawet dawanie „przykładu” czyli życie po prostu, nie daje efektu. Niektórzy po prostu nie chcą i już… Smuci mnie to, ale jednocześnie frustruje czasem, kiedy bliski mi człowiek robi sobie krzywdę świadomie (bo wie, że nie czuje się z sobą dobrze…)

    Z działu „praca”:-)
    Ostatnio rozmawiałam ze znajomym o tym jak cudownie żyć na własny rachunek, dawać sobie każdego dnia szansę na realizację marzeń i wizji. Kiedy wkradły się do mnie obawy finansowe, a jakże! Ów znajomy powiedział: Przecież zawsze możesz iść do pracy, młoda, wykształcona, z doświadczeniem różnorakim, poradzisz sobie wszędzie!

    Jakie to było cudowne! Do pracy! Słowo praca tak „dziwnie zabrzmiało”, ucieszyłam się ogromnie bo faktycznie tego, co robię, nie traktuję w kategoriach pracy jak to się zwykło pracę postrzegać, dopust boży, robotę, harówkę… Niektórzy nawet próbują we mnie wywołać poczucie winy, bo przecież mnie to, co robię nie męczy, jak tak można!!

    Cieszę się zatem, że mogę i chcę wykonywać tę „właściwą pracę”.

    Serdeczności na cały dzień!

    PS nie wiem czy się czasem nie „zakręciłam” w złożoności mojego rozumowania, ufam, że to jest czytelne ;-)

  31. „Chodzi o to, aby wykonywać właściwą pracę a nie jakąś pracę wykonywać właściwie” Peter F.Drucker

    i jeszcze na koniec :)

  32. Dziękuję Ci Maćku za ten wpis na blogu. Dziękuję Ci jako młoda Polka, jako kobieta przedsiębiorcza, jako osoba, która wychowała się w domu z tradycjami polskimi ale nie bałwochwalczymi. Dziękuję Ci jako magister politologii, jako doradca finansowy.

    Kilka dni temu rozmawiałam z moim znajomym na temat pieniędzy, zarobków, biedy. Usłyszałam, że ja to mam dobrze, bo ja mam pieniądze to nie muszę się martwić. On nie ma, na etacie ma tylko 1.800 netto i nic mu nie zostaje po zapłaceniu rachunków. To ja się pytam: ok to jak możesz zarobić więcej pieniędzy u tego czy innego pracodawcy? On mi na to: nie da się, bo jest przecież KRYZYS…

    ręce mi opadają…

    tak sobie myślę, Maćku, że może gdyby Polak brał los we własne ręce, może gdyby Polak brał odpowiedzialność za swoje życie, to może wtedy nie zrzucałby winy na kryzys, na wrogów publicznych i utajnionych, na ZIMĘ!!! (chyba za Twoje słowa: „Na przykład to, że w Polsce jest zima. Pogódźmy się z tym. Będzie śnieg. Za naszego życia tak będzie zawsze. Trzeba nauczyć się nim zarządzać! Nie da rady? W takim razie oficjalnie proponuję króla Juliana na króla Polski. Chyba, że zastąpi go Stefan. Może Stefan, to nawet lepszy wybór?” jestem Ci wdzięczna najbardziej :) :))

    Jak jest lato, to jest masakra, bo jest za gorąco, jak jest zima, to jest masakra, bo jest za zimno. Dochodzę teraz do wniosku, że naszą największą wadą jest chyba siedzenie, marudzenie i nic nierobienie.
    ZUS i KRUS są absolutnie do reformy, jeśli nie do likwidacji. Wiek emerytalny w ogóle nie byłby problemem, żeby go wydłużyć, gdyby każdy robił to co kocha. Bo jak się pracuje tam gdzie chce się pracować, to ta praca nie jest pracą tylko PRACOHOBBIZMEM!!! I jak się pracuje jako pracohobbyk to nie idzie się na emeryturę, bo się nie chce… :P takie jest moje zdanie :) Problem ekonomiczny wtedy niweluje się do zera…

    No tylko z drugiej strony przecież nie da się pracować w tym co się lubi, bo to wtedy w ogóle nie przynosi pieniędzy…
    A poza tym to faktycznie wina zaborów, że mamy teraz dziurawe drogi i pociągi jeżdżą jak chcą…

    Tak, za Twoje słowa o Złotej Epoce Polski też Ci dziękuję, bo podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. I to jest dla mnie nadzieja. Bo ktoś tę Złotą Epokę wypracowuje. Ktoś pracuje, ktoś się rozwija, ktoś otwiera firmy, zatrudnia ludzi, pisze książki, prowadzi szkolenia, tworzy nowe projekty, leczy zęby, sprząta, rodzi dzieci… Byłoby cudownie, gdyby Ci co widzą tylko brudne i szare, zaczęli czerpać ze złotego…
    I tym pozytywnym akcentem kończę i życzę miłego dnia wszystkim :)

Komentarze są wyłączone.