Wszystkie kobiety don Hułana

Z przyjemnością i radością zapraszam do lektury mojej nowej książki, która już jest w księgarniach pt. Wszystkie kobiety don Hułana. Tym razem jest to współczesna powieść psychologiczna, rzecz jasna z coachingowym tłem :)

.

.

Wszystkie kobiety don Hułana

.

Don Hułan zaginął. Zrozpaczona matka prosi o pomoc dawnego licealnego kolegę syna – Piotra Glucka. Prywatne śledztwo pociąga za sobą trudny powrót w rodzinne strony. Odżywają dawno zapomniane relacje i demony przeszłości… Całe życie Piotra zostaje przewrócone do góry nogami, poszukiwania kolegi stają się zaś pretekstem do poszukiwania… siebie samego.

Piotr odkryje, że nic nie dzieje się przypadkowo.

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

22 komentarzy

  1. Macku napisałeś „Dlatego namawiam i zachęcam, kołczuję, proszę, piszę, przestrzegam oraz informuję – jeśli to, co robisz zawodowo napełnia cię niechęcią, marazmem, wprowadza cię w depresję lub apatię, nienawidzisz porannego wstawania z myślą, że za chwilę znajdziesz się w tej cholernej robocie, w tej strasznej tyrce – natychmiast przestań i zacznij robić to, co uwielbiasz robić, w zgodzie z życiową misją. ”
    – no dobrze, ale co jęsli nie wiem co jest moim darem, moją misją… poszukuje, pytam, kołczuję się, ale nadal szukam…pracuje tu gdzie jestem już 8 lat, wydawałąo mi sie, że jestem stworzona do tej pracy, ale nie do tego miejsca, po drodze bardzo dużo sie wydarzyła i nadal szukam, odpwiedź objawia sie czasem w przeczuciu, w jakimś mglistym zapachu, krókim przebłysku, zapisuję ją i dalej szukam, bo spójność znika…. więc kołczuje się, wracam też do Twoich książek – do rozdziałów na temat misji ale i luster…zapisuje sny i nadal szukam…, może oczekuje zbyt wiele, może zostałeś wyjątkowo obdarzony darem odkrycia a potem urzeczywistniania swojej misji…może niektórzy mają dobre życie bez tych wszystkich zawodowych fajewrwerków…i warto to przyjąć…. może to jest ich misja… może za bardzo chcę… uwielbiam spędzać czas ze swoim synkiem i z mężem,sprawnie poruszam się w morzu liter tworzących prawo, lubię rysować choć nikt mnie tego nie uczył, lubię pisać choć brak mi pewności siebie (że to jest poczytne), wyszywam, choć ciągle mi się to przedłuża, tworze wspaniałe relacje z ludźmi choć wymaga to z mojej strony ciągłęj zmiany, jak z tej zupy wyłowić narzędzie mojej radości z pracy…. Jak Ty odkryłeś swoją misję….?

  2. Przeczytałem jednym tchem i czekam na kolejne publikacje :)

  3. to dziewiata książka ,którą czytam …i jak bardzo mnie zaskakuje …
    tak wiele mi opowiada … tak wiele odkrywa jak zwykle …nie tylko w opowieści ale i siebie samej ….
    ale nic wiecej … aby nie nazywać , nie określać aby każdy mógł sam odkryć coś dla siebie …
    Jeszcze Raz Gratulacje , piękna opowieść mistrzu …i coraz bardziej znam „bohatera „…
    Jestem

  4. Panie Macieju,
    Strasznie ważne jest dla mnie to co Pan pisze w odpowiedzi nt. różnorodności podejmowanych działań i zajęć. Wszystko co robimy z prawdziwą pasją i zaangażowaniem jest dla nas źródłem niewyczerpanej siły i energii. Dla mnie najważniejsze tutaj i w tej chwili jest wejście drogę. Jak już wiem dokąd, w jakim kierunku chcę podążać, wszystko staje się możliwością. Energia do działania jest wszechobecna. Nagle spotykamy odpowiednich ludzi, trafiamy na odpowiednie książki, wszystko zaczyna układać się w całość…
    Przeczytanie nowej książki będzie dla mnie ogromną przyjemnością!

    Pozdrawiam
    A.

  5. „Nie dla sławy lub kariery, nie z powodu parcia na kasę lub szkło, broń boże nie dlatego, że ktoś ci każe, ale wyłącznie dlatego, że chcesz, lubisz i co rano marzysz o tym, żeby wreszcie zacząć to robić :) Ot, cała tajemnica motywacji wewnętrznej”

    Tak właśnie czuję jak uczę się zagadnień coachingowych z Pana książek i też z innych publikacji, gdy dowiem się czegoś nowego. Spać nie mogę bo próbuję coś rozgryźć, a we śnie często przychodzi rozwiązanie. Budzę się i zapisuję. Rano wstaję, dalej myślę i praktykuję. I sprawia mi to niesamowitą frajdę :))

  6. Poczytam wieczorem przy herbatce :) Teraz dzieciaki mi nie dadzą :) Już sobie narysowałam Anioła Opiekuna i Demona Przyszłości. Ciekawe rzeczy wychodzą :)

  7. Aniula;
    Nasze życie składa się z różnych zadań, akcji i działań. W mojej mapie świata dojrzałość polega między innymi na tym, że czasem robimy również rzeczy nieprzyjemne. Potrafię na przykład zrobić choremu kotu zastrzyk, a nawet podskórną kroplówkę i wyczyścić obolałe uszy, robię to z pewną wprawą, ale to nie oznacza, że lubię to robić, co więcej, że chciałbym zostać weterynarzem. Polecam w kwestii szczęścia zawodowego i nie tylko rozdział z mego Podręcznika s.313, sesja trzynasta W drodze do szczęścia :)
    pozdrawiam

  8. To powiedzcie mi jak to jest , nie lubię gotować a mi wychodzi. Rodzinie smakuje , nikt nikt wybrzydza. Taki kapuśniak na przykład. Pachnie cudnie kolorek super, ale i tak gotować nie lubię :)

  9. Iwono;
    Nawał jak i niedomiar – są przeciwko nam, jak powódź i susza.
    Mistrzowie holistyczni zadaliby pytanie w przypadku powodzi: Czym się zapychasz? Co ciebie zawala, co cię zalewa? Co cię przytłacza i po co cię przytłacza?
    Często w pytaniu jest już zawarta odpowiedź :)

  10. Podziwiam jawisz mi się Maćku, jako niedościgniony Mistrz – wejrzenia w siebie, pracy nad sobą, docierania do najgłębszych pokładów własnego wnętrza. Zaczytuję się w tej chwili w Twojej książce „Coaching czyli restauracja osobowości ” – idzie mi wolno, bo „trawię” ją powoli.
    Zadam pytanie: a cóż począć, kiedy człowiek lubi to co robi, tylko nawał pracy przytłacza?

    Pozdrawiam serdecznie.

  11. Też ciekawam książki. Praca, która nie jest przekleństwem to już wiele, a ta, która jest błogosławieństwem to…błogosławieństwo. Takich może nieco anachronicznych określeń używam, ale w języku wspólczesnym chyba nie ma na to właściwych (syndrom wypalenia zawodowego, satysfakcja?—to nie to samo znaczy). Jak jest błogosławieństwo w pracy, to jest duzo energii i wiele można ludziom dać. I żółte kwiatki na skale, i cały ten „nadmiar” naszego bycia. Oby jak najwięcej ludzi było tak błogosławionych. Mój terapeuta (bo jestem na półrocznej grupie terapeutycznej u p. A. Nehrebeckiego. który integruje Hellingera z innymi terapiami) powiada, że błogosławieństwo w pracy i w ogóle „dobrą” pracę uzyskuje się jako niejako „efekt” dobrych, bliskich kontaktów z Matką (nieważne tu, czy Mama zyje, czy nie).

  12. Święte słowa:) Robić to co się lubi. Ja nadal szukam tego czegoś :)

  13. No cóż…Skąd biorę czas na tyle różnorodnych zajęć? Po prostu lubię to, co robię. Mogę pół dnia iść stromym podejściem w Andach, jest 2:00 w nocy, a ja i tak mam ochotę coś napisać. Targam pod tę górę ciężkie obiektywy żeby zrobić fotkę żółtego kwiatka na tle skały, zamiast: Lidka i Maciej na tle Cuzco. Swoją drogą nie lubię tego rodzaju pokazów video u znajomych pt. My na Malediwach albo Renia i Rafał w Egipcie, bo to lans towarzyski. Wolę kwiatki, twarze mieszkańców, nieba, lamy, kondory i ruiny :)

    Z punktu widzenia typowych standardów ja w zasadzie nie pracuję, gdyż wykonując tak zwane obowiązki zawodowe najczęściej dobrze się bawię; lubię to, co robię i jest mi przyjemnie. W dodatku w większości współpracuję ze wspaniałymi, znakomitym ludźmi, a czas spędzony z nimi to sama przyjemność. W różnych rozgłośniach radiowych nagminne są stwierdzenia w rodzaju: Dopiero środa, ale już jutro do weekendu zostaną dwa dni, albo: Jeszcze trzy godziny i niektórzy z was nareszcie skończą pracę albo: Jak tam po weekendzie, nie martwcie się, już jutro będzie wtorek, a potem już z górki do weekendu. O matko i córko! Jakaż to straszna ideologia cierpienia w pracy, męczarni i życia od weekendu do weekendu, brrrr. Przecież wszyscy o tym doskonale wiedzą, że z niewolnika nie ma pracownika!

    Dlatego namawiam i zachęcam, kołczuję, proszę, piszę, przestrzegam oraz informuję – jeśli to, co robisz zawodowo napełnia cię niechęcią, marazmem, wprowadza cię w depresję lub apatię, nienawidzisz porannego wstawania z myślą, że za chwilę znajdziesz się w tej cholernej robocie, w tej strasznej tyrce – natychmiast przestań i zacznij robić to, co uwielbiasz robić, w zgodzie z życiową misją.

    Nie dla sławy lub kariery, nie z powodu parcia na kasę lub szkło, broń boże nie dlatego, że ktoś ci każe, ale wyłącznie dlatego, że chcesz, lubisz i co rano marzysz o tym, żeby wreszcie zacząć to robić :) Ot, cała tajemnica motywacji wewnętrznej

  14. Hmmm… lada moment są moje urodziny, to już wiem, co dostanę w prezencie :)
    Na szczęście mogę wskazać, co chcę :) Jestem ciekawa co w środku…

  15. Gratuluję! Z pewnością kupię książkę! POdobnie jak Ad jestem ciekawa Twojego sekretu jak znajdujesz czas na tak wiele rzeczy.

  16. ciekawe co jest w tej książce o tych naszych kobietach :P

  17. A! No i wreszcie dobra okładka ;)

  18. Podziwiam u Ciebie, Maćku, jak potrafisz na raz pisać książki, prowadzić szkolenia, blogować i udawać się w dalekie podróże. Dla mnie jest to strategia bardzo warta nauki!

  19. Serdeczne gratulacje! Ależ intrygująca zapowiedź!

  20. Ale czad, nie pozostaje mi nic innego jak kupić i czytać :)

  21. Gratuluję :-) interesującego pomysłu. Hmm… tytuł zaciekawia i treść. Aż chce się zgadnąć co dalej. Dziękuję M.B. że jesteś. Że jest Lidia, córki, Karolcia z Rodziną. Dziękuję Wszystkim, że istniejecie i walczycie tak jak potraficie najlepiej.
    Dobrego spokojnego Dnia.

Komentarze są wyłączone.