Osobiście o wyborze

Pulsuje krew, działa małe serce

Dlaczego nie jem mięsa? – pyta Agata, posiadaczka zaszczytnego tytułu lek.wet. O to samo spytała mnie jakiś czas temu Karolcia. Teraz już niemal dorosła  prawie-ośmiolatka. Istnieją długie i bezowocne debaty dotyczące biologii i fizjologii ssaków. Jedni argumentują na przykład, że układ trawienny i uzębienie mięsożerców jest zupełnie inne niż u człowieka. Drapieżcy mają ostre kły, krótki przewód pokarmowy, który szybko trawi mięso. W długim przewodzie mięso zalega i gnije. Drapieżcy gwałtownie starzeją się przy bardzo eksploatującym trybie życie. Człowiek natomiast ma zęby do żucia i długaśny przewód pokarmowy do trawienia roślin. Inni mówią, że białko zwierzęce jest do zbawienia [przynajmniej ciała] konieczne potrzebne. A jeszcze inni, że dziecko ludzkie nawet przez kilka lat w okresie intensywnego wzrostu może być karmione wyłącznie mlekiem matki, ale…powiedzą oponenci, niektóre białka muszą pochodzić od zwierząt, bo inaczej kości, a nawet mięsień sercowy nie ukształtuje się prawidłowo.

 

Tymczasem około 3 miliardy populacji ludzkości nie jada mięsa w ogóle i nigdy nie zje. Ryż, potem proso, kukurydza, soja, i wszelkie odmiany zbóż, roślin strączkowych, owoców i warzyw stanowią 90% ich życiowej diety. Potem długo, długo nic i pojawiają się ryby, nabiał i na końcu mięso. Mięso to domena bogatej Ameryki i Europy. Witamy w raju fast-foodów, przemysłu spożywczego, Monsanto i Unilevera, koncernów farmaceutycznych i diet odchudzających. Raj dla biedaków, którzy stali się średnią klasą średnią.

Powód w zasadzie jednak jest jeden. Mięso było chwilę temu istotą. Żyło. Nigdy nie było mięsem – zawsze było istotą, istnieniem, życiem. Czyż to nie jest cud, że w takim małym ciałku świnki albo kurczaka dzieją się tak skomplikowane, genialne procesy? Pulsuje krew, działa małe serce, pracuje wątroba. Dzięki niejedzeniu istot czujących przez wiele już lat w moim brzuchu nie zgniły setki kilogramów mięsa, przez moją krew nie przepłynęły cudze życia i nie nakarmiłem siebie straszliwym cierpieniem. Jesteś tym, co jesz w takim samym stopniu jak tym, w co wierzysz. Jest wyraźna różnica pomiędzy nakarmieniem siebie cierpieniem, chemicznie przetworzonym białkiem, nawdychaniem toksynami wraz z nikotyną, napojeniem siebie alkoholem denaturującym białka, a nakarmieniem jabłkiem, kaszą, sokiem.

Jeśli moje życie może odbywać się mniejszym kosztem cierpienia innych istot, to jest to dla mnie wielki zysk! Być może to mało, ale zanim pierwszy czarnoskóry mieszkaniec USA mógł pojechać autobusem miejskim na przednim siedzeniu, musiała pojawić się Rosa Parks, która zaprotestowała, podobnie jak Juliet Gallatley w kwestii praw zwierząt, podobnie jak Manifa w kwestii praw kobiet. Zawsze na początku jest mała grupka, która pokazuje na przykład, że propaganda rządowa mówi: będziemy budowali bezpieczne elektrownie atomowe. Tymczasem nawet w ultra przewrażliwionej i mega technologicznej Japonii siła przyrody pokonuje zabezpieczenia dając straszliwą lekcję ludzkiej pewności siebie.

Jest takie coachingowe pytanie: Czy byłbyś polskojęzycznym katolikiem rozsmakowanym w wieprzowinie, gdybyś urodził się w Islamabadzie zamiast w Kaliszu? Dodaję na swój użytek jeszcze inne pytania: Czy zjadałbyś istoty czujące gdybyś wiedział, że czują tak jak ty? Czy spokojnie mógłbyś łykać kanapkę z kiełbasą wiedząc, że pochodzi z obozu koncentracyjnego dla zwierząt, z głębi cierpienia?  Dla mnie to kwestia świadomego  wyboru.

 

Osobiście o wyborze
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. no coz ja tez mam watpliwosci, probowałam nie jesc miesa pare razy, zal mi zwierzat, ale zawsze mi wychodziło ze jestem dwulicowa. nie jem miesa bo nie chce zabijania , sama nie zabije zadnego zwierzatka, ale buty , tak mam skorzane, torebki, czasem notesy w skorzanej oprawie, a moje koty karmie karma miesna, pieska tez , nie lubie byc dwulicowa,

  2. Witam,
    kiedy ponad 20 lat temu przestałam jeść mięso i zostałam wegetarianką, nie pomyślałam, że z taką dumą kilka lat później powiem sobie: mam wpływ na to co dzieje się wokół mnie. Kiedy ponad rok temu zostałam weganką powiedziałam sobie: czas na budowanie społeczności tak samo dumniej z siebie jak ja.
    Pozdrawiam

  3. A wiecie dlaczego teraz juz nie dodaje sie papieru toaletowego do parowek?



    … bo to sie po prostu nie opłaca :)

  4. zbożowe kiełbaski, zbożowe kotlwety i problem rozwiązany… :)

  5. Niedługo Kiełbasa nie będzie miała w ogóle mięsa. tylko co będzie w niej w zamiast mięsa.

  6. Ostatnie zdanie świetnie oddaje to co mnie skłoniło do zmiany.
    Świadomość.
    Przez 18,5 roku mojego życia byłam “normalna” ( jak powiada moja babcia ) . I choć z przyjemnością jadłam mięso, to jednak gdy słyszałam “Dziś indyczek, kurczaczek” to coś się we mnie ruszało…Nawet pamiętam mój strach na myśl, ze w przyszłości będę musiała mężowi robić schabowego :)
    Teraz się śmieje. Już mnie to nie dotyczy. Już się nie martwię.
    W grudniu w zeszłym roku natknęłam się na artykuł. Do dziś nie pamiętam o czym był dokładnie. Ale była w nim wzmianka o mięsie w inny sposób. Zainteresowana tematem czytałam kolejne artykuły. I wreszcie do mnie dotarło. Tu zaczęła się zmiana. A wystarczyła sama ŚWIADOMOŚĆ. Że mięso to zwierzę które kilka dni temu hasało po łące, szczęśliwe w otoczeniu swoich krewnych. I ja to jem? Ciało w którym jeszcze przed chwilą biło serce?
    Od tamtego dnia nie jem mięsa zwierząt i ryb. I nie był to z mojej strony wyczyn na miarę zdobycia Everestu. Nie jem i już. JESTEM ŚWIADOMA.
    I dziękuję za ten wpis :)

  7. No tak, ryba to nie mięso. Kto powie gdzie kończy się mięso, a gdzie zaczyna wegetarianizm ?

  8. Cześć!
    Na marginesie – za radą Bartka kupilem Teorie bezwzglednosci. Ţakze polecam!
    marek

  9. sylwester w Iraku i w Afganistanie hoduje się ciemnotę ludzką. Ci co jakieś wykształcenie mieli to stamtąd uciekli. Kobiety w ogóle są niedopuszczane do edukacji. Cały czas mają tam wolną rękę wynaturzenia i gwałty. Prawa człowieka są żadne, ponieważ to nie chodzi o człowieka tylko o biznes, który można tam zrobić. Pytasz co możemy zrobić. No chociażby chodzić na wybory i wybierać tych ludzi, którzy będą nas reprezentować na arenie międzynarodowej. Szanować tych, którzy uciekli z własnych krajów ponieważ nie zgadzali się na to co tam się wyprawia. Można wspierać instytucje, zajmujące się pomocą dla uchodźców. Podziwiam reporterów, jadących w te miejsca, ale widocznie tak się realizują. Dzięki nim wiemy co się tak naprawdę dzieje.

  10. Dzogczen, czyli starozytna nauka o naturze umysłu, włączana do tradycji duchowości buddyjskiej zaleca świadome jedzenie, w medytacyjnym stanie umysłu, poprzedzone krótką formułą ganapudży, wtedy “mięsu”, które się je, przynosi to pozytek bo nawiązuje się duchowy kontakt z tymi “zabitymi” istotami. A na planie mniej duchowym to myślę, że na pewno my ludzie powinniśmy na początek ograniczyć spożywanie mięsa i na pewno ci pionierzy–weganie, wegetarianie—robią w tym kierunku dobrą robotę.

  11. sądy, osądy, fakty i mity, emocje i perspektywy, słowa, słowa, słowa, słowo przeciwko słowu, myśl po jednej i po stronie drugiej, tu tunel i tam tunel i u mnie tunel, szerszy węższy, zawsze tunel, zawsze przybliżenie, czyja racja, demokracja czy nie,energia podąża za uwagą, w Iraku ukamieniowano dzieci za to że miały odwagę naśladować inne niż powszechnie przyjęte wzorce, w Afganistanie wszystko (pijani) żerni amerykanie zabijają dzieci,my mamy swoje komputery i wypisujemy myśli, w swoich sttrefach komfortu, opiniujemy, mądrzymy, dzielimy, pokorniejemy, jesteśmy, tylko co z tym fantem zrobić?

  12. Myślę, że bardziej chodzi o pewien poziom świadomości i gotowość do podjęcia pewnych wyborów. Moje powolne odchodzenie od mięsa rozpoczęło się wraz z wykryciem u mężula szalejącego cholesterolu. Szukam takiej mądrej książki kucharskiej gdzie podadzą przykłady dziennych zastawów posiłków na 365 dni( z opisem jakie zakupy zrobić na tydzień ) . Coś mi się wydaje, że w końcu sama taką stworzę :) Pamiętam jak wyciągnęłam, rodzinkę na warsztaty jogi z wyżywieniem wegetariańskim. Na wszelki wypadek zabraliśmy trochę mięsnej wałówki, która jednak przeleżała w lodówce nieruszona całe dwa tygodnie pobytu. Taaaakie dobre jedzonko robili:) Ja ćwiczyłam, mężulo zajmował się naszym urwisem, posiłki nam wystarczały i nawet jak mieliśmy okazję zjeść pieczonego kurczaka to w ogóle nas to nie ruszało. I rzeczywiście czuliśmy się fajnie lżejsi po tych wczasach. Myślę, że jak ktoś mięsożerny słyszy słowo wegetarianizm, to widzi tylko liście sałaty i suchy ryż w misce. Oczywiście, warto dobrze poznać swój organizm przechodząc na jakąkolwiek dietę i przemyśleć to co się będzie jadło.

  13. Przeprowadziłam się kilka lat temu z zadymionego miasta na czystą, zadbaną wieś (nota bene w następnym roku wieś ta otrzymała prawa miejskie, no cóż, nie było mi pisane…). Jedną z pierwszych myśli (patrząc na poczynania niektórych mieszkańców) było – uhoduję sobie kilka kur, tak ekologicznie będzie. Jednak kolejna myśl wybiła mi ten pomysł całkowicie z głowy – wiem dobrze, że nigdy w życiu nie mogłabym zabić mojej “domowej” kurki, a już na pewno jej zjeść, a tym bardziej jej małych jajowatych dzieci. Jednak mimo szczerych chęci (ale wskutek słomianego zapału w kwestii szukania wegetariańskich przepisów) nadal jem mięso. Próbowałam przejść na wegetarianizm, ale skończyło się to niedokrwistością, czy czymś takim. Po prostu kompletna amatorszczyzna z mojej strony. Całkowicie podzielam pogląd p. Macieja, jednak nadal jem mięso. Wiem, to straszne…
    Panie Macieju, czy jada Pan jajka?

  14. To nie jest post o wyborze. Raczej osobiście o wegetarianizmie i nakłanianiu do niego. A dopiero co w sobotę doprowadziłem Świadków Jehowy do zwątpienia. :)
    Jest tutaj kilka rzeczy co do których można się zgodzić, oczywiście. Jednakże zawsze powracają do mnie wątpliwości co do czystości i jasności osądu wegetarian.
    Picie czy jedzenie wydzielin (czasem sfermentowanych) z piersi krowy jest mniej obrzydliwe niż jedzenie mięsa.
    To co się dzieje w tkankach ryb to już nie są to te “skomplikowane, genialne procesy” i rybie można dać w łeb, ba nawet udusić w reklamówce.
    Według wielu religii, filozofii a nawet ostatnio nauki wszystko czuje i rozumie, włączając rośliny.
    Dokonywanie aborcji kur poprzez gotowanie, smażenie ich zarodków jest lepsze niż zabijanie dorosłych kur. Kury nioski to dopiero mają obozy koncentracyjne z obcinaniem dziobów itd.
    Wegetarianie chodzą w butach ze skóry świnek i takich samych paskach. Jedzą galaretki z żelatyną wydobywaną z kości zwierząt.
    Co jest dobre dla człowieka, a co nie, trudno powiedzieć po wyglądzie i długości rurek. Faktem jest, że człowiek mięso przyswaja i organizm korzysta z substancji odżywczych. Były próby karmienia dzieci mlekiem sojowym i jedna, którą pamiętam skończyła się skazaniem dwójki rodziców, wegan z Atlanty za zabójstwo. Sześciotygodniowe dziecko zmarło z głodu przy wadze 1590 gramów. Można się najeść bobu, fasoli, smażonej cebuli, zapić mlekiem, albo grzybów z jajkiem, żeby się przekonać, że dieta wegetariańska też może dać się we znaki brzuszkowi.
    Nasi przodkowie w jaskiniach nie rysowali grządek z marchewką, tylko polowania na zwierza. Ale to pewnie byli Amerykanie ;) Osoby długowieczne mówiąc o swoim “przepisie” nie mówią “Marchew, jedźcie marchew. I seler, tak seler z ryżem!”.
    Odpowiadając na pytanie o Islamabad, nie wiem to tylko gdybanie. Można się urodzić w Islamabadzie i nie być Pakistańczykiem ani muzułmaninem. Wegetarianie też się tam zdarzają, ale odnosząc się do stereotypów, to wcinałbym kebab na wiele różnych sposobów, więc tak czy siak mięsożerny bym był, z zastrzeżeniem na halal. Pytanie o kogoś w Indiach czy Chinach bardziej by pasowało do kontekstu posta i celu jaki w moim mniemaniu autor chciał osiągnąć. Chociaż, czy gdyby dać ubogiej rodzinie, która zawsze jadła ryż dobrego steak’a, albo schabowy domowej roboty z chrupiąca panierką, to powiedzieliby “a fe, to mięso jest, ja nie chcę”? :)

Komentarze są wyłączone.