Wyspy pływające

PIC_0106

Wyspiarze to, inny rodzaj budowania charakteru jednostki i społeczności. W Peru są wyspy Uros. Wyspy Uros są zbudowane rękami zamieszkujących je ludzi. Z trzciny jeziora Titicaca. Żniwa są po to, żeby zbudować ląd, na którym stanie dom, szkoła, do którego przycumuje łódka ze słodką wodą, bo jezioro Titicaca jest słone i nie może być rezerwuarem wody pitnej. Tyle wysiłku, bo budulec podgniwa, jak to substancja organiczna i trzeba ją odświeżać co jakieś dwadzieścia lat. Młodzi płyną na studia i … wracają. Uros są spadkobiercami kultury preinkaskiej. Ich tradycja trwa, chociaż trzcinowa, podczas gdy inkaskie monumentalne kamienne budowle są muzealnymi zabytkami. Jaka jest różnica?

Mówi się, że Wyspy Szczęśliwe to miejsce beztroskiego życia w równowadze, gdzie zaznaje się szczęścia i jednoczesnej zgody na otaczający świat. Wprzęga się tu jeszcze element kreowania tej równowagi, realnego wpływu na szczęście i decydowania o jego kształcie. Tu wygasają potrzeby zrodzone z pozorów i ułudy świata, w którym inni mówią co to sukces, szczęście i co jest ważne. Mieszkańcy tych mitycznych wysp doznawali oświecenia, dzięki któremu mogli czerpać pełnię radości bez uczucia zazdrości lub niespełnienia.

W mitologii celtyckiej Wsypy Szczęśliwe to Avalon, miejsce, do którego udał się król Artur ranny i zmęczony poszukiwaniem największego skarbu chrześcijaństwa – świętego Graala.  Idea wysp, na których toczy się życie w zgodzie z naturą, w poczuciu wewnętrznej równowagi pojawia się w różnych kulturach, jest kultywowana, jako symbol tęsknot ludzkości za naturalnym ładem i poczuciem sensu istnienia. Chyba współcześni wyspiarze realizują tę ideę.

Na przykład  taka Wyspa Bouveta, która jest uważana za najbardziej samotną wyspę świata. Skuta lodem, bezludna, statki muszą zakotwiczać daleko od brzegu, gdyż nie ma wystarczająco przyjaznego portu. Okazuje się, że przez miesiąc musieli na niej mieszkać ludzie. Znaleziono ślady.  Była to załoga norweskiego statku. Coś ich tam przez miesiąc zatrzymało i nie był to lód ani mróz, polowanie ani skarby…

Wyspy pływające
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Każdy buduje swoją wyspę z materiałów, które są mu dostępne. Inna sprawa to to, jak przemyśli tą konstrukcję. Dzisiaj na forum prowadziłam rozmowę z osobą chorą, której rodzina kompletnie nie chce zrozumieć jak można jej pomóc. Napisałam , że decyzja o rozstaniu powinna być podjęta dopiero po zapanowaniu nad układem nerwowym, kiedy poprawi się kondycja itp. Koleżanka uczestnicząca w rozmowie widział tylko w moim tekście namowę do pozostawienia rodziny, kompletnie nie zauważała słów mówiących o daniu sobie czasu. Napadła na mnie i tą osobę, że jesteśmy niedojrzałymi egoistami i wylała całą swoją historię. Walnęła w nas całym swoim żalem z przeszłości. Zastanawiam się na czym zbudowała swoją wyspę. Może się odezwie……

  2. przypomina mi to spoleczenstwo zyjace na tratwach-z dalszych czesci „Czarnoksieznika z Archipelagu”;)))))))))))

    na wyspie latwiej jest o spojne spoleczenstwo-moze dlatego ,ze juz z powodu ograniczenia obszaru ludzie sa zmuszeni przestrzegac naturalnych zasad ,zeby przetrwac.ograniczenie wolnosci…a z drugiej strony jasne reguly, wieksza kontrola spoleczna.
    to troche tak ,jak praca w malej firmie i praca w molochu…..jak klasa uczniow 20 obobowa i ponadtrzydziestoosobowa,male osiedle i wilelkie sypialnie z wiezowcami….

    z moich doswiadczen wynikalo zazwyczaj ,ze o wiele latwiej zyc i pracowac w malych srodowiskach.gdzie wszyscy sie znaja,znaja tez swoje prawa i obowiazki,normy pisane i niepisane,swoje miejsce w szeregu……….

    ale…co by na to Gonzo powedzial?
    pewnie ze to wbrew naturze,bo mamy duza entropie dodatnia,potrzebujemy ekspansji,wolnosci,wymiany genetycznej,rozwoju na kazdym poziomie.w naturze mamy niepokoj ,ktory gna nas po swiecie……..stagnacja powoduje zatrzymanie,ujawniaja sie choroby recesywne w wyniku chowu wsobnego,spoleczenstwo degeneruje sie i wymiera…;(((((((((wiec…wyruszamy w droge,jak Kolumbi wielu innych mniejszych odkrywcow

    a moze potzrebujemy jednego i drugiego???zmeczeni tulaniem ,wracamy tam ,gdzie zycie zwolnilo bieg,biegnie utartym rytmem ,gdzie nie tzreba walczyc o kazdy dzien?

    a zregenerowanii znudzeni znow wyruszamy w podroz???
    moze zycie to wieczny splot tych dwoch rytmow???

    znam juz troche siebie i wiem ,ze nanajszczesliwszej wyspie zaczelabym w koncu tesknie patrzec na horyzont;))))))))))))))))

  3. Dziękuję za ten tekst, zmieniłam sobie myślenie ;) To nie znaczy, że zacznę sobie wyspę z trzciny budować ale to, że pewne rzeczy mogę robić mając tylko to co mam ;)

Komentarze są wyłączone.