Wytresowani konsumenci

Zygmunt Bauman, ledwo słyszany

Powszechna jest opinia, że w Polsce źle się dzieje, gdyż narasta agresja społeczna. Eksperci z różnych dziedzin sygnalizują, że coraz silniejsze jest rozwarstwienie społeczne, podział na bogatych i biednych; Polskę wschodnią i zachodnią; kościół krakowski i toruński; zwolenników PIS i PO; prawdziwych i fałszywych patriotów; wykształconych i niewykształconych; zwolenników Unii Europejskiej i przeciwników; przekonanych, że w Smoleńsku był zamach i tych, którzy wierzą, że to była katastrofa; zwolenników in vitro i przeciwników i tak dalej, i tak dalej. Linii podziałów można znaleźć więcej i je mnożyć. Podziały są bardzo ostre, ataki nieprzejednane, język nieprzyzwoity, zabójczy, wstrętny.

Jednak niewiele osób, może z wyjątkiem Zygmunta Baumana, który w Polsce jest niszą niszą i z rzadka czytany, nie ma odwagi powiedzieć, że odpowiedzialność w dużej mierze leży po stronie czwartej władzy, czyli dziennikarzy i mediów. Politycy wdzięczą się do dziennikarzy, podobnie  jak eksperci i celebryci. Parcie na szkło. Od dziennikarzy bowiem zależy kogo puszczą, kto się pojawi w telewizji śniadaniowej, wieczornych komentarzach, czy tok-show w najlepszym czasie antenowym. Na kim zatrzyma się przez 30 sekund w informacjach dziennikarskie oko. Czy powiedzą dobrze? Nie ważne z resztą co mówią, ważne żeby w ogóle mówili. Tymczasem najgorsze indywidua, także te które potem trafiły do polityki, zawdzięczają swoją karierę dziennikarzom. Jakim cudem faszysta, który zmieniał partie jak rękawiczki jest zapraszany do wszystkich telewizji w najlepszym czasie? Gdyż przesunął granice jeszcze kawałek dalej w swoich obelgach. Jakim cudem kłamca wygłasza swoje opinie i jest uprzejmie wysłuchiwany przez znanych dziennikarzy? Gdyż ma cięty język, a to zwiększa oglądalność. Jakim cudem antyfeminista, rasita i ksenofob wciąż jest na topie. Gdyż jest enfante terrible, niegrzecznym dzieckiem po sześćdziesiątce, który mówi  kontrowersyjne tekst, a to się sprzedaje.

Tabloidyzacja, czyli pogoń za sensacją. Wszystko na sprzedaż. Kilka minut popularności za wszelką cenę. Na okładki i do telewizji pchają się wszyscy: malutkie śpiewające dziewczynki i przegrani ekscelebryci. Demoralizujące programy, w których nieświadomi  siebie, ani sytuacji ludzie opowiadają o swoich grzechach, chorobach, fobiach, o najintymniejszych przeżyciach, niby pod okiem ekspertów. Śmierć dziecka – proszę bardzo; zabójstwo wielu dzieci – jeszcze lepiej; rwanie biblii – super, pod warunkiem, że za chwilę mroczny demiurg zamieni się w ciężko chorego, ale przecież to też jest temat; opluwanie; insynuacje; rasizm; faszyzm; antyfeminizm – proszę bardzo. Znani dziennikarze zapraszają do swoich programów kanalie, która dzień wcześniej wyzywały publicznie mniejszości religijne albo seksualne. Super temat!

Palenie opon, wysypywanie ziarna na tory, blokady dróg, które wywindowały na salony prostego rolnika z Pomorza, to już dzisiaj zabawa dzieci w piaskownicy. Pogoń za sensacją kreuje dzisiejszych bożyszcze i równie szybko zmiata ich ze sceny. Czwarta władza rządzi. Nie politycy kreują rzeczywistość społeczną, ale media i dziennikarze. Politycy boją się mediów jak ognia. Również nie są nimi twórcy lub intelektualiści, ale ci którzy decydują o informacjach.  Proroctwo Orwella o potędze Ministerstwa Informacji stało się faktem. Nie ma jednak żadnego ministerstwa jest rynek sensacji. Dziennikarze psują klimat społeczny pozwalając na udział w swoich programach ludziom, którzy powinni być marginalizowani. Bodaj z jednego tylko powodu, gdyż wyrządzają innym ludziom krzywdę i robią z tego wartość, a to jest haniebne i demoralizujące, zwłaszcza dla młodych, niedojrzałych osobowości.

Dziennikarze nadają takim osobom znaczenie, powagę i zainteresowanie. Kreują rzeczywistość wokół ludzi zdemoralizowanych lub chorych, choćby chorych z nienawiści. Jakość rzemiosła dziennikarskiego musi słabnąć, jeśli jedynym kryterium staje się oglądalność, czyli chwycenie tematu.

Udzielałem w życiu wielu wywiadów, nie potrafię zliczyć, dziesiątków. Najczęściej na temat coachingu i swoich książek: radio, prasa, telewizja, Internet i tylko trzy razy zdarzyło mi się, że dziennikarz przeczytał wcześniej książkę, o której ze mną rozmawiał, a dwa razy, że poznał definicję słowa coaching.

Tym pilniejsze staje się osobiste tworzenie świata alternatywnego, opartego na języku dialogu i bezinteresowności, który przestaje tworzyć produkty a buduje dyskurs, czyli równoprawną wymianę myśli, która nikomu nie chce się przypodobać. Tym naturalnym miejscem, nieocenzurowanym przez presję oglądalności i sensacji może być sieć.

Na koniec oddam głos wybitnemu socjologowi, Zygmuntowi Baumanowi:

Żyjemy w ekshibicjonistycznym społeczeństwie, które publicznemu wystawianiu się na pokaz nadaje rangę podstawowego i najłatwiej dostępnego, a zarazem być możne najbardziej skutecznego i jedynego naprawdę niezawodnego dowodu społecznego istnienia. Miliony użytkowników konkurują ze sobą na ujawnianie i wystawianie na widok publiczny najbardziej intymnych, inaczej niedostępnych aspektów swej tożsamości, społecznych powiązań, myśli, uczuć i działań. Portale społecznościowe stanowią pola dobrowolnej„zrób to sam”inwigilacji, bijąc na głowę (zarówno pod względem skali działania, jak i kosztów) fachowe agencje wypełnione specjalistami od szpiegowania i wykrywania.  [krytykapolityczna.pl 18.05.2012 ]  

I jeszcze jeden cytat:

Dobrze wytresowani konsumenci – a takimi jesteśmy w zasadzie wszyscy, i to w coraz młodszym wieku – mają tendencje do postrzegania świata jako magazynu produktów. Relacja między klientem i towarem staje się wzorcem dla wszystkich innych związków, także międzyludzkich. Obowiązują przy tym dwa założenia. Po pierwsze – towar musi sprawiać przyjemność. Po drugie – nie ma żadnego powodu, by dochować wierności produktowi, jeśli nie spełnia już swej roli lub pojawią się bardziej obiecujące oferty. [Samotni chodzą stadami, rozmowa Hansa von der Hagena, „Süddeutsche Zeitung”, tłum. „Forum”, 26 kwietnia 2011]

 

Wytresowani konsumenci
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

40 komentarzy

  1. Bardzo się CIESZĘ!!!!!
    DZIĘKUJĘ!!!!
    Aż się wzruszyłam ;-) I to od samego rana takie wiadomości! Pięknie!

  2. Agnieszka Zakopiec przejął info, coachowie Centrum Coachingu i psychoterapii z Miejscem Kobiet z Wrocławia też , a Nalanda chce udostępnić miejsce do medytacji:) No to chyba nieźle?;)

  3. STOP.
    Zatrzymaj się!
    Jesteś w strefie ciszy!
    Jesteś w TERAZ.

    Co? Medytacja czyli -Fabryka pozytywnej energii-

    Gdzie? Gdzie tylko zapragniesz i będzie Ci najwygodniej.

    Kiedy? W TERAZ, które odbędzie się 02.12.2012 roku (niedziela) od godz. 20.00 do 20.30

    Jak? Tak po prostu. Usiądź na podłodze, rozgość się w dostępnej Ci przestrzeni. Oddychaj, medytuj. Bądź. Poczuj potęgę teraźniejszości i podziel się nią. Włóż do swojego serca i wyślij do wszystkich, znajomych i nieznajomych. Zapal świeczkę, kadzidełko, stwórz nastrój jaki lubisz.
    To święto TERAŹNIEJSZOŚCI i OPTYMIZMU.

    Z kim? Samotnie, w grupach, podgrupach, parami. Tak, jak chcesz, tak jak czujesz.

    Zapraszam do wspólnego medytowania. Tego dnia gdziekolwiek jesteś, zatrzymaj się i wskocz w wewnętrzną ciszę. Dla siebie, dla innych. Stwórzmy ogromną fabrykę pozytywnej energii i dzielmy się nią. To tylko pół godziny. To trzydzieści minut, które może zrobić ogromną różnicę.
    Bądźmy razem w TERAZ.

    Proszę, roześlij do jak największej liczy osób. Im nas więcej, tym pozytywniej, tym piękniejsze TERAZ możemy stworzyć :-)

    PS Kolejna „akcja” planowana jest w miejscach publicznych, wiosną, na trawie, w parku, na plaży, na ławkach, pod drzewami, wszędzie. W każdym mieście Polski. Ze słońcem, przyrodą i gorącymi sercami :-) W odpowiednim momencie, roześlę informacje. Już dziś zapraszam ;-)

    Pozdrawiam gorąco i dziękuję za pomoc – Agnieszka

  4. Nie wiedziałam kiedy :) coś tam słyszałam, ale się nie interesuję :) Mój świat kończy się każdej nocy i zaczyna następnego dnia :) I jak się skończy ten dookoła to i tak będzie mi już wszystko jedno, więc się jakoś nie martwię za mocno :-)

  5. Agnieszka a to nie słyszałaś , że kalendarz Majów sIę kończy i ma być koniec świata?;)

  6. A dlaczego kontrowersyjnie? O czymś nie wiem? ;)

  7. To może tak kontrowersyjnie 21 grudnia;)

  8. Drodzy i szanowni komentatorzy ;-)
    Wczoraj miałam przyjemność stać na przystanku w oczekiwaniu na autobus ok 10 min. Miałam okazję w praktyce przetestować medytację w mcu publicznym :) Zimno było, choć w sercu gorąco. Powiem tak, sama dałabym radę tak sobie 15 min postać, ale po konsultacji z przyjaciółką stwierdziłam, że nie każdy ma takie podejście i jednak w tyłek będzie za zimno, a ma być przyjemnie także też. Zatem propozycję mam taką. Spotkajmy się w mieszkaniach, miejscach ciepłych, w grupach, podgrupach, samotnie, gdzie każdemu będzie wygodnie. Na pół godziny. W poniedziałek wrzucę info o tym co i jak. A “akcja” ruszy na wiosnę. Teraz będzie taka “zajawka” a na wiosnę ludzie już będą wiedzieli, że coś takiego nastąpi. Tymczasem proponuję połączyć się inaczej, co nie znaczy, że gorzej ;-) Ubiorę to w słowa i dam znać. W ciągu tygodnia sobie nawiążemy łączność i wyślemy miłość, miłość, miłość :)

  9. Sąd autor tego artykułu znałby te wszystkie fakty o kanaliach w mediach, gdyby sam ich nie oglądał…

  10. Pracowałam przez 6 lat jako dziennikarz. Hasło, które panowało to: Nic nie ożywia tak wydania jak trup. Sami dziennikarze niezbyt dużo mieli do powiedzenia – gdy był przykaz wydawcy lub naczelnego – pisać o czymś, to pracownik miał wykonać zadanie. Co można było zrobić, to łagodzić styl wypowiedzi.
    Media to firma, której zależy na klientach. Zatem pisze się – mówi, o tym, czego ludzie chcą. Niestety większość wybiera informacje o aferach lub zabitych.
    Co do nieprzygotowania dziennikarzy – niestety wiele razy też zdarzało mi się rozmawiać z kimś, niezbyt znając się na temacie – to z powodu ilości materiałów, które trzeba było zrobić. Im więcej – ilościowo, im bardziej poczytnie – tym lepiej dla wydawcy i dla samego dziennikarza (płacono nam od ilości).
    Smutna rzeczywistość, chociaż sam zawód wydawał się i momentami był fascynującą przygodą…

  11. Agnieszka mój mail już się tu telepie po blogu aniaula@interia.pl:) Ja mam hasło “Pozytywnie mimo wszystko”:)

  12. Też się do AKCJI włączam. I mogę internetowo podziałać. Świetny pomysł !!!

    A propo tematu. Siadłem przed pudłem i coś mnie tknęło włączyć religię.tv
    Tam film “Boża Planeta”. I wszystko wpisuje się w jedną całość: właśnie przeczytana “Potęga teraźniejszości” Tolle’a z tym filmem i naszą akcją. Zróbmy to.

    Ciepłe pozdrowienia

  13. A co się będę głowić sama, skoro można się poradzić mózgów innych?
    Macie jakieś pomysły na taką “akcję”, jak ją nazwać?
    Myślałam o tym, żeby czasowo trwało to 15 min. bo jednak chłodnawo już. w miejscu publicznym, gdzie może jakieś ławki są i przestrzeń do siądzięcia na chwilkę. I w niedzielę o 12 w południe ;-)
    która niedziela? może ta 9-ego grudnia.
    w poniedziałek przysłałabym już gotowe info ;)
    tylko czekam na wenę :)

    A wiosną zrobić powtórkę dłuższą.

    To ziarenko kiełkuje już piorunem, że aż liście wychodzą ;-) super!

    PS Panie Macieju, przepraszam, że tak “zbaczam” z tematu i z partyzanta działam.

  14. Aniula, super! jeśli możesz, proszę prześlij mi swojego maila na priv i jak tylko opracuję co trzeba, dam znać ;-) Możemy spróbować najpierw tak “na spontana” w każdym mieście, wsi czy dolinie o tej samej godzinie się połączyć :-)
    Dobra, opracuję rzecz i się tu odzywam i proszę o wsparcie ;-)

  15. Agnieszka a co za problem mówisz o której i kiedy, ja wrzucam info na FB, proszę znajomych i Nalandę zaprzyjaźnioną o info i już Wrocław i okolice a nawet dalej załatwione:) W Zakopcu mam wtyki i w Bydgoszczy:) W Poznaniu w sumie też:) Mistrzynię jogową proszę a ona też ma tam ludzi różnych, ludzików ze ścianki proszę a oni tam chody mają to i na skałkach pomedytują bo jeszcze ciepło. Ja proszę tylko ładną nazwę akcji i jedziemy:) Vedicartowcy się przyłączą a oni tam mają swoje wtyki…… Dziewczyny z Miejsca Kobiet pewnie pomogą ……Hmmm no to w sumie chyba już wszyscy będą wiedzieć :)

  16. Jakkolwiek umysł światły jest w stanie przywyknąć i być w danym doświadczeniu, nawet jeśli jest ono najcięższe z możliwych, to przecież siłę mediów można wykorzystać do realnej walki z krzywdą ludzką. Wiem, Agnieszko co masz na myśli, ale jednak duchowi przywódcy dlatego piastują to zaszczytne miano, by prostym ludziom było przyzwoicie na świecie.
    Jeśli idealizm może się gdzieś dobrze sprawdzać to właśnie w religii i wierze w praktyce. Kto jeśli nie osoby duchowne powinny brać w obronę kobiety skaczące żywcem w ogień do spalanego ciała ich męża, biedne dzieci, chorych i cierpiących. To że człowiek wszystko zniesie (pokazała to II wojna św.) nie znaczy przecież, że musi znosić dalej i do końca swoich dni. Danie szansy na oddech. Na wybór. To prawdziwe błogosławieństwo życia.
    A do medytacyjnych chwil chętnie dokoptuję. Już pisałam tu, że jesteś Agnieszko fenomenologicznie fantastyczna :)
    Pozdrawiam Kółko kołczujące ;)

  17. Czytam Was . Pozdrowienia dla wszystkich i p.Macieja. Lepiej czytac i słuchac niż oglądac
    tv. Filmy można oglądac. Tv może dla mnie nie istniec.

  18. Nie odmarzną :) w medytacji gorąco się robi :-) i w kupie raźniej, ciepło i w ogóle.
    No to jeszcze nie wiem kiedy… sprawa wymaga chwili organizacyjnej, nie ukrywam, że przydałaby się pomoc “marketingowa” ;-) Bo i wspólnie można więcej niż w pojedynkę. Energia krąży wokół tematu. Ziarno zasiane, kiełkuje sobie swoim rytmem. Na pewno dam znać ;)

  19. Agnieszka to kiedy? Wiesz tylko tak, żeby tyłki nie odmarzły:)

  20. PS Jeszcze mi się przypomniało coś… Umysł medytujący, pusty, potrafi wysłać sygnał z Himalajów do kogoś w Stanach siedzącego w kawiarni. Ten umysł MA WPŁYW. Kiedyś przyszła do mnie fajna inspiracja… Marzy mi się zorganizowanie wielkiej akcji medytacyjnej w głównych miastach. Siedzą ludzie przez 10 minut razem, w ciszy, w głównych miejscach, parkach, placach itp. Medytują, robią to tak jak potrafią. SĄ, skupiają się na czymś pięknym…A potem się do siebie uśmiechają, dziękują za wspólne bycie i… robią to, na co mają ochotę ze swoim życiem ;-)

  21. PS I tak, miłość zawsze przezwycięża “zło” ;-) Ale niektórym wygodniej jest szukać pretekstów i kolejnych “ale”.

  22. WSZYSTKO jest w umyśle, hinduskie wdowy także… Wydaje się nam, Europejskim umysłom, że one są tak strasznie traktowane, ale pod warstwą kurzu, brudu, smrodu, kryje się prawda, tradycja, kultura, coś z czym im od wieków się żyje. Rozmawiałam z wieloma ludźmi, słyszałam wiele opowieści tam w Indiach. NIC nie jest oczywiste i takie jak się wydaje. Naprawdę NIC.
    Bo to tak jak z tym mnichem buddyjskim, który siedział w zamknięciu przez lata torturowany. Nie nienawidził oprawcy, on go kochał, on czuł się WOLNY. Wybrał coś innego.
    I to my sami jesteśmy trucizną dla samych siebie. Bo, że media nas karmią, a kto nam każe to jeść i potem się oburzać, że w tej telewizji takie głupoty?
    Bóg dał nam wolną wolę, mózgi, używać ich można dowolnie ;-)
    Każdemu wedle potrzeb i to też jest w porządku ;-)

  23. Wiecie co, byłam wczoraj na ustawieniach hellingerowskich jako obserwator, ale zgodziłam się brać udział w ustawieniu. Osoba wybierająca nie mówiła kim kto jest jak się później okazało byłam jej synem. I wiecie co, przeżycia niesamowite. Odkryłam wczoraj , że cały świat może się mieścić w małym człowieczku, jego miłość do wszystkich, nawet tych których nie zna jest tak ogromna, że doświadczyć jej chociaż przez chwilę to dar od losu. Dlaczego dorośli gubią tą miłość? Dla tego małego jedyną wartością było, żeby go zauważyć.

  24. Myślę, że to też mogłoby być zadanie- wyzwanie jakich wiele dla papieża. Próba pokazania, że tak człowiek-kobieta nie powinien być traktowany, że to haniebne, powinien stanąć w obronie jako przywódca duchowy – odważnie pokazać zabobon, zwalczać okrucieństwo słowami. Mówić głośno, że się modli i używać do tego właśnie najlepszego aparatu – mediów.
    Tak z każdą krzywdą ludzką. Tak rozumiem spuściznę jego poprzednika…

  25. Dzięki, ad. :) Nikomu się jednak narzuci zmiany siebie. Często wyrażam swoje myśli, którymi tu się dzielę na glos do innych. Mam pewien wpływ, chcę wierzyć, że twórczy :) Nie da się uratować innej osoby przed nią samą – niezależnie od starań. Każdy rodzi się w określonych warunkach i z określoną siłą wew. Ale jaki np. my Polacy mamy wpływ na traktowanie wdów w Indiach?

  26. Dżo-anno, ukłony.
    Tak, robić swoje, ale nie w zamknięciu – tylko proponując w ten sposób innym odmienne podejście. Niech mają wybór, wbiorą co lepsze dla nich.
    Bo jak mówi Księga “Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”.

  27. Cenię Baumana. Jakiś czas temu pisałam, tutaj, że kościół katolicki jest potrzebny. Tak uważam niezależnie od zrozumienia i tolerancji dla innych religii.
    O ważnych sprawach nie należy milczeć. Nikt nie może. Kiedy obejmował Watykan Papież Benedykt -wypróbowany przyjaciel jak pisał o nim Jan Paweł II, czuło się, że nie będzie naśladował poprzednika. Jednak brakuje, za każdym razem, kiedy gdzieś zaczyna się konflikt zbrojny, przechodzi kataklizm czy łamane są prawa człowieka -brakuje głosu Papieża, który wyraziłby swój sprzeciw. Krzyknął NIE z placu św. Piotra, dał wsparcie. Dlaczego Benedykt nie używa mediów właśnie w ten sposób i do tego?
    W dyskurs o tym, czym jesteśmy karmieni wpisuje mi się, dzisiaj, wiara i religia.
    Polski Papież pisał: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Każdy z was znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie- jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić – dla siebie i dla innych”.
    Czuję się w życiu, niejednokrotnie jak meduza dryfująca w morzu, przezroczyście dopasowująca się do okoliczności i splotów akcji by przetrwać, bez poniewierki, z odwagą. Gdzieś po cichu robiącą swoje – swoją robotę najlepiej jak umiem. Życzyłabym sobie i wszystkim, więcej punktów odniesienia – szlachetnych i wartościowych, nie byle jakich i szumnych.
    Dzięki Macieju za ten wpis i za żółwia błotnego :)

  28. Buntuję się. Buntuję się przeciw głupocie, modelowaniu ludzi i manipulowaniu nimi. A to robią media.

    Media to przede wszystkim przekaz informacji. Wzorcowy przekaz to suche fakty bez intepretacji. To wzorcowy, a jaki jest aktualny? Otóż dostajemy gotowe danie- informację z jej interpretacją i opinią, nad która do cholery nie musimy sie już zastanawiać.

    Emocje- to one rządzą TV. Im większe budzi przekaz tym lepiej. Ściągnie to więcej odbiorców. A zastanówmy się jakie emocje są najczęstsze w tv? No przecież agresja, pogarda, nietolerancja, krzyk, obrzydzenie.

    I tu się pojawia to co mnie boli najbardziej. TV przyciąga również dziaciaki. A przecież one nie są tak świadome jak dorośli. W większości dopiero kształtują swoją osobowość , są w zasadzie bezbronne. No i patrzą w ten Tv i co widzą? Wzór dyskusji! Idą do szkoły i co robią? Odtwarzają model dyskusji i rozmowy.
    Idźmy dalej… kto myśli o przyszłości. To te dzieciaki za chwilę będą tworzyły świat, nasz świat. Każda taka myśl, jest jak efekt domina…
    Gdzie do cholery jest taka wartość jak odpowiedzialność? Gdzie? Co się z nią stało w mediach? Schowali ją w szafie?
    Jestem pod tym względem pesymistą. Skupiam się na problemie a nie jego rozwiązaniu. Jednak trzeba zdefiniować to co się dzieje.10- letnia córka mojego brata potrafi bez problemu wymienić 15 marek światowych koncernów. Zapytana przeze mnie czym jest empatia, nie wiedziała…

  29. Telewizja, oglądalność, reklama, zysk, prezes, wydawca, dziennikarz i na końcu odbiorca przekazu.

    Wiadomości oglądane od przyjścia z pracy do późnego wieczora. Wszędzie to samo. Wszędzie strach i ból, bo coś, gdzieś wybuchło, kogoś zabili, do kogoś nie zdążyła karetka. Strach i ból. A nasze komórki, nasze atomy wchłaniają to jak gąbka, niewyciśnięta gąbka.
    Chirurdzy, Lekarze, Prawnicy, Kucharze i plujący restauratorzy to są właśnie miłosne barwy szczęścia ludzi nieświadomych. Po co to oglądają? Aby wyłączyć myślenie. Na chwilę dać trochę luzu umysłowi, własnemu ego, który cały czas tworzy negatywne projekcje dotyczące przyszłości, pamiętający zadry i kłótnie. Choć w czasie emisji można odpocząć.

    Co robić? Jestem gąbką…, suchą gąbką, przez które przechodzi powietrze. Chcę wiedzieć, co się dzieje i na to nie reagować. Spokój, brak reakcji i emocji. Wiem.

    Wszelkie podobieństwa do słów Tolle’a zamierzone :)

  30. małe prywatne światy tworzą wielki świat. podobne przyciąga podobne.
    wewnętrzne konflikty manifestują się na zewnątrz i analogicznie z innymi “stanami”.
    człowiek jako jednostka ma wybór – kwestia czy chce z niego korzystać.
    piękne rzeczy się dzieją na świecie – jeśli ktoś jest “otwarty” to do niego trafi stosowne info.
    ale trudno zauważyć “dobre” rzeczy komuś kto woli się taplać w g…
    to też wybór.

  31. A inni ludzie? Nie jesteśmy sami na tej planecie, prawda?
    Mam wrażenie (i patrząc po wpisie naszego Gospodarza nie ja jeden) że świat radzi sobie jakoś, ale dość kiepsko. Na Szwejkowej zasadzie “Nigdy, nie było żeby jakoś nie było”.

  32. ad ten jak dotąd sobie radził:) Kwestia jak my sobie radzimy:)

  33. Proszę Pana Macieja o odp. na maila dzisiaj.Dziękuję

  34. No pewnie i pięknie. Stwórzmy sobie swoje małe prywatne fajne światy. A co z tym?

  35. zauważyłam to kiedyś dlatego w pewnym momencie podziękowałam mediom. oglądam wybrane rzeczy, nic co bazuje na sensacji i strachu. z drugiej strony jest coś takiego jak ogladalność. skoro powstają programy typu ukryta prawda, trudne sprawy – których nie jestem w stanie oglądać nawet przez kilka minut bo wydzieranie na siebie mordy to nie jest mój sposób komunikacji a tam jest podstawą – to coś jest na rzeczy. ile ludzi czyta fakt a dlaczego w niektórych kioskach nie mogłam kupić bluszcza?
    człowiek, jednostka nakręca tę spiralę.
    daleko mi do życia w głuszy, bez prądu i w totalnym uniezależnieniu od systemu. ale da się żyć w tym świecie, kraju angażując się tylko w to co “konieczne” a reszte mieć w d… jednocześnie tworząc świat w jakim się chce żyć.
    to jest możliwe.

  36. Przyznaję się jestem wytresowanym konsumentem książek:) Co do telewizji unikam oglądania wiadomości, ponieważ nie ma w nich żadnych normalnych treści. Jak dobry program publicystyczny albo dokument puszczają po 23 to nagrywam, ponieważ rano trzeba wstać. No właśnie, przerażające jest to , że wedle statystyk telewizyjnych dobrych programów nikt nie chce oglądać????!!!! Może jednak jest tak, że ludzie nie oglądają bo 23 to za późno?

Komentarze są wyłączone.