Wzorzec

raport

31 grudnia 2010 napisałem na blogu tekst Schemat i po za schematem. Oto jego fragmenty:

 „W 2009 roku nakładem wydawnictwa Znak wyszła książka Malcolma Gladwella Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu. W części drugiej Dziedzictwo w rozdziale 7 pt. Etniczne podłoże teorii katastrof samolotowych Gladwell omawia wieloletnie problemy koreańskich linii lotniczych.

To światowy przewoźnik lotniczy, który doświadczał w 2 połowie XX wieku szokującej ilości katastrof i poważnych awarii – największej spośród wszystkich linii rejsowych na świecie w tamtym czasie. Dokładne analizy zapisów z czarnych skrzynek przyniosły odpowiedź wstrząsającą dla tamtejszego modelu kształcenia załóg, a pośrednio dla obyczaju koreańskiego: Z decyzjami szefa nie wolno dyskutować. Zatem członkowie załóg, nie odważali się choćby sugerować zmiany decyzji lub zagrożenia szefowi – kapitanowi samolotu, jeśli ten milczał lub nie podejmował decyzji. Nawet za cenę życia. Asertywność była najsłabiej zaznaczoną cechą spośród różnych kompetencji osobistych. Europejska asertywność w Korei to w gruncie rzeczy synonim chamstwa i skrajna obelga wobec osoby wyższej w hierarchii. Co z tego, że latano na bardzo nowoczesnym sprzęcie, że istniały znakomicie wytrenowane procedury, kiedy niższe rangą osoby w załodze po prostu nie śmiały nawet zadać pytania kapitanowi […]

Gladwell z Korei przenosi nas do USA i analizuje poczucie niższości hiszpańskojęzycznej załogi południowoamerykańskiej, która „obawiała” się stanowczo zażądać zgody na lądowanie przy krytycznym braku paliwa. W dodatku wystąpił kompleks słabej znajomości angielskiego. Zataczali, więc kręgi nad lotniskiem, aż do momentu, gdy spadli z pustymi zbiornikami. Grzecznie czekali na zgodę amerykańskiego kontrolera lotów.

Jeśli z badań i eksperymentów wiemy, że obecność autorytetu choćby patrzącego  na ręce zmienia nie tylko percepcję podwładnego, ale również jego zdolność do oceny sytuacji, sprawność i próg odporności na stres, to jasne się staje dlaczego Koreańczycy zmienili model kształcenia załóg, wyciągając z katastrof wnioski natury psychologicznej […]

ale to chyba trudna sztuka

W dzisiejszym raporcie jeden z ważnych fragmentów mówi o zarządzaniu zasobami ludzkim w kokpicie samolotu i mechanizmach współpracy załogi, które zawiodły, a także słabej znajomości języka rosyjskiego. Komunikacja, komunikacja, komunikacja. Gdybyśmy jako gatunek potrafili wyciągać wnioski, na przykład w Internecie umieszczać księgę Dobrych praktyk i Pouczających Ostrzeżeń. Gdybyśmy potrafili zachęcić do czytania, wyciągania wniosków, traktowania błędów, jako ważnych informacji. Gdyby… Tymczasem na onkologii wciąż czuję dym tytoniowy, a młode dziewczynki wybiegają na dymek przed sklep spożywczy.

Gdybyśmy umieli czytać, rozmawiać, ze zrozumieniem, z uważnością, ale to chyba trudna sztuka…

 

Wzorzec
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. najlepsze szkolenia dla chirurgow to takie ,na ktorych przedstawia sie bledy i komplikacje z nich wynikajace…ale jak wiadomo chirug i saper myli sie tylko raz…………………….;((((
    jakiej trzeba odwagi i pokory,aby przyznac sie do bledu,zwlaszcza publizcnie!!!!!!!!!!!!!!!i po to ,by inni sie nie poslizgneli na tej samej skorce od banana….

    o ilez latwiej bic piane i proklamowac nieustajace pasmo sukcesow…..
    a bledow uniknac sie nie da w kazdym procesie szkolenia

  2. Te autorytety…Niby mają nas bronić przed niepewnością, a sieją tylko lęk. Z drugiej strony trzeba świadomej pracy i uważania, by ze swoimi “podwładnymi”, czy też “podopiecznymi” stanąć na płaszczyznie przyjacielskiego zrozumienia, wspólnych poszukiwań.
    Na początku roku w nowej klasie zawsze mam “dobrych” uczniów, którzy dyskutują, popatrując kątem oka w moją stronę i sprawdzając moje reakcje. Bo jestem dla nich autorytetem. Kiedy już uda mi się rozbić tę iluzję, tę wiarę w moją lepszą rację, wiedzę, etc, niektórzy z nich są niezadowoleni, czują się mniej komfortowo, traktują mnie mniej poważnie, na zasadzie “bo to wiadomo, czy ona ma racje?” Ale relacje w klasie się polepszają zdecydowanie, zaczynamy się lubić. Gdybym jeszcze mogła nie stawiać ocen…

  3. Czy sprawdzi się umieszczenie dobrych praktyk w Internecie w odniesieniu do rodzin (szczególnie wieś), gdzie komputer kupiony tylko ze względu na dziecko. Dla rodzica kojarzy się z kolejną zabawką i na myśl mu nie przyjdzie, że może tam znaleźć użyteczne dla siebie informacje.
    W tej sytuacji wzorzec byłby punktem wyjścia do dalszego poznania. Niezbędne warunki to elastyczność, otwartość na zmiany. Poznanie zachęca do działania. Niestety młodzi rodzice nie mają wzorca- siedzącego przed komputerem rodzica i poszukującego odpowiedzi na pytania związane z wychowaniem.
    I choć jest to trudna sztuka cieszę się, że to jednak się zmienia i cieszę się, że mam w tym swój udział.

    Kto ma rację czy Platon, który uważa, że człowiek po narodzeniu już ma wiedzę wstępną i też pewne wzorce, które sobie przypomina czy Locke, który przedstawia umysł jako „tabula rasa” i sam od początku kreuje wzorce?

  4. Postępowanie według wzorców jest łatwiejsze. Nastąpiła pewna sytuacja, siegasz do „szuflady“ i już wiesz co masz zrobić. Styl wychowania dzieci w bardzo dużej mierze zależy od tego co rodzice jako dzieci doświadczyli w relacjach z własnymi rodzicami. Naśladując wzorzec często nie zdają sobie sprawy, że zmieniły sie czasy, warunki, potrzeby dzieci. Negując przechodzą z jednej skrajności w drugą. A zatem ważna jest głęboka refleksja nad swoim postępowaniem.
    Może jednak era wzorców przeminie i nauczymy się myśleć, wyciągać wioski, zmieniać nastawienia do sytuacji jeżeli nie da się zmienić sytuacji i odpowiedzieć na pytanie: “Co zrobić aby nie powtórzyć błędów?”

  5. autodestrukcja, a moze przywiazanie do wzorcow, a moze gluchota albo widzenie tunelowe, ja rzucalem palenie dwa razy, nie pale od 5 lat, lapie sie na tym ze stare nawyki dzialaja podstepnie, jak jedno zalatiwsz drugie wraca np. objadanie sie

  6. Ludzie po tracheotomii spowodowanej rakiem krtani narzekają, że muszą zatykać dziurę jak palą albo nawet palą. Czy przyczyną takich samodestruktywnych zachowań jest przywiązanie do przyzwyczajeń nawet za cenę życia, czy może ich świadomość jest tak przyklejona do obrazu swojej osoby, że papieros czy samochód to część “ja”?

  7. zdanie “…kiedy niższe rangą osoby w załodze po prostu nie śmiały nawet zadać pytania kapitanowi […]” przywołało wspomnienia, kiedy pisałam pracę magisterską i nie mogłam o nic zapytać promotora (profesor), musiałam czekać aż sam łaskawie coś powie i zasugeruje zmiany.

Komentarze są wyłączone.