Z winy Pythona…

wszystko przez Pythona, Montego oraz inkwizycję :)
wszystko przez Pythona, Montego oraz inkwizycję :)

Chyba na pierwszym roku studiów jeden z kolegów powiedział do mnie: Maciek ty za dużo myślisz, a sprawy są proste jak dupczenie. Żarełko jest do jedzenia, wódka do picia, laski do wyrywania, a święta do świętowania. Kolega zrobił wielką karierę w mediach, a ja wciąż za dużo myślę. 

wegeteriańskie widzi mi się Juliet
wegeteriańskie widzi mi się Juliet

Zwłaszcza w święta i o różnych obyczajach związanych ze świętowaniem. Na swoje nieszczęście za dużo czytam, zwłaszcza depresyjnych poetów i nie tylko. Czytam na przykład taką Juliet Gellatley, nie dość, że wariatka wegetarianka, to jeszcze jej fundacja Viva wytknęła naszym, niepołomickim, patriotycznym ułanom, że konie po cudownej paradzie poszły na rzeź. To stara sprawa. Polacy tak umiłowali siodło, jeździectwo i rumaki, że stali się europejskimi potentatami w handlu końmi na rzeź.

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=j9Gtm5jKCpY

No więc święta, a ja czytam tekst Gellatley: Skoro święta Bożego Narodzenia opierają się na pozytywnych przesłankach, takich jak dobroć, życzliwość i wybaczenie, to należałoby je celebrować pożywieniem, w którego składzie nie ma potraw będących wynikiem poderżnięcia komuś gardła. I cholera – znowu myślę, a z tego myślenia więcej kłopotu. Rzucam w kąt wegetariańskie kontrowersje.I biorę się za coś lekkiego. Święta – dobra pora na teologię. Otwieram tekst Gerda Lüdemanna z grudniowego Forum: Jezus był osobą niespokojną, był wędrującym radykałem. I to oczywiście nie podoba się Kościołom, które chcą stworzyć fundament na jego naukach. I dalej czytam: Jezus urodził się z wyjątkowo ciężkim piętnem, które dotyczyło także jego matki, Marii. Jezus, jej najstarsze dziecko, został poczęty w niejasnych okolicznościach.(…) Jezus potem nazywany jest bękartem. Stąd pogardliwe określenie „syn Marii”. Późniejsza adopcja przez Józefa nie zmyła z niego tego piętna, które do końca kładło się cieniem na jego pochodzeniu. Prędzej czy później nauczył się więc, co znaczy uchodzić za syna ladacznicy. Może stąd jego późniejsza sympatia dla ludzi wątpliwego pochodzenia: prostytutek, celników, grzeszników.
 

Jezus był stanowczy
Jezus był stanowczy

W przestrachu rzucam ten obrazoburczy tekst (niemieckiego jakby nie było)  teologa i sięgam po świąteczne Wprost, a tu Tadeusz Bartoś, odszczepieniec i renegat, co to sukienkę zakonną porzucił. Pisze o grzechach kościoła katolickiego i życzy mu upadku. Ciskam i to diabelskiego pismo w kąt. Nastrój już mam poważnie nadwątlony. Próbuję przejrzeć coś z poezji, a tu albo sami renegaci albo melancholiczno-depresyjni, alkoholicy i szaleńcy: Herbert, Milczewski-Bruno, Wojaczek, Stachura, Grochowiak, nawet komunista Broniewski – nie lepszy… i dobija mnie cierpiąca Poświatowska.
Nie poddaję się. Powtarzam sobie: Myj naczynia, przestań myśleć. Święta są do świętowania, nie do myślenia.
Zatem dzielnie siadam do telewizora, zachęcam rodzinkę. Telewizja wyłącza myślenie. Czysty obraz. Łykasz i świętujesz. Hipnoza jest dobra. Hipnoza jest dobra. Nie myśl. Patrz. Komedia. To nas rozweseli, abstrakcyjny humor. Popadam w miły letarg. Rodzina milczy. Wreszcie z ekranu rozbrzmiewa radosna piosenka.

jest Gwiazdka na niebie....
jest Gwiazdka na niebie....

Jest Gwiazdka na niebie,
słychać dzieci śpiew
Jest Gwiazdka na niebie,
dźwięk dzwonów niesie się
Jest Gwiazdka na niebie
I choć z góry pada śnieg,
jest ciepła noc
i każdy gość w krawacie bawi się
Jest Gwiazdka na niebie,
w telewizji leci film
Musical co godzinę,
oraz „Szczęki”, części trzy
Prezenty dla każdego są
i niespodzianek moc –
Walkman Sony, słuchawki hi – fi
i gier video stos
Jest Gwiazdka, jest Gwiazdka na niebie!
Hip, hip, hurra!
Codziennie jest Gwiazdka
Jest Gwiazdka na niebie, hip, hip, hurra!
Codziennie jest…

No tak to: Sens życia według Monty Pythona. Też mi komedię wybrałeś – słyszę pełen wyrzutów głos jednego z członków rodziny – to przecież stek nonsensów. Pośpiesznie zmieniam temat na świąteczny, miły. Przychodzą mi na myśl szopki. Pech, znowu złe trafienie, bo w szopkach tematy aktualne, drażliwe, polityczne rzec można: In vitro, TU 154, obrona krzyża, zakusy laickiej unii na polską rodzinę itd. Jak tu przestać myśleć? Tak bardzo chcę świętować. Jak inni cieszyć się ogniem, ciastem, pomarańczą, rozmową. Wzdycham do mego, nieobecnego przyjaciela Michała: Ty byś mnie Misiu zrozumiał, przynajmniej z tym myśleniem dałbyś mi rozgrzeszenie.
Wydaje mi się, że znów zapadam w letarg. Przez dyskusję o roli maku w makowcu i rosyjskiej odpowiedzialności za polskie nieszczęścia przebija się finał filmu, którego nie wyłączyłem nieopatrzenie. Słyszę głos spikera:

I na tym kończymy film. Czas na sens życia. (dziewczyna wnosi do studia złotą kopertę i podaje spikerce – granej przez Michaela Palina; ten otwiera ją, wyjmuje kartkę i czyta, najpierw sam dla siebie) To nic nadzwyczajnego: „Bądź miły dla ludzi, nie obżeraj się, czytaj książki, chadzaj na spacery i próbuj żyć w zgodzie z ludźmi innych wyznań i narodowości”. (odrzuca kartkę z tekstem)
Na koniec mamy jeszcze kilka świńskich zdjęć penisów, żeby wkurzyć cenzorów i wywołać trochę kontrowersji, gdyż tylko w ten sposób można zmusić publiczność, aby ruszyła swoje grube dupska od telewizorów i skłonić ją do pójścia do kina. Rodzinna rozrywka? Bzdura. Wszyscy chcą tylko świństw. Ludzie rżną się piłami łańcuchowymi, zboczeni senatorowie dźgają opiekunki do dzieci, straż obywatelska dusi kurczęta, krytycy teatralni mordują kozły – mutanty. Po co komu jakieś kino. Oto na czym stoimy. Czas na finałową melodię. Dobranoc.”

sens życia według Monty Pythona
sens życia według Monty Pythona

Wieczorem telefon. Ktoś z rodziny jednak czyta mego bloga. Słyszę: Jeśli tak nie lubisz świąt, to możemy nie będziemy przyjeżdżać w przyszłym roku?
Wzdycham więc do mego, nieobecnego przyjaciela Michała: Ty byś mnie Misiu zrozumiał, przynajmniej z tym myśleniem dałbyś mi rozgrzeszenie.

Czarodzieje i dobre Wiedźmy miejcie mnie w opiece – wzdycham do przyjaciół, ale milknę, nie będę w święta zawracał ludziom głowy moimi rozterkami.

Komedia niezbyt trafiona, za to pierogi, pierogi pyszne – dodaje krewny. 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Co raz więcej osób pisze… co raz więcej osób się wypowiada… nie tylko tu… wszędzie… co raz więcej ludzi myśli… albo inaczej: co raz więcej ludzi mówi o tym, że myśli… a to też jest ważne, bo ja też miałam kiedyś wrażenie, że jestem odszczepieńcem, że tyle w głowie myśli mi się kotłuje…

    Może ja mam takie głupie szczęście (albo, jakże mądre!!! ;)))), że w ostatnim czasie (albo zawsze tak było, tylko tego nie widziałam) spotykam samych dobrych ludzi… i pomimo tych wszystkich rzeczy złych, które się dzieją (wojny, mordowanie ludzi, mordowanie koni, kaczek, lisów, połaci lasów) i tak uważam, że idziemy w lepszą niż gorszą stronę… z jednej strony dewiacja… a z drugiej strony? Czy patologia to jest coś nowego? Nie! Czy sadystyczne podejście niektórych ludzi to wynik cywilizacji? Nie! Dostrzegajmy plusy… niwelujmy minusy…
    Gdy zaczynam rozmawiać z tymi dobrymi ludźmi (w większości są to mięsożercy) i opowiadam im dlaczego zdecydowałam się nie jeść mięsa, a jajka jeść tylko z chowu kur wychodzących, to zaczynają mówić: o ciekawe, o, nie wiedziałem/am o tym… chcę o tym poczytać… chcę się więcej o tym dowiedzieć…

    Być może na jednego wegetarianina przypada dziesięciu mięsożerców… tylko, że ten stosunek może zacząć się zmieniać… tak jak z palaczami… wiem, bo sama jarałam jak szalona dwie paczki dziennie… i kiełbasę też jadłam… :)

    Od kilku lat płacę 10 pln/ m-c na greenpeace… może to nie dużo… może dla jednego wieloryba to kropla w morzu… ale! Czuję, że to jest to ziarenko… Może niewiele da, jak się wpłaci pieniądze na zakup nowego samochodu dla schroniska dla zwierząt… a gdyby 1000 osób wpłaciło po 10 pln to mamy już ładną sumę i fajną furę na wożenie zwierzątek :)

    Może niewiele da, gdy się zaadoptuje pieska od starszej schorowanej pani… a może coś da? :)

    Sylwek, trochę więcej wiary we własne siły i w siłę własnych ziaren… gdy wielu wiele ich zasadzi, będą wielkie plony do zbierania :) nie tylko w Krainie Czarów takie rzeczy się dzieją i nie tylko u Alicji :)
    „Jeśli chcesz idealnego świata, pozbądź się ludzi.”- w tamtym roku powiedziałam głośno do kogoś, że gdyby na świecie wszyscy ludzie robili to co kochają, i gdyby wszyscy ludzie mieli swoją własną świadomość samych siebie, byliby szczęśliwi… a gdyby byli szczęśliwi powróciłby raj :) dla mnie wtedy byłoby idealnie… i dążę do tego codziennie :)

  2. witaj Tsuki, ludzie czytają, czytają i piszą znakomicie, dzieje się i jest super, żywo, prawdziwie :) dzięki za dobre słowa i pozdrawiam; neurony zdrowe i gorące;
    dziękuję :) na wzajem

  3. Sylwestrze – jednak żywię się przekonaniem,że jeśli chcesz idelanego świata, to stówrz go sobie, jak mówi Robert Dilts, twórz świat, którego chcesz być uczestnikiem. Często powtarzam przykład z paleniem tytoniu – kiedy ponad dwadzieścia lat temu zaczynałem pracę w szpitalu wszyscy członkowie tzw. białego personelu palili, wszyscy pacjenci, kobiety w ciąży!!!

    Teraz palacze to jednak nisza. W naszym dziwnym kraju nad Wisłą, dość jednak skorumpowanym; jednak nie można ani reklamować tytoniu, ani palić w miejscach publicznych (pozdrawiam w tym miejscu wszystkie dziewczyny i chłopaków którzy stoją zamrznięci pod biurowcami i knajpkami – trzesąc się w cienkich ubrankach) Wzrosła świadomość, że jednak tytoń w 80% prowadzi do zachorowań na nowotwory i nie tylko.

    Czy jesteśmy jako gatunek rzeźnikami? Drapieżnikami? Pamiętam jak prezydent Bush wysyłał wojska do Iraku, w drugiej wojnie w Zatoce. Byłem wtedy w Hiszpanii; w Madrycie i Barcelonie wielkie demonstarcje pokojowe, sprzeciw. Almodovar, Saura, aktorzy, pisarze, studneci – tysiące ludzi na wiecu. W Polsce cisza, ocho… może dadzą nam ropę i kilka inwestycji… dziś Sekielski mówi – my dziennikarze wtedy także zaspaliśmy, jak w transie, przytaknęlimśmy tej wojnie, ale teraz przejrzeliśmy na oczy.

    Tłumy bezmyślnych drapieżników są w stanie zobaczyć skutki swojej drapieżności i bezmyślności dzięki nielicznym, którzy widzą szerzej, inni nieliczni odkrywają żarówkę, penicylinę, Internet…o tym pisałem w moich życzeniach świątecznych …. innowatorzy niosą, jak kropla drążaca skałę, wielkie zmiany

    nie palimy już czarownic na stosach, jak pisze Majkel;
    ciepło pozdrawiam

  4. Dróżnik? To dobre pytanie Majkelu! Bardzo dobre!

    Dróżnik odpowie słowami innych mistrzów:
    – Jest zima, to musi być zimno (palacz – filozof z Misia S.Barei)

    A prawda jest taka, że im bardziej rośnie moc człowieka im bardziej poszerza się jego wiedza, tym bardziej zawęża się droga, którą może on kroczyć; aż wreszcie niczego już nie wybiera, lecz czyni tylko i wyłącznie to, co musi czynić… (to cytat z Ursuli K.Le Guin z Czarnoksiężnika z Archipelagu, cytowany już w innym komentarzu)

    Dróżnik odpowie także słowami wcielonego buddy:

    -Powinniśmy traktować spotkanie z osobą, która nas drażni, jako możliwość przezwyciężenia gniewu i wzbudzenia współczucia. Jeśli jednak irytacja jest zbyt duża, jeśli osoba ta tak nas odpycha, że nie możemy znieść przebywania w jej obecności, lepiej udać się wstronę wyjścia! […] pracujmy nad gniewem i wzbudzaniem wspołczucia w samotności. to samo dotyczy „trudnych” sytuacji zdaniem Dalajlamy XIV…i Dróżnika

    czasem jednak świątecznym darem jest kompromis, zgoda na obyczaj, pewna uległość i wycofanie własnej mapy …czasem tym darem może być kontrowersyjny, prowokujący wpis na blogu :)

    bierzesz z tego co zechcesz, jeśli jesteś gotów brać, powie Dróżnik Alejandro z Coachingu Tao :) :) ściskam!

  5. “Jeśli chcesz idealnego świata, pozbądź się ludzi.” – Sylwestrze, może więcej optymizmu, jeszcze trzy wieki temu w Europie palono przypadkowe kobiety za podejrzenie bycia czarownicą, a ludzi z padaczką traktowano jako posiadających w sobie demona i poddawano torturom i ostracyzmowi. Może jednak pozytywne zmiany są, ale bardziej przypominają ewolucje a nie rewolucje. Serdecznie pozdrawiam.

  6. A mną targają wątpliwości.
    Mord jest jak chleb powszedni, na ludziach i zwierzętach. Mord jest naszym chlebem powszednim.Po wsze dni.
    Czy jedno ziarno rzucone w trybiki systemu spowoduje jakikolwiek uszczerbek?
    Na jednego wegetarianina przypada X mięsożerców.
    Jest tylu ludzi i organizacji, których działalność ratuje wiele istnień, a i tak każdego dnia giną tysiące, setki tysięcy, miliony.
    Dla wielu nie wzejdzie już słońce.
    Jak wielkiej armii wegetarian potrzeba i jakiej broni by zmienić nasz świat?
    A może to tylko walka z wiatrakami. Może i samo słowo walka nie jest właściwie.
    Jeśli nie argumentem siły to może siłą argumentów. Siłą lodołamacza wdruków, wzorców, czarnego transu, hipnozy.
    Jeśli nie siłą to może oddaniem, poświęceniem, konsekwencją. Może swoim przykładem.
    Może magicznym wpływem coachingu życiowego. Może słowem.Może miłością.

    „Rozpadające się iluzje boleśnie ranią.” i chyba najbardziej mi bliskie dzisiaj
    „Jeśli chcesz idealnego świata, pozbądź się ludzi.”

  7. Szczerze mówiąc, dziwię się Panie Macieju, że tak nielicznie ludzie komentują myśli znakomitego socjologa (ale to rzecz jasna nie zawsze świadczy o tym, ile osób je czyta). Osobiście bardzo przepadam za jedną z Pańskich książek. Bałam się, że pogłębianie każdej myśli i odbieranych przekazów jest z mojej strony wyalienowaną manią, z którą musiałam się kryć dla świętego spokoju i że naprawdę nieliczne jednostki mają z tym do czynienia. Pańska książka pozwoliła mi poczuć wartość własnej samoświadomości, zwłaszcza, że jestem jeszcze nieletnia, co u większości ludzi wzbudza czasem zdziwienie, a nawet podziw, ale ja jestem przeciwniczką myślenia, że młodzi mają znacznie mniejszy potencjał i z tego powodu traktuje się ich z dystansem. Cieszę się, że znalazłam Pańskiego bloga. Przyjemna jest świadomość osiągnięcie bardziej żywszego kontaktu, niż podzielanie wspólnych wniosków, w czasie studiowania książek. Wtedy właściwie kontakt jest prawie znikomy, ech, ech.
    Może powinnam odnieść się jeszcze do bieżącego posta, ale myślę, że nie uda mi się wnieść niczego nieoczywistego dla Pańskiego schematu myślenia :) Życzę w każdym razie spokoju, zdrowia i wypoczynku. Oraz dzielnie pracujących neuronów :)

  8. wiesz Maciej …myśle że Twoje rozmyślania mają sens …i nie musi Cię nikt rozgrzeszać ..myśle że jeśli każdy z Nas by trochę rozmyślał , był bardziej uważny , nie funkcjonował tylko na poziomie deklaracji ..nie było by może takich filmików ..jak ten załączony …może mniej było by obłudy , ..i warto choćby kilka osób ( a może pójdzie dalej …) warto pobudzić do myślenia , do zrobienia stop klatki , do pobudzenia wyobrażni , i do myślenia w cholerę ! że nie jesteśmy pępkiem świata !
    a więc drażnij nie tylko mój umysł Macieju …
    ściskam wszystkich

  9. Ciekaw jestem co by pod tym tekstem odpisał w komentarzach Dróżnik z Pana książki Coaching Tao:) Pewnie zaproponowałby jakiś eksperyment jako lekarstwo na rozterki:)

  10. Trudno nie czytać Twojego bloga Macieju :)

    a film o koniach mnie po prostu rozłożył… już najbardziej komentarz jeden pod filmikiem… i z jednej strony jest mi przykro, że takie okrucieństwo jest w ludziach, a z drugiej strony sobie myślę: ale przecież są ludzie, który walczą o to, żeby było inaczej… i to jest wielki plus tej sytuacji… bo odnoszę wrażenie, że tych ludzi jest co raz więcej… :)

Komentarze są wyłączone.