Zalety autyzmu

Jak tu nie kochać Gonza? Oczywiście przeczytał mój  tekst na blogu. Tekst poprzedni, o cynicznym maklerze. Jak to miał w zwyczaju były prezydent, nasz bard ludowy, ikona solidarności przez małe i duże s, ten co przez płot skakał lub też nie skakał – Gonzo zgodził się z treścią mego posta i jednocześnie nie zgodził. Z aprobatą pogratulował i z niechęcią odrzucił moje tezy.

Gonzo jest biologiem molekularnym, a nawet genetykiem i choćby był astrofizykiem lub entokosmogeologiem – wszystko mi jedno, gdyż nie sięgam nawet do parapetu jego wyżyn intelektualnych. Gonzo wie niemal wszystko na współczesne tematy naukowe, a przynajmniej tak mi się wydaje, gdyż jestem w stanie ocenić jego wiedzę jak ślimak górę, na którą wchodzi na jednej nodze.

Zdaniem Gonza oczywiście wszystko jest w porządku. Ludzie, to gatunek drapieżników, który wyrobił sobie, w procesie ewolucji, zdolność jednowymiarowego przewidywania. Na czym polega jednowymiarowe przewidywanie? Na kontrolowaniu tylko jednego procesu, jak na taśmie montażowej. Nawet jeśli cały proces produkcji składa się z milionów małych pod procesów, człowiek widzi tylko żelazo, gumę, plastik na początku i samochód – na końcu drogi. Pojedynczy pracownicy widzą jedynie pojedyncze śrubki. Otóż cały nasz gatunek co najwyżej rozumie mechanizm śrubki i nakrętki. Jeśli ogarniamy jakąś całość jak samochód, mieszkanie, odsetki od kapitału itp. to wówczas wszystkie szczegóły znikają, albo raczej to my stajemy się ślepi. I odwrotnie, gdy skupiamy się na szczególe nie dostrzegamy całości. Tylko nieliczni, najczęściej przypadkiem – zdaniem Gonza – jak  Błażej Pascal, Nicola Tesla czy Leonardo da Vinci, potrafili widzieć szerszą perspektywę zjawisk. Niestety i tak najczęściej jedynie odwzorowywali prawa przyrody, czyli fizyki. Zdaniem Gonza człowiek niczego w istocie nie stwarza, tylko naśladuje, najczęściej bezmyślnie, kopiuje istniejące już prawa fizyki, a próbując uzyskiwać dzięki nimi przewagę ewolucyjną, używa tych praw przeciwko innym gatunkom, by ich kosztem żyć i namnażać się.

Gonzo jest małomówny, nieco autystyczny, każde słowo wypowiada starannie, a dziesięć słów to już długa wypowiedź. Czasami jednak się zapala i wtedy może mówić całą noc. Nie obraził się za moją charakterystykę jego postaci, przeciwnie. Czytając mój nowy tekst z satysfakcją potakiwał głową. Twierdzi, że dzięki temu, że jest nieco nietypowym przedstawicielem gatunku lepiej rozumie mechanizmy nim rządzące. Podobnie jak: Temple Grandin, Militon H. Erickson czy Stephen Howking – wybitni outsiderzy, badacze poddający nasz świat surowej ocenie i jednocześnie wielkiemu postępowi.

Ewolucja zdaniem Gonza ma jeszcze i ten skutek, że wewnątrz gatunku odbywa się równie silna rywalizacja o przetrwanie jak pomiędzy gatunkami. Zatem, zgodnie z antyprzesłaniem filmu Atlas chmur – słabi to jadło silnym na sadło. Gonzo uwielbia ten film i książkę. Obejrzeliśmy go ponownie w gronie przyjaciół, a pilot w rękach Gonza co chwilę włączał pauzę, gdy małomówny, cichy i skryty Gonzo odczuwał przemożną potrzebę skomentowania jakiejś sceny. Z tego powodu oglądaliśmy film niemal 5 godzin zamiast dwóch z kawałkiem, gdyż Gonzo w pauzach przedstawił nam zwartą teorię natury ludzkiej oraz współczesnej historii świata. Ja w tym czasie przyrządziłem dwie, kolorowe i smaczne kolacje [wczesną i późną], które wspólnie zjedliśmy to przysłuchując się dygresjom Gonza, to oglądając Atlas.

Mózg człowieka, super myśliwego, który stoi na szczycie łańcucha pokarmowego, to mózg perfekcyjnego łowcy i zabójcy. Brak empatii zdaniem Gonza, to efekt doboru naturalnego w stadzie, do którego należą elity, władcy, rządzący, ów 1% właścicieli świata. Dawniej skutkiem takiego doboru była hemofilia, dziś jest psychopatia i socjopatia – czyli pozbawienie reakcji solidarności na cierpienie. Wbrew pozorom mózg super-myśliwego nie jest bardziej zaawansowany niż mózg kota, który spokojnie siedzi w pobliżu norki i czeka na myszkę lub nornicę. Z jednej strony drapie łapą a z drugiej bacznie obserwuje ofiarę i jej przerażone ruchy. Altruizm to tylko chwilowa konsolidacja watahy, która w masie chce przetrwać, zdobyć terytorium, a potem go bronić. Zaawansowane technologie w rękach ludzkich super drapieżników nie są bardziej zaawansowane jak strategia polowania wilków lub gepardów. Wabienie, zastraszanie, okrążanie, atak pozycyjny, nadzieja, zaskoczenie. Wilki nie czują empatii wobec saren, gdyż sarny są ich ruchomym pożywieniem.  Identycznie jest z ludźmi. W tym sensie dla socjopatycznych elit – reszta wyzyskiwanych ludzi nie różni się od myszy dla kota, gazeli dla geparda, lub prosiaków dla mięsożernych ludzi. Jedzenie jest rzeczą. Ewolucyjny mechanizm sprawił, że człowiek wykształcił w sobie zmysł hodowcy, który nie jest obcy również zwierzętom. Nie pożera się wszystkiego na raz, tylko hoduje na zapas. Zakopywanie części zdobyczy lub wciąganie jej na drzewa, zdaniem Gonza, nie różni się niczym od zaawansowanych środków produkcji i wyzysku w świecie ludzi. Podobnie jak żerowanie padlinożerców na resztach upolowanych przez wilki lub lwy. Wśród padlinożerców też obowiązuje wyraźna hierarchia i zażarta walka. Identyczne analogie Gonzo zauważa u ludzi. Chodzi o uzyskanie przewagi totalnej. Co więcej, podobnie jak najedzony kot domowy poluje na mszy dla zabawy, podobnie najedzone od stuleci kolejne pokolenia arystokratów, super-myśliwych, socjopatów polują dla zabawy. Dla nich palowanie to polityka, wojny, przejęcia, giełda, doktryna szoku, rewolucje. Jeśli zwyczajni ludzie, stwierdza Gonzo, ot tak, dla przyjemności jadą na polowanie żeby zabić dzika lub zająca, a inni godzinami szlachtują wirtualne potwory, innych ludzi a nawet całe miasta – to czy mając nieograniczone środki i władzę, bezkarność i rzesze niewolników, czyż nie byłoby przyjemniej wysadzać w powietrze prawdziwych miast, mostów i czołgów. Ta gra nie toczy się z głodu, ani z potrzeby przewagi, ani nawet ekspansji na nowe terytorium, ale jest częścią natury drapieżnika. Prawdziwa krew, prawdziwe wybuchy, prawdziwe czołgi i zakłady bukmacherskie o prawdziwe zwycięstwa lub przegrane. Nie jakieś tam monitory, gry planszowe, kasynowy hazard – jakże przyjemnie jest grać prawdziwymi żołnierzami, realnymi ludźmi przeciwko innym realnym ludziom. Nie żadne tam naiwne Monopoloy,  albo Simsowie – świat realnych wojen, zamachów, korporacji, firm i hoteli.

Ktoś z gości chrząknął przełykając pomidora, że to co mówi Gonzo, to bardzo kontrowersyjne poglądy i wierzyć się nie chce. Nie słyszeliście o gladiatorach, ani o rzymskich cyrkach – wzruszył ramionami Gonzo – ani o pilotach kamikadze, ani o niewolnictwie, ani o wyprawach krzyżowych, ani o nielegalnych walkach bokserskich, ani o współczesnym handlu ludźmi, nie widzieliście dziewczyn przy polskich drogach? Upił łyk wody, ponownie wzruszył ramionami i dodał – nie przejmujcie się tak bardzo, wszystko  jest w porządku. Ziemia się obroni, nie mówiąc o reszcie wszechświata. Dla niego jesteśmy tylko inwazyjnymi drapieżnikami, a każde zbytnie rozmnożenie drapieżników wcześniej czy później skutkuje zdestabilizowaniem ekosystemu, który po przejściu przez punkt krytyczny znów zaczyna się stabilizować. Zbyt duża ilość drapieżników na jednym terenie grozi ich gwałtownym wymarciem.  – I to ma być dobra wiadomość?  – spytał ktoś z biesiadników. Oczywiście – przytaknął Gonzo, przynajmniej z punktu widzenia natury, ona jest zawsze bezwzględnie sprawiedliwa. Nierychliwa ale sprawiedliwa. Wszystko jest w porządku. Na tym polega zaleta autyzmu – dodał – na wszystko można patrzeć z dystansu i ze spokojem.  Im bardziej jest się nieludzkim odmieńcem z punktu widzenia ludzi, tym mniej jest się drapieżnikiem i tym wyraźniej widać nieskomplikowaną naturę drapieżników.

Zalety autyzmu
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Cd.
    Człowiek może być także gnidą, bluszczem, pijawką, tasiemcem, słoniem, tygrysem, wszą, rajskim ptakiem, pawiem, kurą domową. Gladiatorem, joginem, mordercą, lekarzem, lekarzem mordercą, może być wszystkim i niczym. To od nas tylko zależy :-)

  2. Gonzo siedzi … niech mi będzie wolno użyć zapożyczenia…. w swoim wąskim tunelu biologicznym :-)
    Nie rozumiem tylko, jak on mógł pominąć w swym wywodzie i analogiach człowiek/natura np. wielkie stada łagodnych antylop pasących się zgodnie na sawannie, albo nienerwowo filtrujące plankton płetwale. Nie wszystko co stoi na szczycie łańcucha pokarmowego jest drapieżnikiem, bo są jeszcze łagodni, wielcy roślinożercy, no, choćby słonie.

    Dlatego świat zmieniają szeroko patrzący filozofowie a nie biolodzy, nawet molekularni.
    To filozofowie rządzą, nadają kierunek całym narodom, czasem na wiele wieków.

    Mahatma Ghandi powiedział: bądź zmianą którą pragniesz ujrzeć w świecie.

    Człowiek tym się różni od zwierząt, że ma wybór. Może być hieną, bawołem, płetwalem …. :-)

    Wszystko zależy od nas. To my decydujemy w każdej chwili, czy się „ześwinimy” czy też nie.
    Btw w „Atlasie chmur” jest jeszcze parę innych tez, pozostających w silnej opozycji do „jadła i sadła” . Widać np. jaką potęgą jest siła umysłu jednej oświeconej kobiety i jak jej moc ciągnie się przez wieki.

  3. Ale to znowu jest to moje pytanie męczące, czy świat jest zmienialny przez człowieka na lepsze czy nie?
    Jak jest zmienialny – to bierzmy się do roboty globalnie.
    Jak nie jest zmienialny – to róbmy swoje w swoim otoczeniu i oczekujmy nadejście Królestwa Niebieskiego.

  4. My tu o drapieżnikach, a przecież natura stworzyła tyle fajnych technik obronnych od barw do kształtów :) Grunt , żeby się czasem zamaskować :)

  5. Czuję pratchetta na odległość.
    Rzeczywiście jest tak, że z prawami natury i wszechświata malutki człowieczek wygrać zdaje się nie może. Nie w ten sposób. Ale może w ramach tych praw zmienić same prawa przez sposób postrzegania.

    Drapieżcy globalni- właściciele korporacji?

  6. Podpowiadam,że kolejna książka powinna miec tytul „Rozmowy z Gonzem”.

    Nomen omen,w poprzedni weekend ogladalismy ze znjaomymi „Atlas chmur”/nie bylam wczesniej w kinie /dla mnie był oczywisty ,dla nich zbyt fantastyczny;)))))))))))))))))

    spotkanie z Gonzem przy kolacji -gdyby mnie na nia zaproszono;))))))))-odbyloby sie w…zgodnym milczeniu;)))))))))

    prawa biologii od zawsze byly dla mnie przejrzyste ,zrozumiale,logiczne /w odroznieniu od historii,ekonomii czy polityki;((((a zagadka zycia ,zagadka swiata i przeczucie ,ze jestesmy czescia wielkiej ogromnej cudownej ukladanki towarzyszy mi odkad pamietam….
    dlatego z licznych zainteresowan wybralam medycyne,jako najblizsza poznawaniu mechanizmow rzadzacych swiatem.z frajda odkrywalam „jak to dziala”w czlowieku.
    dzis widze ,jak medycyna jest ograniczona !!!!
    zagadka zycia rozciaga sie zarowno w czasie ,jka i przestrzeni daleko poza nas,ludzi.

    czesc wiedzy ,w jakiej postanowilam ja zglebiac jest tylko jedna sciezka….podobnie jak biologia molekularna,fizyka ,psychologia….i inne dziedziny

    wszyscy ktorzy szukaja odpowiedzi ,badaja te same zjawiska,ten sama zupe kwantowa-w jakims zakresie wlasnego umyslu i okolicznosci /miejsce zycia,wyksztalecnie,wiedza,rozwoj /opisujac swiat ze swojego punktu widzenia.
    przypuszzcam ,ze w ktoryms momencie drogie te sie zbiegna.

    zazwyczaj dyskutujemy ,upierjac sie ,ze jedynie nasz ,wasko zakrojony plan widzenia jest sluszny;))))))))))))
    trzeba miec naprawde wolny umysl,zeby pojomowac swiat szeroko,zeby od szczegolu do ogolu i odwrotnien,swobodnie rozszerzac perspektywe,nie gubiac mozliwosci widzenia drobiazgow…..
    to jakbysmy jednoczesnie mogli widziec jedna nic wpleciona w tkanine ,sledzic jej zawily wzor i nia podazac,a jednoczenie umiec widziec calosc materialu,cala ogromna ,barwna plachte zlozona z…..wielu pojedynczych nitek ;))))))))))))))

    wowczas moze latwiej byloby przewidziec konsekwencje wyprucia jednej dla calosci wzoru…..

    chyle tez glowe za cierpliwosc i umiejetnosc wyjaniania rzeczy niepojetych tym wszystkim ,ktorzy majac horyzonty Gonza,potrafai w sposob prosty tlumaczyc swiat tym ,ktorych pojecie ogranizca sie co najdalej do wlasnego gatunku.
    fajnie ze sa filmy takie jak „matrix”,”atlas chmur”,ksiazki ,blogi,ludzie ,ktorzy za tym stoja;)))))))))
    jak juz wspomnailam wczesniej-gdy juz sie lyknie tabletke -nie mozna wrocic do poprzedniego etapu;))))))))))i pewne rzeczy raz na zawsze staja sie oczywiste,
    dzialanie na poziomie drapieznikow po prostu niemozliwe.
    natomiast-czy mozna winic kota,ze jada myszy?????
    czy mozna winic psychopatycznych maklerow????czy omijac jak niebezpieczne zwierzeta???
    jest jeszce jeden nieobejrzany film „w temacie”/ciekawe,czy tak dobry jak ksiazka;))))
    Życie Pi.
    Ciekawe ,czy Gonzo czytał,i co on na to;))))
    Zapytaj,Maćku,proszę przy nastepnej kolacji;))))))))))))))))

Komentarze są wyłączone.