Zamiast życzeń

Z okazji  świąt Wielkanocnych zamiast życzeń umieszczam dwa filmy. Wielkanoc nastraja refleksyjnie…wszak to historia o Bogu Zmartwychwstałym. Kiedy już mazurki Was zasłodzą, sałatki zakleją, żurki rozleniwią, a rodziny zmęczą, lub gdy odwrotnie – pełni radości i entuzjazmu popadniecie w dyskusje, spacery i rodzinne wyznania szacunku i miłości, troski i zaufania, a jedzenie Was pokrzepi, duchowy nastrój onieśmieli – wtedy dla podkreślania chwili zainwestujcie kilkanaście coachingowych minut w obejrzenie tych dwóch filmów i koniecznie zadajecie sobie, [lecz również innymi widzom z familii], coachingowe pytanie:

Co okrywasz po obejrzeniu obu historii?

Co sobie z nich bierzesz?

Zamiast życzeń
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Temat mojej pracy magisterskiej: Efekty niegrawitacyje w ruchu orbitalnym komet”.
    W życiu mi się to nie przydało, ale było fajnie o tym pisać…

  2. Tosia, potrafi z pasją opowiadać o wielu sprawach które ją interesują, o kotach i psach najbardziej, najmocniej, najszczerzej i często łapię się na tym że hipnotyzuje mnie tymi opowieściami, że otwieram usta w niemym zachwycie.
    Tosi życie to tez szkolne obowiązki, ale na każde zadane pytanie dotyczące tego obszaru odpowiedź zawsze jest taka sama..Nuda
    Moja córka jest moim nauczycielem.

  3. odwiedziłem kota dzisiaj, poproszony o podanie mu jedzenia, przywitał mnie w swoim języku i swoim zwyczajem, jak zwykle z zaskoczenia wskoczył mi na plecy i ocierał się o kark, ma swój język którego nie rozumiem, ale wyczuwam intencje. Córka, ośmioletnia przyjaciółka Szarej, z pasją w głosie instruowała mnie przez z telefon, jakiej i ile karmy powinienem nałożyć by kot się najadł, ale nie przejadł, i nie moglem tez zapomnieć o wodzie i kuwecie.
    Przy okazji tej wizyty wyprałem dwie białe koszule, zjadłem dwa białe jajka…
    Teraz piszę do Was, sklepy pozamykane, samochodów mniej na ulicach, świeci słońce, wszak zawsze świeci, w uszach dźwięki, kojące.
    Siła tradycji, ludzie zniknęli, prawie wszyscy, gdzieś są, coś robią, ja jestem poza, pierwszy raz od trzydziestu dwóch lat nie uczestniczę.
    Nowe doświadczenie…

  4. Agnieszka z tego co napisałaś to byłaś w najpiękniejszym „kościele” jaki mogłaś dzisiaj znaleźć. Czy ta kawiarnia to nie kwintesencja Boga. Bóg jest w ludziach. Bóg do Ciebie zagadał wszystkim tym co widziałaś:) Coś mi się nie chce wierzyć, że tego nie zauważyłaś :) Może Bóg nie chce byś siedziała sama w zimnym kościele? Kiedyś czytałam taką przypowieść, nie umiem jej dokładnie przytoczyć, ale było mniej więcej tak: Człowiek szukał Boga, widział piękne kwiaty, piękne ptaki, spotkał pomocnych ludzi ale Boga nie znalazł. Agnieszko zainteresowałam się coachingiem , ponieważ ludzie opowiadają mi przeróżne historie o swoim życiu i zauważyłam, że w wielu przypadkach nie dojrzeli do zmian. Starają się dopasowywać nowe drogi do starych. Zadaję im pytania i widzę niesamowity proces myślowy, wciąga ich refleksja, ale to dosłownie zasysa. Jedna koleżanka powiedziała mi kiedyś, że pani psycholog potrzebowałam 10 sesji na podsumowanie jej problemów ja potrzebowałam 10 min. Ktoś pomyśli, że próżność moja sięgnęła zenitu, taka mądra jestem, a mnie to zmartwiło, ponieważ oznacza, że koleżanka nadal tkwi w tym co było i tak naprawdę nie wiadomo czy z tego wyjdzie. Czas na świąteczne pytanie: Co mogę zrobić, żeby nie tkwić w tym co było? :) Tak a propos wizyty w kościele: Poszliśmy z dzieciakami poświęcić koszyczki. Standardowa scena: dzieciaki się wiercą, pukają w ławkę, syn mówi , że „siostra religia” mówiła – nie pamięta jak ma na imię itp. Nagle odwraca się pani z ławki przed nami, potępiającym wzrokiem patrzy na nas. Już widzę jak mój mąż szykuje ciętą ripostę, gdyby pani zaczęła coś gderać. Brak wyrozumiałości, brak radości z obecnych świąt , pani z zimnym wrednym spojrzeniem. Po święceniu jedziemy do groty solnej inhalować małych alergików. Wesoła , niewymuszona rozmowa z właścicielem jest super , pełen relaks dzieciaki bawią się w soli w kąciku zabawowym. Potem wycieczka na ściankę wspinaczkową. Pomagamy układać nową drogę na ścianie. Dzieciaki szaleją mają też swój kącik, jest niewiele osób, mogą dyndać gdzie chcą. Kiedy w kościele będzie miejsce dla dzieci? Dzieci w kościele się nudzą, to nie jest dla nich naturalne zachowanie – siedzieć w ławce. Dziwne, że siedząc na mszy też się nudzę, ale potrafię w katedrze przesiedzieć 2 godziny rozmawiając z Bogiem i jest ok. Ostatnio przyszło mi do głowy, że księży też by warto przecoachować :) Ciekawe coby z tego wyszło:)

  5. A ja dziś poczułam potrzebę pogadania z Bogiem w polskiej świątyni, w kościele. Jeden z większych kościołów w Gdyni-zamknięty… Widać nie dla mnie… Nie byłam tyle lat… Chciałam posłuchać innej przestrzeni… Nie dziś…

    Zatem weszłam do kawiarni, lekki gwar, ludzie chowają się przed deszczem. Kobieta naprzeciwko mnie przed chwilą płakała i pocieszenie znalazła w ramionach ukochanego. Obok mnie piękna rodzina, po drugiej stronie samotny młody mężczyzna czyta gazetę. Każdy zanurzony gdzieś, w czymś tylko sobie znanym. A ja? Tak bardzo chciałam pogadać z Bogiem w „naszej” świątyni. W tylu ostatnio byłam, wszystkie przyjmowały mnie radośnie, kolorem, śpiewem, kadzidłem, miejscem. Nie dziś, nie dziś. Inaczej, gdzieś indziej, nie tu.

    Zjem ciastko, całkiem spokojnie dopiję drugą kawę, ubiorę kurtkę, narzucę kaptur na głowę (czerwony) i powędruję mokrymi ulicami do mieszkania, które tylko na chwilę jest moim schronieniem. Zapalę świeczki, usiądę na podłodze i wtedy pogadam tak jak potrafię z Bogiem. Może mnie usłyszy, na pewno, pytanie czy ja usłyszę jego…
    A jutro? Jutro kolejny zwykły – niezwykły dzień. Zwykły bo nie świętuję rodzinnie (zostałam skreślona z rodzinnej listy) i jestem sama z sobą i nareszcie jestem tak jak chcę (ceną za to jest sporo „starych” relacji) a niezwykły bo może będzie to i moje zmartwychwstanie. A może Twoje? Bardzo Wam tego życzę!

  6. Dużo pozytywnych wrażeń :)

  7. „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zagubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci” (fragment Starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę). W Credo wyznajemy, że Jezus „zstąpił do piekieł”. Umarły na ciele – działa, niosąc swe zwycięstwo będącym w ciemności, zagubionym. Hej, pogrążony w ciemności, nie rozpaczaj!

    komentarz – ks. Jarosław Kodzia

    Wiary, nadziei i miłości życzę na ten Wielki czas.

Komentarze są wyłączone.