zapach

koan

Zapach – koan

Rozpoznawał pory roku po zapachu. Nie, nie był jakimś Janem Baptystą Grenoullie z Pachnidła, rodzajem genialnego dziwaka, choć miał szczególny dar.


Po charakterystycznym zapachu rozpoznawał nie tylko pory roku, lecz również zmiany aury, nastroje ludzi, atmosferę pomieszczenia, energię grupy, nie mówiąc o zwartości koszyka z zakupami niesionego ulicę dalej lub spiżarni sąsiadów w przeciwległym budynku. Odczuwał specjalną więź z odorami.

Połączenie to trwało od czasów dzieciństwa przepełnionego zapachami sadzy, przypalonego mleka, mokrego węgla, zatęchłych piwnic. Istniało odkąd sięgał pamięcią, od wczesnych zabaw wśród smoły kapiącej z dachu, wśród oparów z pralni wychodzących na podwórko przez suterenowe okna, wśród drobinek kurzu unoszącego się spod kół ciężarówek jadących po kocich łbach po węgiel i cement. Kocie łby? Nazywano tak kamienny bruk, który od świtu do nocy oznajmiał ruch furmanek i aut rytmicznym turkotem kół.

Jako nastolatek spostrzegł, że reaguje na zapachy podobnie jak psy. Unosi głowę, porusza nozdrzami, wciąga powietrze i na chwilę wstrzymuje oddech zanim głowa podsunie odpowiedź. Odpowiedź? A jakie było pytanie? Pytanie właściwie zawsze było to samo: Co niesie ze sobą zapach, jaką informację przekazuje?

Może jednak był podobny do Jana Baptysty z tymże nikogo nie mordował dla pozyskania zapachu. Nie kolekcjonował też perfum w buteleczkach, nie używał alembiku ani innej metody do destylowania. Może był nawet lepszy, doskonalszy od książkowej postaci mistrza perfum, gdyż zapachy pamiętał. Zachowywał je w głowie, czyli nigdzie. Nie potrzebował ich utrwalać w jakiś zewnętrzny, sztuczny sposób. Po prostu wiedział, że nadchodzi wiosna, wciągał powietrze i po chwili odgadywał, że ktoś odczuwa lęk a ktoś inny smutek.

Nikomu nie zwierzał się ze swego daru aż do dnia, kiedy opowiedział o nim pewnej dziewczynie, w której się zakochał. Początkowo jego zdolność do niuchania, jak to określała, sprawiała im wiele radości. Odgadywał co ukochana chowa w torebce, co będzie na obiad u sąsiadów piętro niżej, jaki ma nastrój znajomy lub koleżanka.

Rozpoznawał jej dni płodne a nawet atmosferę jaka panowała w pracy mimochodem wąchając jej płaszcz. Odpowiadał na najdziwniejsze pytania i coraz bardziej wymyślne kwestie, o które prosiła dziewczyna. Czy warto zaufać fryzjerce oraz czy w lipcu będzie dobra pogoda na urlop? Czy należy zjeść rogala, czy może chałkę? Czy nudzi się, czy też jest rozczarowana, gdyż często sama nie potrafiła tego rozróżnić.

Wreszcie, tuż przed rocznicą ich znajomości na stole kuchennym znalazł liścik od niej:

Odchodzę. Nie szukaj mnie. Nie mogę żyć z kimś, kto wszystko wie na mój temat, przed kim nie mogę mieć nawet najmniejszej tajemnicy. Nie chodzi o twoje dziwactwo związane z niuchaniem. Chodzi o to, że będąc z tobą w każdej sekundzie czułam się bezbronna.

Jeśli chcesz się z kimś związać w przyszłości – nie mów mu o swoim węchu. A najlepiej nie mów nigdy, nikomu.    

______________________________________________________________________________

niebawem w KALISZU

BOGACTWO TO STAN UMYSŁU – WARSZTAT

_____________________________________________________________________________

COACHING TAO. JAK ŻYĆ W ZGODZIE ZE SOBĄ?

Kompletne szkolenie on line w 7 częściach z ćwiczeniami

______________________________________________________________________________

inne koany

Zapach – koan
5 (100%) 3 vote[s]

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.