Zawirusowane programy i szczepionka

jakaś córcia pod wpływem "instalacji"
jakaś córcia pod wpływem "instalacji"

 

Dwa wątki w waszych ostatnich komentarzach szczególnie mnie zainspirowały i w efekcie połączyły się w całość. Zatem nawiążę do obu w jedynym wpisie, choć z początku połączenie takie wydawało się karkołomne. Wykup zwierząt i sugestie rodziców wobec dzieci. A jednak pomny słów Arnolda Mindella, iż rzeczy nie są przypadkowe i łączą się zawsze w jakimś celu –  piszę o obu kwestiach naraz.

 

Pierwszy wątek dotyczy wątpliwości związanych z wykupem zwierząt. Ela pisze o inicjatywnie zbiórki pieniędzy na wykup suczki w ciąży na innym forum: Zostałam BARDZO ostro skrytykowana, niektóre osoby wręcz zostały na forum zablokowane z powodu tej zbiórki ponieważ uznano, że dawanie jakichkolwiek pieniędzy handlarzom powoduje, że mają oni źródło dochodu i mogą kupować kolejne zwierzęta, które krzywdzą. W ten sposób nakręca się tzw. spirala okrucieństwa.

 

dziecko nie spada, gdyż czasem lata :) dzięki własnej wyobraźni
dziecko nie spada, gdyż czasem lata :) dzięki własnej wyobraźni

Drugi

dotyczy komentarza Barbary, oto fragment: Ja jako dziecko lubiłam chodzić po różnych murkach, matka krzyczała wówczas zawsze: Uważaj, bo spadniesz! I spadałam. Choć nie zawsze. Miałam pretensje do matki i żal. Mówiłam nawet: Gdybyś nic nie gadała, to bym nie spadła. Ale czy to dowód na to, że spadałam, bo matka mnie ostrzegała? Nie! To tylko dowód na to, że z murku czasami się spada. Taka uroda murków i dziecięcej nieporadności.

Otóż spadamy z murków czasem z powodu murku, czasem dlatego, że sandałek był zbyt luźny, ale również dlatego, że mama wykonała taką właśnie instalację, czyli sugestię. Czasem wystarczy by obcy człowiek, którego nigdy więcej nie spotkamy – na przykład kierowca jakiegoś samochodu, pasażer pociągu, albo jak my – klient w sklepie zachował się obcesowo na przykład mówiąc: Czego się pchasz głupia babo, albo Trzeba się patrzyć gdzie się idzie a nie gadać, idiotko albo proste, jednoznaczne –   Jak jedziesz kretynie – by mieć zepsuty cały dzień, poczuć ból głowy albo chandrę, nawrzeszczeć na niewinne dzieci, albo współpracowników lub…. spaść z murku. Instalacje działają, wsączają się wprost do mózgu i psują nam krew lub budują naszą radość (jeśli są miłe w treści i formie). Nawet jeśli pochodzą od obcych. A CO DOPIERO OD MATKI!!!  Najważniejszej, dla wielu, osoby na świecie. Matka może nam wcisnąć, zasugerować, zaindukować  wszystko, co tylko zechce i na obraz i podobieństwo matki swojej i ojca swego napompowani jesteśmy przekonaniami czyli softwarami, programami na własne życie. Coaching to zmienia, u niektórych, jeśli ich przekonania są dla nich nieużyteczne, hamujące lub murkospadające :) Znacząca większość ludzi niestety karmi się postracjonalizacjami, czyli wtórnymi uzasadnieniami własnych, nieświadomych wyborów, reakcji na sugestie i spadanie z murku, w nadziei, że tam jest jakiś kontrolowany skutek lub przyczyna lub …zwykły przypadek.

 

mury, murki, bariery, ściany, ograniczenia...bieda
mury, murki, bariery, ściany, ograniczenia...bieda

I tu wyłania się drugi wątek, poruszony przez Elę. Z tego też powodu człowiek, którego nazwiemy za de Mello przebudzonym – robi swoje i nie przejmuje się opiniami innych osób. To tylko opinie. Ja wolę uratować Daszę, Siwulkę i Karusię, cztery koty i dwa psy niż ich nie uratować. Mam zaufanie do takich fundacji jak Centaurs i Viva i dziesiątków innych, które robią co mogą, by ratować istnienia. Z punktu widzenia Daszy i mojego kota Bolka, Felka, Kotleta i Lolka to zasadnicza różnica czy żyją, czy nie, czy cierpią straszliwe katusze, czy nie? Handlarz? Handlarz też dostaje swoją szansę. Bieda odbiera wszelkie szanse. Każde pieniądze stwarzają nowe nadzieje. Opisywany przez mnie w Coachingu Tao mistrz utrzymywał kilka rodzin kłusowników, bo dzięki temu ich dzieci miały co jeść i syte – odwagę pojawić się w szkole. Ktoś mógłby powiedzieć to skandal! Ale oficjalne państwo i władze – problemy tych ludzi mają w nosie. Kłusownictwo jest okrutne i dzikie, bezwzględne i drapieżne – z biedy, która rodzi agresję, ciemnotę i bezmyślność i rozpacz. Kontrolując jego mechanizmy mistrz ratował życie i zwiększał poczucie wypływu.  Kiedyś (pisałem już o tym) dając nawet małą jałmużnę żebrakom mądrzyłem się (tylko nie pij) a kiedyś wcześniej nie dawałem  jałmużny (bo przecież w Polsce żebractwo jest wyborem)…A potem uświadomiłem sobie jaka jest w tym beznadziejna wyższość, jaki cynizm osoby najedzonej, bogatej i dobrze prosperującej, jaka pycha.

Czy naprawdę chciałabyś, chciałbyś siedzieć z wyboru na stopniach kościoła na dykcie z brudnym dzieciakiem na ręku; albo stać na skraju lasu w kusej spódniczce na mrozie, w nadziei na seks za parę złotych; albo obnażać swój kikut pod kościołem? Taki to świetny biznes?

Jeśli ktoś mówi, że takie zachowania to wybór – nie ma pojęcia o ludzkiej psychice. Jeśli ktoś sądzi, że zmieni świat odmawiając handlarzom wykupu zwierząt na rzeź – jest w błędzie. Życie można ulepszać jedynie ratując życie. Nie poprawi się jego jakości walcząc ze złem. Walka uruchamia zawsze sprawcę i ofiarę. Ludzka ofiara wcześniej czy później stanie się sprawcą, chyba, że się przebudzi.   Życie ratuje się ratując konkretne życie. Trzeba wykupić wszystkich handlarzy, bez wyjątku. Jak? Na przykład edukując ich dzieci. Jeśli będą analfabetami oglądającymi TV, same zostaną handlarzami zwierząt na rzeź.   

 

Zawirusowane programy i szczepionka
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Anito,
    Pewnie to coś ugryzie Cię samo ;-)

  2. Ja właśnie zastanawiam się nad jakimś wolontariatem… tylko problemem jest czas :( chciałabym zrobić mnóstwo rzeczy, a doba ma 24 godziny i nie wiem jak mam to ugryźć… pracy jest mnóstwo, a przy tym moja praca jest pasją, więc tym bardziej ciężko jest rezygnować z takich rzeczy… eh… szukam, myślę, kminię w głowie… dzięki Wam za te podpowiedzi… niech to kiełkuje we mnie, aż któregoś dnia obudzę się i znajdę odpowiedź :)

  3. A będzie coś o Robercie Kubicy? Bardzo go kocham.

  4. Czym dla mnie jest miłość?
    Ona po prostu jest i są te cudowne chwile kiedy JEST w całej okazałości ;-) A JEST jest WSZYSTKIM ;-)

  5. Żyjemy grając role – nie czując siebie
    patrzymy nie widząc
    szukamy nie chcąc odnaleźć
    zła dobrem nie zwyciężając…

  6. a takie pytanie wieczorne ? dla chętnych …zadania sobie przed snem lub poranną kawą ….a czy w tym wszystkim nie chodzi o miłość …?
    i czym ona dla Ciebie jest ? …

    dobrych snów i pięknego dnia dla wszystkich na tym świecie …

  7. Anito, tak sobie myślę, jaki masz talent? Co lubisz robić? Jak to, co lubisz robić może przyczynić się komuś innemu? Może konferencja? Może publikacje? Może szkolenia? Może akcja ogólnopolska? Gdzie możesz zacząć najbliżej? Kogo możesz zaprosić do akcji? (z chęcią się wpraszam ;-)))

    Ot, takie ciekawskie pytania do siebie…

  8. wiesz Anito (odniosę się do Twojego postu bo bliski memy sercu:) możesz też znaleźć ludzi, którzy tak jak Ci z Vivy pomagają zwierzętom to takich pomagającym dzieciom czy ludziom starszym. Może to nie miejsce na opisywanie jak skomplikowana jest taka pomoc (wyszedłby elaborat) ale wszelka pomoc ludziom wykluczonym, patologicznym itd jest bardzo skomplikowanym długotrwałym procesem. Nawet jeśli wydaje się, że coaching im pomoże to różnie to bywa. czasem pomoże na krótki dystans a czasem sam a chęć pomocy będzie już podaniem ręki takim ludziom. Nie zniechęcam Cię oczywiście ale danie kasy na to żeby ktoś pomógł takim dzieciom też jest ok – myślę sobie.
    pozdrawiam,
    ewelka

  9. Piszesz, Maćku: „Jeśli ktoś mówi, że takie zachowania to wybór – nie ma pojęcia o ludzkiej psychice.”
    Dotyka mnie, jak łatwo nam mówić (jak łatwo mi mówić :)) „masz przecież wybór”, jak łatwo przekierowuje się w ten sposób uwagę na drugą osobę, na jej aktywności bądź ich brak. A jednocześnie samemu się siedzi z założonymi rękami – rozliczając.
    Jakie to, kurcze, ważne, żeby wybierać działanie, pomaganie zamiast rozliczania czy dyktowania, czy oceniania typu „robisz źle, robisz dobrze”.
    Pozdrawiam

  10. Maćku, trochę odpowiedziałeś trochę nie… pisząc moje pytanie przy linku: jak zrobić, żeby było tego mniej, miałam na myśli, jak zrobić, żeby takie dzieci jak ten chłopiec nie musiały wyżywać się na swoim dziadku, bo… ktoś je wcześniej skrzywdził. Zastanawiam się po prostu personalnie, co mogę zrobić, żeby takich dzieci bijących było mniej… jak zrobić, żeby takich dziadków będących bitymi (prawdopodobnie wcześniej bijącymi) było mniej…

    łatwiej jest mi wpłacić pieniądze na uratowanie konia… nie wiem jak mogę pomóc temu dziecku? temu, czy innemu? jakiemukolwiek… jestem otwarta na sugestie :)

    zastanawiam się nawet nad pójściem do jakiś ośrodków i pracowaniem coachingowo z nimi… tylko nie wiem czy tak można też… myślę, zastanawiam się…

  11. ufając , wierząc w dobro , dając wybór … nie zamykamy drzwi …nie „puszczam ” złej energii ( i tak się nie uda ) …nie my mamy prawo decydować i mówić jak ma być …każdy ma wybór , a jest większa szansa jak ktoś zazna dobro … , zobaczy że ktoś traktuje go jako ” człowieka ” , ma za co żyć , pokaże mu sie inną drogę , to zobaczy że można inaczej …
    zakładając że są pewne rzeczy i sprawy –nie możliwe takie poprostu są …
    wierząc , ufając …staje się …poprostu ….
    …to wymiar miłości bezwarunkowej jak dla mnie …
    Jestem

Komentarze są wyłączone.