zegarek

na komunię

Zegarek na komunię – koan

Do sklepu wszedł starszy człowiek. Rozejrzał się. Podszedł do lady i zaczął oglądać zegarki.

– Ten jest mój – powiedział po chwili wskazując placem.

– Trzysta pięćdziesiąt złotych, nie chodzi ale jest kompletny – odpowiedziała młoda sprzedawczyni, pewnie córka właścicielki zważywszy jej swobodne zachowanie, odgłos kipiącego garnka na zapleczu, intensywny zapach czegoś w rodzaju gulaszu oraz fotografię, na której dwie podobne do siebie kobiety tuliły dalmatyńczyka.

Młodsza z nich stała za ladą. Dziewczyna zniknęła na zapleczu i po chwili wróciła z talerzem pełnym parującego jedzenia. Sprawiała wrażenie bardzo głodnej i jednocześnie jadła z obrzydzeniem, co rusz krzywiąc się i wydłubując z ust jakieś kawałeczki. 

– Nie chcę go kupić, jest mój – powiedział starszy pan.

–  Przykro mi, nie jest pana, mam dowód zakupu – odpowiedziała z pełnymi ustami. – Nie skupujemy przedmiotów kradzionych. Jak ma pan wątpliwości proszę zawiadomić policję. U mnie w papierach wszystko jest w porządku.

– Nie chcę go kupić – powtórzył starszy pan. – Dostałem go na komunię od ojca. Tego samego dnia zbiłem szkiełko i ojciec mnie sprał. Teraz szkiełko jest zmienione. To zły zegarek. Powinna go pani zniszczyć.

­ – Nie ma mowy, to Rakieta. Zegarek dla koneserów, produkowany dla Armii Radzieckiej. Cymes.

– Przyniósł mi same nieszczęścia. Wydałbym te trzysta pięćdziesiąt ale zniszczyć go powinien jego właściciel a teraz zegarek jest pani – mężczyzna zabierał się do wyjścia. – Spełniłem swój obowiązek.

– Jaki obowiązek? – Dziewczyna zdziwiła się.

–  Odnalazłem ten feralny zegarek i ostrzegłem właściciela
– powiedział i wyszedł bez pożegnania.

Dziewczyna wyjęła zegarek spod lady i obejrzała go starannie potem ze skrzynki narzędziowej wyciągnęła spory młotek i kilkoma silnymi ciosami roztłukła na kawałki.

– Co ty robisz, Zuza? – zza zasłonki wychyliła się kobieta podobna do dziewczyny lecz sporo starsza. – Całe szczęście, że się wróciłam po rękawiczki. Spaliłabyś cały lombard Zuza. Nie wyłączyłaś maszynki. Garnek jest czerwony. Nic nie poczułaś? Opamiętaj się dziewczyno. A teraz jeszcze ten zegarek? Oszalałaś Zuza? To była Rakieta warta ze trzy stówki? 

________________________________________________________ 

NOWE KURSY ON LINE:

Miłość toksyczna, miłość dojrzała

Coaching Tao. Jak żyć w zgodzie ze sobą?

_________________________________________________________

inne koany

starsze koany

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.