Żelki zjedzone

balonowy smok

— Wujciu a co to jest złodziejstwo? — siedmioletnia Karolcia bawi się kolorowym balonikiem w kształcie smoka.

— A skąd ci przyszło do głowy złodziejstwo Myszko —  tak zwracam się czasem do Karolci za jej zgodą zresztą, choć oboje zdajemy sobie sprawę, że to banalne przezwisko.

—  Na odpuście, przed kościołem jedna pani mówiła do takiej drugiej pani, że to złodziejstwo tak drogo sprzedawać balony i w ogóle wszystko.

— Chodziło jej pewnie o to, że dużo pieniążków trzeba zapłacić za baloniki na jarmarku, pewnie więcej niż w miasteczku — odpowiedziałem sam siebie ganiąc w myślach za idiotyczne zdrabnianie: pieniążki, rączki, baloniki, miasteczko. Co za beznadziejna maniera dorosłych.

— Czyli złodziej wujciu robi złodziejstwo, bo sprzedaje coś bardzo drogo i trzeba mu dużo zapłacić?

— Tak się mówi potocznie Myszko, czyli tak z przesadą, w trakcie zwykłej rozmowy, ale prawdziwe złodziejstwo to coś innego.

— A co takiego prawdziwe złodziejstwo wujciu? — niestrudzenie drąży temat Karolcia. Masz ci los. Wytłumacz Karolci złodzieja.

— Złodziej coś zabiera bez naszej wiedzy, bez pytania. Jeśli jest bezkarny, to bierze pod pachę i ucieka — odpowiadam starając się dobrać odpowiednio słowa.

— Czyli Jasiek jest złodziejem gdy mi zabiera moje kredki albo zjada moje żelki? —  Karolcia mówi o swoim trzyletnim bracie. Masz ci los, teraz nieźle się wkopałem.

— Nie Karolciu, Jasiek nie jest złodziejem, jest twoim małym braciszkiem, który nie rozumie jeszcze co to znaczy czyjaś własność, wyrządzona przykrość i prawo do własnych rzeczy.

— Rozumie, rozumie wujciu, bo czasem robi mi na złość, a mama wtedy nic mu nie mówi. A czy złodziej też może coś zniszczyć, albo zepsuć?

—  Może —  odpowiadam lapidarnie żeby znowu nie inspirować Karolci do jej daleko idących wniosków.

— Ja myślę, że złodziej ukrada nadzieję.

— Nadzieję?

— Tak wujciu, taką małą, a czasem dużą nadzieję. Mama czasem mówi, że ma taką małą nadzieję, że będę grzeczna i zaopiekuję się bratem, wtedy wreszcie będzie mogła mieć spokój i chwilkę odpocząć. A jak złodziej się skrada i coś ukrada, to wtedy zamiast nadziei jest zmartwienie, że trzeba wszystkiego pilnować. Już nie jest tak wesoło.

— Dlaczego? — pytam Karolcię z zaciekawieniem.
żelki zjedzone

— Bo złodziej wie co zabrał i co ruszał, on się z tego cieszy, a ja jestem wtedy zmartwiona, bo on jest oszukańcem.

— Oszukańcem? Oszukał ciebie Myszko?

— Oszukaniec, oszukał wujciu, musiał oszukiwać. Jakby mi mógł coś zabrać, gdyby mnie nie oszukiwał? Musiał być bliziutko, bliziutko, coraz bliżej, taki miluśki i ciągle oszukiwać, a potem łaps… i żelki zjedzone.

Żelki zjedzone
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Niech się wiedzie, Agnieszko! :D

  2. Agnieszko Hawajko, szczęśliwej Podrózy! :))

  3. Wszystkiego dobrego Agnieszko:)

  4. a co w energii wokół rezonowało lub rezonuje że “Karolcia choć tak mała o oszukańcach mówi ….
    zamiast kolorowe żelki zajadać , bawić się nimi , malować słonie , żyrafy , pisać Listy do Mikołaja …czy też do Babci opowieści z wakacji …”
    Ja dziś Dziękuje za refleksje …
    Jestem
    Monika

  5. A od dziecka jedna nauka, zamiast sztywne: “nie kradnij”, “dziel się tyle, ile możesz”. Przypominam, że w Lesie, nim Tygrysek dowiedział się, co lubi najbardziej, wszyscy ofiarowali mu to, co mieli najlepszego.
    Agnieszko, powodzenia!

  6. Panie Macieju, DZIĘKUJĘ za wszelkie lekcje, za obfitość jaką przyniósł w moim życiu blog, Pana książki. DZIĘKUJĘ za inspirację do schodzenia coraz głębiej w króliczą norę. Mam siłę i odwagę być jak chcę być, a takie miejsca jak to wzmacniają mnie. Mój czas tu się skończył. Ufam, że tyle ile wzięłam, tyle samo dałam. Niebawem upragnione Hawaje przede mną, kolejni nauczyciele, nowe rośliny zasiane we mnie.
    Do zobaczenia w Drodze. Rozpoznamy się ;-)
    Naprawdę z całego serca DZIĘKUJĘ Panu i każdemu kogo miałam przyjemność tu “poznać” i życzę wszelkiej obfitości, miłości i radości.
    Aloha!

  7. Jednak Wujcio dobrze wie, że mówienie o złodziejstwie w przypadku relacji w pokoju dziecinnym jest na wyrost. Zeby mówić o zło–dziejstwie, potrzebna jest wiedza. Czy mamy prawo mówić o złodziejstwie w warunkach społeczeństwa, w którym jedni mają wiele, a drudzy brak nadziei nawet na byle pracę? Kto tu czego nie wie, albo nie chce wiedzieć? Potencjalni “zło–dzieje” okradają nas z poczucia bliskości, czy my—państwo, decydenci, właściciele dwóch mieszkań (sama mam jedno i dom na wsi), nabywcy bibelotów i gadżetów—rżniemy głupa? Zeromski cały czas jeszcze trzyma się mocno w kanonie lektur, choć raz po raz dochodzą słuchy, że żeromszczyzna, że czas zastąpić czymś “realniejszym”? Może realnym kapitalizmem obwarowanym dekalogami?

  8. A tak w ogóle to pozdrowienia dla Karolci. Karolciu, szacun:))

  9. To może ja już nie będę pisała na początku każdego z moich komentarzy, że znowu synchronia:)) Uznaję więc, ze pole działa, wszyscy jesteśmy do niego podłączeni i podobne tematy krążą nam po głowach.

    NADZIEJA
    Kilka dni temu rozmawiałam o tym, że najważniejsza jest nadzieja. I najgorsze, co może wydarzyć to gdy się ją traci. Lub odbiera innym. Nie obejrzę “Melancholii” von Triera. W opinii moich przyjaciół nie pozostawia nadziei.

    OSZUSTWO
    To był temat mojego wczorajszego coachingu. Klientka czuła się oszukana przez bliską osobę. Jej praca poszła w kierunku łagodzenia ocen i uświadomienia sobie swoich ogromnych wymagań wobec bliskich jak i swego cienia.
    Są też sytuacje, gdzie warto sprawy nazywać twardo. I zwrócić wartość takim pojęciom jak uczciwość, lojalność czy honor. Zastąpionych dzisiaj jednym pojęciem: “skuteczność”

    P.S. Moje refleksje nie dotyczą sytuacji w N-B, bo nie znam jej szczegółów. To generalna refleksja nad wartościami.

Komentarze są wyłączone.