Zgubione/znalezione

Wu wei. Jeśli w ogóle można przetłumaczyć tego rodzaju dziwne terminy, pochodzące z obcej, odległej tradycji, to Wu wei oznaczać może aktywne niedziałanie. Taoistyczna sprzeczność. Jak można nie działać aktywnie – toż to lenistwo! „Aktywne” chrupanie chipsów przed telewizorem, sterta naczyń w zlewie,  na dywanie plamy po herbacie, a pod dywan wmiecione paprochy i kurz – powie sceptyk.


Chwilowo zdjąłem z bloga Ósmego – moją powieść w odcinkach. Zgubiłem Kindla, na którym nie tylko miałem wgrane 45 opublikowanych rozdziałów, ale również zarys dalszych wątków, poprawki i notatki. O pięćdziesięciu e-bookach nie wspomnę. Po powrocie na blogu miałem umieścić kolejne rozdziały. W zasadzie nie tyle zgubiłem Kindla, co zostawiłem w grubaśnym samolocie KLM w kieszeni fotela. Dwanaście  godzin lotu, a wcześniej trzy godziny na lotnisku, to znakomity czas na pisanie. Lot jednak daje się we znaki. Porwałem torbę i kurtkę byle szybciej, byleby rozprostować nogi, odetchnąć prawdziwym powietrzem. Pani w okienku uprzejmie informuje, że samolot jest zapieczętowany do rana,  ale w Holandii, w KLM i na lotnisku Schiphol obsługa jest niesłychanie uczciwa. Trzeba wpisać się do systemu i czekać.  I tak Ósmy przepadł.

Pomysł na powieści realizmu magicznego był szerszym projektem,  ale w czasie pisania Prawda jest hipnozą, pomysłodawca serii, mój przyjaciel Michał, zachorował i zmarł. Moja powieść została sierotą bez szerszego projektu, choć miała zapoczątkować całą linię pisaną przez różnych autorów, a potem Ósmy miał być kontynuacją. Takie jest Tao, takie właśnie jest Wu wei. Do niektórych miejsc cię zaprasza, a do innych nie wpuszcza. Teraz ktoś robi lepszy użytek z mego Kindla, wgrał sobie własne literki. bo na co mu polskojęzyczne teksty i dziwne: ś, ć, rz, ż, hrabia Kula Ma Maluk z całej siły uderzył długą żerdzią w skrzyżowane miecze napastników : )

Oddać się temu uczuciu we władanie. Jak przyjemnie jest myśleć, że komuś przydał się mój Kindle. Jak miło wycofać się z obranych ścieżek. Jakie to ważne, odkrywcze i przyjemne uśmiechnąć się w chwili straty i dostrzec w niej zysk, zakręt, zaproszenie, szansę, propozycję, prośbę, a nawet obdarowanie. Czasem nic nie możesz zrobić, bo masz zrobić coś zupełnie innego.

Jest taka stara historia: Co ja pocznę – biadolił mleczarz – mój osioł, jedyny transport uciekł. Po trzech dniach rozpaczy mleczarz ujrzał osła, który przyprowadził za sobą z gór silnego konia. Syn mleczarza rychło nauczył się na koniu jeździć, zaprzęgać go i powozić. Zaczęli zarabiać więcej na dłuższych trasach, wożąc więcej mleka. Lecz pewnego dnia syn spadł z konia i złamał nogę. Co ja pocznę – biadolił mleczarz – mój syn, jedyna opoka nie może pracować. Koń okazał się przekleństwem – lamentował. Tymczasem do wioski przyszło wojsko z poborem biorąc na wojnę wszystkich mężczyzn z wyjątkiem syna mleczarza  z powodu złamanej nogi.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. Jakby co, to mieszkam 30 minut od Schiphol. Chętnie pomogę. Moge ich trochę pogonić. Może się znajdzie zguba. W danych komentarza jest mój email.

  2. Znam historię mleczarza z jedną modyfikacją: kilka razy dodane jest pytanie: „kto wie co jest dobre, a co złe?”. Dla mnie wu wei to elastyczność. Czyli świadomość, ze cokolwiek sie przytrafi to jest milion możliwości, zeby ta sytuacja była dla mnie dobra. Dobra, czyli żebym czuła spokój i akceptację.

  3. Doskonale Pana rozumiem, od razu nasuwa mi się moja historia.

    Tworzyłem przez ponad miesiąc po 10-14 godzin dziennie jedno z moich marzeń- portal psychologiczny. Dzień w dzień budziłem się tylko z myślą jak go ulepszyć, co poprawić. Czasami nawet budziłem się w nocy i poprawiałem pewne rzeczy doążąc do perfekcji. Czułem się z tym projektem jak byłby to moje dziecko.
    Aż tu pewnego dnia przychodzę z zajęć i okazało się, że dysk w laptopie sie spalił… Cała moja praca poszła na marne. Byłem początkowo załamany… Tyle pracy, tyle zawziętości, pasji i serca. To jest straszne uczucie. Taka niemoc.
    Pomogła mi moja przyjaciółka, która powiedziała „Ty nie dasz rady? Ty zawsze dajesz radę, odbudujesz portal”.
    Dwa tygodnie później po wielu nieprzespanych nocach portal powstał na nowo i to o wiele lepszy niż wcześniej. Ciągle miałem jej słowa w głowie i dzięki temu ogromną motywację do realizacji i poświęcenia. Dzisiaj jestem mądrzejszy i pliki trzymam w 4 różnych źródłach.
    Choć to przypadek traktuję to jako drogę, która musiała nastąpić.

    Panie Macieju da Pan sobie radę :)

  4. Przepraszam za małe wtrącenie off-topic – w temacie „€” zamieściłem link, ciekawym co o tym myślicie. Pozdrawiam!

  5. Dziękuję Panie Macieju za ten wpis. „Jakie to ważne, odkrywcze i przyjemne uśmiechnąć się w chwili straty i dostrzec w niej zysk, zakręt, zaproszenie, szansę, propozycję, prośbę, a nawet obdarowanie. Czasem nic nie możesz zrobić, bo masz zrobić coś zupełnie innego.”

  6. Panie Macieju zapewne ten Kindel to w ogóle panu niepotrzebny :) No może by oszczędził dużo czasu, ale odnoszę takie wrażenie, że ten tekst trochę pana przyhamował. Trzeba go ugryźć od nowa:) – tekst oczywiście nie Kindla . Zobaczy Pan, że teraz lepiej pójdzie pisanie, Karolka podpowie :) Co do przyjaciela Michała to on już przypilnuje, żeby było tak jak trzeba, zbyt dużo dobrej energii, żeby tak przepadła. Pojawią się nowi ludzie, nowe pomysły. I ja tam nie uważam tej książki za sierotę , no w końcu ma Pana:)

  7. … „Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać” :)

  8. „ad” niedawno zacytował:
    „(11) Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. (12) Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. (13) Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”
    Flp 4:11-13

    Wspólne pierwiastki różnych substancji?

Komentarze są wyłączone.