Zima

maj
maj

Szare dni. Była energiczną, piękną trzydziestolatką. Tęskniła do jasnych, słonecznych poranków, świergotu ptaków, zapachu trawy, pąków, które zmieniają się w zielone liście. Nie lubiła zimy i zimna.

Lecz gdy przyszła wiosna była zajęta projektem nowego czegoś dla pewnego ważnego kogoś i wiosnę dostrzegła dopiero w maju, gdy zakwitły kasztany. Obiecała sobie, że za rok dostrzeże chwilę, gdy pękają bujne pąki. Niestety wcześniej zmarła w wieku lat osiemdziesięciu ośmiu na zawał serca, w maju.

Zima
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. a ja lubie zime i jesien, i przedwiosnie. nie wyjadam z ciasta rodzynkow, nie czekam tylko na wiosne….o kazdej porze moze byc pieknie -i czyz nie jestesy szcesciarzami majac wszystkoe pory roku,pogodowe niespodzianki ,rytmy biologiczne o duzym zroznicowaniu????
    nie musimy jechac ,zeby zobaczyc snieg /ostatnio podrozujac przez zasniezona europe ,widzialam podniecona pare starszych skosnookich turystow ,ktorzy fotografowali z okien pociagu snieg powtarzjaca z niedowierzaniem „white christmas”…./
    ;))))))
    ale mysle ,ze nie tylko to mial autor na mysli ,bo zagubic sie w nawykowym zyciu, na autopilocie mozna o kazdej porze roku…mozna tez przespac pierwszy snieg i czerwone liscie klonow….
    ja wiec fotografuje wszystkie to wiosenne jaskolki,pierwsze czerwcowe roze,kasztany i bawany…i jesli zapomne ze byly ,przegladam moje fotograficzne archiwum…czasem nawet kilka lat do tylu wspominam spacery w 15 topniowym mrozie i upaly w najcienszych sukienkach…..
    w mojej obecnej pracy jeszce trudniej zagubic sie w czasie ,poniewaz jak gornik duzo czasu spedzam bez swiatla,albo w sztucznym,aklbo przy ekrane komputera…
    bardzo mi brakuje normalngo rytmu dnia i moj organizm dopomina sie o odpoczynek ,skonce,jasny dzien od raba do wieczora.bardzo sie ciesze na kazdy urlop……

    ktoregos dnia pomiedzy jedna a druga praca rano odbylam krotki spacer przez park,.delektujac sie pietnastominutowym marszem o janej porze dnia….coz za rarytas…
    czy trzeba dac sie zamknac w wiezieniu, zeby docenic taka chwile????
    ;)))))))

    jesli popatrze na moej marzenia ,to jest jeszce kilka rzeczy ,ktore chcialaby zrealizwac….
    nie chce przespac zycia ,przetrwonic na byle co,na narzekanie i realizowanie cudzych planow…dzis jest na to czas ,zeby kochac i przytulac ludzi,by spedzac z nimi czas,bawic sie ,uczyc ,robic nowe rzeczy, sadzic kwiaty,malowac,jezdzic na nartach , trwonic zarobione pieniadze;)))))podrozowac tam ,gdzie mam jeszcze sile i chec dotrzec.

    w trakcie choroby uzmyslowilam sobie ,ze nie wazne jak dlugo bede zyla,a smierci nikt nie uniknie, wazne jest….jak wykorzystam czas.

    a za to „jak” moge zabrac sie juz teraz

  2. Zamiast pracować, do lasu dziś poszedłem…

    Jakiś dziwny jestem, lekko powiedziawszy. Do dębu się przytuliłem, na brzozie rękę położyłem. Wziąlem siłe, mądrość i moc dałem miłość. Bo tylko tak mogłem im się odwzajemnić.

    Intuicja do robienia tego co nalezy zrobic wlasnie Teraz a nie slepe podazanie za podszeptami rozumu… bo kasa, robota, papiery.

  3. Moja siostra zawsze się śmieje, że nawet gdyby obok nas wylądowało UFO, ja byłabym zajęta stokrotkami. I to prawda; nic mnie tak nie cieszy jak rzeczy małe i przyroda. Jestem jak ta pani z koanu, nawet nie lubię marznąć w zimie. Jestem jednak o tyle niedzisiejsza w chwili przez zazen i świadomość oddechu i moją potrzebę bycia częścią natury, że dla mnie patrzenie na moją borówkę brusznicę, czekanie na marzec, żeby ją wsadzić do ziemi, cieszenie się słońcem i zimozielonymi roślinami, ptakami to treść życia. Ja nie chcę być niszowa i undergroundowa w tym, że nie oglądam tv. Źle się czuję przy takim nawale bodźców i trudno mi się skupić. O gry komputerowe mnie nawet nie pytajcie. Nie obczajam.
    Jakoś np. dziś takie prażenie i mielenie orzechów z miodem do ciasta, przynajmniej mi się przydaje… a ja tak często rozmawiam ze starszymi osobami i wciąż ta sama narracja, ta sama śpiewka: to życie w zachwycie ;-) trwa tylko Chwilę i niewiadomo kiedy tak umyka.

  4. Miałam podobnie w czasie matury. Od tego momentu zauważam za dużo :)

Komentarze są wyłączone.