zimne ognie

Zimne ognie – koan

Janusz, jak zwykle po dwóch drinkach rozgadał się:

– Nie wiesz jak? Power speech, człowieku! Moc i kazanie. Mowa motywacyjna – to masz robić. Krótkie porady. Liczy się krótkie, treściwe poradnictwo. Porady tak powinny być dawane, żeby nikt nie posądził doradzającego o zbyt łatwe sugestie i banale stwierdzenia. To musi być w pewien sposób inteligentne, ale nie zanadto. Inteligencja powinna się wyrażać nie tyle w samej treści, co w manipulacji, treść musi być oczywista. Zimne ognie. Nie sparzą a błysną.

Może to być poradnictwo grubiańskie, ale ciągle w dobrym, mieszczańskim guście. Na czym polega mieszczański gust? Owszem, wiem, nie rób takiej miny, nie ma mieszczaństwa – Janusz machnął ręką i strącił kieliszek. – Jest miejski, anonimowy tłum, zwłaszcza w molochach, które są jak ogromne tankowce, które utknęły na mieliźnie. Chodzi o tefauenowsko-polsatowski gust z domieszką jakiegoś netfliksowego serialu o sympatycznym bandycie, z którym łatwo może się zidentyfikować szwagier Krzysiu lub kuzynka Mariola.

W każdym razie porada powinna zawisną między portretem papieża a telewizorem 48 cali u starszych obywateli, zaś u młodszych, pomiędzy widokiem spadzistych ulic San Francisco (fotokopia z marketu) a telewizorem 65 cali 4k – Janusz obrysował w powietrzu kształt telewizora.
– Oczywiście w niektórych przypadkach w miejscu San Francisco może znaleźć się widok wieży Eiffela lub fluorescencyjny jednorożec albo też naga pierś czarnoskórej modelki, u tych nieco bardziej ą, ę – wisi budda.

Rzecz jasna „wieszanie porady” to metafora, nieco dwuznaczna, nikt nie wiesza na ścianie porad wyczytanych w necie lub zasłyszanych na szkoleniu motywacyjnym. Porada ma na chwilę rozbłysnąć jak fajerwerk. I zgasnąć – Janusz pstryknął zapalniczką. – Lecz ten przebłysk ma ukoić stargane nerwy. Ma dać potwierdzenie – Stasiu, Krzysiu, Mariola, Sara – wszystko jest z tobą w porządku, owszem czasem coś palniesz, czasem masz gorszy dzień, ale… – znów pstryknął zapalniczką.

Po burzy zawsze wychodzi słońce jak po zimie wiosna lub:

Nie szukaj szczęścia, odnajduj je w sobie lub:

Jedyną osobą, która nigdy cię nie zdradzi, jesteś ty sam lub:

Spójrz w lustro, widzisz tam swojego najlepszego przyjaciela lub:

Nie myśl o wczorajszym dniu, minął. Nie martw się jutrem, jeszcze nie nadeszło, żyj chwilą lub wersje ostrzejsze – znów pstryknął:

Nie ma ci kto rączek rozbujać do roboty? Może na początek wyjmij łapy z kieszeni albo:

Nie szukaj wiatru w polu on ciebie znajdzie, jeśli będziesz długo stać w bezruchu albo:

Marzenie są dobre dla marzycieli. Jeśli chcesz wygrywać musisz zacząć grać…  

A z resztą sam musisz wymyślić coś oryginalnego. Jakiś grepsik, coś wyrazistego i bęc.  

– Ale to wszystko jakieś beznadziejne jest – kolega skrzywił się, wypił duszkiem piwo, które do tej pory sączył i zamknął notatnik w telefonie, w którym udawał, że notuje sugestie starszego kolegi. 

– Niestety, kochany, niestety chcesz pracować w tej branży, musisz. Inaczej zjedzą cię tacy, którzy w czasie power speech sypią złotymi myślami jak z rękawa. Inteligentna ma ni pu la cja. Zapamiętaj, ludzie chcą słyszeć tylko to, o czym doskonale wiedzą ale ma to być ładnie powiedziane. Zimne ognie. Nie sparzą a błysną. – Znów pstryknął ale tym razem płomień podskoczył i zgasł.

______________________________________________________________________

inne koany

nasze strony

Zimne ognie – koan
5 (100%) 1 vote[s]

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.