Znaki. Politycy

wartości
wartości

Druga grupa sygnałów w mowie trickstera dotyczy polityków. Tutaj wyjątkowe spiętrzenie różnego rodzaju ciemnych interesów i aferek, oraz wszelkie roszady, przetasowania, sojusze. Pointą tych dworskich intryg jest reaktywacja Korwin-Mikkego. Cóż on takiego mówi? Nie wiadomo, gdyż mówi językiem trickstera właśnie. Nigdy nie wiadomo czy mówi serio, czy żartuje, czy jest właśnie w dobrym humorze, czy zaraz się zezłości i zelży dziennikarza, z którym rozmawia. Prezentuje się tak jakby wiedział wszystko na temat gospodarki, polityki, metod rządzenia, samorządu, Unii Europejskiej ale gdy przyjrzeć się bliżej mówi same ogólniki, komunały czerpane a to z lewackiej ideologii, to znów z ultrakonserwatywnej, zawsze natomiast podszyte szyderstwem. Zabawne jest to, że niemal żaden dziennikarz czy komentator nie spostrzega tych sprzeczności, nie widzą ich również jego zwolennicy. Skrajny liberalizm z minimalną rolą państwa natychmiast naraziłby młodych zwolenników JKM na bezrobocie, szalejący kapitalizm, brak opieki medycznej, starych zaś na głód, gdyż nie było tak obciążających budżet rent i emerytur oraz rozlicznych przywilejów branżowych. Skrajny nacjonalizm wepchnąłby kraj w izolację i silne konflikty wewnętrzne. Prorosyjskość wykopałaby nas z Unii, która jako tako stabilizuje sytuację. Antyfeminizm i zmarginalizowanie roli kobiet zwiększyłby koszty pracy i obciążył pracą mężczyzn, zaś powszechny dostęp do broni czy rezygnacja z licznych przepisów regulacyjnych spowodowałaby lawinę nadużyć od wypadków drogowych, poprzez budowlane, do przemysłowych. Ważne jest jednak nie to co mówi ale jak mówi. Mówi agresywnie, bełkotliwie lecz przede wszystkim nieprzewidywalnie, pod prąd poprawności politycznej. Zachowuje się jak postać z powieści albo z serialu Georga R.R. Martina, która choć spójna psychologicznie może zachować się zaskakująco, obrazoburczo, wbrew logice.

Postawa pana JKM zakorzeniona jest oczywiście w całej klasie politycznej pełnej nienawiści, a jednocześnie służalczej wobec własnych liderów, źle wykształconych i plecących trzy po trzy, zastępujących brak kompetencji napastliwością wobec wrogów i serwilizmem wobec szefów. Sygnał również dotyczy brak zaufania, tym razem wobec ludzi, którzy decydują o losach narodu w skali globalnej. Brak zaufania do klasy politycznej i wzrost poparcia dla grup populistycznych lub o skrajnych w poglądach jak nacjonaliści, to kolejny sygnał anomii społecznej. Pojęcie to wprowadzone przez Emila Durkheima oznacza zagubienia jednostek, które utraciły wsparcie w systemie normatywnym i aksjologicznym swojej grupy, w tym przypadku grupy narodowej i państwa. Mówiąc prościej ludzie są zagubieni, nie wiedzą jakie są oczywiste i respektowane zasady dobra i zła, co jest etyczne a co naganne, jakie są standardy życia wspólnoty, tym samym właśnie ledwo wytworzona wspólnotowość zaczyna zanikać. Przekaz w mowie trickstera jest wyrazisty – zmienia się porządek aksjologiczny, czyli wartości – dawni twórcy norm i zasad przestali być wiarygodni począwszy od księży po polityków, od samorządowców po tak zwane opiniotwórcze grupy i media. Grozi nam silny skutek anomii czyli rozbudowanie szarej strefy z boku od mainstreamu i państwa jako ośrodka kulturotwórczego, i ponowne, jak za komuny, zatrzaśnięcie się w małych kręgach rodzinnych. Wspólnota jako naród, jako system, jako społeczeństwo przestaje być miejscem wiarygodnym i bezpiecznym, za które zwykły człowiek chce brać odpowiedzialność.

Albo zdobędzie się na promowanie silnych wartości, które łatwo zinternalizuje młode pokolenia albo anomia będzie waszą przyszłości – zdaje się mówić trickster poprzez swoje znaki. Albo oprzecie swoją przyszłość na niezłomnych autorytetach, wciąż nieodrobiona lekcja z Witkacego i Gombrowicza, albo rządzić będą wami przedstawiciele trickstera, czyli błazny przebrane w garnitury i media.

cdn.

Znaki. Politycy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Panie Macieju JKM nie jest jedyny na Wiejskiej jest ich więcej :)

  2. Aby blisko korytka…A co zrobił?.Konkrety.Demagogia- mowa trawa.

  3. A nie mówiłem z tym Mikke-Korwinem Januszem? :)

  4. Dziękuję za ciekawy i inspirujący tekst.

    Uwaga do poprzedniego komentarza: czy ciągłe powtarzanie, że Polacy „nie wierzą w siebie” , są tacy i owacy (przyznaję, sama też się na tym łapię), nie wzmacnia tych cech, jak ciągle powtarzana mantra, stukanie z frustracją łopatką w piaskownicę (albo sąsiada:) )?

    Pana tekst wzbudził wiele moich refleksji:

    Trickster w średniowieczu pełnił pozytywną rolę – był wentylem, który dawała upust emocjom, napięciom, wstydliwym myślom i fantazjom. Dlaczego dzisiaj w Polsce kontrowersje wzbudza nawet pani z brodą występująca w bardzo nudnej Eurowizji? Dlaczego nawet tzw. symbole pogańskie wzbudzają niechęć? Swoją drogą nawiązanie do starych symboli może dać ludziom dużą siłę, też uzdrawiającą.

    Może więc jesteśmy bardziej represyjni, niż w przeszłości? Taki JKM uwodzi swoją „anarchią” i niezrównoważonym myśleniem rzesze młodych ludzi…

    Mieszkałam parę lat w Londynie. Mimo tak często wyśmiewanego zadufania we własnej kulturze rodowitych Brytyjczyków, imponowało mi, że na codzień i od święta czuli wspólnotę narodową, byli dumni ze swojej tożsamości. W chwilach celebracji znikały podziały: kto „wierzy”, kto nie, do jakiej partii należy, czy lubi futbol, czy krykiet, Spice Girls, czy Królową Brytyjską.

    Czyżby u nas było więcej tricksterów, niż sądzimy – wylewających się do mainstreamu?? Rozsadających tą wspólnotę, zawsze negujących, negujących, że możemy stworzyć wiarygodne i bezpieczne miejsce mimo dzielących nas różnic – miejsce, za które wszyscy mogą poczuć się odpowiedzialni?

    Jeśli tak, jak z nimi sobie poradzić?

  5. Zawsze musi się znaleźć jakiś wsiowy głupek na którego będzie można zwalić wszystkie problemy wioski. Ostatnio dość częstym tematem jest deklaracja ZUS i OFE. Spece prześcigają się w mętnym tłumaczeniu co i jak, czarnowidze wieszczą upadek ZUS-u, a nasz rząd nadal prowadzi politykę antyspołeczną przymykając oczy na umowy zlecenia. Teraz wykombinowali ich ozusowienie ale znając życie będzie to wszystko obdarowane 1000 zasad, których podatnik nie spełni ze swojej niewiedzy. Składki będą płynąć ale ludzie nie nabędą praw do uzyskania emerytur…. Bo taka Polska jest właśnie, wywalczona z wielkim poświęceniem nie ma poczucie wewnętrznej wartości, siły i dumy. Co rusz jakiś magik uczy jak czuć się wartościowym człowiekiem, na szkolenia przychodzą tabuny ludzi. Czy to nie zastanawiające? Jak mamy być globalnie dumnym narodem skoro ludzie nie wierzą sami w siebie? Ostatnio znowu afera z klockami z powstania, uśmiechnięty sesman i radośni powstańcy to już lekkie przegięcie, chociaż zamysł nie głupi tylko jakoś nieprzemyślane i niedopracowane to wszystko. Fachowców nam trzeba a nie magistrów jak z koziej d… trąbka jak mawiał mój dziadek. Miał tylko wykształcenie zawodowe ale żaden inżynier mu nie podskoczył :)

Komentarze są wyłączone.