Znów Boże Narodzenie!

siostrom i braciom najlepsze życzenia
siostrom i braciom najlepsze życzenia

I znów święta!!! Dzisiaj prawosławna Wigilia. Najlepsze życzenia spokojnych, ciepłych, refleksyjnych świąt dla wszystkich sióstr i braci – wyznawców prawosławia. Sióstr i braci? Czy mieszkając we wspólnej ojczyźnie jesteśmy siostrami i braćmi? Czujemy się jak bracia i siostry?

 

 

 

 

 

Hieronimus Bosch, i jak tu kwestionować prawdziwość legendy?
Hieronimus Bosch, i jak tu kwestionować prawdziwość legendy?

Zdominowane przez popkulturę i media Boże Narodzenie zostało zawłaszczone przez katolicki obyczaj. Na Mazowszu i Podlasiu mówi się brat i siostra nawet o kuzynach, dzieciach wujków i ciotek. Próbowałem kiedyś dawno temu zaszczepić ten zwyczaj w swojej rodzinie. Więzy krwi. Mocna rzecz! Gdzież tam. Wzorce, nawyki, stereotypy i przekonania są mocniejsze. Czy jesteśmy siostrami i braćmi wyznając tego samego Boga, wierząc w narodzenie proroka, mesjasza? Ależ tak. Wcale nie. Dla katolików dziś obchodzimy święto trzech króli? Czyje? Kim byli trzej królowie? Magami? Jakże to magami? Przecież to pojęcie bardzo kontrowersyjne (mag, czarownik, szaman) w dość konserwatywnym, oficjalnym języku kościoła katolickiego. Jednak legenda wokół narodzin Jezusa tak mocno wrosła w kulturę, że nie sposób teraz powiedzieć, to jednak tylko legenda. Sorry, przepraszamy, tak tworzyła się ta religia: z mieszanki mitu, polityki, wojen, socjologicznych procesów, psychologicznych pragnień, nadziei i lęków. Mamy wyrzucić teraz te wszystkie obrazy trzech króli z muzeów? Jan Paweł II próbował zweryfikować świętych legendarnych i zastąpić ich historycznymi, realnymi ludźmi. I co – mamy świętego Jerzego, Patryka albo Cecylię lub Sebastiana ot tak wyrzucić z panteonu? To i tak była lajtowa próbka ambicji reformatorskich papieża w porównaniu do próby ruszenia pieniędzy z  Banco Vaticano, którą do dziś przypłaca się życiem. Swoim albo cudzym.

Emanuela Orlandi, miała 15 lat, bolesne ostrzeżenie...
Emanuela Orlandi, miała 15 lat, bolesne ostrzeżenie...

Pamiętacie historię z 1983 roku porwania i zabójstwo 15-letniej Emanueli Orlandi? Nie? Z szarymi eminencjami jak kardynał Paul Marcinkus, (ówczesny szef watykańskiego banku IOR – Instytutu Dzieł Religijnych) i jego przyjaciółmi nie można zadzierać.

A my Polacy tak naiwnie postrzegamy „naszego papieża” – jako dobrego górala, który pokazał światu solidarność. Jak zawsze nie chcemy słyszeć realistycznej wersji. Komuniści chcieli papieża zabić?  A po co? Czy w wyniku zmian politycznych i upadku oficjalnego komunizmu jakiemuś komuniście stała się krzywda, w wyjątkiem Nicolae Ceauşescu?  Jednak grzebanie przy pieniądzach mafii i camorry to prawdziwe zagrożenie.  

 

Jak każda struktura, która powoływali do życia ludzie, która ma głębokie korzenie historyczna, ma niestety te korzenie umaczane we krwi, polityce i pieniądzach. Nasza rasa dźwiga się przez stulecia z nienawiści i ciemnoty do jakiejś umiarkowanej refleksji. Na przykład, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Umiarkowanej? Wszyscy? No tak – także prawosławni, muzułmanie, buddyści, katolicy. Paradoks. Straszliwy paradoks. Jezus, niewinna ofiara bez swojej zgody firmuje procesy nienawiści, które przykryły się płaszczem tolerancji. Przykład? Krucjata demokratycznych sił przeciwko terroryzmowi. Pamięć także mediów jest krótka i populistyczna, poprawna politycznie. Osama stworzył organizację, kombatancką, której zdaniem było wspieranie wdów po bojownikach, którzy walczyli w Afganistanie, ramię w ramię z Radkiem Sikorskim :) lata 80 XX wieku. Wtedy jeszcze Talibowie i plemiona Pasztunów były ok. gdyż walczyły z Armią Czerwoną. Chrześcijaństwo versus muzułmanie? W praktyce to wojna i okupacja w interesie ekonomicznym jednej grupy nacisku. Gdyby Jezus miał spadkobierców, to mielibyśmy niezły proces sądowy o naruszenie praw autorskich, o przeinaczenie jego rewolucyjnych idei.  Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga? Wszyscy? Także ludzie i zwierzęta są braćmi? No bez przesady!

Warto wsłuchać się w głos: Bartosia, Węcławskiego-Polaka, Lisa, Szczuki, Sekielskiego, Janion, Żakowskiego, Środy,  a wcześniej Gombrowicza i Mrożka. My Polacy nie posiedliśmy zdolności stawania wobec prawdy, weryfikowania zwłaszcza romantyczno-idealistycznych iluzji na własny temat, a bez tego – nie sposób realizować przyszłości. Coachingowa zasada mówi: wyciągnij wnioski z przeszłości, określ efekt, który chcesz uzyskać, znajdź sposoby i zasoby do wypełnienie przestrzeni między jednym a drugim.  

Trochę taką funkcję oczyszczającą spełnia Focus Historia. Dzięki Wam za to! Nawet wybaczam sensacyjny ton artykułów. Polacy narodem tolerancji – to mit. Cudowna dynastia światłych Jagiellonów – to mit. Kazimierz Wielki satrapą?

Polak z natury swojej jest Polakiem. Wobec czego, im bardziej Polak będzie sobą, tym bardziej będzie Polakiem. Jeśli Polska nie pozwala mu na swobodne myślenie i czucie, to znaczy, że Polska nie pozwala mu być w pełni sobą, czyli – w pełni Polakiem.
Polak z natury swojej jest Polakiem. Wobec czego, im bardziej Polak będzie sobą, tym bardziej będzie Polakiem. Jeśli Polska nie pozwala mu na swobodne myślenie i czucie, to znaczy, że Polska nie pozwala mu być w pełni sobą, czyli – w pełni Polakiem.

Na koniec oddaję głos Gombrowiczowi:

[…] licytacja z innymi narodami na geniuszów i bohaterów, na zasługi i zdobycze kulturalne, jest właśnie wysoce niezręczna pod względem taktyki propagandowej – gdyż z naszym półfrancuskim Szopenem i niezupełnie rdzennym Kopernikiem nie możemy wytrzymać konkurencji włoskiej, francuskiej, niemieckiej, angielskiej, rosyjskiej; więc ten punkt widzenia skazuje nas właśnie na podrzędność.

 

[…] jeśli naród prawdziwie dojrzały powinien z umiarem sądzić własne zasługi, to naród prawdziwie żywotny musi nauczyć się je lekceważyć, musi on koniecznie być wyniosły w stosunku do wszystkiego co nie jest dzisiejszą aktualną jego sprawą i jego współczesnym stawaniem się.

 

Znów Boże Narodzenie!
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Tak sobie myślę że najlepszy przykład nawracania jest ukazany w filmie „Misja”. Zresztą dziś także nawracanie zaczyna się od służby drugiemu. Wszelkich Łask Bożych wszystkim czytającym na najbliższe Boże Narodzenie !

  2. od dawna mam „kłopoty” z religią, kiedyś chodziłam do spowiedzi, jeszcze jako dosc młoda dziewczyna, dziewczynka w zasadzie ale kiedy przyszły klopty i potrzebowałam wsparcia, amoże rozjaśnienia w głowie, w duszy –niestety słyszałam tylko same frazesy…kiedys poszłam nawet do trzech spowiedników jednego dnia …i wszyscy powiedzieli mi mniej więcej to samo…musisz ufać i wyzbyc sie pychy…a ja mówiłam im o rozpaczy po utraconej, bardzo bliskiej mmi osoby, i zastanawiałam się co to jest, ich zdaniem ta pycha…czułam się wtedy jeszcze gorzej, taka głupia…dziś w sprawach wiary nie jestem wcale ani troche mądrzejsza :(

  3. Bardzo rzadko bywam w kościele…przekonuje mnie jedynie cisza kościołów…kiedy można się zadumać w skupieniu, natomiast odwykłam zupełnie od liturgii, którą byłam karmiona wiele lat, lubię też koncerty w kościołach – bo wtedy mam poczucie, że wkrada się tam życie i piekno….dlaczego o tym piszę?! piszę, bo wczoraj wybrałam się na mszę, żeby zająć sobie miejsce przed koncertem kolęd, który miał się odbyć godzinę później. Miejsca tak czy inaczej nie znalazłam, za to wzięłam udział we mszy…i utwierdziłam się w przekonaniu, że kompletnie mnie to nie dokarmia duchowo. W kazaniach najbardziej drażni mnie „nawoływanie do nawracania innych”, do pokazywania Chrystua, tym którzy zbłądzili…pytam po co? co to znaczy? kim jest ten Chrystus? Nawracanie z założenia przekreśla braterstwo/siostrzeństwo. Przecież jeśli mówimy o miłości to żyjmy nią w naszej codzienności zamiast próbować zbawiać i nawracać innych, inaczej myślących, często szlachetnych, niezwkle twórczych, interesujących ludzi, zajmijmy się sobą, naszym życiem, świałtem i ciemnością w nas…przecież tolerancja dla odmienności może wyrosnąć właśnie na miłości….co zatem nazywamy miłością? jak ją pojmujemy?
    ksiądz zacytował opowieść o młodym człowieku, który był niewierzący, zmarł młodo i nie zdążył …- a ja pytam co mu umknęło? czyżby nie zdążył zostać dobrym katolikiem? i co z tego? a może był pełnym życia młodym człowiekiem, który czuł życie bardziej niż cała rzesza katolików razem wzięta…opowieść wyrawana z kontekstu więc nie wiem jaka była historia tego chłopaka…ostatnie słowa księdza były ciekawe : żeby nie ustawać na drodze do światła, być wytrwałym….zakładam, że w tym miejscu mówił o człowieczeństwie, a nieo wyznawcach konkretnej religii….nie potrafię się już identyfikować z takim sposobem myślenia..”.chwała Bogu”, w takich momentach wracają do mnie słowa mojego ulubionego „obrazoburcy” – Osho o tym jak karmi się młode, nieukształtowane umysły różnymi idelogiami przez wiele lat, dlatego tak często wyzwaniem jest zadawanie trudnych pytań, dostrzeganie niespójności, bo przecież po co pytać jeśli nosimy w sobie gotowe odpowiedzi….
    szukam tego co ponad podziałami, co jest istotą, co wykracza poza gotowe odpowiedzi….ponieważ od dawna potrzebuję duchowości, a nie „duchowności” i tej duchowości szukam….znajduję ją w wielu miescach lecz z pewnością nie w nabożeństwach…wczoraj znalazłam ją w śpiewie kolęd, poezji, czułym głosie Haliny Frąckowiak…za to jestem wdzięczna…znajduje ją na Twoim blogu Maćku, w Twoich słowach i komentarzach ludzi, całym sercem dziękuje za to!!!
    A na koniec cytat z Osho: „mogę zrezygnować z religii, ale nie z życia, ponieważ dostałem je od samego Istnienia.A religię stworzyli ludzie, wyprodukowali ją księża i politycy – stworzyli ją aby pozbawić człowieka radości, aby pozbawić go człowieczeństwa. Nie jestem religijny w takim znaczeniu. Moja definicja religijności jest zupełnie odmienna. Osoba religijna to dla mnie ten, kto żyje pełnią, żyje całkowicie, płonie miłością, świadomy otaczającego go piękna i ma w sobie odwagę, aby cieszyć się każdą chwilą życia i śmierci. Tylko człowiek, który potrafi cieszyć się życiem i śmiercią, tylko jego pieśń może trwać”

Komentarze są wyłączone.