Żołnierzyk napoleoński

zrzucił rękawiczki i czapkę i zaczął czyści pazury
zrzucił rękawiczki i czapkę i zaczął czyścić pazury

Śnił mi się wilk. Wielki wilk w czapce świętego Mikołaja. W pierwszej chwili myślałem, że to fragment bajki i wilk właśnie połknął babcię i występuje w jej czepku. Zaśmiałem się do siebie i do wilka. Pomyślałem, że skubany próbuje mnie nabrać jak naiwne dziecko. Za kapturka mnie bierze, czy co? Ale wilk na to, że jest świętym Mikołajem, tym prawdziwym i zamierza ze mną odbyć rozmowę wychowawczą jak to święty Mikołaj w starej dobrej tradycji, co to najpierw dzieci strofuje, potem przyjmuje zobowiązanie lojalności wobec rodziców i obietnice poprawy ze wszystkich minionych grzechów,  a następnie obdarowuje. Nie zamierza mnie bić, choć to stary dobry rytuał, stwierdził. W końcu jest XXI wiek, poza tym wilki to niesłychanie pokojowe istoty. Rozsiadł się na wielkim fotelu, po czym powiedział basem: A byłeś grzeczny! I ryknął śmiechem. Okrutna to była chwila, ale także się roześmiałem. Wilk zdjął rękawice i czapkę, rzucił je niedbale na ziemie i zaczął czyści sobie pazury zębami. Nastało milczenie. Po chwili zerknął na mnie z ukosa i znowu zaryczał basem:

— No mów, na co czekasz?

— Ale co mam mówić? — odpowiedziałem zupełnie zbity z tropu.

— Co słychać w Warszawie?

— W Warszawie?

— No wiadomo, stolica, gwiazdy, dziennikarze, wielki biznes, politycy?

 Znowu zacząłem się wpatrywać w jego wielkie ślepia oszołomiony pytaniem, stękając coś po nosem, że nie bardzo się orientuję, a on ponownie w śmiech.

 — Jaja sobie z ciebie robię — zawył z radości klepiąc się po brzuchu — ale warto było, choćby dlatego żeby zobaczyć twoją minę. Co u ciebie słychać, tak pytam dla podierżenia rozgawora — i znowu dziki śmiech — bo przecież jako święty mam pełen monitoring, wiem wszystko.

— Wilku — zacząłem nieśmiało trochę przestraszony, a trochę nadąsany rzeczywiście jak dziecko przed Mikołajem, który jakoś długo nie wręcza prezentów i droczy się bez umiaru.

— No mów, przecież widzę, że chcesz o coś zapytać!

— Jak odzyskać dziecięcy urok świętowania? Jak to zrobić, żeby dawne radości znowu nabrały blasku? Czasem jest we mnie tyle smutku, tyle powagi?

 

Przewracał oczami i w dodatku próbował miauknąć, co mu zupełnie nie wychodziło.
Przewracał oczami i w dodatku próbował miauknąć, co mu zupełnie nie wychodziło.

Wtedy obok wilka pojawił się tygrys, też w Mikołajowej czapce i czerwonym szlafroku z podbiciem. Wilk wydął wargi jakby zamierzał nadmuchać balon. Tego już za wiele pomyślałem, co za idiotyczny sen, ale jednocześnie czułem, że pragnę śnić dalej. Od jakiegoś czasu posiadłem ulotną zdolność kontrolowania snów, z czego byłem dość dumy, a tu coś takiego!

 — On wie, jego spytaj — wilk głową wskazał na tygrysa i znowu parsknął śmiechem.

— Musisz jeść więcej mięsa, jak ja — powiedział tygrys głębokim, dudniącym głosem.

 Obaj z wilkiem wpatrywali się we mnie przez chwilę w milczeniu i najwyraźniej nie wytrzymując napięcia obaj parsknęli śmiechem, nawzajem się poklepując z radości. Tygrys zaczął tańczyć wokół fotela rozrzucając z mikołajowego worka ogromne płatki śniegu, które jak motyle ożywały.

 — I znowu zbaraniał — wilk pokładał się ze śmiechu — też mi radę dałeś naszemu smutnemu wege-taria-nio–nio- nowi — skandował dławiąc się śmiechem.

— Wegetarianu — powiedział tygrys siadając na poręczy fotela, na którym siedział wilk.

—Sam jesteś wegetarianu, ośle — oznajmił wilk i znowu wybuchnął śmiechem tak niepohamowanym, że spadł z fotela. Na jego miejsce natychmiast wskoczył tygrys.

— Już mówię — tygrys poprawił przekrzywioną czapkę. — Widzę, że mój przyjaciel wprowadził ciebie w lekkie zażenowanie, ale postaram się naprawić złe wrażenie — zrobił poważną minę, a potem nagle starał się udawać małego kociaczka, choć wyglądało to nieporadnie i zaskakująco komicznie. Jego wielkie potężne łapy przebierały w powietrzu. Przypominało to bardziej psa proszącego o coś do jedzenia niż kota. Przewracał oczami i w dodatku próbował miauknąć, co mu zupełnie nie wychodziło. Zacząłem się śmiać z nich i z siebie, przypatrując się temu wariactwu, ale najśmieszniejsze wydało mi się moje bardzo serio pytanie sprzed chwili.

— Ja powiem, ja powiem — wilk wtarabanił się na oparcie fotela. — Więc pytałeś co zrobić żeby utytłać siermiężny worek błaznowania… — zaczął.

—Przekręcasz — przerwał mu tygrys — inaczej powiedział: żeby odzyskać dzięcioła urok świądowania..

— Więc jego coś swędzi? — zdziwił się wilk.

—Panowie, proszę dajcie spokój z tą Alicją po drugiej stronie lustra, pytałem poważnie, ale teraz już lecę, bawcie się dobrze, chyba pomyliłem sny, albo zwierzęta. Miło było się pośmiać…

— I na tym widzisz polega kłopot z tobą — powiedział wilk — ilekroć staramy się coś dla ciebie zrobić z tygrysem, ty gdzieś pędzisz, tracisz zainteresowanie, oczekujesz konkretnych odpowiedzi, zamiast jak my, zatrzymać się, być, patrzeć, wąchać, oddychać, leżeć, iść. Jak dawno temu wąchałeś choćby mroźny wiatr, albo cieszyłeś się smakiem wody? — wciągnął powietrze szerokim nozdrzami.

— Dobra, daj mu prezent — powiedział tygrys — albo nie, ja mu dam. Albo coś skuma, ten ciemny ludź, albo nie. — Spojrzeli na siebie i znowu zaczęli pokładać się ze śmiechu powtarzając słowa tygrysa: albo ludź skuma albo nie. I dalej się przedrzeźniać:  albo ksuma ludzia albo nie ksuma, ludzia nie suma nie skuma, smutna ludzia nie uma żeby skuma.

żołnierzyk napoleoński
ku mojej rozpaczy wypadł mi z ręki

Wreszcie tygrys spoważniał tak nagle jak zaczął wariować. Sięgnął łapą do worka, pogrzebał i po chwili z poważną miną, przymrużając jedno oko podał mi małą, pięknie zawiniętą paczuszkę. Mocowałem się ze wstążeczką, wiec swoim wielkim pazurem podważył supeł i wstążka opadła. Zajrzałem do środka. Na dnie pudełka leżała główka od małej figurki napoleońskiego żołnierza, która urwała się w dzieciństwie, ku mojej rozpaczy i nigdy nie została przyklejona. Ojciec to nie miał czasu, to znów kleju, burcząc jedynie, że powinienem lepiej pilnować swoich rzeczy. Wilk dwoma pazurami delikatnie wyjął główkę z pudełka, napluł i przykleił do śnieżnej kuli, która stała obok. Wtedy głowa żołnierzyka zrobiła się proporcjonalnie duża i przede mną stał teraz bałwan z głową napoleońskiego wojaka.

 — Już — powiedział wilk — teraz możesz być znowu szczęśliwy.

Żołnierzyk napoleoński
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. witaj Majkel, super – książka R.Wisemana „59 sekund” właśnie weszła jako lektura obowiązkowa do kursu coacha w Norman Benett Academy :) pozdrawiam

  2. Bardzo dziękuję za ustosunkowanie się do mojego komentarza:) Wnioski ze snu o których Pan wspomina przypominają te wyciągnięte przez naukowców w badaniach nad negatywnymi doświadczeniami (ujęte w książce „59 sekund” Richarda Wisemana) Doszli do wniosku że najlepiej radzić sobie z przykrościami poprzez dostrzeganie pozytywnych stron zdarzeń – a zawsze się jakieś znajdą:). Trzeba tylko systematycznie ćwiczyć owo podejście. Obalili jako skuteczną pewną ludową mądrość która mówi, że negatywne emocje należy wyrzucać z siebie,na przykład poprzez wyżywanie się na poduszce (notabene dość popularna rada zawarta w wielu poradnikach samodoskonalenia):) Jak zwykle pozdro.

  3. a mi się śni …pociąg … i chryzantemy …kwiaty , dziwnego koloru ..mam wrażenie że ten sen to jakby przekaz ..jakby list pożegnalny ;;; lubię kiwaty ..ale nie chryzantemy … może ktoś je lubił ( , niebieskie , fioletowe )…wiem ! że „podróż” jest ważna ..

    a tak z innej bajki mój wilk / czy też wilczyca ..cieszy się ze śniegu ..biega samotnie po bezkresnym polu .. tarzając się , czyszcząc swoje szare ..Srebne ! futro w blasku księżyca
    z samotności czerpiąc …siłę zdobywając z blasku , z bezkresu , z głębi serca …
    Dobrej Nocy wszystkim … z całego serca …

  4. ludź skumał! :)))
    sen – rewelacja! :)
    ludziowi ostatnio wilk polizał niedomknięty pierścionek, który już jest w całkowicie zamkniętej formie i… szczęście wewnętrzne powróciło :)))

  5. :)

  6. dziękuję..mój wilk jest wątły, zlękniony i samotny, odłączył się od stada za wcześnie, choć był syty i silny siłą stada.To pozwoliło mu uwierzyć, że w pojedynkę też sobie poradzi.
    Był to czas wiosny, wszędzie było mnóstwo pożywienia.Nie przyjmował do wiadomości, że kiedyś przyjdzie zima.Żył i marzył.
    I nastały długie zimne noce.Zaczęło brakować karmy.Wilk żywił się tym co wykopał pod śniegiem i resztkami pozostawionymi przez żyjące w lesie stada.
    I trwa tak, w oczekiwaniu wiosny…
    dziękuję za wskazówkę, poszukam odpowiedniej karmy:)

  7. polecam też Johannes Voss „Wilk przywódcta i jego strategie przetrwania w niepewnym otoczeniu. Wskazówki dla menedżerów” Gdańsk 2009, Regan Press

  8. wystarczy żeby wilk polizał rozerwane części :) oczywiście wilk musi zamieszkiwać tylko twoje dzikie lasy i knieje, to musi być twój, dziki wilk :) prawdziwy samiec alfa

  9. jakim, magicznym, klejem połączyć doświadczenia z przeszłości z dniem dzisiejszym?

  10. Majkelu już odpowiadam :) Instrukcja obsługi tego, jak widać hermetycznego, tekstu : – Podmiot literacki, czyli postać pisząca w pierwszej osobie śni, i ku jej zaskoczeniu święty Mikołaj – to zwierzę, w dodatku z dużym poczuciem humoru; Mikołaj sugeruje skojarzenia z dzieciństwem (nie zawsze w 100% przyjemne, jak sugeruje podmiot literacki). Sytuacja we śnie jest jak chwila przed obdarowaniem prezentem (relacja dziecko-dorosły). W dodatku pojawia się drugi Mikołaj tygrys ( tu liczne implikajce do wcześniejszych postów np. Tiger, tiger… oraz do licznych w literaturze postaci tygrysa np. tygrysek z Kubusia Puchatka. William Blake i inne). Dialog we śnie, to dialog z nieświadomością (niemal zawsze), czyli wszystkie reprezentacje, a mówiąc prościej wszystkie postaci, a nawet przedmioty symbolizują jakieś aspekty osobowści. Zatem jest to rozmowa z samym sobą, której głównym pytaniem jest: jak odzyskać wewnętrzną, dziecięcą radość, która – jak sugeruje podmiot literacki – minęła w smutnej, refleksyjnej dorosłości. Oba zwierzęta i wilk i tygrys poprzez swoje wygłupy i żarty symbolizują umiejętne połączenie dorosłości i dziecięcej spontaniczności – w tym połączeniu jest rozwiązanie: smutne wspomnienie z dzieciństwa (zniszczona zabawka, obojętnośc ojca – którz nie ma takich wspomnień) zamiast ciążyć jako element niespełnienia, frustracji zostaje włączona do obecnego przeżycia i powstaje nowe, ciekawe połączenie; w tym przypadku równiez metafora: bałwan z głową napoleońskiego żołnierza. Pointa: teraz możesz być znowu szczęśliwy oznacza, jesli będziesz umiejętnie łączył z dniemi dzisiejszym nawet smutne doświadczenia z przeszłośći (a takim dla dziecka może być zniszczenie zabawki, obojętność ojca itd.) to wóczas twoja teraźniejszośc odzyka blask, czyli szczęście
    :) :) :)

    Możliwości indywidualnych skojarzeń jest tu bardzo wiele, one zawsze rezonują indywidualnie, u każdego inaczej, tak działa potęga metafory i opowieści i coachingowa metoda pracy z metaforą To się nazywa „morfologia bajki” oraz morfologia snu. Polecam klasyka: Bruno Bettelheim „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni” warto też zerknąć do A.Mindla i innych – oczywiście jeśli ktoś lubi morfologię snu :)

  11. skuma ksuma! A mi w podstawówce ukradli piórnik chiński z długopisem z elektronicznym zegarkiem (pokolenie podstawówka w stanie wojennym zrozumie). Chyba sobie odkupię jakiś bajerek pod choinkę.

  12. A ja nic nie rozumiem, to jakaś wyższa szkoła jazdy:) pozdrawiam

  13. to ja się tylko uśmiechnę :) i nic nie skomentuję :)

Komentarze są wyłączone.