Żołnierzyki – koan

Dziś rano dowiedziałem się, że zmarł chłopak, z którym bawiłem się całymi godzinami w dzieciństwie. Miał fajniejsze żołnierzyki od moich, choć ja także miałem całkiem super kolekcję. Indianie, kowboje, zielone żołnierzyki i oczywiście rycerze. Najcenniejsi byli ci na koniach.

Obaj bardzo dbaliśmy o nasze figurki. Były dla nas cenne. I wiesz co, obaj zachowaliśmy je aż do dorosłości i pewnego dnia sprezentowaliśmy naszym synom. No cóż, mój wszystkie połamał właściwie w ciągu tygodnia. Nie, niezłośliwie, po prostu w taki sposób się nimi bawił. Resztę pogubił a potem wyrzucił.

Jarek, tak nazywał się chłopak, to znaczy facet, który zmarł wczoraj, gdy zauważył, że jego syn złamał żołnierzykowi karabin, po prostu zabrał mu wszystkie figurki i stwierdził, że odda mu je, gdy do nich dorośnie. Dzieciak trochę się zmartwił, może nawet popłakał, ale w końcu zapomniał o figurkach i wreszcie dorósł. Co to znaczy dorosnąć do figurek z plastiku, spytasz?

Chyba do wszystkiego trzeba dorosnąć? Nie dorośnie się łamiąc figurki, które dla kogoś były cenne. Wiem, wiem, być może zawiodłem w tej sprawie jako ojciec, gdyż powinienem był syna nauczyć jak się bawić. Niestety, już wówczas syn wychowywał się z matką. Nie mieszkałem z nimi. Pewnego razu po prostu mi oznajmił, że mama uznała jego połamane figurki za głupie śmieci i kazała mu je wyrzucić.  Wyrzuciła mu z resztą większość zabawek, które dostał ode mnie.

I wiesz co, Jarek, który zmarł wczoraj, to nie był chłopak, mówię chłopak, choć to zasłużony obywatel był, działacz, odznaczany, utytułowany, ceniony, ojciec rodziny, człowiek instytucja. Miał pięćdziesiąt dziewięć lat, czy jakoś tak, ale to w gruncie rzeczy młody facet był.

Pamiętam, jak bawiliśmy się w jakimś wykopie i w ziemi pojawiły się skorki, takie robaki. Nastraszył mnie wtedy, że skorki i żuki wejdą nam do uszu i przegryzą bębenki. A teraz rzeczywiście skorki będą po nim łazić. Coś mi w tym nie pasuje, że martwe ciała tak po prostu wkładamy do ziemi, nie lepiej byłoby je palić, zrobić z nich diamenty?

W każdym razie Jarek nie żyje i wiesz co? Syn Jarka, wcale nie zapomniał o figurkach. Pamiętał, że są tam, w szafce ojca pod kluczem, że czekają na niego aż dorośnie. I dorastał do szacunku jakim należy obdarzać ofiarowane figurki. Żołnierzyki z plastiku z lat sześćdziesiątych. Dziwne? Może i dziwne, ale czyż nie na tym polega dorastanie, na szacunku wobec obdarowywania, nawet jeśli są to tylko stare, plastikowe figurki?   

_____________________

inne koany

_____________________

zapraszamy na nasze szkolenia

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.