Życzenia

24 grudnia, czas na życzenia. W kuchni zapach świątecznych potraw. Chwila refleksji po podróży zasnutymi mgłą drogami. Przeglądam książki Anthonego de Mello. Katolicki ksiądz, Hindus żyjący w Ameryce, mistyk, mędrzec, pisarz, ekumenista i w końcu, po śmierci – autor zakazany. Obecny i poprzedni papież zakazali jego książek jako tekstów nieodpowiednich i niezgodnych z nauką kościoła. A dla mnie, jakoś przekornie, gdy obchodzić mamy urodziny chrześcijańskiego Boga, słowa de Mello bardzo pasują, wydają się nad wyraz odpowiednie.

– Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?

– Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie – odrzekł Mistrz.

– Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?

– Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie.

A w innym miejscu de Mello pisze:

Nie istnieje wyjaśnienie wszelkiego cierpienia, zła, męczarni, zniszczenia i głodu na świecie. Nigdy tego nie wyjaśnisz. Możesz bawić się swymi wyjaśnieniami, religijnymi czy też innymi – ale nie wyjaśnisz tego nigdy. Bo życie jest tajemnicą, co oznacza, że twój myślący umysł nie jest tego w stanie rozwikłać. Dlatego właśnie masz się przebudzić i wtedy dopiero pojmiesz, że nie w świecie ukryte są problemy, ale że ty sam jesteś problemem. I dopowie: Rozpadające się iluzje boleśnie ranią.

No tak. Nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie. Dlatego powie ojciec Antoni: Szczęście jest motylem: próbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu. Łatwo powiedzieć, zwłaszcza w te dni pełne pośpiechu, zakupów, prezentów, obładowanych siat, poirytowania kolejkami, odwiedzin, podróży, śledzików, opłatków, pośpiechu, bigosów, makowców… A i życie przed świętami zapracowane, niełatwe, zbyt drogie, zmęczone… Słowa de Mello brzmią jakoś naiwnie. A jednak, pomyśl: kiedy ostatnio zdarzyło ci się usiąść spokojnie, pobyć ze sobą w milczeniu, polubić siebie, ugłaskać od środka, utulić siebie, uszanować, uhonorować, ukołysać, podziękować sobie, pomilczeć ze sobą, zaopiekować sobą, tylko ty – dla siebie, odrzucić cudze oceny i zewnętrzne iluzje i być – oddychając?

I niech to będą życzenia świąteczne także ode mnie.

 

Życzenia
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Lubię odprężać się w spokoju, zamkniętym pokoju, ale też lubię się odprężać w hałasie, gwarze, ścisku, np. na korytarzu mojej szkoły podczas dyżuru nauczycielskiego na dużej przerwie :)

  2. No właśnie usiadłem do tego by w ciszy pobyć sam ze sobą. A dokładnie z książką „miłość toksyczna, miłość dojrzała”, od wielu miesiecy chciałem ją przeczytać, choć ze względu na skromny budżet studenta mogę to zrobić dopiero teraz gdy otrzymałem ją jako prezent… Wciąż poznaję siebie i dobrze się czuję ze swoim wnętrzem :) Pozdrawiam serdecznie

  3. Ostatnia spowiedż, wyznanie grzechów… opuściłem kilka razy Mszę Świętą, czekam /jak zwykle na reprymendę/ i … synu, nie Msza jest najważniejsza, ale to co czynisz po niej, czy niesiesz dobro, widzisz drugiego człowieka. Czyny nie słowa i rytuały. Zdziwienie, zaciekawienie, szacunek dla księdza, który potrafi tak powiedzieć. Dla mnie oznaczało to: człowieku, jesteś wolny chcesz i potrzebujesz przyjść do kościołą ok, jak chcesz porozmawiać z Bogiem rób to gdy biegasz, pływasz albo jedziesz rowerem. Przy okazji jak zrobisz dobry uczynek, będzie super. Czy ten ksiądz jest przebudzony? Nie wiem. Wiem, że wyszedł z wzorca. Szacunek.

    Świątecznie pozdrawiam

Komentarze są wyłączone.